Tenis przez mniejsze "t" - nasza gra

Nasza gra, sprzęt, technika, taktyka, trening itp.
Awatar użytkownika
Jacuszyn
Posty: 4257
Rejestracja: 18 lip 2011, 17:51

Re: Tenis przez mniejsze "t" - nasza gra

Post autor: Jacuszyn » 09 mar 2014, 22:14

Jeśli o mnie chodzi to ja w tym miesiącu wezmę po raz pierwszy od sierpnia 2010 rakietę do ręki.
MTT:
W(12): Eastbourne 2010 i 11 innych.

Tour de France 1986, 1989, 1990.
Awatar użytkownika
Mateuszz91
Posty: 1466
Rejestracja: 26 paź 2013, 16:16
Lokalizacja: Hamburg

Re: Tenis przez mniejsze "t" - nasza gra

Post autor: Mateuszz91 » 09 mar 2014, 22:15

Ja się poważniej za mojego tenisa wziąłem i zapisałem się na treningi personalne.
MTT Singiel (Rank - ) :
W: Paryż '15 , Sankt Petersburg '15 , Monachium '14 , Queens '09 '14
F: Pekin '15 , Rio de Janeiro '14 , Dubaj '14
SF: Bazylea '15 , Doha '15 , Sydney '14 , Paryż '13 , Australian Open '10 , Wimbledon '09 , Belgrad '09 , s'Hertogenbosch '09
Awatar użytkownika
grzes430
Posty: 6787
Rejestracja: 09 sie 2011, 14:08

Re: Tenis przez mniejsze "t" - nasza gra

Post autor: grzes430 » 09 mar 2014, 22:19

Takie granie bardziej na poważnie to dobra sprawa - człowiek się zmusza do większego wysiłku, a moim zdaniem dzięki temu można czerpać więcej radości z takiej gry niż czysto rekreacyjna gra w sobotnie popołudnia.
MTT:
Tytuły (8): US OPEN 2012 -debel, Sztokholm 2012, Australian Open 2013 - debel, Abu Dhabi 2014, Barcelona 2014, Australian Open 2016 - debel, Marsylia 2018, ATP Finals 2018 - debel

Finały (8): US OPEN 2013, Monte Carlo 2014, Umag 2014, Rotterdam 2015, Sydney 2016, US OPEN 2016 - debel, Winston-Salem 2018, US OPEN 2018 - debel
Awatar użytkownika
Jacuszyn
Posty: 4257
Rejestracja: 18 lip 2011, 17:51

Re: Tenis przez mniejsze "t" - nasza gra

Post autor: Jacuszyn » 09 mar 2014, 22:29

grzes430 pisze:Takie granie bardziej na poważnie to dobra sprawa - człowiek się zmusza do większego wysiłku, a moim zdaniem dzięki temu można czerpać więcej radości z takiej gry niż czysto rekreacyjna gra w sobotnie popołudnia.
Tylko żeby człowiek miał czas i warunki na to, to by super było.
MTT:
W(12): Eastbourne 2010 i 11 innych.

Tour de France 1986, 1989, 1990.
Awatar użytkownika
grzes430
Posty: 6787
Rejestracja: 09 sie 2011, 14:08

Re: Tenis przez mniejsze "t" - nasza gra

Post autor: grzes430 » 09 mar 2014, 22:34

To już inna sprawa.
MTT:
Tytuły (8): US OPEN 2012 -debel, Sztokholm 2012, Australian Open 2013 - debel, Abu Dhabi 2014, Barcelona 2014, Australian Open 2016 - debel, Marsylia 2018, ATP Finals 2018 - debel

Finały (8): US OPEN 2013, Monte Carlo 2014, Umag 2014, Rotterdam 2015, Sydney 2016, US OPEN 2016 - debel, Winston-Salem 2018, US OPEN 2018 - debel
Awatar użytkownika
Saboteur
Posty: 4061
Rejestracja: 01 sie 2011, 10:59
Lokalizacja: Freie Stadt Danzig

Odp: Tenis przez mniejsze "t" - nasza gra

Post autor: Saboteur » 09 mar 2014, 22:37

Jacuszyn pisze:
grzes430 pisze:Takie granie bardziej na poważnie to dobra sprawa - człowiek się zmusza do większego wysiłku, a moim zdaniem dzięki temu można czerpać więcej radości z takiej gry niż czysto rekreacyjna gra w sobotnie popołudnia.
Tylko żeby człowiek miał czas i warunki na to, to by super było.
Hajs.
Tytuły (3): 2017: Chennai, Queens Club; 2012: Memphis
Finały (6): 2017: Newport, Montreal; 2014: Abu Dhabi, Metz; 2013: Pekin, Atlanta

twitter.com/saboteur_cod
Awatar użytkownika
Jacuszyn
Posty: 4257
Rejestracja: 18 lip 2011, 17:51

Re: Odp: Tenis przez mniejsze

Post autor: Jacuszyn » 10 mar 2014, 0:47

Martinek pisze: Hajs.
Exactly.

Ale też problemem jest to, że za bardzo nie ma z kim grać, dopiero a 3 roku studiów udało mi się jednego gościa umówić na tenis.
MTT:
W(12): Eastbourne 2010 i 11 innych.

Tour de France 1986, 1989, 1990.
Awatar użytkownika
Buzz
Posty: 1345
Rejestracja: 22 maja 2013, 19:26

Re: Moja gra i problem

Post autor: Buzz » 26 kwie 2014, 11:15

Średnia wzrostu z każdym pokoleniem, zwłaszcza w ostatnim okresie idzie w górę. Przekłada się to również na tenis. W czasach Borga, McEnroe, czy Connorsa, przeciętna wynosiła 175-180. Obecnie to już pewnie 185-190. Kiedyś, może z 3 lata temu zabawiłem się w statystyka i przeanalizowałem wzrost i wagę ówczesnej pierwszej setki rankingu. Wyszło mi, że przeciętny wzrost to 185,5 cm, wagi nie pamiętam. Tenis ostatnich lat pokazuje, że (na chwile obecną) optymalny wzrost to jakieś 183-188 cm. Naście lat wstecz było to pewnie coś w okolicy 180 cm. Za kilka dekad być może wejdziemy w fazę "giganterii", gdzie średnia wzrostu będzie wynosić 286 cm, wtedy również tenis wyewoluuje w innym kierunku - wymrą zagrania typu lob, a większość meczu będzie polegała na serwisowym "wbijaniu gwoździ" z prędkością 400-500 km/h.
A piszę to ponieważ sam mam 178 cm (w podstawówce miałem chyba około 180 cm, ale widocznie już się kurczę) i od czasu gry w tenisa też mam na tym punkcie kompleksy. Ale nie dlatego, że w jakiś sposób przeszkadza mi to w grze, tylko dlatego, że po prostu jestem głupi i zawsze muszę znaleźć dziurę w całym.
Gram w lidze amatorskiej i tam mój wzrost to raczej średnia statystyczna. Wbrew pozorom z reguły wygrywam z tymi wyższymi, a zdarza się, że manto spuści mi gość wzrostu 160 cm. Mimo takiego wzrostu mam chyba jeden z mocniejszych serwisów, a akurat Ci najwyżsi nie grzeszą potęgą tego uderzenia. Poza tym wielką frajdę sprawia mi mijanie najwyższych lobem topspinowym, a właśnie tak na przekór. Cieszy mnie jak widzę giganta, który mimo wysięgu w górę na wysokość pewnie 14 metrów i tak nie zdoła dosięgnąć "złośliwego" uderzenia.
Tak więc pomimo tegoż kompleksu, jeśli miałbym wybierać, czy pozostać przy swoich 178, czy być powiedzmy wzrostu 196, wybieram swój. Bo to jest tenis amatorski, który z założenia ma cieszyć, a nie rujnować człowiekowi życie iluzorycznymi problemami.
Na koniec dodam, że w naszej lidze są też dziewczyny/kobiety, które mają właśnie po te 155-165 cm, ale kiedyś miały jakieś przygody z tenisem na poziomie PZT i teraz z powodzeniem trzepią tyłki gościom o wzroście teoretycznie optymalnym. Widok rewelacyjny gdy taka kobietka bawi się w kotka i myszkę z 6 razy większym facetem. Bo na szczęście tenis to nie tylko wzrost i siła, ale również technika, inteligencja podczas gry i przede wszystkim timing, który pozwala odwracać piorunujące zagrania przeciwnika przeciw niemu samego.
MTT - tytuły (12)
Dubaj '15, Dubaj '16, Houston '16, Tokio '16, Brisbane '17, Marsylia '17, Sydney '18, Australian Open '18, Rotterdam '18, Dubaj '18, Lyon '18,
Szanghaj '18
MTT - finały (11)
sunrise87
Posty: 3
Rejestracja: 11 paź 2014, 14:11

problem z forehandem

Post autor: sunrise87 » 11 paź 2014, 14:30

Cześć, gram amatorsko w tenisa już sporo czasu, a mimo to ciągle mama problem z zagrywaniem forehandu w prawą stronę kortu. :( Zawsze po uderzeniu odruchowo wyginam nadgarstek w lewą stronę i piłka ląduje na środku albo w lewym narożniku kortu.. Chciałabym w końcu umieć mocno zagrywać z forehandu w prawy narożnik.. jak to wyćwiczyć ? :roll:
Awatar użytkownika
wyczesany
Posty: 349
Rejestracja: 27 sie 2011, 19:34

Re: problem z forehandem

Post autor: wyczesany » 11 paź 2014, 17:16

Najlepiej z trenerem, on Ci pokaże jak masz grać i będzie miał możliwość korygowania błędów na bieżąco.
sunrise87
Posty: 3
Rejestracja: 11 paź 2014, 14:11

Re: problem z forehandem

Post autor: sunrise87 » 11 paź 2014, 17:52

No właśnie nad tym też się zastanawiałam :roll: Żeby wziąć parę lekcji i się podszkolić ...
Awatar użytkownika
Buzz
Posty: 1345
Rejestracja: 22 maja 2013, 19:26

Re: problem z forehandem

Post autor: Buzz » 13 paź 2014, 8:17

Dokładnie tak jak powiedział kolega, bez trenera, jedynie poprzez wypowiedź na forum udzielenie sensownych rad jest niemożliwe. To jak z diagnozą choroby. Czasem wystarczy nawet 1-2 godziny, jeśli nie chcesz lub nie możesz kontynuować zajęć z trenerem. W tym czasie trener zobaczy na czym polega problem z Twoim forhendem i postara się odpowiednio ukształtować zamach. Reszta już po Twojej stronie.
W między czasie możesz poszukać na YT uderzeń mistrzów w wersji slow motion, może to Cię jakoś nakieruje, czy w ogóle poszukać tak video-zajęć tenisowych. Nie wiem czy pomoże, ale raczej nie zaszkodzi. Powodzenia!
MTT - tytuły (12)
Dubaj '15, Dubaj '16, Houston '16, Tokio '16, Brisbane '17, Marsylia '17, Sydney '18, Australian Open '18, Rotterdam '18, Dubaj '18, Lyon '18,
Szanghaj '18
MTT - finały (11)
sunrise87
Posty: 3
Rejestracja: 11 paź 2014, 14:11

Re: problem z forehandem

Post autor: sunrise87 » 29 paź 2014, 18:26

Buzz pisze:Dokładnie tak jak powiedział kolega, bez trenera, jedynie poprzez wypowiedź na forum udzielenie sensownych rad jest niemożliwe. To jak z diagnozą choroby. Czasem wystarczy nawet 1-2 godziny, jeśli nie chcesz lub nie możesz kontynuować zajęć z trenerem. W tym czasie trener zobaczy na czym polega problem z Twoim forhendem i postara się odpowiednio ukształtować zamach. Reszta już po Twojej stronie.
W między czasie możesz poszukać na YT uderzeń mistrzów w wersji slow motion, może to Cię jakoś nakieruje, czy w ogóle poszukać tak video-zajęć tenisowych. Nie wiem czy pomoże, ale raczej nie zaszkodzi. Powodzenia!
Dzięki! :)
FortelSA
Posty: 2
Rejestracja: 27 sie 2017, 10:05

Re: Tenis przez mniejsze "t" - nasza gra

Post autor: FortelSA » 27 sie 2017, 11:13

Ja mam osobistego trenera i całkiem inaczej się gra jak ktoś obserwuje i widzi twoje błędy i daje wskazówki.
Awatar użytkownika
Barty
Administrator
Posty: 15367
Rejestracja: 01 sie 2011, 14:40

Re: Tenis przez mniejsze "t" - nasza gra

Post autor: Barty » 29 wrz 2017, 18:02

Tytuły (17):
2018: Brisbane, Quito, Indian Wells, Monte Carlo, Monachium, Roland Garros
2017: Auckland, Waszyngton, Shenzen
2015: Doha, Sydney, Houston, Roland Garros
2013: US Open
2012: Nicea
2011: Los Angeles, WTF Londyn
Wcześniej: Za słaba era, żeby coś wpisywać.

Finały (16):
2018: Halle
2017: Stuttgart
2016: Tokio, Shanghai, Bazylea
2015: Wiedeń, WTF Londyn
2014: Doha
2013: Cincinnati
2012: Monte Carlo, Roland Garros, Sztokholm
2011: Marsylia, Monte Carlo, Wimbledon, US Open
Wcześniej: Za słaba era, żeby coś wpisywać.
Razing
Posty: 460
Rejestracja: 28 gru 2017, 19:23

Re: Tenis przez mniejsze "t" - nasza gra

Post autor: Razing » 29 sty 2018, 14:18

Ja za to mam od zawsze problem z serwisem(stąd też kłopoty przy smeczach). Jakoś tak strasznie piłka przy wyrzucie pikuje w dół i w efekcie zamiast uderzać piłkę z góry uderzam ją jak się domyślacie w momencie upadania. I nic nie pomaga. Jak próbuje mocniej wyrzucać to wale ją górną częścią ramy xp...wynagradzam to sobie wolejami :-)
A co do slajsa z bh to używam stosunkowo rzadko z racji 2hbh którym gra mi się całkiem przyzwoicie ( najfajniejsze są minięcia po lini :ok: ) jednak przyznam jest w zagraniu coś wyjątkowego. Choć ja na przykład nie traktuje tego uderzenia jako zaproszenia do siatki, do niej ruszam tylko po fh inside out :roll: , bardziej jako zmiany tempa gry
Awatar użytkownika
Barty
Administrator
Posty: 15367
Rejestracja: 01 sie 2011, 14:40

Re: Tenis przez mniejsze "t" - nasza gra

Post autor: Barty » 31 sty 2018, 13:41

Kurcze, Razing, zastanawiam się, czy przypadkiem nie jestem Twoim tenisowym klonem. :D

Cały Twój opis pasuje prawie jak ulał do moich mankamentów, jedynie z pewnością czeskiej chodzę do siatki po agresywnych approach shotach.
Tytuły (17):
2018: Brisbane, Quito, Indian Wells, Monte Carlo, Monachium, Roland Garros
2017: Auckland, Waszyngton, Shenzen
2015: Doha, Sydney, Houston, Roland Garros
2013: US Open
2012: Nicea
2011: Los Angeles, WTF Londyn
Wcześniej: Za słaba era, żeby coś wpisywać.

Finały (16):
2018: Halle
2017: Stuttgart
2016: Tokio, Shanghai, Bazylea
2015: Wiedeń, WTF Londyn
2014: Doha
2013: Cincinnati
2012: Monte Carlo, Roland Garros, Sztokholm
2011: Marsylia, Monte Carlo, Wimbledon, US Open
Wcześniej: Za słaba era, żeby coś wpisywać.
Awatar użytkownika
Barty
Administrator
Posty: 15367
Rejestracja: 01 sie 2011, 14:40

Re: Tenis przez mniejsze "t" - nasza gra

Post autor: Barty » 06 cze 2018, 14:47

Kiefer pisze:Tak z innej beczki, godzina treningu tenisa (na więcej nie mam ani czasu ani kasy) może dać efekty? Trener będzie w stanie mnie poustawiać?
Grałeś kiedyś wcześniej? Rozumiem, że chodzi Ci o godzinę w tygodniu - przez jak długi czas?
Tytuły (17):
2018: Brisbane, Quito, Indian Wells, Monte Carlo, Monachium, Roland Garros
2017: Auckland, Waszyngton, Shenzen
2015: Doha, Sydney, Houston, Roland Garros
2013: US Open
2012: Nicea
2011: Los Angeles, WTF Londyn
Wcześniej: Za słaba era, żeby coś wpisywać.

Finały (16):
2018: Halle
2017: Stuttgart
2016: Tokio, Shanghai, Bazylea
2015: Wiedeń, WTF Londyn
2014: Doha
2013: Cincinnati
2012: Monte Carlo, Roland Garros, Sztokholm
2011: Marsylia, Monte Carlo, Wimbledon, US Open
Wcześniej: Za słaba era, żeby coś wpisywać.
Razing
Posty: 460
Rejestracja: 28 gru 2017, 19:23

Re: Tenis przez mniejsze "t" - nasza gra

Post autor: Razing » 06 cze 2018, 15:33

Barty pisze:
Kiefer pisze:Tak z innej beczki, godzina treningu tenisa (na więcej nie mam ani czasu ani kasy) może dać efekty? Trener będzie w stanie mnie poustawiać?
Grałeś kiedyś wcześniej? Rozumiem, że chodzi Ci o godzinę w tygodniu - przez jak długi czas?
Miałem kiedyś taki układ, trenowałem 1 godzinę w tygodniu jak miałem 12 czy 13 lat i chciałem się nauczyć podstaw. Jeśli tobie też chodziło o podstawy to jak najbardziej wystarczy, do amatorki i rekreacji więcej nie trzeba(ale trener oczywiście musi być ogarnięty hahaha ). Chyba że myślisz o jakiejś lidze regionalnej, wtedy 1 godzina to może być ciut za mało
A tak poza tym z racji nowego sezonu muszę się pochwalić że opracowałem nowy ruch serwisowy. Teraz jest to coś a'la Cilic :D , efekt taki że częściej trafiam 1st serve, problem ten sam- piłka dalej leci 80km/h w szczytowych momentach...tak raz na 10 razy hahaha. Oprócz tego na spółę z kumplem kupiliśmy sobie kosz do piłek i opracowaliśmy nowy system treningowy. Wynikami tego systemu pochwalę może za miesiąc/2...bo na razie jakoś strasznie dużo ram łapię :lol:
Awatar użytkownika
Żilu
Posty: 1210
Rejestracja: 24 paź 2015, 23:43

Re: Tenis przez mniejsze "t" - nasza gra

Post autor: Żilu » 06 cze 2018, 15:42

Kiefer pisze:Tak z innej beczki, godzina treningu tenisa (na więcej nie mam ani czasu ani kasy) może dać efekty? Trener będzie w stanie mnie poustawiać?
Jedna godzina tygodniowo to już naprawdę sporo, szczególnie dla kogoś, że tak się wyrażę, surowego technicznie, a wiem coś o tym, bo parę lat temu sam zdecydowałem się na pomoc profesjonalisty właśnie w takim wymiarze godzin, a ogólnie skończyło się na ok. 15 spotkaniach. Moim zdaniem warto zainwestować w trenera, żeby poznać teoretyczne podstawy, jak poprawnie technicznie powinno wyglądać każde uderzenie, ale z drugiej strony nie ma co się nastawiać na jakieś niesamowite efekty, bo pojedyncze uderzenia, a wykorzystanie ich w meczu i wytrenowanie ogólnej techniki wymian to już zupełnie inna bajka. Pamiętam, że chodząc na lekcje, bywały dni, kiedy trenując każdy element z osobna odbijałem piłki jak robot, tylko co z tego, jak później nie umiałem przenieść tego na wymiany, gdzie w ułamku sekundy trzeba podjąć decyzję jak podejść pod piłkę i jakie uderzenie zastosować. Ja miałem jeszcze ten problem, że moja technika była skażona tenisem stołowym i wiem, że pewnych nawyków nie pozbędę się do końca życia. Niemniej jednak, czasami gdy nie idzie mi na korcie, przypominam sobie uwagi którymi nękał mnie trener, a to ugięcie nóg, a to odprowadzenie rakiety po uderzeniu, także treningi z profesjonalistą pomagają też, a może przede wszystkim, w dłuższej perspektywie.

Podsumowując, moim zdaniem, treningi z trenerem - tak, ale poparte solidną dawką praktyki :)

A tak korzystając z okazji, to co powiecie Panowie, szczególnie ci przebywający w Warszawie, na jakąś forumową mini ligę, bo szkoda że dział "rozgrywki forumowiczów" tak świeci pustkami :P
ODPOWIEDZ