Kolarstwo

Pozostałe dyscypliny sportu.
Awatar użytkownika
Jacuszyn
Posty: 4257
Rejestracja: 18 lip 2011, 17:51

Re: Kolarstwo

Post autor: Jacuszyn » 29 lip 2018, 21:18

Rroggerr pisze:Proszę nie generalizować, kiedyś jako beton wychowany na Wielkiej Pętli oglądałem głównie górskie etapy Wielkich Tourów, teraz dzięki Sky, jak mam czas, najlepsze są dla mnie klasyki.
Wyjątek potwierdza regułę :P
MTT:
W(12): Eastbourne 2010 i 11 innych.

Tour de France 1986, 1989, 1990.
Awatar użytkownika
DUN I LOVE
Administrator
Posty: 64663
Rejestracja: 14 lip 2011, 21:04
Lokalizacja: Warszawa

Re: Kolarstwo

Post autor: DUN I LOVE » 31 lip 2018, 17:50

Tour de Pologne bez Rafała Majki.
MTT - tytuły (17)
2017 (1) Cincinnati M1000
2016 (1) Sankt Petersburg
2015 (1) Rotterdam
2013 (3) Montreal M1000, Rzym M1000, Dubaj
2012 (1) Toronto M1000
2011 (4) Waszyngton, Belgrad, Miami M1000, San Jose
2010 (2) Wiedeń, Rotterdam
2009 (2) Szanghaj M1000, Eastbourne
2008 (2) US Open, Estoril


MTT - finały (21)
2018 (3) Sankt Petersburg, Stuttgart, Marsylia
2017 (2) Sztokholm, Indian Wells M1000
2016 (2) Newport, Rotterdam
2015 (1) Halle
2014 (1) Tokio
2013 (2) Basel, Kuala Lumpur
2011 (3) WTF, Cincinnati M1000, Rzym M1000
2010 (2) Basel, Marsylia
2009 (4) WTF, Stuttgart, Wimbledon, Madryt M1000
2008 (1) WTF
Awatar użytkownika
Jacuszyn
Posty: 4257
Rejestracja: 18 lip 2011, 17:51

Re: Kolarstwo

Post autor: Jacuszyn » 31 lip 2018, 19:33

DUN I LOVE pisze:Tour de Pologne bez Rafała Majki.
Zaskoczenie żadne, TdP to nie jest idealne miejsce do ratowania nieudanego sezonu. Zwłaszcza, że Rafał już wygrywał w ojczyźnie.
MTT:
W(12): Eastbourne 2010 i 11 innych.

Tour de France 1986, 1989, 1990.
Awatar użytkownika
grzes430
Posty: 6798
Rejestracja: 09 sie 2011, 14:08

Re: Kolarstwo

Post autor: grzes430 » 06 sie 2018, 11:02

Chyba wykorzystam jeszcze trochę wolnego i podjadę do Zabrza zerknąć na peleton. Może się uda złapać jakiś darmowy bidon ze sky czy innego ccc. hahaha
MTT:
Tytuły (8): US OPEN 2012 -debel, Sztokholm 2012, Australian Open 2013 - debel, Abu Dhabi 2014, Barcelona 2014, Australian Open 2016 - debel, Marsylia 2018, ATP Finals 2018 - debel

Finały (8): US OPEN 2013, Monte Carlo 2014, Umag 2014, Rotterdam 2015, Sydney 2016, US OPEN 2016 - debel, Winston-Salem 2018, US OPEN 2018 - debel
Awatar użytkownika
Jacuszyn
Posty: 4257
Rejestracja: 18 lip 2011, 17:51

Re: Kolarstwo

Post autor: Jacuszyn » 06 sie 2018, 17:26

Próbowałem oglądać Tour de Pologne z komentarzem w TVP. Wytrzymałem 20 sekund. Mute było koniecznością.
MTT:
W(12): Eastbourne 2010 i 11 innych.

Tour de France 1986, 1989, 1990.
Awatar użytkownika
grzes430
Posty: 6798
Rejestracja: 09 sie 2011, 14:08

Re: Kolarstwo

Post autor: grzes430 » 06 sie 2018, 22:14

No i udało się. :D
Jednak znalezienie się w strefie bufetu przy ostatnich 20km to idealna miejscówka żeby upolować takie pamiątki. 2 bidony z CCC to super sprawa. Byłoby więcej, ale za mało przyjanuszowałem w porównaniu do innych, którzy podchodzili do każdej możliwej osoby odpowiedzialnej za podawanie napojów kolarzom i nieważne czy był z grupy CCC, BMC, Katiuszy czy Cofidis.
MTT:
Tytuły (8): US OPEN 2012 -debel, Sztokholm 2012, Australian Open 2013 - debel, Abu Dhabi 2014, Barcelona 2014, Australian Open 2016 - debel, Marsylia 2018, ATP Finals 2018 - debel

Finały (8): US OPEN 2013, Monte Carlo 2014, Umag 2014, Rotterdam 2015, Sydney 2016, US OPEN 2016 - debel, Winston-Salem 2018, US OPEN 2018 - debel
Awatar użytkownika
Jacuszyn
Posty: 4257
Rejestracja: 18 lip 2011, 17:51

Re: Kolarstwo

Post autor: Jacuszyn » 09 sie 2018, 22:17

Słabe te ataki na pozycję Kwiatkowskiego. Sky cały etap pod kontrolą i Kwiatkowski mógłby wygrać dziś kolejny etap, gdyby nie zwlekał zbyt długo z akcją i gdyby nie został przyblokowany pod koniec.

Vuelta a Burgos dużo ciekawszym wyścigiem. Tam to dziś Miguel Angel Lopez i Ivan Sosa prawie się zajechali walcząć o etap. Zwycięstwo przypadło reprezentantowi Astany, który został liderem. Dlaczego ta impreza nie jest wyścigiem WT kosztem TdP to nie rozumiem.
MTT:
W(12): Eastbourne 2010 i 11 innych.

Tour de France 1986, 1989, 1990.
Awatar użytkownika
Robertinho
Posty: 16273
Rejestracja: 15 lip 2011, 16:13

Re: Kolarstwo

Post autor: Robertinho » 11 sie 2018, 12:59

https://sport.onet.pl/kolarstwo/byly-ko ... ym/wsm97tx

Żeby to się jakąś tragedią tylko nie skończyło.
Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie.
Awatar użytkownika
Jacuszyn
Posty: 4257
Rejestracja: 18 lip 2011, 17:51

Re: Kolarstwo

Post autor: Jacuszyn » 11 sie 2018, 15:35

Te problemy to trzymają się Ullricha bardzo długo, już od czasów kariery sportowej. Nie udźwignął roli "Kaisera z Rostocku" i potem zaczął się staczać. W 2002 roku wylali go z T-Mobile za narkotyki i alko. Cztery lata później odeszła od niego pierwsza żona nie mogąc znieść imprezowego trybu życia Jana co zbiegło się także z wykluczeniem go z TdF 2006. Od tamtej pory był z Sarą Steinhauser, która w grudniu powiedziała dosyć i faktycznie koleś mógł się załamać.

Wybryków po karierze też nie sposób się doliczyć. Faktem jest jednak, że Ullrich nie zaprzecza temu, że ma problemy, jednak nie umie z nimi walczyć. Grunt jednak w tym, że potrafi się przyznać do problemów. To pierwszy krok. Wypadek ze skutkiem śmiertelnym może ujść na sucho, ale przy takich akcjach może się skończyć krótkotrwałym, ale jednak więzieniem. Jedno jest pewne - Ullrich musi się leczyć i to natychmiast. Na środowisko kolarskie nie ma co liczyć. Ullrich jest uważany w Niemczech (podobnie jak w Stanach Armstrong) za głównego winowajcę zniszczenia popularności niemieckiego kolarstwa, które odbudowuje się dzięki m.in. "czystym" Kittelowi, Degenkolbowi i Martinowi.
MTT:
W(12): Eastbourne 2010 i 11 innych.

Tour de France 1986, 1989, 1990.
Awatar użytkownika
Jacuszyn
Posty: 4257
Rejestracja: 18 lip 2011, 17:51

Re: Kolarstwo

Post autor: Jacuszyn » 26 sie 2018, 22:07

Choć dla wielu tegoroczna edycja drugiego najpiękniejszego Wielkiego Touru w kalendarzu jest próbą generalną przed mistrzostwami świata, tak dla wielu ten wyścig to okazja do ratowania nieudanego sezonu. Kto ma jakie role i cele?

Bahrain Merida PCT
Spoiler:
Drużyna ustawiona wokół tego jednego - Vincenzo Nibalego. Ekipa równie mocna co we Francji, gdzie Nibali był w stanie walczyć o podium. Wszystko przekreśliła kontuzja i na Vuelcie trzeba ratować skórę jeśli chodzi o trzytygodniówki. Jeden z głównych kandydatów do zwycięstwa.

AG2R La Mondiale
Spoiler:
Bez wyraźnego lidera na generalkę przyjechała do Hiszpanii ekipa Vincenta Lavenu. Ekipa raczej skupi się na walce o etapy, jednak nie skreślałbym w tym zestawieniu Gallopina. Francuz przy dobrych wiatrach może skończyć ten wyścig wysoko. Wysoko, czyli jak na niego koniec pierwszej dziesiątki. Jedna z ekip, która wszystkie siły rzuciła na TdF, które nie do końca wyszło, choć Latour zdobył koszulkę najlepszego młodzieżowca.

Astana Pro Team
Spoiler:
Miguel Angel Lopez to jeden z zawodników, który obrał dwa szczyty formy - na Giro i Vueltę. We Włoszech skończyło się na świetnym, trzecim miejscu i na białej koszulce. W Hiszpanii także będzie jedynym liderem ekipy wspomaganym na podjazdach głównie przez Fraile, Hirta czy Bilbao. I tym razem jest szansa na pierwszą piątkę.

BMC Racing Team
Spoiler:
Mocne BMC w Hiszpanii nie powinno nikogo dziwić. Tutaj kiepski sezon postara się uratować Richie Porte. Czasówka otwierająca wyścig już nie wyszła, zobaczymy co dalej. Inna sprawa, że motywacja Australijczyka jest zupełnie inna. Już pokazał nieraz, że albo TdF albo nic. Czy jakaś zmiana nastąpiła w psychice Richiego przekonamy się w najbliższych dniach. Mimo wszystko mocny kandydat do pierwszej piątki z mocną drużyną nastawioną na realizację celu.

BORA – hansgrohe
Spoiler:
Dla zawodników Ralpha Denka Vuelta będzie przede wszystkim sprawdzianem przed mistrzostwami świata. Tym samym ma być dla Petera Sagana, który przed czempionatem chce się obyć z górami. Dla Rafała Majki będzie to przede wszystkim walka o etapy, choć Polak sam zapowiadał, że chcę zmyć złe wrażenie po Tour de France. Najlepiej jak najlepszym miejscem w generalce. Nie wiadomo jednak, czy Rafał jest w stanie walczyć przez całe trzy tygodnie. Jego forma jest wielką zagadką.

Groupama – FDJ
Spoiler:
Marc Madiot starał się jak mógł by zbudować wokół Pinota jak najlepszą drużynę na ten wyścig. Thibaut ma za zadanie walczyć o generalkę i żaden inny zawodnik nie dostanie wolnej ręki. Po tym co przechodził w tym sezonie, życzę mu podium tutaj. Inna sprawa, że skoro Aru mógł wygrać Vueltę, to Pinot tym bardziej. W Polsce forma była, zobaczymy czy starczy jej na trzy tygodnie. Mocny kandydat do podium.

Lotto Soudal
Spoiler:
Żal wielki, że zabrakło na tej liście Tomka Marczyńskiego, którego pokonała choroba. Żal tym większy, że Lotto Soudal przyjechało do Hiszpanii z myślą o etapach i powinniśmy oglądać zawodników Marca Sergenta w ucieczkach dosyć często.

Mitchelton-Scott
Spoiler:
W Mitchelton - Scott sprawa jest jasna już właściwie od połowy lipca. Jedynym liderem na Vueltę jest Simon Yates. Adam ma pomagać bratu i on sam stwierdził, że zrobi co może, by zobaczyć Simona na najwyższym stopniu podium. W obu braciach drzemie ogromny potencjał, żeby tylko nie przeszkadzali sobie nawzajem jak Schleckowie swego czasu.

Movistar Team
Spoiler:
Eusebio Unzue jak co roku przygotowuje mocny skład na Vueltę, często kosztem majowego Giro. W tym przypadku udało się wszystko wyważyć i Nairo Quintana otrzymał mocne wsparcie. Mamy Carapaza, Anaconę czy Amadora. Miał być Landa, ale nie zdążył się wyleczyć po kraksie z Classica San Sebastian. Wolnym strzelcem jak zwykle w Vuelcie jest prawdziwe dziecko tego Wielkiego Touru - Alejandro Valverde, który już zdążył wygrać etap. Zresztą i Quintana i Valverde to kandydaci do podium.

Quick-Step Floors
Spoiler:
Nie ma Jungelsa - nie ma lidera na generalkę. Ciekawe, że do Hiszpanii w poszukiwaniu etapów udał się Elia Viviani. Włoch będzie walczył o zieloną koszulkę, bo w Innsbrucku nie ma czego szukać. Poza tym jak to u Belgów bywa, będą widoczni w ucieczkach.

Dimension Data
Spoiler:
Przeciwnie w porównaniu do QSF sprawa wygląda u Dimension Data. Błędem było budowanie ekipy pod Cavendisha we Francji i zostawianie górali w domu. Tą pomyłkę ekipa spróbuje naprawić wysyłając w roli lidera Louisa Meintjesa, który w przeszłości świetnie sobie tutaj radził. Koniec pierwszej dziesiątki to jednak maksimum możliwości kolarza z RPA.

Team EF Education First
Spoiler:
Kolejna ekipa z wyraźnym liderem. Tutaj oczywiście mowa o Rigoberto Uranie, który miał powtórzyć we Francji wynik z roku ubiegłego. Podium tym razem nie było, ale ma ono być w zamyśle Jonathana Vaughtersa w Hiszpanii. Vuelta to jedyny Wielki Tour, w którym Kolumbijczyk nie stał na podium. Ekipę do pomocy ma poważną. Zobaczymy jak sam wytrzyma trudy rywalizacji.

Team Katusha – Alpecin
Spoiler:
Obecność Ilnura Zakarina na liście startowej oznacza tylko jedno - Rosjanin kolejnym zawodnikiem próbującym ratować niezbyt udany sezon. 9 miejsce we Francji w Katushy nie zadowoliło nikogo i w Hiszpanii celem minimum jest powtórzenie wyniku z ubiegłego roku - najniższego stopnia podium.

LottoNL-Jumbo
Spoiler:
Pierwsza z ekip, która ma w swoim składzie dwóch liderów na klasyfikację generalną. Mowa tu o Kruijswijku i Bennecie. Kruijswijk to piąty kolarz Wielkiej Pętli, Bennett ukończył Giro trzy pozycje niżej. Teraz połączą siły. Jak pokazał Tour de France, w Holederskiej ekipie warto wystawiać dwóch liderów. Tutaj może się skończyć dla obu pierwszą dziesiątką. Przestrzegam przed niedocenianiem LottoNL - Jumbo.

Team Sky
Spoiler:
Brak Chrisa Froome'a i Gerainta Thomasa, którzy wybrali Tour of Britain sprawia, że cele ekipy na wyścig nie są jakieś wyważone. W generalce mają walczyć David de la Cruz i Michał Kwiatkowski. Sir Dave z pewnością weźmie w ciemno miejsce pod koniec pierwszej dziesiątki któregoś z liderów. Oby był to Michał, choć de la Cruzowi źle nie życzę. Ta Vuelta pokaże wyraźnie na jakim etapie kariery jest Michał. Na tą chwilę Polak liderem wyścigu.

Team Sunweb
Spoiler:
Dwa drugie miejsca Toma Dumoulina w Wielkich Tourach to wielki sukces niemieckiej ekipy. W Hiszpanii liderem będzie Wilco Kelderman, który jednak mało jeździł w tym roku. Właśnie to może być jego siłą. Kelderman nie jest typem kolarza, który łatwo się poddaje i jego ewentualne miejsce w TOP 10 nie powinno być zaskoczeniem. Wolną rękę powinien otrzymać Simon Geschke, który powalczy o etap.

Trek – Segafredo
Spoiler:
Bauke Mollema od zawsze lubił Vueltę jak żaden inny wyścig. Nic dziwnego, bo wspomnienia ma z Hiszpanii wspaniałe. Wygrywał klasyfikację punktową i w generalce plasował się wysoko. Dobra passa ma być kontynuowana w tym roku. Holender z pewnością będzie groźny co pokazał już na czasówce, które jak wiadomo nie są jego domeną. O swoje może powalczyć także Gianluca Brambilla.

UAE-Team Emirates
Spoiler:
Ciekawi mnie bardzo forma Fabio Aru. Nie idzie wybitnie Włochowi w tym sezonie. Nie ukończył Giro, które było głównym celem sezonu. W Hiszpanii ma odwrócić zły los. Zobaczymy na czym się skończy, choć powodzenia nie wróżę. Konkurencja zbyt mocna, by ugrać tu podium, choć w kolarstwie wszystko możliwe.

Burgos-BH
Spoiler:
Pierwsza z czterech ekip z dziką kartą. Znani polskiej publiczności Jordi Simon i Jose Mendes powalczą o etapy, podobnie jak cała reszta ekipy.

Caja Rural – Seguros RGA
Spoiler:
Co roku jest dzika karta na Vueltę, ale nie można wiecznie opierać się na zawodnikach pod ucieczki. Miałem nadzieję, że szefowie ekipy postarają się o kogoś na klasyfikację generalną, ale w hiszpańskiej ekipie brak takiej twarzy, stąd trzeba walczyć w ucieczkach. Mocni kandydaci do walki o koszulkę najlepszego górala.

Cofidis, Solutions Crédits
Spoiler:
W wyniku konfliktu z przełożonymi Bouhanni nie pojechał na Wielką Pętlę, co bardzo przeżył. Na pocieszenie wysłano go na Vueltę, gdzie ma walczyć głównie z Saganem i Vivianim o płaskie etapy. Tradycji musi stać się jednak zadość i kolarze Cofidisu będą jednymi z najaktywniejszych w wyścigu. W górach warto uważać zwłaszcza na braci Herrada.

Euskadi – Murias
Spoiler:
Nazwa ekipy kojarzona z dawnym Euskaltel - Euskadi. Euskadi to nie jedyna rzecz łącząca oba zespoły. Nowa ekipa ma nawiązać do sukcesów poprzednika. Czy tak się stanie na tej Vuelcie, raczej nie, ale wygrany etap przez kogoś z tej drużyny nie powinien nikogo zaskoczyć, a powiniej raczej ucieszyć.
MTT:
W(12): Eastbourne 2010 i 11 innych.

Tour de France 1986, 1989, 1990.
Awatar użytkownika
DUN I LOVE
Administrator
Posty: 64663
Rejestracja: 14 lip 2011, 21:04
Lokalizacja: Warszawa

Re: Kolarstwo

Post autor: DUN I LOVE » 27 sie 2018, 7:44

:brawo:

Gdyby stworzyć kategorię post roku "poza tenisem" to pewnie byłaby nim któraś z Twoich zapowiedzi.

Jacek, mocno spłaszczony kalendarz czy mi się wydaje? Jakieś te przerwy między dużym i tourami wyjątkowo krótkie się wydają.
MTT - tytuły (17)
2017 (1) Cincinnati M1000
2016 (1) Sankt Petersburg
2015 (1) Rotterdam
2013 (3) Montreal M1000, Rzym M1000, Dubaj
2012 (1) Toronto M1000
2011 (4) Waszyngton, Belgrad, Miami M1000, San Jose
2010 (2) Wiedeń, Rotterdam
2009 (2) Szanghaj M1000, Eastbourne
2008 (2) US Open, Estoril


MTT - finały (21)
2018 (3) Sankt Petersburg, Stuttgart, Marsylia
2017 (2) Sztokholm, Indian Wells M1000
2016 (2) Newport, Rotterdam
2015 (1) Halle
2014 (1) Tokio
2013 (2) Basel, Kuala Lumpur
2011 (3) WTF, Cincinnati M1000, Rzym M1000
2010 (2) Basel, Marsylia
2009 (4) WTF, Stuttgart, Wimbledon, Madryt M1000
2008 (1) WTF
Awatar użytkownika
Jacuszyn
Posty: 4257
Rejestracja: 18 lip 2011, 17:51

Re: Kolarstwo

Post autor: Jacuszyn » 27 sie 2018, 10:15

DUN I LOVE pisze::brawo:

Gdyby stworzyć kategorię post roku "poza tenisem" to pewnie byłaby nim któraś z Twoich zapowiedzi.

Jacek, mocno spłaszczony kalendarz czy mi się wydaje? Jakieś te przerwy między dużym i tourami wyjątkowo krótkie się wydają.
Ktoś musi odkopywać wątek, który jest w dużej mierze martwy ku mojemu ubolewaniu. :O

Co do kalendarza to kiedyś było gorzej, gdy Vuelta była rozgrywana wiosną. Teraz kalendarz też napięty, bo coraz więcej imprez kolarskich jest. Każdy chce mieć u siebie poważny wyścig bo jednak kolarstwo to dobra promocja dla regionu. Dzięki transmisjom widzimy najlepsze zakątki danego regionu :)

Inna kwestia. Wszyscy się licytują o terminy bo każdy chce mieć wyścig na wiosnę a najpóźniej latem. Dla organizatora największą porażka jest organizacja wyścigu po Vuelcie czy MŚ, bo wtedy nie da się ściągnąć najwiekszych gwiazd. Nie liczę tutaj IL Lombardia bo cały urok tego wyścigu jest w tym, że jest rozgrywany jesienią.
MTT:
W(12): Eastbourne 2010 i 11 innych.

Tour de France 1986, 1989, 1990.
Awatar użytkownika
Jacuszyn
Posty: 4257
Rejestracja: 18 lip 2011, 17:51

Re: Kolarstwo

Post autor: Jacuszyn » 27 sie 2018, 19:36

Sorry, że jeden post po drugim.

Porte zupełnie nie ma nogi w tym wyścigu. Wczoraj popłynął konkretnie i trzeba spodziewać się dalszego zjazdu. Wczoraj 18 minut straty, dziś dołożył kolejnych 8. W walce o generalkę nie będzie się już raczej liczył Nibali. który jak sam przyznał, nie zdążył dojść do pełni dyspozycji przed Vueltą i raczej skupi się na pracy na rzecz Izagirre. Porte może podziękować za jazdę w połowie rywalizacji, ale Vincenzo powinien dojechać do końca. Dni wyścigowe potrzebne jak człowiekowi woda przed Mistrzostwami Świata.

Dziś etap bez niespodzianki. Elia Viviani wygrywa i pokazuje, że powalczy o drugą punktówkę w Wielkim Tourze w tym sezonie.

Jutro pierwszy poważny etap. Na Vuelcie to częsta praktyka, że już od początku faworyci muszą się pilnować. Jutro się przekonamy jak przygotowany jest Michał do tego wyścigu. Końcówka wymarzona dla Valverde i nie zdziwię się jeśli jutro to właśnie za jego sprawą będziemy mieli zmianę lidera.

Profil:

Obrazek
MTT:
W(12): Eastbourne 2010 i 11 innych.

Tour de France 1986, 1989, 1990.
Awatar użytkownika
DUN I LOVE
Administrator
Posty: 64663
Rejestracja: 14 lip 2011, 21:04
Lokalizacja: Warszawa

Re: Kolarstwo

Post autor: DUN I LOVE » 27 sie 2018, 19:43

Transmisja w Eurosporcie?
MTT - tytuły (17)
2017 (1) Cincinnati M1000
2016 (1) Sankt Petersburg
2015 (1) Rotterdam
2013 (3) Montreal M1000, Rzym M1000, Dubaj
2012 (1) Toronto M1000
2011 (4) Waszyngton, Belgrad, Miami M1000, San Jose
2010 (2) Wiedeń, Rotterdam
2009 (2) Szanghaj M1000, Eastbourne
2008 (2) US Open, Estoril


MTT - finały (21)
2018 (3) Sankt Petersburg, Stuttgart, Marsylia
2017 (2) Sztokholm, Indian Wells M1000
2016 (2) Newport, Rotterdam
2015 (1) Halle
2014 (1) Tokio
2013 (2) Basel, Kuala Lumpur
2011 (3) WTF, Cincinnati M1000, Rzym M1000
2010 (2) Basel, Marsylia
2009 (4) WTF, Stuttgart, Wimbledon, Madryt M1000
2008 (1) WTF
Awatar użytkownika
Jacuszyn
Posty: 4257
Rejestracja: 18 lip 2011, 17:51

Re: Kolarstwo

Post autor: Jacuszyn » 27 sie 2018, 20:41

DUN I LOVE pisze:Transmisja w Eurosporcie?
Oczywiście. Podobnie jak z każdego innego etapu. Eurosport ma prawa do transmisji każdego wyścigu cyklu World Tour i kilku imprez UCI America Tour i UCI Europe Tour. Oczywiście wszystko prócz Mistrzostw Świata niestety.
MTT:
W(12): Eastbourne 2010 i 11 innych.

Tour de France 1986, 1989, 1990.
Awatar użytkownika
Federasta20
Posty: 4075
Rejestracja: 08 wrz 2011, 17:07

Re: Kolarstwo

Post autor: Federasta20 » 27 sie 2018, 21:19

Dopiero teraz zauważyłem, ale wielkie dzięki za obszerną wypowiedź o Sky. Szacun za wiedzę :)
Bilans na Wimbledonie: 10-0

2017 - zwycięstwo

1R - d. Arti 5-7 6-4 6-3 6-4
2R - d. Mario 6-3 1-6 7-6(5) 7-6(2)
QF - d. Saboteur 3-6 7-6(4) 7-6(3) 7-6(4)
SF - d. Wąski 6-3 7-5 3-6 7-5
F - d. Ranger 6-3 6-1 6-4

2018 - zwycięstwo
1R - d. Jacuszyn 6-1 6-7(5) 6-3 6-4
2R - d. The Djoker 6-4 6-3 7-5
QF - d. Kurcaczeudo 5-7 6-7(4) 6-3 7-5 7-5
SF - d. Lucas 6-4 3-6 7-6(7) 3-6 10-8
F - d. Razing 6-2 6-2 7-6(3)
Awatar użytkownika
Jacuszyn
Posty: 4257
Rejestracja: 18 lip 2011, 17:51

Re: Kolarstwo

Post autor: Jacuszyn » 27 sie 2018, 21:49

Federasta20 pisze:Dopiero teraz zauważyłem, ale wielkie dzięki za obszerną wypowiedź o Sky. Szacun za wiedzę :)
Dzięki. Myślałeś, że Krzysiek przyjechał na Vueltę? Swoją drogą szkoda, że Bernal się skasował na CSS, bo tutaj byłby mocnym ogniwem. Oczywiście długa droga do tego zanim Kolumbijczyka ponownie zobaczymy na szosach.
MTT:
W(12): Eastbourne 2010 i 11 innych.

Tour de France 1986, 1989, 1990.
Awatar użytkownika
Jacuszyn
Posty: 4257
Rejestracja: 18 lip 2011, 17:51

Re: Kolarstwo

Post autor: Jacuszyn » 29 sie 2018, 22:24

Za niespełna tydzień minie rok odkąd z szosami pożegnał się Alberto Contador. Ten tekst miał powstać rok temu, ale smuteczek był wówczas zbyt wielki, by robić przegląd i ocenę kariery Hiszpana.

Rozpoczynając tę piękną i ciekawą historię cofnijmy się do 6 grudnia 1982 roku. Wtedy to w podmadryckim Pinto przyszedł na świat jako trzeci spośród czwórki dzieci (starsi brat i siostra, młodszy brat) Alberto Contador Velasco syn Francisco Contadora i Franciski Velasco.

Szczególnie silna więź łączyła młodego Alberto z najstarszym z rodzeństwa – Francisco Javierem. Gdyby nie ta więź, możliwe, że „El – Pistolero” nigdy nie wsiadłby na rower, bowiem uczynił to po namowach brata w wieku 14 lat. Wcześniej był pasjonatem piłki nożnej i lekkiej atletyki, które namiętnie uprawiał od najmłodszych lat.

Alberto bardzo szybko pokochał kolarstwo. Rzucił piłkę nożną i lekkoatletykę i także za namową brata zapisał się do lokalnej drużyny amatorskiej Real Velo Club Portillo. Od początku dał się poznać jako bardzo mocny góral, choć na zwycięstwa w amatorskich imprezach trzeba było czekać aż 3 lata, do 2000 roku.

Była także ciemna strona medalu. Alberto chcąc się rozwijać, podjął decyzję o porzuceniu szkoły w wieku 16 lat. (w Hiszpanii edukacja po 16 roku życia nie jest obowiązkowa). Wkrótce zetknął się po raz pierwszy w swoim życiu z Manolo Saizem, który obserwował chłopaka już wcześniej. Saiz, świadom potencjału chłopaka i wiedział jak delikatnie należy wypuszczać kolarzy na głębokie wody, podszedł do treningu Contadora pragmatycznie. Nie zakontraktował go od razu w swojej ONCE. Contador w dalszym ciągu jeździł jako amator w drużynie Manolo (Iberdrola-Loinaz), ale miał okazję już wówczas trenować z zawodnikami z zawodowej ekipy. W amatorskiej ekipie Alberto jeździł przez trzy sezony, zanim Saiz otworzył przed nim drzwi do zawodowego kolarstwa w grupie ONCE.

W swoim pierwszym sezonie Alberto przede wszystkim startował hiszpańskich imprezach. Saiz słynął z ostrożnego podejścia i wysłał go w całym sezonie tylko na cztery wyścigi odbywające się poza Hiszpanią (w tym na zaliczany do Pro Touru Deutschland Tour). Alberto na potwierdzenie swojego talentu do ścigania w górach nie kazał długo czekać. Bardzo szybko „podziękował” Saizowi za zaufanie w najlepszy możliwy sposób – wygraną czasówką na orlinku dołączając do wąskiej grupy kolarzy niebędących sprinterami, który odnieśli zwycięstwo w pierwszym profesjonalnym sezonie.

Drugi sezon Alberto w profesjonalnym peletonie miał być swoistą eksplozją talentu. Wszystko zniweczyła kraksa na pierwszy etapie Vuelta Asturias. Contadorowi udzielono błyskawicznej pomocy, jednakże w szpitalu tego samego dnia wykryto u kolarza tętniaka mózgu. Hiszpan już wcześniej uskarżał się na bóle głowy i nie powinien w ogóle wsiadać na rower. Do dziś nie wiadomo dlaczego nie zareagowano w porę na pogarszający się stan Hiszpana. Konieczna była operacja i wprowadzenie w stan śpiączki farmakologicznej. Alberto uniknął najgorszego i dzięki swojej waleczności otrzymał zielone światło od lekarzy już pod koniec roku.

Ambicja Contadora dała o sobie znać już w styczniu 2005 roku. Głodny ścigania Hiszpan pojechał na Antypody ścigać się w największej tam imprezie – Tour down Under. Przejeżdżając spokojnie pierwsze cztery etapy, wygrał królewski, ostatni na słynnym wzgórzu Willunga. Filmik z etapu poniżej:



Po przygodzie na Antypodach nastąpił powrót do Europy. Ani Alberto ani Manolo Saiz nie zamierzali odpuszczać. Alberto stracił poprzedni sezon i trzeba było obywać się z peletonem. Trenerzy Hiszpana uznali, że Alberto będzie budował formę startami mając zaplanowane starty praktycznie bez miesięcznej przerwy do samego Tour de France, który był celem sezonu. Najjaśniejszy moment okresu przygotowawczego przypadł na marzec, bowiem wtedy Alberto Contador wygrał swój pierwszy zawodowy wyścig – Stetmana Catalana. Później także nie było źle. Wygrywał on etapy w Kraju Basków i w Romandii. Lipcowy debiut w Wielkiej Pętli poświęcił przede wszystkim na zbieraniu doświadczenia w trzytygodniowych wyścigach. W samym wyścigu był raczej niewidoczny, jednak jak na debiutanta zaprezentował się świetnie, bowiem zakończył imprezę na 31 miejscu i na 3 w klasyfikacji młodzieżowej. W tamtym sezonie przejechał jeszcze Deutschland Tour, co było błędem, ponieważ był już wyczerpany po Wielkiej Pętli. Sezon zakończył się.

W sezonie 2006 celem nr jeden także była Wielka Pętla. Tam miało być już o wiele lepiej niż przed rokiem. W oczach dyrekcji zespołu, Alberto miał włączyć się do walki o maillot blanc, co było planem minimum. Przygotowania do Touru szły bardzo dobrze. Strzałem w dziesiątkę okazało się być ograniczenie liczby startów do kilku, jednak w tych kilku okazjach Alberto należał do najaktywniejszych i najmocniejszych kolarzy. Efekt? Był czwarty w Klasika Primavera i drugi w Tour de Romandie, co było jego najlepszym dotychczas miejscem w wyścigu Pro Tour (musiał uznać wyższość jedynie Cadela Evansa, który odniósł wtedy największy sukces w karierze na tamtą chwilę). Za próbę generalną przed Tourem także obrał Szwajcarię pojawiając się na starcie Tour de Suisse. Hiszpan potraktował ten start jako okazję do sprawdzenia nogi. Nie walczył o generalkę, bardziej zależało mu na aktywnej jeździe w górach. Bojowo nastawiony, był gotów do startu w Tour de France. Poniżej filmik z 3 etapu (wygranego) w TdR 2006.



Koniec Tour de Suisse zbiegł się z wybuchem Operacion Puerto. O całej aferze powstały już książki ale w skrócie dodam, że każdy kto miał styczność z metodami Eufemiano Fuentesa stał się celem organów antydopingowych. Sprawa dotknęła wielu zawodników w tym właściwie całą drużynę Manolo Saiza (Saiz zasiadł na ławie oskarżonych wraz z Fuentesem kilka lat później) Liberty Seguros (wcześniej ONCE). Wszystkich zamieszanych w aferze lub podejrzanych o udział w niej wykluczono z Tour de France, w tym Contadora. Tylko pięciu kolarzy Liberty Seguros nie powiązano z Aferą Puerto, stąd drużyna w ogóle nie mogła stanąć na starcie Wielkiej Pętli.

Hiszpańskie organy ścigania jak i UCI bardzo szybko zaczęły działać w sprawie Operacion Puerto. W pierwszej kolejności ze sprawy wyłączono kolarzy, przeciwko którym nie było żadnych dowodów. Contador był wśród nich i mógł wrócić do peletonu natychmiast po Tour de France. Hiszpan sam wspominał, że znalazł się „w złej ekipie i w złym czasie”. O tym jak wiele miał do powiedzenia niech świadczy fakt, że w całej sprawie przeciwko jego przełożonym otrzymał status świadka koronnego. Oczywiście to zwiastowało problemy w zespole. „El Pistolero” co prawda wziął udział w Vuelta a Burgos, ale był jakby nieobecny. Nadal przytłaczało go to, że posądzono go o stosowanie dopingu i wykluczono z Touru. Wycofał się z imprezy po czwartym etapie.

Konflikt z kierownictwem ekipy przybierał na sile i Alberto nie miał co liczyć na angaż w nowej ekipie powstałej na gruzach Liberty Seguros. Koniec roku spędził trenując w Hiszpanii odcinając się od świata, podczas gdy jego brat Francisco Javier (jego agent) szukał dla niego kontraktu na sezon 2007. Ten udało się podpisać w styczniu. Alberto trafił pod skrzydła słynnego Johana Bruyneela. Ten rok miał być zupełnie innym niż poprzednie...

CDN.
MTT:
W(12): Eastbourne 2010 i 11 innych.

Tour de France 1986, 1989, 1990.
Awatar użytkownika
Jacuszyn
Posty: 4257
Rejestracja: 18 lip 2011, 17:51

Re: Kolarstwo

Post autor: Jacuszyn » 11 wrz 2018, 21:10

Trafienie pod skrzydła Johana Bruyneela okazało się być dla 24-letniego Alberto motorem napędowym do dalszej kariery. Co prawda Discovery ogłosiło wraz z początkiem roku, że sezon 2007 miał być ostatnim, w którym marka ta będzie sponsorować kolarstwo. Nie podziałało to demotywująco na Hiszpana, wręcz przeciwnie. Alberto wiedział, że ten sezon może być jednym z decydujących w jego karierze. Im lepsze wyniki, tym lepszy team na sezon 2008.

Początek sezonu był jedynie niemiłym wprowadzeniem. Trzy małe klasyki w Hiszpanii kończył na odległych pozycjach. Zła passa odwróciła się podczas pierwszej etapówki sezonu – Vuelta a la Communidad Valenciana. To tam Alberto odniósł swoje pierwsze zwycięstwo w barwach Discovery, triumfując na przedostatnim etapie. Podbudowany tym zwycięstwem, Alberto pojechał na „Wyścig ku słońcu”, gdzie jego zadaniem było przetarcie przed dalszą częścią sezonu. O zwykłym przetarciu nie było mowy. Sytuacja w ekipie tak się złożyła, że to „El – Pistolero” musiał przejąć na siebie rolę lidera w tym wyścigu. Przed ostatnim etapem wygrał jeden z odcinków i zajmował drugą pozycję w imprezie, za znanym już wówczas Davide Rebellinem z Gerolsteiner. Ostatni etap był majstersztykiem w wykonaniu ekipy, która zapewniła świeżość Hiszpanowi i wyprowadziła go na świetną pozycję do ataku, czego Alberto nie zmarnował, dzięki czemu mógł świętować zwycięstwo w prestiżowym wyścigu z cyklu World Tour.

Mimo wspaniałego zwycięstwa, cele ekipy względem Alberto nie zmieniły się. Hiszpana nie interesował udział w Vuelcie, więc na liderowanie w Wielkim Tourze nie miał co liczyć. Giro było zarezerwowane dla Basso, którego w celu obrony tytułu ściągnięto z Team CSC. W Tourze pierwsze skrzypce miał grać Levi Leipheimer, który w sezonie 2007 miał wygraną w Tour of California. Co ciekawe, Alberto i Levi nie unikali siebie w wyścigach. Prawie całą wiosnę ścigali się w tych samych imprezach. Obaj panowie byli do siebie dosyć życzliwie nastawieni. Dopiero przed Tourem zespół postanowił, że Contador nie będzie jedynie zwykłym pomocnikiem, a dostanie szansę jazdy na swoje konto.

Jedna z najbardziej kontrowersyjnych edycji Tour de France rozpoczęła się spokojnie dla Alberto i jego drużyny. Nie atakowali, nie forsowali tempa. Mimo tego, upragnione zwycięstwo drużyny zdawało się uciekać za sprawą Michaela Rasmussena, który zawziął się, że Tour 2007 będzie należał do niego. Do 16 etapu rzeczywiście tak było. Mimo przyzwoitej jazdy Leipheimera, to Contador przejął na szosie rolę lidera. Wygrał etap i jako jedyny był w stanie dotrzymać kroku Duńczykowi. Inna sprawa, że jego strata wynosiła już wówczas ponad trzy minuty a przed Paryżem nie było już gór a jedynie czasówka.

Nocą po 16-tym etapie Michael Rasmussen został odesłany do domu przez swoją drużynę z powodu kłamstw odnośnie miejsca pobytu (kolarze mają obowiązek je podawać dla potrzeb kontroli antydopingowych) i to Alberto miał walczyć z pozycji lidera wyścigu. Problem był jeden, długa, w miarę płaska czasówka. Woda na młyn dla Evansa i Leipheimera, jednak zmora Contadora. Podczas jazdy, przewaga Hiszpana zaczęła systematycznie topnieć. Zegar zatrzymał się na 23 sekundach przewagi nad Australijczykiem i 31 sekundach nad kolegą z zespołu, Levim Leipheimerem. Alberto został pierwszym od czasów Induraina (wtedy jeszcze Landis był oficjalnym zwycięzcą poprzedniego Touru), hiszpańskim zwycięzcą Tour de France.

Obrazek

Rzecz jasna po tym sukcesie Alberto Contador nie musiał się martwić o kontrakt na sezon 2008. Miał oferty z wielu ekip, jednak postanowił nie zrywać współpracy z Bruyneelem, który doprowadził go do triumfu w Wielkiej Pętli. Wraz z nim i dużą częścią ekipy znalazł zatrudnienie w Astanie.

Przygoda Alberto z kazachską ekipą nie rozpoczęła się przyjemnie. Nad drużyną ciążył fakt zorganizowanego dopingu, udowodniony podczas Touru. W takich warunkach nie było możliwości, by Alberto mógł w barwach swojej drużyny jechać do Francji bronić tytułu (wtedy o udziale w wyścigach decydowały przede wszystkim zaproszenia, nie rankingi).

Alberto załamał się tym faktem. Marzył mu się dublet we Francji i nawiązanie do sukcesów wielkiego Miguela. Sam Bruyneel opowiadał w późniejszym czasie, że odwiedził Hiszpana podczas wczasów. Contador nie był skłonny do treningów. Menedżer ekipy proponował mu start w dwóch Wielkich Tourach – Giro i Vuelcie. Alberto nie chciał jechać do Włoch. Wtedy jeszcze Giro było dla niego wyścigiem na otarcie łez. Wizja przejścia do historii jako jeden z nielicznych triumfatorów wszystkich Wielkich Tourów przekonała go ostatecznie.

Contador wybrał nieco inną metodę przygotowania do majowego Giro. Postanowił budować formę na dobrze znanych mu, hiszpańskich szosach. Startował tam ze zmiennym szczęściem. Zwycięstwa przeplatał słabymi występami. Chodziło przede wszystkim o kilometry wyścigowe, choć „El – Pistolero” nie przepuszczał okazji do ataku. Jeśli chodzi o Giro, to Hiszpan w ogóle nie robił rekonensansu trasy. Giro miało być podróżą w nieznane. Inna sprawa, że o oficjalnym zaproszeniu sam Alberto dowiedział się na tydzień przed imprezą, wcześniej opierał się na zapewnieniach Bruyneela, że na Giro na pewno pojedzie. To nie pierwsza i nie ostatnia zagrywka Bruyneela.

Giro w wykonaniu Alberto nie było swoistym teatrem jednego aktora. Hiszpan musiał się sporo napocić, by wygrać i do ostatniego etapu walczyć z depczącym mu po piętach, okrytym później złą sławą Riccardo Ricco. Dopiero podczas zamykającej wyścig czasówki, zmiażdżył Włocha, pokonując go o niemal dwie minuty. Wtedy właśnie Contador zaczął wyrastać na dobrego czasowca.

Dopiero po założeniu Maglia Rosa i wzniesieniu Trofeo Senza Fine, Contador docenił wartość Giro. Triumf w Giro miał dla niego większe znaczenie niż ewentualna, druga wygrana w Tourze. Znaczyła tak wiele, z uwagi na to, że w Giro wcześniej nie jechał i słabo znał włoskie góry.

Mimo, iż był obrońcą tytułu, Alberto nie był zainteresowany wyścigiem, w którym nie dane mu było brać udziału. Na drugą część sezonu miał przecież inne cele – Olimpiadę i Vueltę. W tej pierwszej brakło 8 sekund do medalu, który wygrwał mu…Leipheimer. Hiszpan po zakończeniu kariery przyznał, że to czwarte miejsce było bardziej bolesne aniżeli to z Tour de France 2013.

Ze sportową złością jechał na Vueltę. Zwycięstwo w ciężkim Giro dawało mu miano głównego faworyta do triumfu w Hiszpanii. Przemawiało za tym wszystko: forma, poprawa jazdy na czas, znajomość tras. Miał być jedynym liderem. Nie było mowy o jeździe na dwóch liderów, choć Leipheimer chciał walczyć o podium. Przez pierwszą część wyścigu to ten ostatni zdawał się być w lepszej formie: wygrał czasówkę, był liderem wyścigu. „El – Pistolero” okazał się być mistrzem przetrwania. Miał świadomość, że najtrudniejsze (w tym Angliru) czeka na kolarzy w trzecim tygodniu, dlatego dwa pierwsze przejechał przy jak najmniejszej utracie sił. Efekt? Zobaczcie sami:





Konsekwencją tych wyczynów, było pierwsze zwycięstwo w Vuelcie. Alberto Contador był już zwycięzcą wszystkich Wielkich Tourów. Dokonał tego w wieku niespełna 26 lat. Rzecz jasna musiał otrzymać Złoty Rower jako nagrodę dla najlepszego zawodnika sezonu. Hiszpan jest rekordzistą w tej dziedzinie, zdobywał to wyróżnienie czterokrotnie.

Wspaniałe wyczyny Alberto w Vuelcie zbiegły się w czasie z oświadczeniem Lance Armstronga, który ogłosił powrót do kolarstwa. Szykowała się próba charakterów w sezonie 2009.
MTT:
W(12): Eastbourne 2010 i 11 innych.

Tour de France 1986, 1989, 1990.
Awatar użytkownika
DUN I LOVE
Administrator
Posty: 64663
Rejestracja: 14 lip 2011, 21:04
Lokalizacja: Warszawa

Re: Kolarstwo

Post autor: DUN I LOVE » 17 wrz 2018, 18:38

Yates wygrał Vueltę. Dominacja Brytoli. :P
MTT - tytuły (17)
2017 (1) Cincinnati M1000
2016 (1) Sankt Petersburg
2015 (1) Rotterdam
2013 (3) Montreal M1000, Rzym M1000, Dubaj
2012 (1) Toronto M1000
2011 (4) Waszyngton, Belgrad, Miami M1000, San Jose
2010 (2) Wiedeń, Rotterdam
2009 (2) Szanghaj M1000, Eastbourne
2008 (2) US Open, Estoril


MTT - finały (21)
2018 (3) Sankt Petersburg, Stuttgart, Marsylia
2017 (2) Sztokholm, Indian Wells M1000
2016 (2) Newport, Rotterdam
2015 (1) Halle
2014 (1) Tokio
2013 (2) Basel, Kuala Lumpur
2011 (3) WTF, Cincinnati M1000, Rzym M1000
2010 (2) Basel, Marsylia
2009 (4) WTF, Stuttgart, Wimbledon, Madryt M1000
2008 (1) WTF
ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość