Cincinnati 2017

Obrazek
Awatar użytkownika
Barty
Administrator
Posty: 15700
Rejestracja: 01 sie 2011, 14:40

Re: Cincinnati 2017

Post autor: Barty » 21 sie 2017, 10:24

Dimitrov Beats Kyrgios For Maiden Masters 1000 Title
Spoiler:
http://www.atpworldtour.com/en/news/dim ... 2017-final
Tytuły (17):
2018: Brisbane, Quito, Indian Wells, Monte Carlo, Monachium, Roland Garros
2017: Auckland, Waszyngton, Shenzen
2015: Doha, Sydney, Houston, Roland Garros
2013: US Open
2012: Nicea
2011: Los Angeles, WTF Londyn
Wcześniej: Za słaba era, żeby coś wpisywać.

Finały (16):
2018: Halle
2017: Stuttgart
2016: Tokio, Shanghai, Bazylea
2015: Wiedeń, WTF Londyn
2014: Doha
2013: Cincinnati
2012: Monte Carlo, Roland Garros, Sztokholm
2011: Marsylia, Monte Carlo, Wimbledon, US Open
Wcześniej: Za słaba era, żeby coś wpisywać.
Awatar użytkownika
Barty
Administrator
Posty: 15700
Rejestracja: 01 sie 2011, 14:40

Re: Cincinnati 2017

Post autor: Barty » 21 sie 2017, 13:10

Tytuły (17):
2018: Brisbane, Quito, Indian Wells, Monte Carlo, Monachium, Roland Garros
2017: Auckland, Waszyngton, Shenzen
2015: Doha, Sydney, Houston, Roland Garros
2013: US Open
2012: Nicea
2011: Los Angeles, WTF Londyn
Wcześniej: Za słaba era, żeby coś wpisywać.

Finały (16):
2018: Halle
2017: Stuttgart
2016: Tokio, Shanghai, Bazylea
2015: Wiedeń, WTF Londyn
2014: Doha
2013: Cincinnati
2012: Monte Carlo, Roland Garros, Sztokholm
2011: Marsylia, Monte Carlo, Wimbledon, US Open
Wcześniej: Za słaba era, żeby coś wpisywać.
Awatar użytkownika
Barty
Administrator
Posty: 15700
Rejestracja: 01 sie 2011, 14:40

Re: Cincinnati 2017

Post autor: Barty » 21 sie 2017, 22:47

A Look Back At The 2017 Western & Southern Open
Spoiler:
http://www.atpworldtour.com/en/news/a-l ... bert-mahut
Tytuły (17):
2018: Brisbane, Quito, Indian Wells, Monte Carlo, Monachium, Roland Garros
2017: Auckland, Waszyngton, Shenzen
2015: Doha, Sydney, Houston, Roland Garros
2013: US Open
2012: Nicea
2011: Los Angeles, WTF Londyn
Wcześniej: Za słaba era, żeby coś wpisywać.

Finały (16):
2018: Halle
2017: Stuttgart
2016: Tokio, Shanghai, Bazylea
2015: Wiedeń, WTF Londyn
2014: Doha
2013: Cincinnati
2012: Monte Carlo, Roland Garros, Sztokholm
2011: Marsylia, Monte Carlo, Wimbledon, US Open
Wcześniej: Za słaba era, żeby coś wpisywać.
Awatar użytkownika
COA
Posty: 2420
Rejestracja: 22 lip 2011, 21:47

Re: Cincinnati 2017

Post autor: COA » 22 sie 2017, 6:43

Awatar użytkownika
Emu
Posty: 6110
Rejestracja: 08 cze 2014, 23:50

Re: Cincinnati 2017

Post autor: Emu » 22 sie 2017, 21:28

Po wygranej Dimitrova na Mtfie powstał temat w stylu kiedy ostatnio mieliśmy tak słabego zwycięzce mastersa. Zaciekawiał mnie jedna kandydatura. Niejakiego Roberto Carratero - był sklasyfikowany najwyżej na 58 miejscu w rankingu, a wygrana w Hamburgu to jego jedyny tytuł.
Awatar użytkownika
DUN I LOVE
Administrator
Posty: 65757
Rejestracja: 14 lip 2011, 21:04
Lokalizacja: Warszawa

Re: Cincinnati 2017

Post autor: DUN I LOVE » 22 sie 2017, 21:33

Albert Portas.
MTT - tytuły (18)
2019 (1) Doha
2017 (1) Cincinnati M1000
2016 (1) Sankt Petersburg
2015 (1) Rotterdam
2013 (3) Montreal M1000, Rzym M1000, Dubaj
2012 (1) Toronto M1000
2011 (4) Waszyngton, Belgrad, Miami M1000, San Jose
2010 (2) Wiedeń, Rotterdam
2009 (2) Szanghaj M1000, Eastbourne
2008 (2) US Open, Estoril


MTT - finały (21)
2018 (3) Sankt Petersburg, Stuttgart, Marsylia
2017 (2) Sztokholm, Indian Wells M1000
2016 (2) Newport, Rotterdam
2015 (1) Halle
2014 (1) Tokio
2013 (2) Basel, Kuala Lumpur
2011 (3) WTF, Cincinnati M1000, Rzym M1000
2010 (2) Basel, Marsylia
2009 (4) WTF, Stuttgart, Wimbledon, Madryt M1000
2008 (1) WTF
jonathan
Posty: 6073
Rejestracja: 01 sie 2011, 18:49

Re: Cincinnati 2017

Post autor: jonathan » 25 sie 2017, 15:38

Przejrzałem wątek i zaintrygowało mnie, czy ten intelektualny szpagat ze strony niektórych jest związany z nieumiejętnością przyznania, że był to najsłabszy turniej tej rangi, odkąd można sięgnąć pamięcią, i czy mogę tylko współczuć wypieraniu przez zetofobów faktów, kiedy jeszcze niedawno dzielnie chwytali za widły biec na wojnę z wszelkimi przejawami "Poziomu tenisa dziś".
Awatar użytkownika
Rroggerr
Posty: 7579
Rejestracja: 19 lip 2012, 18:54

Re: Cincinnati 2017

Post autor: Rroggerr » 25 sie 2017, 16:37

Niestety (jak z reguły) błędnie analizujesz. Nikt (dalej) nie kwestionuje, że poziom ATP jest z grubsza kiepski, a radość z tego turnieju wynika z faktu, że może i poziom jest zabawny jak od kilkunastu miesięcy, ale w finale zagrało przynajmniej dwóch ''nowych'' zawodników, a nie Murray i Bautista-Agut, Ramos-Vinolas czy inny Isner albo Cilic. Co więcej, sportowo ten turniej raczej specjalnie nie różnił się od tego ubiegłorocznego, tudzież tego co widzieliśmy w Szanghaju czy innym Paryżu, ale domyślam się, parafrazując, że jak na zetofila przystało, tamte turnieje cenisz znacznie wyżej z racji zwycięstw (pół)fabstera, pomimo tego, że konkurencja prezentowała się tam z grubsza koszmarnie.

W porównaniu do ubiegłorocznego Cincy różnica jest taka, że faworyt dostał łomot w QF, nie w finale, i lepszy Dimitrow miał głowę na karku, więc nie zmarnował okazji, tj. w tamtym roku, i w końcu coś sensownego wygrał. Szkoda, że Twoja pamięć nie sięga aż tak daleko.
GOLDEN ERA OF TENNIS
jonathan
Posty: 6073
Rejestracja: 01 sie 2011, 18:49

Re: Cincinnati 2017

Post autor: jonathan » 25 sie 2017, 17:21

Rroggerr pisze:Niestety (jak z reguły) błędnie analizujesz. Nikt (dalej) nie kwestionuje, że poziom ATP jest z grubsza kiepski, a radość z tego turnieju wynika z faktu, że może i poziom jest zabawny jak od kilkunastu miesięcy, ale w finale zagrało przynajmniej dwóch ''nowych'' zawodników, a nie Murray i Bautista-Agut, Ramos-Vinolas czy inny Isner albo Cilic.
Stety podczas ostatnich dni turnieju byłem daleko stąd, więc nie mogłem w odpowiednim czasie podjąć konstruktywnego fightu na argumenty, ale odnoszę się przede wszystkim do wpisu, którego sens można streścić tak, że przed finałem już dość pisania o słabości rozgrywek, bo wreszcie mamy fajnych, nowych zawodników w walce o duży tytuł. Oczywiście, że taktyka zetobów jest niezmienna i nie zapominają o chochole do okładania, którego sobie stworzyli, ale podwójne standardy, jakie tu uprawiacie, to rozróżnianie na swoich i nieswoich, bo „w finale zagrało przynajmniej dwóch nowych zawodników”. I nie znalazłem w tym wątku tradycyjnej odsieczy przeciwko poziomowi tenisa. Bo przecież było fajnie. Samemu Dimitrovowi w finale nawet nie żałuję. Uratowanie świata przed Kyrgiosem zawsze dobre.
Rroggerr pisze:Co więcej, sportowo ten turniej raczej specjalnie nie różnił się od tego ubiegłorocznego, tudzież tego co widzieliśmy w Szanghaju czy innym Paryżu, ale domyślam się, parafrazując, że jak na zetofila przystało, tamte turnieje cenisz znacznie wyżej z racji zwycięstw (pół)fabstera, pomimo tego, że konkurencja prezentowała się tam z grubsza koszmarnie.
Cenię sobie wyżej, bo ludzie wygrywali turnieje, w których występowało więcej niż trzech zawodników z Top 10 i nie było tylu nieciekawych ozdobników związanych z kontuzjami i absencjami, a zwycięzcy pokonywali po drodze ludzi z Top 16? Kto wie, czy ta konkurencja, która „rok temu wyglądała koszmarnie” też nie poszalałaby bardziej w takich warunkach jak obecne.
Rroggerr pisze:W porównaniu do ubiegłorocznego Cincy różnica jest taka, że faworyt dostał łomot w QF, nie w finale, i lepszy Dimitrow miał głowę na karku, więc nie zmarnował okazji, tj. w tamtym roku, i w końcu coś sensownego wygrał. Szkoda, że Twoja pamięć nie sięga aż tak daleko.
Bitch, please, porównywanie zeszłorocznego Murraya ze słabym Nadalem z ostatnich turniejów. Bardzo improwizowany argument. Zresztą czego spodziewać się po kimś, kto w sygnaturze komentuje tenis wielkim sloganem.
Awatar użytkownika
Rroggerr
Posty: 7579
Rejestracja: 19 lip 2012, 18:54

Re: Cincinnati 2017

Post autor: Rroggerr » 25 sie 2017, 18:13

jonathan pisze:Stety podczas ostatnich dni turnieju byłem daleko stąd...
Stety to bardzo dobre określenie. :ok:

Fragment o "podwójnych standardach'' i ''rozróżnianiu na swoich i nieswoich'' to już grubsza farsa. :D
Cenię sobie wyżej, bo ludzie wygrywali turnieje, w których występowało więcej niż trzech zawodników z Top 10 i nie było tylu nieciekawych ozdobników związanych z kontuzjami i absencjami, a zwycięzcy pokonywali po drodze ludzi z Top 16? Kto wie, czy ta konkurencja, która „rok temu wyglądała koszmarnie” też nie poszalałaby bardziej w takich warunkach jak obecne.
Aż sprawdziłem, w Cincy rok temu nie było Federera i Djokovicia, Wawrinka zagrał beznadziejny mecz z Dimitrowem, Nadal ugrał cztery gemy od Coricia, Nishikori przegrał z Tomiciem, Tsonga z Johnsonem, Monfils wycofał się przez kontuzję, no a Ferrer przegrał z Benneteau w pierwszej rundzie. Czyli z grubsza sportowo dali tyle, ile daliby wycofując się.

Nawet ćwierćfinaliści podobni - Nadal (Murray), Kyrgios (Cilić), Isner (Raonic), Donaldson (Johnson) Dimitrow (Dimitrow), Sugita (Coric), Thiem (Thiem) i Ferrer (Tomic).

Więc gdzie ten najgorszy masters od niepamiętnych czasów? No szału nie było, delikatnie ujmując, ale Isner czy Bautista Agut nie zrobiliby przynajmniej tutaj finału. Może po prostu taki jest poziom jakiejś połowy mastersów przez ostatnie dwanaście miesięcy?
Bitch, please, porównywanie zeszłorocznego Murraya ze słabym Nadalem z ostatnich turniejów. Bardzo improwizowany argument.
Murray, którego w Cincy bardzo łatwo ograł Cilić, a potem pokonał Nishikori w Nowym Jorku w QF. Jakby dostał Cilicia w QF, to pewnie jego występ nie różniłby się niczym od występu Nadala tutaj, a w Nowym Jorku Fafa pewnie zrobi QF. No, przepaść.
Zresztą czego spodziewać się po kimś, kto w sygnaturze komentuje tenis wielkim sloganem.
Auć.
GOLDEN ERA OF TENNIS
jonathan
Posty: 6073
Rejestracja: 01 sie 2011, 18:49

Re: Cincinnati 2017

Post autor: jonathan » 25 sie 2017, 18:34

Rroggerr pisze:Aż sprawdziłem, w Cincy rok temu nie było Federera i Djokovicia, Wawrinka zagrał beznadziejny mecz z Dimitrowem, Nadal ugrał cztery gemy od Coricia, Nishikori przegrał z Tomiciem, Tsonga z Johnsonem, Monfils wycofał się przez kontuzję, no a Ferrer przegrał z Benneteau w pierwszej rundzie. Czyli z grubsza sportowo dali tyle, ile daliby wycofując się.

Nawet ćwierćfinaliści podobni - Nadal (Murray), Kyrgios (Cilić), Isner (Raonic), Donaldson (Johnson) Dimitrow (Dimitrow), Sugita (Coric), Thiem (Thiem) i Ferrer (Tomic).

Więc gdzie ten najgorszy masters od niepamiętnych czasów? No szału nie było, delikatnie ujmując, ale Isner czy Bautista Agut nie zrobiliby przynajmniej tutaj finału. Może po prostu taki jest poziom jakiejś połowy mastersów przez ostatnie dwanaście miesięcy?

Murray, którego w Cincy bardzo łatwo ograł Cilić, a potem pokonał Nishikori w Nowym Jorku w QF. Jakby dostał Cilicia w QF, to pewnie jego występ nie różniłby się niczym od występu Nadala tutaj, a w Nowym Jorku Fafa pewnie zrobi QF. No, przepaść.
Kiedy dochodzimy do etapu, że zaczynasz interesować się gdybologią (choćby to, że ten Murray, który przyjechał do Cincy zaraz po Igrzyskach, może mając o dwa mecze mniej w nogach w takim ćwierćfinale z Ciliciem nie skończyłby jak Nadal, a Chorwat odpadający na USO gładko z Sockiem dalej nie przebrnął 1/4 Mastersa?) i tak próbujesz wybrnąć z turniejowego kontekstu Cincinnati 2017, to obracamy się w surrealistycznym obszarze udowadniania, że ktoś tu nie jest wielbłądem.
Awatar użytkownika
Rroggerr
Posty: 7579
Rejestracja: 19 lip 2012, 18:54

Re: Cincinnati 2017

Post autor: Rroggerr » 25 sie 2017, 18:53

Dobra, prościej - ''zeszłoroczny Murray'' to (w Cincy/US Open) ''średni Murray''.
GOLDEN ERA OF TENNIS
Awatar użytkownika
Lucas
Posty: 11979
Rejestracja: 04 cze 2014, 20:45

Re: Cincinnati 2017

Post autor: Lucas » 31 sie 2017, 13:36

“I doubt about myself, I think the doubts are good in life. The people who don’t have doubts I think only two things: arrogance or not intelligence.”

"When these kind of matches happen you suffer, but I really enjoy these moments. I really enjoy suffering, because what's harder is when I am in Mallorca last year and I had to watch these kind of matches on the TV."
Awatar użytkownika
Lucas
Posty: 11979
Rejestracja: 04 cze 2014, 20:45

Re: Cincinnati 2017

Post autor: Lucas » 15 wrz 2017, 13:33

WYNIKI FINAŁÓW:

ObrazekObrazek

[7] Grigor Dimitrov (BUL) d. Nick Kyrgios (AUS) 6-3 7-5
[5] Pierre-Hugues Herbert (FRA)/Nicolas Mahut (FRA) d. [3] Jamie Murray (GBR)/Bruno Soares (BRA) 7-6(6) 6-4
“I doubt about myself, I think the doubts are good in life. The people who don’t have doubts I think only two things: arrogance or not intelligence.”

"When these kind of matches happen you suffer, but I really enjoy these moments. I really enjoy suffering, because what's harder is when I am in Mallorca last year and I had to watch these kind of matches on the TV."
Zablokowany

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość