GOAT - debata

Obrazek
Awatar użytkownika
Damian
Moderator
Posty: 26105
Rejestracja: 29 sty 2015, 11:04
Kontakt:

Re: GOAT - debata

Post autor: Damian » 06 gru 2017, 19:50

Mark Philippoussis describes Roger Federer as the "greatest" in an era of legends
Spoiler:
http://www.skysports.com/tennis/news/12 ... of-legends
MTT - Tytuły (17)
2015: Tokio
2016: Rio de Janeiro, Indian Wells, Waszyngton, Chengdu, WTF
2017: Doha, Sydney, Dubaj, Miami, Marrakesz, Estoril, s-Hertogenbosch
2018: Barcelona
,Winston-Salem,Sztokholm, Paryż-Bercy,

MTT - Finały (10)
2015: Kuala Lumpur
2016: Queens, Sankt Petersburg
2017: Waszyngton, Winston-Salem, US Open, Sankt Petersburg, WTF
2018: Doha, Miami
Awatar użytkownika
DUN I LOVE
Administrator
Posty: 65486
Rejestracja: 14 lip 2011, 21:04
Lokalizacja: Warszawa

Re: GOAT - debata

Post autor: DUN I LOVE » 07 gru 2017, 17:23

Żilu pisze:Chociaż i tak uważam że najbardziej wszechstronnym fabsterem jest Djokovic.
Umiejętność gry przy porywistym wietrze wlicza się w ocenę wszechstronności? ;-)
MTT - tytuły (18)
2019 (1) Doha
2017 (1) Cincinnati M1000
2016 (1) Sankt Petersburg
2015 (1) Rotterdam
2013 (3) Montreal M1000, Rzym M1000, Dubaj
2012 (1) Toronto M1000
2011 (4) Waszyngton, Belgrad, Miami M1000, San Jose
2010 (2) Wiedeń, Rotterdam
2009 (2) Szanghaj M1000, Eastbourne
2008 (2) US Open, Estoril


MTT - finały (21)
2018 (3) Sankt Petersburg, Stuttgart, Marsylia
2017 (2) Sztokholm, Indian Wells M1000
2016 (2) Newport, Rotterdam
2015 (1) Halle
2014 (1) Tokio
2013 (2) Basel, Kuala Lumpur
2011 (3) WTF, Cincinnati M1000, Rzym M1000
2010 (2) Basel, Marsylia
2009 (4) WTF, Stuttgart, Wimbledon, Madryt M1000
2008 (1) WTF
Awatar użytkownika
Mario
Moderator
Posty: 23978
Rejestracja: 03 sie 2011, 0:34

Re: GOAT - debata

Post autor: Mario » 07 gru 2017, 17:48

A umiejętność gry z powietrza?
MTT bilans finałów (9-14)
W: Queen's Club 13, Monte Carlo 14, Australian Open 15, Nottingham 15, Chennai 16, Rio de Janeiro 17, Wiedeń 17, Acapulco 18, Madryt 18
F: Auckland 14, Miami 14, Roland Garros 14, Waszyngton 14, World Tour Finals 14, Rio de Janeiro 15, US Open 15, Estoril 16, Pekin 17, Rio de Janeiro 18, Monte Carlo 18, Rzym 18, Lyon 18, Metz 18
Awatar użytkownika
Robertinho
Posty: 16415
Rejestracja: 15 lip 2011, 16:13

Re: GOAT - debata

Post autor: Robertinho » 07 gru 2017, 17:51

Mario pisze:A umiejętność gry z powietrza?

Panie, a na co to komu?
Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie.
Kiefer
Posty: 3516
Rejestracja: 21 lis 2017, 16:25

Re: GOAT - debata

Post autor: Kiefer » 07 gru 2017, 22:58

Djok gra prostą grę, idealnie wykorzystuje to co ma, ma fantastyczny return i bekhend, jest cholernie wygimnastykowany i szybki, no i jest mocny mentalnie, bardzo mocny. Nie będzie leciał do siatki, bo po co? Ma wystarczające rzemiosło by po prostu kończyć wystawkę, nie jest to jednak jego gra by do niej latać, ale w czasach spowolnionych nawierzchni on nie musi tego robić i taka gra jest obecnie najbardziej opłacalna. Oczywiście kiedy pojawi się Wawrinka z finału RG to już argumenty się kończą, bo kiedy gracz ofensywny ma dzień to zawsze zwycięży, bo po prostu któreś z jego uderzeń kiedy ciągle trafia będzie uderzeniem kończącym, ale to rzadko spotykane by wznieść się na taki poziom. Zresztą podobnie jest z Nadalem, prostsza to gra niż Federera, ale jak Roger gra tak jak w Szanghaju czy w Indian Wells to brakuje już argumentów, choć Hiszpan ma swoją mączkę, na tej nawierzchni kiedy on gra 100% to raczej nie ma bata.
Awatar użytkownika
DUN I LOVE
Administrator
Posty: 65486
Rejestracja: 14 lip 2011, 21:04
Lokalizacja: Warszawa

Re: GOAT - debata

Post autor: DUN I LOVE » 07 gru 2017, 23:14

Tymczasem Rafa wyjawił, że Novak osiągnął u szczytu formy wyższy peak niż Roger.
http://metro.co.uk/2017/12/05/rafael-na ... r-7135524/
MTT - tytuły (18)
2019 (1) Doha
2017 (1) Cincinnati M1000
2016 (1) Sankt Petersburg
2015 (1) Rotterdam
2013 (3) Montreal M1000, Rzym M1000, Dubaj
2012 (1) Toronto M1000
2011 (4) Waszyngton, Belgrad, Miami M1000, San Jose
2010 (2) Wiedeń, Rotterdam
2009 (2) Szanghaj M1000, Eastbourne
2008 (2) US Open, Estoril


MTT - finały (21)
2018 (3) Sankt Petersburg, Stuttgart, Marsylia
2017 (2) Sztokholm, Indian Wells M1000
2016 (2) Newport, Rotterdam
2015 (1) Halle
2014 (1) Tokio
2013 (2) Basel, Kuala Lumpur
2011 (3) WTF, Cincinnati M1000, Rzym M1000
2010 (2) Basel, Marsylia
2009 (4) WTF, Stuttgart, Wimbledon, Madryt M1000
2008 (1) WTF
Kiefer
Posty: 3516
Rejestracja: 21 lis 2017, 16:25

Re: GOAT - debata

Post autor: Kiefer » 07 gru 2017, 23:27

No dla Nadala raczej na pewno, zresztą on mówił coś podobnego po finale w Doha. Dla Hiszpana Serb jest mniej wygodnym rywalem, trudniejszym na pewno na mączce niż Roger ze swoim 1bh, więc z jego perspektywy Novak może być lepszy.
jonathan
Posty: 6058
Rejestracja: 01 sie 2011, 18:49

Re: GOAT - debata

Post autor: jonathan » 10 gru 2017, 16:39

filip.g pisze:I ja się w 100% z tym zgadzam. Dla mnie również ogromne znaczenie ma to kto i w jakim stylu zaczął i kontynuował swe rządy. Czasy Szwajcara nastały po bezkrólewiu w sumie, Hewitt w dołku, Safin kontuzjowany i z rzadka zmotywowany [...]
Jaki dołek Hewitta? Miał przerwę na 2003, ale wrócił w 2004. Hewitt niby rządził w 2001-2002, ale wygrywali z nim na hardzie Agassi, Safin, Moya bez większych problemów, a na mączce się nie liczył. Każdy mógł go spokojnie ograć (że wspomnę o porażce z Alberto Martinem u siebie w AO), a był numerem jeden, bo grał po prostu najrówniej. Safin – wiadomo - powściągnął imprezowy styl życia na parę turniejów w 2004 i AO 2005, dzięki czemu mógł nieskacowany zagrać siedem meczów z rzędu.
Kiefer pisze:Każdy gra w swoich czasach, trudno winić Federera o to, że jest tak naprawdę z innego pokolenia niż Nadal a zwłaszcza Djokovic.
Federer liderował tak długo, że aż mógł się znudzić. Różnica jest taka, że on utrzymał Nadala na drugim miejscu przez rekordową liczbę tygodni, a Nadal, gdy ponownie wrócił na fotel lidera w 2010, jeszcze do końca nie zdążył się zadomowić na nim jako niekwestionowany numer jeden, a już wywiesił białą flagę przed nacierającym Djokoviciem.
Kiefer pisze:No dla Nadala raczej na pewno, zresztą on mówił coś podobnego po finale w Doha. Dla Hiszpana Serb jest mniej wygodnym rywalem, trudniejszym na pewno na mączce niż Roger ze swoim 1bh, więc z jego perspektywy Novak może być lepszy.
Należałoby rozpatrywać te zjawiska i rywalizacje z osobna, ale przez lata wydawało się, że trzeba mieć jakiś cudowny lek na Nadala, a z Djokoviciem Nadal okazał się słabszy w swojej własnej grze. Trudno się pogodzić, że nie było się już najbardziej umotywowanym i najszybszym, a na horyzoncie pojawił się Djoković, dlatego wskazanie na Serba nie dziwi.
Kiefer pisze:Djok gra prostą grę, idealnie wykorzystuje to co ma, ma fantastyczny return i bekhend, jest cholernie wygimnastykowany i szybki, no i jest mocny mentalnie, bardzo mocny. Nie będzie leciał do siatki, bo po co? Ma wystarczające rzemiosło by po prostu kończyć wystawkę, nie jest to jednak jego gra by do niej latać, ale w czasach spowolnionych nawierzchni on nie musi tego robić i taka gra jest obecnie najbardziej opłacalna.
Djoković nie jest megaczarodziejem tenisa i tak można by kolejno analizować jego uderzenia (a nie chce mi się odpowiadać hejterom od „poety woleja”, kiedy woleja Serb ma na pewno nie gorszego niż Nadal, a w najlepszych latach wygrywał większość zabaw przy siatce; taki Agassi miał bardzo średnie woleje, a był znacznie bardziej wszechstronny od Samprasa), ale to, co powodowało, że tak długo był numerem jeden, to jego inteligencja na korcie. Jakby zsumować jego umiejętności tenisowe i to, w jaki sposób używa w swojej grze myślenia, to jest tam, gdzie jest. Podkreślam zresztą, że pisząc o jego 2011 nie chodziło mi o dominację w sensie sztuki tenisowej, co o pewność w wygrywaniu meczów i rozgrywaniu wymian, a to też było widać w każdym pojedynczym uderzeniu. Jeszcze a propos jego wszechstronności, patrząc na styl on jest zdecydowanie typem hard-mączka (jak ten rzeczony Agassi), a Wimbledon niby można wygrać wybieganiem i zamęczaniem uderzeniami zza linii końcowej (styl skuteczny u Nadala), ale kiedyś wątpiłem, czy Djoković da radę być tak precyzyjnym na trawie bez tego nadalowego topspinu, a Wimbledon zgarnął trzy razy, choć bardziej predestynowałem go do sukcesów na cegle. Tak, tak, ujednolicanie nawierzchni, ale i tak wszystko zależy od tego, jak się przyzwyczai do złego odbicia na trawie.
Kiefer
Posty: 3516
Rejestracja: 21 lis 2017, 16:25

Re: GOAT - debata

Post autor: Kiefer » 10 gru 2017, 16:53

Dla mnie Serb również jest bardziej mączkowy niż trawnikowy, ale też Federer mimo wszystko na trawie nie jest tak mocny jak Nadal na mączce, nawet u szczytu formy, no i Wawrinka akurat na mączce jest lepszy niż na pastwisku. Trzeba też jasno przyznać, że rozstawienie robi dobrą robotę dla defensorów na Wimbledonie, bo kiedy trawa jest najszybsza to mierzą się z gorszymi tenisistami. Nie jest to żaden przypadek, że Anderson jest bliski pokonania Novaka w 2015-ym w rundzie drugiej czy trzeciej a udaje się ta sztuka już rok później Querreyowi na tym samym etapie, mimo wszystko nie są to tenisiści klasy Federera. Szwajcar gdyby mógł się zmierzyć z Novakiem na początku turnieju to miałby większe szanse niż w półfinale czy finale, no chyba, że byłby źle przygotowany, przy kiepskich nogach mogłoby się to odwrócić przeciwko niemu, zakładam jednak, że jest w dyspozycji tegorocznej.
Awatar użytkownika
Mario
Moderator
Posty: 23978
Rejestracja: 03 sie 2011, 0:34

Re: GOAT - debata

Post autor: Mario » 10 gru 2017, 18:38

jonathan pisze:Jaki dołek Hewitta? Miał przerwę na 2003, ale wrócił w 2004. Hewitt niby rządził w 2001-2002, ale wygrywali z nim na hardzie Agassi, Safin, Moya bez większych problemów, a na mączce się nie liczył. Każdy mógł go spokojnie ograć (że wspomnę o porażce z Alberto Martinem u siebie w AO), a był numerem jeden, bo grał po prostu najrówniej.
Odnośnie tej porażki z Martinem, to Hewitt wycofał się z Hopman Cup (po rozegraniu jednego albo dwóch meczów, nieistotne) z powodu ospy i do ostatniej chwili walczył z czasem, żeby w ogóle w Melbourne wystąpić, więc nie, nie każdy mógł go spokojnie ograć.
Ale koniec końców, pewnie przypadkiem, udało Ci się wyprowadzić prawdziwy wniosek, bo Hewitt z 2004-05 to lepszy zawodnik niż ten z 2001-02 - silniejszy fizycznie, a co za tym idzie mocniej uderzający i szybciej serwujący, miał tylko tego pecha, że jak za czasów liderowania rywalizował sobie w normalnym okresie, tak później trafił na najlepszego tenisistę w historii w szczycie formy, który pozbawił go kilku Szlemów*.
jonathan pisze:kiedy woleja Serb ma na pewno nie gorszego niż Nadal
W tym problem, że ma. Nadal, choć jego technika wolejowa jest mocno pokraczna, potrafi sobie radzić przy siatce, Djoko to z kolei w najlepszym wypadku przeciętna touru, a biorąc pod uwagę jak (nie)potrafi smeczować, chyba nawet minimalnie poniżej przeciętnej.
Kiefer pisze:ale też Federer mimo wszystko na trawie nie jest tak mocny jak Nadal na mączce, nawet u szczytu formy
Pewnie i tak, problem w tym, że Djokovic nigdy nie spotkał Federera w szczycie formy na trawie.

* w Melbourne przegrał wprawdzie z Safinem, ale tamta wersja Marata to pewnie też jeden z lepszych grajków, jaki kiedykolwiek chodził po ziemi.
MTT bilans finałów (9-14)
W: Queen's Club 13, Monte Carlo 14, Australian Open 15, Nottingham 15, Chennai 16, Rio de Janeiro 17, Wiedeń 17, Acapulco 18, Madryt 18
F: Auckland 14, Miami 14, Roland Garros 14, Waszyngton 14, World Tour Finals 14, Rio de Janeiro 15, US Open 15, Estoril 16, Pekin 17, Rio de Janeiro 18, Monte Carlo 18, Rzym 18, Lyon 18, Metz 18
jonathan
Posty: 6058
Rejestracja: 01 sie 2011, 18:49

Re: GOAT - debata

Post autor: jonathan » 10 gru 2017, 19:08

To się musiał rozbuldupić, żebym nagle stał się godzien, żeby odpisał mi na tematy tenisowe. A sądziłem, że Kolega Znawcy Tenisa stać ma tylko tam gdzie Znawca Tenisa.
Kiefer pisze:Trzeba też jasno przyznać, że rozstawienie robi dobrą robotę dla defensorów na Wimbledonie, bo kiedy trawa jest najszybsza to mierzą się z gorszymi tenisistami. Nie jest to żaden przypadek, że Anderson jest bliski pokonania Novaka w 2015-ym w rundzie drugiej czy trzeciej a udaje się ta sztuka już rok później Querreyowi na tym samym etapie, mimo wszystko nie są to tenisiści klasy Federera. Szwajcar gdyby mógł się zmierzyć z Novakiem na początku turnieju to miałby większe szanse niż w półfinale czy finale, no chyba, że byłby źle przygotowany, przy kiepskich nogach mogłoby się to odwrócić przeciwko niemu, zakładam jednak, że jest w dyspozycji tegorocznej.
Te Querreye, Andersony, Rosole i Mullery to są rywale, którzy śnią się Nadalowi i Djokoviciowi po nocach przed Wimbledonem, żeby tylko na nich nie trafić, bo są nieobliczalni. Nam się może wydawać, że ta trawa jest dużo wolniejsza, ale kiedy zaczyna się prawdziwa gra, serwis (a wyobraźmy sobie, ile waży taka piłka po serwisie 200 km/h i jakie to są przeciążenia), rotacje itd., to robi się naprawdę szybko i jak Djoković nie ma jakiegoś dnia dobrego returnu i nie antycypuje na najwyższym poziomie, to może być zagubiony zupełnie jak wtedy z Querreyem, a z kolei ci bombardierzy jak mają dobry dzień, to dysponują takim orężem, że mogą nawet słabo grać z głębi kortu i nie tracą na wartości w przeciwieństwie do bardziej uniwersalnych zawodników, bo budują grę na serwisie. Jak Djoković wygrywał Wimbledon, to zawsze czymś wyrównywał swoje braki w takiej typowej grze na trawie. Albo pewnością siebie, albo chęcią zemsty po przegranym finale RG i mimo wszystko ta nawierzchnia i Novak bardzo dobrze się znosili. Ale największe atuty do gry z tymi strzelbami serwisowymi na Wimbledonie ma moim zdaniem Murray. On od początku miał mądrych trenerów, którzy wiedzieli, że Szkot będzie stykał się z dobrze serwującymi i od początku zajęli się returnem i to jest linia treningu tego uderzenia podobna do Agassiego, choć trochę zmodyfikowana. To już było widać w Queen’s Clubie 2005, kiedy Murray się objawił.
Kiefer pisze:Dla mnie Serb również jest bardziej mączkowy niż trawnikowy, ale też Federer mimo wszystko na trawie nie jest tak mocny jak Nadal na mączce, nawet u szczytu formy [...]
E tam, Federer ma taki status w Wimbledonie, że jak wchodzi do klubu, to nawet najstarsi członkowie chylą głowy. :D
Awatar użytkownika
Mario
Moderator
Posty: 23978
Rejestracja: 03 sie 2011, 0:34

Re: GOAT - debata

Post autor: Mario » 10 gru 2017, 19:14

Odpisał, żeby skorygować błędy w Twoim wpisie, bo ktoś czasem przeczyta i pomyśli, że tak było/jest naprawdę.
MTT bilans finałów (9-14)
W: Queen's Club 13, Monte Carlo 14, Australian Open 15, Nottingham 15, Chennai 16, Rio de Janeiro 17, Wiedeń 17, Acapulco 18, Madryt 18
F: Auckland 14, Miami 14, Roland Garros 14, Waszyngton 14, World Tour Finals 14, Rio de Janeiro 15, US Open 15, Estoril 16, Pekin 17, Rio de Janeiro 18, Monte Carlo 18, Rzym 18, Lyon 18, Metz 18
jonathan
Posty: 6058
Rejestracja: 01 sie 2011, 18:49

Re: GOAT - debata

Post autor: jonathan » 10 gru 2017, 19:31

Raz pewien Znawca
Z powiatowego miasta
Krzyknął: Hej hola, hola
Łapy precz od idola
I nie zmąci mu jego racji
Żaden przebrzmiały chór aberracji
To Lleyton, Lleyton jest górą
A jonek zgrają ponurą
Rzecz w tym, że ta ponura zgraja
Robi sobie z idola jaja.
Kiefer
Posty: 3516
Rejestracja: 21 lis 2017, 16:25

Re: GOAT - debata

Post autor: Kiefer » 10 gru 2017, 19:34

Mario pisze:
Kiefer pisze:ale też Federer mimo wszystko na trawie nie jest tak mocny jak Nadal na mączce, nawet u szczytu formy
Pewnie i tak, problem w tym, że Djokovic nigdy nie spotkał Federera w szczycie formy na trawie.
No w 2012 Federer zagrał znacznie lepiej niż w finałach 2014-2015, jeszcze się skumulowało, że grano pod dachem. Jednak to był czas kiedy Szwajcar na Novaka mimo wszystko wychodził jeszcze bez obaw, później się to zmieniło, bo zaczął przegrywać z co najwyżej solidną wersją Serba, jak na USO 2015.

Odnośnie Hewitta - ostatnio oglądałem finał US Open 2005 i Australijczyk był fatalny, strasznie zagrał. Ale w przypadku Federera dało się zauważyć jedną ogromną różnicę - forhend - to już nie jest to uderzenie co kiedyś.

Co do Safina - tamten Safin to wyższy poziom niż Djokovic, nie mam nawet co do tego wątpliwości. Zresztą on w tej Australii osiągnął szczyt szczytów i nic już nigdy nie wygrał, dziwny typ. ;)
Awatar użytkownika
DUN I LOVE
Administrator
Posty: 65486
Rejestracja: 14 lip 2011, 21:04
Lokalizacja: Warszawa

Re: GOAT - debata

Post autor: DUN I LOVE » 10 gru 2017, 19:38

Kiefer pisze: No w 2012 Federer zagrał znacznie lepiej niż w finałach 2014-2015, jeszcze się skumulowało, że grano pod dachem. Jednak to był czas kiedy Szwajcar na Novaka mimo wszystko wychodził jeszcze bez obaw, później się to zmieniło, bo zaczął przegrywać z co najwyżej solidną wersją Serba, jak na USO 2015.
Nie oceniam tamtego półfinału szczególnie wysoko. Fed solidny w kluczowych momentach, ale generalnie bez błysku - jak zresztą w całym tamtym turnieju. Niesamowite to jest, bo jak tak to analizuję, to dochodzę do wniosku, że ten szwajcarski król trawy cały Wimbledon na swoim najwyższym poziomie zagrał chyba w 2006 roku. Dużo lepiej grał w swoim peaku w Nowym Jorku i Melbourne.
Kiefer pisze:Co do Safina - tamten Safin to wyższy poziom niż Djokovic, nie mam nawet co do tego wątpliwości.
Nie wiem, czy tamten półfinał AO05 z Federerem to nie był najlepszy mecz na hard, jaki kiedykolwiek rozegrano.
MTT - tytuły (18)
2019 (1) Doha
2017 (1) Cincinnati M1000
2016 (1) Sankt Petersburg
2015 (1) Rotterdam
2013 (3) Montreal M1000, Rzym M1000, Dubaj
2012 (1) Toronto M1000
2011 (4) Waszyngton, Belgrad, Miami M1000, San Jose
2010 (2) Wiedeń, Rotterdam
2009 (2) Szanghaj M1000, Eastbourne
2008 (2) US Open, Estoril


MTT - finały (21)
2018 (3) Sankt Petersburg, Stuttgart, Marsylia
2017 (2) Sztokholm, Indian Wells M1000
2016 (2) Newport, Rotterdam
2015 (1) Halle
2014 (1) Tokio
2013 (2) Basel, Kuala Lumpur
2011 (3) WTF, Cincinnati M1000, Rzym M1000
2010 (2) Basel, Marsylia
2009 (4) WTF, Stuttgart, Wimbledon, Madryt M1000
2008 (1) WTF
jonathan
Posty: 6058
Rejestracja: 01 sie 2011, 18:49

Re: GOAT - debata

Post autor: jonathan » 10 gru 2017, 19:56

Dla mnie zbyt nierówny był ten mecz. I ten poirytowany Federer wiecznie coś pokrzykujący pod nosem. Choćby Nadal vs Verdasco stawiam wyżej.
Kiefer pisze:Odnośnie Hewitta - ostatnio oglądałem finał US Open 2005 i Australijczyk był fatalny, strasznie zagrał.
Dwa sety do zera w wielkoszlemowym finale. To mówi wiele i bynajmniej nie o geniuszu Federera, tylko o Hewicie.
Awatar użytkownika
Mario
Moderator
Posty: 23978
Rejestracja: 03 sie 2011, 0:34

Re: GOAT - debata

Post autor: Mario » 10 gru 2017, 20:14

jonathan pisze:Raz pewien Znawca
Z powiatowego miasta
Krzyknął: Hej hola, hola
Łapy precz od idola
I nie zmąci mu jego racji
Żaden przebrzmiały chór aberracji
To Lleyton, Lleyton jest górą
A jonek zgrają ponurą
Rzecz w tym, że ta ponura zgraja
Robi sobie z idola jaja.
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że to pewnie top 3 Twoich wpisów na forum.
jonathan pisze:Dwa sety do zera w wielkoszlemowym finale. To mówi wiele i bynajmniej nie o geniuszu Federera, tylko o Hewicie.
To przede wszystkim mówi o niezdrowym podnieceniu ludzi udzielającym się w związku z bajglami (mnie też czasem dotyka), bo właściwie 60 76 60 jest dużo bardziej zaciętym meczem niż jakieś 63 62 62, o którym pewnie nikt specjalnie by się nie rozpisywał.
A wynik, no cóż, skoro najlepszy gracz w historii rozegrał jeden ze swoich najlepszych (najlepszy?) meczów w karierze, to nie może dziwić fakt, że w dwóch z trzech setów zniszczył ot jednego z lepszych grajków danej generacji. Ale żeby pojąć takie rzeczy (poziom gry Federera, skala trudności wykonywanych zagrań), trzeba by trochę rozumieć ten sport i tu w sumie wracamy do punktu wyjścia.
MTT bilans finałów (9-14)
W: Queen's Club 13, Monte Carlo 14, Australian Open 15, Nottingham 15, Chennai 16, Rio de Janeiro 17, Wiedeń 17, Acapulco 18, Madryt 18
F: Auckland 14, Miami 14, Roland Garros 14, Waszyngton 14, World Tour Finals 14, Rio de Janeiro 15, US Open 15, Estoril 16, Pekin 17, Rio de Janeiro 18, Monte Carlo 18, Rzym 18, Lyon 18, Metz 18
jonathan
Posty: 6058
Rejestracja: 01 sie 2011, 18:49

Re: GOAT - debata

Post autor: jonathan » 10 gru 2017, 20:47

Mario pisze:To przede wszystkim mówi o niezdrowym podnieceniu ludzi udzielającym się w związku z bajglami (mnie też czasem dotyka), bo właściwie 60 76 60 jest dużo bardziej zaciętym meczem niż jakieś 63 62 62, o którym pewnie nikt specjalnie by się nie rozpisywał.
Rozumiem. Czyli tam gdzie nie pasuje to do Twoich tez, to „niezdrowe podniecenie”, któremu akurat ulegasz częściej niż czasem, nie jest wiarygodne.

Fascynuje mnie ta dialektyka.
Mario pisze:Ale żeby pojąć takie rzeczy (poziom gry Federera, skala trudności wykonywanych zagrań), trzeba by trochę rozumieć ten sport i tu w sumie wracamy do punktu wyjścia.
Odważne słowa jak na kultystę Znawcy Tenisa vel Najwyższego Autorytetu.

EOT, bo szkoda mi już choćby sekundy więcej na dalsze ecie-pecie. Pardon, "podgryzanie" Cię.
Awatar użytkownika
Mario
Moderator
Posty: 23978
Rejestracja: 03 sie 2011, 0:34

Re: GOAT - debata

Post autor: Mario » 10 gru 2017, 21:03

Nie, jest różnica między podniecaniem się czymś, wyśmiewaniem, trollowaniem itp., a rzetelną oceną. I tak, zabawne jest, że Hewitt przyjął dwa bajgle, ale wynik 60 76 60 świadczy o większej walce niż 62 62 62, myślałem, że to oczywiste.

A co do drugiej części, to jest jeden z powodów, dlaczego nie chce mi się tracić na Ciebie czasu. Nagle, ni stąd, ni zowąd, wyskakujesz z jakimś wydarzeniem sprzed stu lat, które nawet nie wiem do czego ma zmierzać i odpierasz tym kolejne zarzuty. Tak, swego czasu, bawiłem się na forum eurosportu, koncentrując się na wpisach, które miały zdenerwować innych użytkowników, powielając retorykę nielubianego tam ZT*. Jaki to ma wpływ na to, że poza przepisywaniem czyichś tekstów, cytowaniem tzw. autorytetów i opowiadaniem czasem bardziej, czasem mniej interesujących historyjek spoza kortu nie masz nic do zaproponowania w tenisowych dyskusjach, nie mam pojęcia...

Dzisiaj jeszcze dodatkowo czegoś nie doczytałeś, nie sprawdziłeś i palnąłeś gafę z tym Hewittem, więc pewnie dlatego zacząłeś kąsać jeszcze bardziej niż zwykle. Tak, to wciąż jest zabawne, choć z tygodnia na tydzień coraz mniej.

*Znawca okazał się spoko gościem, więc z czystej sympatii nie atakowałem tych jego bardziej kontrowersyjnych poglądów, no już taki jestem, nic nie poradzę.
MTT bilans finałów (9-14)
W: Queen's Club 13, Monte Carlo 14, Australian Open 15, Nottingham 15, Chennai 16, Rio de Janeiro 17, Wiedeń 17, Acapulco 18, Madryt 18
F: Auckland 14, Miami 14, Roland Garros 14, Waszyngton 14, World Tour Finals 14, Rio de Janeiro 15, US Open 15, Estoril 16, Pekin 17, Rio de Janeiro 18, Monte Carlo 18, Rzym 18, Lyon 18, Metz 18
Kiefer
Posty: 3516
Rejestracja: 21 lis 2017, 16:25

Re: GOAT - debata

Post autor: Kiefer » 10 gru 2017, 21:12

[quote]Nie oceniam tamtego półfinału szczególnie wysoko. Fed solidny w kluczowych momentach, ale generalnie bez błysku - jak zresztą w całym tym turnieju.[/quote]

Nie zgadzam się, akurat Wimbledon 2012 to jeden z niewielu turniejów Federera kiedy to zagrał najlepszy tenis w dwóch ostatnich meczach, choć w samym finale za dobrze nie zaczął, ale od końcówki drugiego seta już wszedł na najwyższy level. W ogóle to Szwajcar w pierwszym tygodniu miał problemy z plecami, bo go przewiało, po meczu z Bennetau mówił, że po raz pierwszy od bardzo dawna przeszła mu przez głowę możliwość poddania spotkania. Następny mecz grał z Malissem i też było widać, że gra tak na 60%.
ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości