Jestem legendą. Roger Federer: droga ku chwale.

Obrazek

Oczko Rogera - kiedy celebra?

US Open 2018
1
20%
Australian Open 2019
2
40%
Wimbledon 2019
0
Brak głosów
Później (kiedy?)
0
Brak głosów
Nigdy
2
40%
 
Liczba głosów: 5
Mario
Moderator
Posty: 24661
Rejestracja: 03 sie 2011, 1:34

Re: Roger Federer

Post autor: Mario » 22 lip 2013, 15:21

Jonatan, wrzuć ten komentarz na blog Stopy, wtedy na pewno przeczyta, a może nawet odpowie.
MTT bilans finałów (9-14)
W: Queen's Club 13, Monte Carlo 14, Australian Open 15, Nottingham 15, Chennai 16, Rio de Janeiro 17, Wiedeń 17, Acapulco 18, Madryt 18
F: Auckland 14, Miami 14, Roland Garros 14, Waszyngton 14, World Tour Finals 14, Rio de Janeiro 15, US Open 15, Estoril 16, Pekin 17, Rio de Janeiro 18, Monte Carlo 18, Rzym 18, Lyon 18, Metz 18
jonathan
Posty: 6126
Rejestracja: 01 sie 2011, 19:49

Re: Roger Federer

Post autor: jonathan » 22 lip 2013, 15:26

Mario pisze:Jonatan, wrzuć ten komentarz na blog Stopy, wtedy na pewno przeczyta, a może nawet odpowie.
Wrzuciłem.
Awatar użytkownika
filip.g
Posty: 948
Rejestracja: 26 cze 2013, 23:11

Re: Roger Federer

Post autor: filip.g » 22 lip 2013, 19:03

Jeden ze słabszych tekstów Stopy wg mnie. Już pomijam to odsyłanie na emeryturę, którego nie lubię nie ważne czy dotyczy Federera czy kogokolwiek innego (no chyba że Hingis i Henin, ale to takie wyjątki :D ). Po prostu nie zgadzam się z tym, że Roger gra tylko z myślą o swojej pozycji wśród sponsorów. O ile trochę inaczej patrzę na Szwajcara po całym zajściu z turnieju w Bazylei gdzie Fed domagał się większego wpisowego (innymi słowy uważam, że Federer jest bardziej pazerny na kasę niż mi się to kiedykolwiek wydawało), o tyle nie można zapominać, że tenisiści na emeryturze też grają w pokazówkach, też grają w reklamach i jeszcze mają czas i siły szmacić się w różnego typu programach reality i innym syfie. Poza tym jak się ma taki majątek jak on, to przy pomocy odpowiednich ludzi nie jest go tak ciężko pomnożyć i nie trzeba do tego się pocić na korcie i szlajać po Ameryce Południowej.

Sam, mimo iż uważam że Fed już najprawdopodobniej nie będzie seryjnie wygrywał wielkich turniejów, to bardzo bym nie chciał jego odejścia. Federer jest tenisistą, na którego nawet jak nie jest w wielkiej formie zawsze miło się patrzy. No i trzeba przyznać że bez względu na pozycję w rankingu, to Federer jest wciąż największym ambasadorem tenisa na świecie. Nie jest mu pod tym względem w stanie dorównać ani Djoković ani Murray ani tym bardziej Nadal.
Awatar użytkownika
Juan
Posty: 225
Rejestracja: 01 sie 2011, 23:47
Lokalizacja: Szczecin

Re: Roger Federer

Post autor: Juan » 23 lip 2013, 0:47

Świetnie się składa Jonathanie, że piszesz ten tekst z pozycji fana, który nie musi nawet udawać dziennikarskiej bezstronności, bo dałeś sobie tym samym prawo do popełniania tych samych grzeszków, które przypisujesz red. Stopie tj: uderzania w dramatyczny ton (dzieci Federera chcą go oglądać, a wstrętny dziennikarz chce im to odebrać), braku wyrozumiałości a także protekcjonalności. Szkoda, że w Twoim wywodzie zabrakło zdrowego rozsądku i trzeźwej oceny sytuacji.

Zaryzykujmy tezę, że ja, Ty i redaktor Stopa jesteśmy fanami stylu Federera. Pomimo mojej nieprawdopodobnej wręcz odporności na łomoty sprawiane Rogerowi przez Nadala w Paryżu (do których udało mi się przyzwyczaić) oraz umiejętności przymykania oka na ostatnio rozliczne wpadki z graczami spoza pierwszej piątki, jednej rzeczy nie mogę nie zauważyć- Roger nie przegrywa - ot tak - przypadkowo, bo ma słabszy moment. Przegrywa z zawodnikami, z którymi średnio dysponowany nie miałby najmniejszych problemów, przegrywa z nimi tam, gdzie słabo dysponowany być może dałby im jednego seta i przegrywa z nimi tak, że trudno mówić o średniej, czy słabej dyspozycji. Styl tych porażek jest dojmująco rozpaczliwy. W świetle tak druzgocących faktów zachowywanie urzędowego optymizmu jest naiwnością. Oczywiście, że chciałbym aby Roger nie tylko coś wygrał, ale wrócił na miejsce lidera i zakończył karierę w glorii i aureoli Pana I Władcy. Tylko problem polega na tym, że nie ma na razie po temu przesłanek. Trudno oczekiwać od kogokolwiek, że wbrew faktom będzie ulegał fanowskiej miłości i napisze: "no tak, Federer gra beznadziejnie, od roku nie wygrał nic wielkiego, odpada w drugiej rundzie Wimbledonu z ukraińskim challengerem, ale to się na pewno zmieni, bo to przecież jest Federer".

Był sobie taki tenisista z kraju, którego nie lubię (generalnie mam fobię przed żabami), ale akurat na owego tenisistę chętnie zawsze patrzyłem, bo choć nigdy nic wielkiego w singlu nie wygrywał, to zawsze był ubaw po pachy z samego oglądania jego stylu. Nie mam ubawu po pachy, gdy patrzę na Szwajcara - siedmiokrotnego mistrza Wimbledonu, odpadającego z kimś tylko dlatego, że ten po drugiej stronie siatki decyduje się grać kliniczną odmianę serve and volley. Doprawdy? Co gorsza Szwajcar nie umie odpowiedzieć tym samym, zapomniał jak wpaść w przyzwoity wolejowy trans, brakuje błyskotliwej koncepcji rozegrania piłki, nie brakuje serca, bo to do gry Federer zawsze miał, ale serce to mało, gdy ręce - jego największy skarb- nie są w stanie nadążyć za coraz niżej notowanymi rywalami. Jak inaczej to nazwać, jeśli nie rozmienianiem kariery na drobne? Gdzie jest miejsce na poprawę, gdy coraz mniej jest punktów zaczepienia?

Wyrażam nadzieję, że się mylę i że Szwajcar ma przedłużony okres głębokiego snu, z którego nie obudził się od ostatniego listopada, ale przyznaję, że nadzieja to nikła. W końcu każdy ma prawo się mylić, nawet Ty, prawda?
STAN THE MAN!
Robertinho
Posty: 18244
Rejestracja: 15 lip 2011, 17:13

Re: Roger Federer i następne wygrane turnieje

Post autor: Robertinho » 23 lip 2013, 17:54

Wydzielone, przeniesione, w nazwie zmienione; pisać!
Awatar użytkownika
DUN I LOVE
Administrator
Posty: 71213
Rejestracja: 14 lip 2011, 22:04
Lokalizacja: Warszawa

Re: Co z tym Federerem; czyli jak żyć, panie Szwajcar?

Post autor: DUN I LOVE » 23 lip 2013, 19:38

Trochę prześmiewczo zatytułowałeś ten wątek, ale jak tak to przemyśleć, to robi się dużo bardziej poważnie. Ja ani myślę rzucać tenis wraz z odejściem Federera, ale po takim dniu już nic nie będzie takie samo.
MTT - tytuły (20)
2019 (3) Halle, Australian Open, Doha
2017 (1) Cincinnati M1000
2016 (1) Sankt Petersburg
2015 (1) Rotterdam
2013 (3) Montreal M1000, Rzym M1000, Dubaj
2012 (1) Toronto M1000
2011 (4) Waszyngton, Belgrad, Miami M1000, San Jose
2010 (2) Wiedeń, Rotterdam
2009 (2) Szanghaj M1000, Eastbourne
2008 (2) US Open, Estoril


MTT - finały (23)
2019 (2) Kitzbuhel, Genewa
2018 (3) Sankt Petersburg, Stuttgart, Marsylia
2017 (2) Sztokholm, Indian Wells M1000
2016 (2) Newport, Rotterdam
2015 (1) Halle
2014 (1) Tokio
2013 (2) Basel, Kuala Lumpur
2011 (3) WTF, Cincinnati M1000, Rzym M1000
2010 (2) Basel, Marsylia
2009 (4) WTF, Stuttgart, Wimbledon, Madryt M1000
2008 (1) WTF
Awatar użytkownika
Rodżer Anderłoter
Posty: 3096
Rejestracja: 16 maja 2012, 17:29

Re: Co z tym Federerem; czyli jak żyć, panie Szwajcar?

Post autor: Rodżer Anderłoter » 23 lip 2013, 22:30

Obejrzenie ostatniego meczu Feda będzie czymś podobnym do obejrzenia ostatniego odcinka " The Wire". Po napisach końcowych uświadomisz sobie, że to jednak koniec, już nie będzie następnego odcinka (meczu) i prawdopodobnie już nic lepszego w przyszłości nie zobaczysz. Każdy inny serial będziesz do tego porównywał i każdego innego tenisistę będziesz porównywał do Rogera.
jonathan
Posty: 6126
Rejestracja: 01 sie 2011, 19:49

Re: Co z tym Federerem; czyli jak żyć, panie Szwajcar?

Post autor: jonathan » 24 lip 2013, 0:19

filip.g pisze:O ile trochę inaczej patrzę na Szwajcara po całym zajściu z turnieju w Bazylei gdzie Fed domagał się większego wpisowego (innymi słowy uważam, że Federer jest bardziej pazerny na kasę niż mi się to kiedykolwiek wydawało)(...)
Jeśli chodzi o Bazyleę, to podejrzewam, że Federer trochę poirytował się wynikiem finału z del Potro. Zastanowił się, dlaczego właściwie tu grał, skoro nie zgarnął pełnej puli, i pomyślał, że mógł lepiej wybrać start w wyższym rangą Paryżu, gdzie bronił 1000 punktów z poprzedniego sezonu i skąd ostatecznie się wycofał. Ma przecież na koncie aż pięć zwycięstw w swoim domowym turnieju, a po zakończeniu kariery i tak wszyscy będą wspominać głównie jego tytuły w Szlemach i Mastersach. Ja poza finansowym i sentymentalnym aspektem też nie widzę powodów, dla których powinien się tam specjalnie wysilać. Bo prawda jest taka, że swój dług wobec Bazylei spłacił już dawno temu. Może przez jakiś czas nie miał po prostu więcej ochoty występować w tej imprezie i dlatego domagał się większego startowego. Organizatorzy odmówili, więc Roger, gdyby rzeczywiście nie chciał grać w tym turnieju, miałby dobre alibi. Zresztą kto zabroni czegokolwiek komuś, kto ma jedne z najwyższych zarobków w zawodowym sporcie? Bogatym i wielkim w końcu wszystko wolno. Taki jest ten świat i niczego tu nie zmienimy.
DUN I LOVE pisze:Ja ani myślę rzucać tenis wraz z odejściem Federera, ale po takim dniu już nic nie będzie takie samo.
I właśnie dlatego prośmy go o to, żeby grał jak najdłużej, a nie skazujmy na emeryturę. Bo Federer to tenis, a tenis to Federer.
Awatar użytkownika
DUN I LOVE
Administrator
Posty: 71213
Rejestracja: 14 lip 2011, 22:04
Lokalizacja: Warszawa

Re: Co z tym Federerem; czyli jak żyć, panie Szwajcar?

Post autor: DUN I LOVE » 24 lip 2013, 17:49

jonathan pisze:
DUN I LOVE pisze:Ja ani myślę rzucać tenis wraz z odejściem Federera, ale po takim dniu już nic nie będzie takie samo.
I właśnie dlatego prośmy go o to, żeby grał jak najdłużej, a nie skazujmy na emeryturę. Bo Federer to tenis, a tenis to Federer.
Za bardzo dosłownie bierzesz niektóre wypowiedzi, Jonathan. Naprawdę niewielu jest fanów Federera, którzy szczerze życzę mu rychłej tenisowej emerytury. Wpisy o kolejnej hańbie, żenadzie i kompromitacji to raczej wyraz frustracji, poirytowania i zwyczajnej obawy o zawodowe losy mistrza. Jeżeli Federer ma prawo do dłuższych chwil słabszej gry, to jego najwierniejsi fani też mają prawo dać upust swoim nerwom. Jak ktoś przez 11 lat (nie piszę tutaj o sobie, bo ja przygodę z klubem Federastów na dobre rozpocząłem na początku 2005 roku) nieustannie układa swój plan dnia pod mecze Rogera, żyje jego grą i ma rozeznanie jak bardzo ten krystaliczny tenis się posypał, to tym bardziej można mu przyznać prawo do pełnego braku wyrozumiałości.

A teorie, że ktoś taki nie jest prawdziwym, wiernym i oddanym kibicem, są niezgodne z rzeczywistością. Takie emocjonalne podejście, przez które chwilami swojego idola się nienawidzi, chyba w pełni oddają zaangażowanie danego fana, kiedy ten 'gra' ze swoim ulubieńcem każdy, kolejny mecz.
MTT - tytuły (20)
2019 (3) Halle, Australian Open, Doha
2017 (1) Cincinnati M1000
2016 (1) Sankt Petersburg
2015 (1) Rotterdam
2013 (3) Montreal M1000, Rzym M1000, Dubaj
2012 (1) Toronto M1000
2011 (4) Waszyngton, Belgrad, Miami M1000, San Jose
2010 (2) Wiedeń, Rotterdam
2009 (2) Szanghaj M1000, Eastbourne
2008 (2) US Open, Estoril


MTT - finały (23)
2019 (2) Kitzbuhel, Genewa
2018 (3) Sankt Petersburg, Stuttgart, Marsylia
2017 (2) Sztokholm, Indian Wells M1000
2016 (2) Newport, Rotterdam
2015 (1) Halle
2014 (1) Tokio
2013 (2) Basel, Kuala Lumpur
2011 (3) WTF, Cincinnati M1000, Rzym M1000
2010 (2) Basel, Marsylia
2009 (4) WTF, Stuttgart, Wimbledon, Madryt M1000
2008 (1) WTF
Awatar użytkownika
filip.g
Posty: 948
Rejestracja: 26 cze 2013, 23:11

Re: Co z tym Federerem; czyli jak żyć, panie Szwajcar?

Post autor: filip.g » 24 lip 2013, 22:37

jonathan pisze: Jeśli chodzi o Bazyleę, to podejrzewam, że Federer trochę poirytował się wynikiem finału z del Potro. Zastanowił się, dlaczego właściwie tu grał, skoro nie zgarnął pełnej puli, i pomyślał, że mógł lepiej wybrać start w wyższym rangą Paryżu, gdzie bronił 1000 punktów z poprzedniego sezonu i skąd ostatecznie się wycofał. Ma przecież na koncie aż pięć zwycięstw w swoim domowym turnieju, a po zakończeniu kariery i tak wszyscy będą wspominać głównie jego tytuły w Szlemach i Mastersach. Ja poza finansowym i sentymentalnym aspektem też nie widzę powodów, dla których powinien się tam specjalnie wysilać. Bo prawda jest taka, że swój dług wobec Bazylei spłacił już dawno temu.
Uważam że Twoje próby bronienia swoich idoli są coraz bardziej śmieszne i nonsensowne a wywody pozbawione jakiegokolwiek obiektywizmu i widzę w nich wręcz jakiś fanatyzm (odnoszę się do Twojego bardzo niskich lotów posta na blogu K. Stopy) . Otóż ja uważam, że kiedy ktoś jest profesjonalnym sportowcem, zgłasza się do turnieju, sygnalizuje gotowość gry i sprawia że ludzie płacą za oglądanie jego tenisa, to to jest wystarczający powód żeby "się wysilać". Szczególnie, kiedy na trybunach zasiadają rodacy. Gadanie o jakimś długu to jest zwykłe bełkotanie. Zasługi Federer ma ogromne nie tylko dla turnieju w Bazylei ale dla całego tenisa i nie uważam, że zwycięstwo w Bazylei miałoby jakoś zwiększyć klasę Szwajcara jako tenisisty (sam nie wiem, czy jego klasę sportową da się jakoś zwiększyć). Z drugiej strony całe te wpisowe, domaganie się podwyżek, szczególnie gdy wywleka się to na forum publiczne jest dla mnie symbolem totalnego zepsucia sportu i sportowców. Czegoś co dla mnie jest jakieś wyjątkowo niskie i stanowi wielką plame na tych krystalicznych wizerunkach sportowców sprzedawanych nam w mediach. Ale to już jest dyskusja na inny temat jak mniemam. Osobiście nie znam zbyt wielu zawodów w których ludziom płaci się za samo pojawienie się w pracy a dodatkowo poklaskuje im się gdy się w niej "wysilają". I to płaci sumy zawrotne.

jonathan pisze:Może przez jakiś czas nie miał po prostu więcej ochoty występować w tej imprezie i dlatego domagał się większego startowego. Organizatorzy odmówili, więc Roger, gdyby rzeczywiście nie chciał grać w tym turnieju, miałby dobre alibi.
Jak nie miał ochoty, to trzeba się było wycofać. Przypomniałby sobie może o Bazylei już w tym roku, skoro nawet Gstaad zaszczycił swoją obecnością. I pewnie niskie wpisowe nie przeszkadzałoby mu w ciułaniu punktów do rankingu. Karma is a bitch.
jonathan pisze:Zresztą kto zabroni czegokolwiek komuś, kto ma jedne z najwyższych zarobków w zawodowym sporcie? Bogatym i wielkim w końcu wszystko wolno. Taki jest ten świat i niczego tu nie zmienimy.
Nikt mu niczego nie chce zabraniać. Ale skrytykować, zapomnieć i wypomnieć na szczęście nawet biedni mogą. A tak nawiasem to jest to kolejny absolutny bezsens w twojej kolekcji. Niech całe top four najlepiej założy kartel i startuje w turniejach tylko gdy da im się po 20 kafli pod stołem. "Bogatym i wielkim w końcu wszystko wolno"
Awatar użytkownika
DUN I LOVE
Administrator
Posty: 71213
Rejestracja: 14 lip 2011, 22:04
Lokalizacja: Warszawa

Re: Co z tym Federerem; czyli jak żyć, panie Szwajcar?

Post autor: DUN I LOVE » 24 lip 2013, 22:49

Tutaj mamy taki fajny temat o startowym, zapraszam przy okazji. ;)
http://www.mtenis.com.pl/viewtopic.php? ... 268#p58268
MTT - tytuły (20)
2019 (3) Halle, Australian Open, Doha
2017 (1) Cincinnati M1000
2016 (1) Sankt Petersburg
2015 (1) Rotterdam
2013 (3) Montreal M1000, Rzym M1000, Dubaj
2012 (1) Toronto M1000
2011 (4) Waszyngton, Belgrad, Miami M1000, San Jose
2010 (2) Wiedeń, Rotterdam
2009 (2) Szanghaj M1000, Eastbourne
2008 (2) US Open, Estoril


MTT - finały (23)
2019 (2) Kitzbuhel, Genewa
2018 (3) Sankt Petersburg, Stuttgart, Marsylia
2017 (2) Sztokholm, Indian Wells M1000
2016 (2) Newport, Rotterdam
2015 (1) Halle
2014 (1) Tokio
2013 (2) Basel, Kuala Lumpur
2011 (3) WTF, Cincinnati M1000, Rzym M1000
2010 (2) Basel, Marsylia
2009 (4) WTF, Stuttgart, Wimbledon, Madryt M1000
2008 (1) WTF
Awatar użytkownika
SebastianK
Posty: 1978
Rejestracja: 27 sty 2012, 18:47

Re: Co z tym Federerem; czyli jak żyć, panie Szwajcar?

Post autor: SebastianK » 24 lip 2013, 23:41

Jeśli chodzi o Bazyleę, to podejrzewam, że Federer trochę poirytował się wynikiem finału z del Potro.
Ty naprawdę jesteś studentem matematyki ? Bo wiesz ja też ścisły i mimo, że lubię S-f to wiem, że to bajki i tego na życie nie przekładam.

Jest szereg rozlicznych dowodów na to, że Federer lubi pieniądze - nijak mu tego nie zabraniam, też je lubię :) Jak dla mnie jest to jeden z głównych - o ile nie najważniejszy - przyczynek do tego, że jeszcze zawodowo macha rakietą. Ma świetne kontrakty, dużo mu płacą za tournee, zgarnia świetne startowe. Chce się po prostu więcej nachapać. Całkiem słusznie i całkiem normalnie. Bo jednak występy w pokazówkach na emeryturze już tyle nie przyniosą.

Ja rozumiem, że masz w głowie wyidealizowany obraz Federera ale On jest tylko człowiekiem, wiele rzeczy z jego kariery świadczy o tym, że raczej chciwym :) Zaakceptuj to, najwyższa pora.

Nie na­leży my­lić praw­dy z opi­nią większości.
jonathan
Posty: 6126
Rejestracja: 01 sie 2011, 19:49

Re: Co z tym Federerem; czyli jak żyć, panie Szwajcar?

Post autor: jonathan » 25 lip 2013, 15:22

filip.g pisze:Z drugiej strony całe te wpisowe, domaganie się podwyżek, szczególnie gdy wywleka się to na forum publiczne jest dla mnie symbolem totalnego zepsucia sportu i sportowców. Czegoś co dla mnie jest jakieś wyjątkowo niskie i stanowi wielką plamę na tych krystalicznych wizerunkach sportowców sprzedawanych nam w mediach. Ale to już jest dyskusja na inny temat jak mniemam. Osobiście nie znam zbyt wielu zawodów w których ludziom płaci się za samo pojawienie się w pracy a dodatkowo poklaskuje im się gdy się w niej "wysilają". I to płaci sumy zawrotne.
Wiadomo, że wypłacanie startowego największym gwiazdom to od lat powszechna praktyka. A Federer ma obecnie taką pozycję, że jego udział w jakimkolwiek turnieju zapewnia sukces finansowy i trybuny wypełnione do ostatniego miejsca. Jeśli właściciel zainwestował, załóżmy, milion dolarów w organizację imprezy, to jak najbardziej wyłoży drugi milion na przyjazd Rogera, żeby mieć kilka razy większą oglądalność. I tak na przykład Szwajcar w zeszłym roku za start w Rotterdamie zainkasował podobno milion dolarów (albo euro). Mówię "podobno", bo te kwoty, owszem, są księgowane, ale niepodawane do publicznej wiadomości (można polegać tu tylko na przeciekach). Teraz, aby nie było tak, że niby krystalizuję wizerunek Federera, przypomnę, że kiedy prawie wszyscy zawodnicy z czołówki protestowali przeciwko nierównemu podziałowi dochodów w turniejach między tenisistów i organizatorów, z tej grupy wyłamał się właśnie tylko Roger, bo jemu wszystko odpowiadało. Akurat znam się trochę na interesach, więc powiem Wam, że gdyby doszło do tego, że wzrosłyby oficjalne nagrody, sponsorzy mieliby wtedy mniej pieniędzy na startowe dla takich gwiazd jak Federer. Rogerowi po prostu to się nie opłacało i dlatego nie przyłączył się do protestu innych tenisistów, czym naraził się choćby Djokoviciowi i Murray'owi. Czyli jak widać, umie on dbać o swój biznes (ważna umiejętność - zwłaszcza dziś, kiedy rządzi rynek). Oczywiście można mówić o zepsuciu i oburzać się, że ktoś stawia wyśrubowane warunki turniejowi w rodzinnym mieście, w którym był kiedyś ball boyem, ale to jest tenis - tu każdy gra głównie dla siebie. Również Federer (on gdyby chciał, mógłby otworzyć nowy szwajcarski bank - chyba powinien już mieć nawet kapitał do jego założenia). Z drugiej strony nie wolno zapominać, jak aktywnie Roger angażuje się w działalność charytatywną i humanitarną. W ogóle gdy czytam te Twoje wpisy, odnoszę wrażenie, że oczekujesz, że wszyscy tenisiści będą bardziej święci od papieża. Nie do spełnienia.
filip.g pisze:Uważam że Twoje próby bronienia swoich idoli są coraz bardziej śmieszne i nonsensowne a wywody pozbawione jakiegokolwiek obiektywizmu i widzę w nich wręcz jakiś fanatyzm (odnoszę się do Twojego bardzo niskich lotów posta na blogu K. Stopy).
Całe życie kieruję się rozumem, ale pozwól, że przy bronieniu moich idoli czasem będę kierował się też czym innym.

Wiedziałem, że mój post na blogu Stopy spotka się ze skrajnymi ocenami. Widzisz, Ty mówisz o bardzo niskich lotach, natomiast inni pytają, czy nie myślałem o założeniu bloga, gratulują mi, a jedna osoba, którą zdążyłem poznać (mieszka w Stanach), pisze, że to chyba najlepszy komentarz, jaki kiedykolwiek czytała na temat Federera. Zresztą mnie wystarczy zawsze moja osobista satysfakcja. Oczywiście szkoda, że Szanowny Redaktor nie odpowiedział mi jeszcze ani słowem (czego się spodziewałem), ale dam mu już spokój, bo znowu ulży sobie poza anteną tak jak półtora roku temu, kiedy niestety zapomniało mu się wyłączyć mikrofon podczas reklam.
SebastianK pisze:Ty naprawdę jesteś studentem matematyki? Bo wiesz ja też ścisły i mimo, że lubię S-f to wiem, że to bajki i tego na życie nie przekładam.
Właściwie to nie powinienem w ogóle odpowiadać na ten wpis, bo przytaczając jedno zdanie wysnułeś sobie wniosek, że wierzę w science fiction (nie, nie lubię tego gatunku), a całkowicie pominąłeś zakończenie, które ewidentnie świadczy o tym, że znam jednak trochę realia tego świata. Nie mam też żadnego wyidealizowanego obrazu Federera (niby skąd - dlatego, że nie poparłem artykułu Karola Stopy?). Doskonale wiem, że Agent 007 istnieje tylko w filmach i nie można wychowywać przyszłych mistrzów na podstawie tego oficjalnego, trochę zafałszowanego wizerunku Rogera. Wracając do kwestii finansowych, myślę, że tenis jest taką dyscypliną, w której najlepsi na świecie dość szybko przekraczają granicę, za którą pieniądze nie są już dla nich największą motywacją. Powiedz mi, co z pasją do tej dyscypliny i uzależnieniem od emocji (uważasz, że po zakończeniu kariery łatwo żyć bez takich dawek napięcia?). Na koniec mógłbym poprosić Cię jeszcze dokładnie o to samo co kiedyś Robertinho, ale obawiam się, że po przeczytaniu któregoś z Twoich kolejnych postów nie wywiązałbym się z tej umowy, więc na razie wstrzymam się z tymi planami.
Awatar użytkownika
DUN I LOVE
Administrator
Posty: 71213
Rejestracja: 14 lip 2011, 22:04
Lokalizacja: Warszawa

Re: Co z tym Federerem; czyli jak żyć, panie Szwajcar?

Post autor: DUN I LOVE » 25 lip 2013, 16:20

Federer w tenisa zamierza jeszcze pograć, ale bez patrzenia na ranking.
http://tennis.si.com/2013/07/24/roger-federer-rankings/
“I don’t think my ego would suffer if one day I was no longer in the top 10,” Federer told Le Matin.
“No,” he said. “In terms of rankings at least. Lleyton Hewitt is a great example in my mind. Whether he’s 170th, 20th or fifth, his ranking isn’t important to him. He just takes a lot of pleasure in playing.”

jonathan pisze:Oczywiście szkoda, że Szanowny Redaktor nie odpowiedział mi jeszcze ani słowem (czego się spodziewałem), ale dam mu już spokój, bo znowu ulży sobie poza anteną tak jak półtora roku temu, kiedy niestety zapomniało mu się wyłączyć mikrofon podczas reklam.
Piszesz o hipokryzji ze strony red. Stopy, a sam przy okazji każdego wpisu na jego temat ją uwypuklasz u samego siebie. Wylewasz pomyje na jego głowę, a kiedy było podejrzenie, że to on się zarejestrował na forum, to byłeś pierwszym, który okazał radość, a ja w tamtym Twoim wpisie zauważyłem wręcz podniecenie.

Co do wpisowego - jesteśmy skazani nie tylko na publiczne kłótnie na ten temat, ale z czasem na dużo większą bezczelność najbardziej możnych w środowisku. Oni wiedzą, że zabetonowali cały układ, a tenis uległ zepsuciu do tego stopnia, że Fab3 promuje dane turnieje, a nie dane turnieje promują poszczególnych tenisistów. Organizator nie wypuści tak łatwo z ręki okazji na udział w jego turnieju Federera, Nadala czy Djokovicia (Murray nie jest poza Wielką Brytanią szczególnie popularny, a już na pewno niewielu postronnych kibiców ogląda jego mecze z przeciętniakami), bo nie ma kim ich zastąpić, a kibice (przynajmniej większość) mają tak wyprany mózg, że poza rzeczonymi nazwiskami tenis przestaje być rozrywką i rozgrywką godną uwagi.
MTT - tytuły (20)
2019 (3) Halle, Australian Open, Doha
2017 (1) Cincinnati M1000
2016 (1) Sankt Petersburg
2015 (1) Rotterdam
2013 (3) Montreal M1000, Rzym M1000, Dubaj
2012 (1) Toronto M1000
2011 (4) Waszyngton, Belgrad, Miami M1000, San Jose
2010 (2) Wiedeń, Rotterdam
2009 (2) Szanghaj M1000, Eastbourne
2008 (2) US Open, Estoril


MTT - finały (23)
2019 (2) Kitzbuhel, Genewa
2018 (3) Sankt Petersburg, Stuttgart, Marsylia
2017 (2) Sztokholm, Indian Wells M1000
2016 (2) Newport, Rotterdam
2015 (1) Halle
2014 (1) Tokio
2013 (2) Basel, Kuala Lumpur
2011 (3) WTF, Cincinnati M1000, Rzym M1000
2010 (2) Basel, Marsylia
2009 (4) WTF, Stuttgart, Wimbledon, Madryt M1000
2008 (1) WTF
Robertinho
Posty: 18244
Rejestracja: 15 lip 2011, 17:13

Re: Co z tym Federerem; czyli jak żyć, panie Szwajcar?

Post autor: Robertinho » 25 lip 2013, 17:31

A wracając do tematu... Jako pierwszy maruda i narzekajło, uważam jednakoż, że im dłużej gra Federer, tym lepiej. Będę dalej go krytykować, a parodystyczne występy typy Hamburg i Gstaad po prostu bojkotować, ale na Szlemy ciągle będę się zasadzać. Mam nadzieję, że Roger również.
Awatar użytkownika
Del Fed
Posty: 7017
Rejestracja: 15 lis 2012, 14:35

Re: Co z tym Federerem; czyli jak żyć, panie Szwajcar?

Post autor: Del Fed » 25 lip 2013, 18:40

No czyli tak: Rogerowi nie powinno się mówić, kiedy ma skończyć karierę, gdyże jest wielkim mistrzem ale jednak powinien to natychmiast zakończyć, bo rozdrabnia się i dlatego warto by pozostał "niepokonanym". Ale zaraz, już jest za późno, bo przegrał ze Stachowskim, Delbo i teraz z Brandsem, czyli jak przejdzie teraz na emeryturę - to idąc tropem rozumowania Stopy - i tak będzie pokonany. No, więc co za różnica? Jeżeli coś uda mu sie wygrać większego, to zamaże obecne wrażenie, to czemu ma nie próbować...
Zresztą może chce zarobić, może chce sobie pograć, może przeraża go myśl, że po zakończeniu kariery struktura jego rodziny wynosi 1:3. :P Nie wiem i się nie wpie... Ostatecznie i tak nie cierpimy na urodzaj wchodzącej z przytupem do rozgrywek młodzieży, więc niech gra, oczywiście wierzę, że Szwajcar będzie to robił skuteczniej niż przez ostatnich pare tygodni. (przynajmniej)

Oczywiście Jonathan pojechał jak to on, ale Stopa ma coś takiego, że absolutnie nie znosi sprzeciwu, a do tego kluczy, ale wiadomo o co chodzi, choć nie powie tego "na twarz", tylko posługuje się aluzjami vide mecz Foga z Nadalem i krytyka K.S pod adresem starszego Tomaszewskiego w zakresie odwoływań seniora do zamierzchłej tenisowej przeszłości, które to są nieadekwatne zdaniem Pana Karola. No super. Nawet jeśli nieco są, to Stopa i tak nic z nimi nie zrobi, raczej pokazuje sobie i wszystkim dookoła, że "ma swoje zdanie i się z nim zgadza".
Co do hipokryzji, to też nie podoba mi się kierunek tenisa w jakim on zmierza aktualnie od paru już lat,nie mniej jednak już ładnych parę razy dało się zauważyć, że linia prowadzonego komentarzu przez Stopę, zależy od: a) dnia b) od tego kto gra, od tego drugiego w dużej mierze, zależy również argumentacja przyjętych tez na dany pojedynek, dopuszczalna jest negacja tego, co się powiedziało kiedyś wcześniej, przy innej okazji.
Rafa to Wielka Miłość. Wielka Miłość nie wybiera, czy jej chcemy, nie pyta nas wcale.

Danił, sierpem i młotem, młodą i starą tenisową hołotę!
jonathan
Posty: 6126
Rejestracja: 01 sie 2011, 19:49

Re: Co z tym Federerem; czyli jak żyć, panie Szwajcar?

Post autor: jonathan » 25 lip 2013, 19:56

DUN I LOVE pisze:Piszesz o hipokryzji ze strony red. Stopy, a sam przy okazji każdego wpisu na jego temat ją uwypuklasz u samego siebie. Wylewasz pomyje na jego głowę, a kiedy było podejrzenie, że to on się zarejestrował na forum, to byłeś pierwszym, który okazał radość, a ja w tamtym Twoim wpisie zauważyłem wręcz podniecenie.
Jak można poważnie traktować post, w którym pisałem o biciu w jakieś tarabany? Po prostu zaśmiałem się z tego, że taki "wielki ekspert" mógł zarejestrować się na naszym forum i tyle.
Awatar użytkownika
Juan
Posty: 225
Rejestracja: 01 sie 2011, 23:47
Lokalizacja: Szczecin

Re: Co z tym Federerem; czyli jak żyć, panie Szwajcar?

Post autor: Juan » 25 lip 2013, 20:53

Niestety Roger na każdym kroku dolewa oliwy do ognia i sprawia, że linia obrony skrajnych Federastów ma coraz więcej wyłomów i nie pomagają dytyramby ku czci Szwajcara, który ma się odrodzić jak Feniks z popiołów. "Kto nie z nami ten przeciwko nam" etc...etc.

Tak jak napisał Robertinho, występy w Hamburgu i Gstaad to czysta autoparodia Federera. Jeśli już zmienił sprzęt i czuje, że musi się do niego przyzwyczaić, to czy- na Kserksesa- musi pokazywać publicznie jak strasznie mu to nie wychodzi? To tak jakby Krystian Zimerman zamienił fortepian koncertowy Steinwaya na klawikord i próbował grać na nim II koncert fortepianowy Rachmaninowa (genialne dzieło tak swoją drogą) w Royal Albert Hall. Coraz bardziej prawdopodobny jest scenariusz ogólnego defektu tenisa Szwajcara, ponieważ wolałbym zostać mile zaskoczonym nie nastawiam się na nic w US Open Series jak i samym US Open. Jedna porażka nie czyni tragedii, druga każe się zastanowić, trzecia dokonać rachunku sumienia i obietnicy poprawy, bo czwarta będzie oznaczała kryzys pełną gębą.

Drogi Jonathanie. Oczywiście, że Karol Stopa nie odpowie na twój wpis. Sam przyznałeś się, że w obronie idoli angażujesz emocje, a to z definicji wyklucza racjonalizm. Dyskusja emocjonalna przeradza się w pyskówkę i w konsekwencji wojenkę słowną, w którą żaden szanujący się dziennikarz branżowy nie będzie się bawił. Poza tym w takiej dyskusji chodzi nie o to, kto ją merytorycznie wygra, tylko kto głośniej będzie krzyczał. Oczywiście trudno mieć do Ciebie pretensje o to, że bronisz Federera emocjonalnie. Może i dobrze, że ktoś to robi, ale trudno jest zaakceptować fakt, że jeśli ktokolwiek zaczyna mówić, że "król jest nagi", to zaczynasz mu przypinać łatki jak nie przymierzając pewien poseł opozycyjny, rozdający odznaki "prawdziwych Polaków" i "nieprawdziwych Polaków".
STAN THE MAN!
Awatar użytkownika
Rodżer Anderłoter
Posty: 3096
Rejestracja: 16 maja 2012, 17:29

Re: Co z tym Federerem; czyli jak żyć, panie Szwajcar?

Post autor: Rodżer Anderłoter » 25 lip 2013, 21:06

Ale tak na dobrą sprawę nawet jakby Roger wygrał ten Gstaad to i tak niewiele można by powiedzieć o jego szansach w większych turniejach. Nie było by w tym nic dziwnego gdyby tu wygrał (w końcu to Szwajcaria i tylko 250) a potem poleciał w drugiej rundzie w Montrealu i wtedy by się pojawiły głosy, że ta wygrana w Gstaad nie daje pełnego obrazu miernoty jego gry. No chyba, że już schodzimy na taki poziom kibicowania, że traktujemy 250-ki jako główny target.
Awatar użytkownika
Juan
Posty: 225
Rejestracja: 01 sie 2011, 23:47
Lokalizacja: Szczecin

Re: Co z tym Federerem; czyli jak żyć, panie Szwajcar?

Post autor: Juan » 25 lip 2013, 21:34

Takie małe turnieje bywały dla niego zawsze dobrą odskocznią po nieudanych występach, lub w okresie przygotowawczym do GS - w Estoril odradzał się po chorobie, w Halle gra regularnie, tutaj próbuje się przestawić na nowy sprzęt. Wszystko składałoby się w logiczną całość, gdyby nie fakt, że na swojej ulubionej nawierzchni grał starą rakietą i wyglądało to równie mizernie jak dziś, czy w zeszłym tygodniu. Mam nadzieję, że on jednak wie co robi i te jego uspokajające wywiady pomeczowe to nie jest dobra mina do złej gry. Wyjątkowo złej.
STAN THE MAN!
ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości