mtenis.com.pl

mtenis.com.pl

miejsce sympatyków tenisa
Dzisiaj jest 20 lis 2018, 19:30

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 106 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna
Autor Wiadomość
PostZamieszczono: 28 gru 2012, 20:27 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 wrz 2011, 21:26
Posty: 8594
Artykuł o książce Tignora. :)

Cytuj:
Bibliotenis: Najlepsza era tenisa

Obrazek Obrazek

Christopher Clarey napisał o Stephenie Tignorze: "jeden z najbardziej spostrzegawczych i lirycznych pisarzy, zajmujących się globalną grą tenisa" i chyba już sam tytuł książki dowodzi, że miał rację.

Autor od razu stawia pytania, na które trudno wyczerpująco odpowiedzieć, nie uciekając się do środków poetyckich. "High Strung" - jak to przełożyć na polski: "Pod wysokim napięciem", "Naprężeni", a może "Naciągnięci"? A kolejny człon: "Bjorn Borg, John McEnroe i nieopowiedziana historia najzacieklejszej rywalizacji w tenisie"? Czy faktycznie rywalizacja Szweda z Amerykaninem była najzacieklejsza w historii białego sportu? A jeśli tak, to z jakiego powodu? Odpowiedzi oczywiście nie znajdzie się w pierwszym rozdziale, który zostawia czytelnika w oczekiwaniu na pierwszy serwis finału Wimbledonu w 1980 roku.

Od tego momentu narracja mogłaby potoczyć się chronologicznie. Mamy dwóch głównych bohaterów, scenę. Nic tylko czekać na detale. Tymczasem dzieje się coś zupełnie innego: z każdym kolejnym rozdziałem poznajemy nowe i niekoniecznie związane z samą grą aspekty życia obu rzekomo głównych bohaterów, pojawiają się coraz to nowe postaci, a krajobraz przepływa z zielonych gazonów SW19 na plac budowy na Flushing Meadows i z powrotem.

I wtedy do czytelnika trafia to, co wydawałoby się oczywiste: w 1978 roku minęło dziesięć lat od rozpoczęcia Ery Otwartej. Tenis przestawał dzielić graczy na amatorów-bon vivantów i ciułających w pocie czoła grosz zawodowców. Sukcesy święcił Jimmy Connors, dla którego uprzejmości na korcie nie wchodziły w skład istoty gry i który, aby kogoś pokonać, musiał go nienawidzić w całej rozciągłości. Harry Hopman nie szkolił już tych, którzy dla chwały Australii i sportu szesnastokrotnie zdobywali Puchar Davisa, a po wygranej szli gremialnie na piwo, a prowadził Akademię Tenisową Port Washington, gdzie szkolił się i Gerulaitis i McEnroe, a gdzie jeden z instruktorów nazywał się Nick Bollettieri. Jeden po drugim, tenisiści trafiali pod opiekę International Management Group (zresztą nie tylko tenisiści - także, jak zauważa autor, Jan Paweł II).

Symboliczne jest przywołanie przez Tignora rumuńskiego ślubu i wesela Borga - wydarzenia także zorganizowanego przez IMG. Szwed był u szczytu sławy i sukcesów. Kilka tygodni wcześniej pokonał w finale Wimbledonu McEnroe'a – gracza, dla którego walka z legendami i zastanym porządkiem była solą życia. Opis kończy się, kiedy państwo Borgowie udali się już do sypialni, a na parkiecie pozostał Ilie Nastase i dusza towarzystwa – Vitas Gerulaitis.

I Nastase i Gerulatisowi Tignor poświęca osobne rozdziały, podobnie jak Connorsowi i Lendlowi, którzy otwierają i zamykają ten pochód sław tenisowych. Jimmy "zdarł z tenisa nakrycie", czyniąc z niego tor wyścigu szczurów, a Ivan – nadał mu ramy w stu procentach profesjonalne. Dla Amerykanina liczyło się tylko zwycięstwo, w imię którego był zdolny do nawet oczywistych oszustw na korcie. Czech potrafił sukcesowi podporządkować absolutnie wszystko – na przykład, co rok kłaść w swojej rezydencji nową nawierzchnię na korcie tak, żeby w stu procentach miała właściwości kortów na US Open.

W książce obecni są nie tylko tenisiści, nie tylko działacze i dziennikarze. Dużą rolę odgrywa widownia: i księżna Diana Spencer i podpity, wielobarwny tłum w Nowym Jorku. Każdy kort leży pośród trybun, w dzielnicy, mieście i kraju. Grają na nim i otaczają go realni ludzie.

Opowieść zaczyna się na zielonej trawie All England Lawn Tennis and Croquet Club, a kończy – po finale roku 1981 na twardych, zalanych jupiterami kortach National Tennis Center. Żegnamy się z pierwotnymi protagonistami w ostatnim rozdziale, zatytułowanym "Rekwiem dla zabójcy" (aluzja do przydomku Borga - "Anielskiego zabójcy") - rekwiem nie tylko dla Borga, ale i dla całego pokolenia pionierów tenisa w pełni sprofesjonalizowanego. Narracja zatoczyła krąg, podobnie jak wiele pomniejszych kręgów zatoczyła już wcześniej. Patrząc na nią z perspektywy świeżo zamkniętych okładek, widzi się skomplikowany diagram Venna – wielu nakładających się na siebie zjawisk i biografii. Przypomina to tylko, jak rozległym i złożonym fenomenem jest tenis i jak wieloma ścieżkami prowadzi go historia. Dzięki Stephenowi Tignorowi historia ta staje się jednak nie tylko zbiorem faktów, ale i pejzażem – pejzażem wartym nie tylko chwili kontemplacji, ale i powrotów.

Stephen Tignor, High Strung: Bjorn Borg, John McEnroe, and the untold story of tennis's fiercest rivarly, język angielski, HarperCollins, Nowy Jork 2011 (dostępne jest również polskie wydanie, twarda okładka, wyd. Bukowy Las, Wrocław 2012, 256 stron).

http://www.sportowefakty.pl/tenis/33013 ... era-tenisa

_________________
"Kto jest dobry? Kto zły? Nie ma ludzi dobrych i złych, są tylko złe albo dobre uczynki. I ludzie, którzy miotają się między nimi." Éric-Emmanuel Schmitt


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 18 sty 2013, 16:42 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 lip 2011, 8:19
Posty: 6462
W kwietniu premiera "Sampras: umysł mistrza" :ok:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 31 sty 2013, 17:30 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 lip 2011, 8:19
Posty: 6462
Ulubione ksiażki tenisistów:

Jonathan Murray: ksiażki Mchaela Connelly'ego
Madry Fish: Breaking Back (biogafia Jamesa Blake'a)
Rafael Nadal: Miasto bestii Isabel Allende
Fernando Verdasco: Kod Leonarda da Vinci Dana Browna
Andy Roddick: Anioły i demony Dana Browna
Tommy Haas: ksiażki Lance'a Armostronga
Ivan Ljubicic: ksiażki Wilbura Smith'a
David Nalbandian: Władca pierścieni Johna Tolkiena
Tommy Robredo: Aleksander Wielki Petera Greena
Igor Andrejew: Mistrz i Malgorzata Michaiła Bułhakowa


Ostatnio zmieniony 30 mar 2013, 9:10 przez Joao, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 31 sty 2013, 17:59 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lip 2011, 16:13
Posty: 16210
Roger tylko karty i Play Station? :D

_________________
Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 31 sty 2013, 18:04 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 wrz 2011, 21:26
Posty: 8594
Robertinho pisze:
Roger tylko karty i Play Station? :D
Czyta tylko magazyny i czasopisma. :(

_________________
"Kto jest dobry? Kto zły? Nie ma ludzi dobrych i złych, są tylko złe albo dobre uczynki. I ludzie, którzy miotają się między nimi." Éric-Emmanuel Schmitt


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 03 lut 2013, 8:43 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 lip 2011, 8:19
Posty: 6462
Robertinho pisze:
Roger tylko karty i Play Station? :D

Lubi filmy z Rambo :D


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 12 lut 2013, 20:16 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 sty 2012, 18:47
Posty: 1892
Właśnie skończyłem książkę Tignora. Dobra rzecz, fajnie napisana i naprawdę fajnych rzeczy można się z niej dowiedzieć.

Teraz czeka "Najwspanialszy" - kurde mam wrażenie, że ten tytuł Jonathan nadawał :)

_________________

Nie na­leży my­lić praw­dy z opi­nią większości.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 12 lut 2013, 21:03 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lip 2011, 16:13
Posty: 16210
SebastianK pisze:
Właśnie skończyłem książkę Tignora. Dobra rzecz, fajnie napisana i naprawdę fajnych rzeczy można się z niej dowiedzieć.

Teraz czeka "Najwspanialszy" - kurde mam wrażenie, że ten tytuł Jonathan nadawał :)

On to chyba nawet całe napisał... :D

_________________
Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 12 lut 2013, 21:05 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 sty 2012, 18:47
Posty: 1892
Ojej, to cieżko będzie przebrnąć. Muszę folię podkładać żeby wazelina mi stołu nie ubrudziła :P

_________________

Nie na­leży my­lić praw­dy z opi­nią większości.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 12 lut 2013, 21:09 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lip 2011, 16:13
Posty: 16210
SebastianK pisze:
Ojej, to cieżko będzie przebrnąć. Muszę folię podkładać żeby wazelina mi stołu nie ubrudziła :P

Jako fan Feda mówię Ci, że spokojnie można odpuścić. Chyba, że zapłaciłeś za książkę, wtedy nie ma przeproś, musi boleć. :D

_________________
Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 12 lut 2013, 23:02 
Offline

Rejestracja: 02 sie 2011, 16:20
Posty: 2770
Robertinho pisze:
Jako fan Feda mówię Ci, że spokojnie można odpuścić. Chyba, że zapłaciłeś za książkę, wtedy nie ma przeproś, musi boleć. :D


Popieram.
Kupiłem w połowie grudnia i do tej pory przeczytałem... 118 stron, a książka nieruszana od kilku dobrych tygodni leży na biurku.

_________________
http://www.sportowefakty.pl/tenis

MTT Rank -4 (High Rank -2)

W: Winston-Salem '14 Newport '14 Brisbane '14 Shanghai '13 Beijing '13 Wimbledon '12 Rome '12 Madrid '12 Basel '11 Dubai '11 Sydney '11 Kuala Lumpur '10
F: Bercy'14 AO '14 Eastbourne '12 Barcelona '12 Munich '12 Beijing '11 Bercy '09
SF: Barcelona '14 Stockholm '13 Paris-Bercy '12 Toronto '12 Vienna '11 LA '11 Valencia '10 Moscow '10 Hamburg '10 Belgrade '10 Brisbane '10


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 26 lut 2013, 17:38 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 lip 2011, 8:19
Posty: 6462
robpal pisze:
... mam też na półce książkę Cronina, która czeka na lepsze czasy...

Doczekała się :P


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 27 lut 2013, 21:56 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 sty 2012, 18:47
Posty: 1892
Robertinho pisze:
SebastianK pisze:
Ojej, to cieżko będzie przebrnąć. Muszę folię podkładać żeby wazelina mi stołu nie ubrudziła :P

Jako fan Feda mówię Ci, że spokojnie można odpuścić. Chyba, że zapłaciłeś za książkę, wtedy nie ma przeproś, musi boleć. :D


Przeczytałem, ta książka jest tak samo zła jak Nadala. Chociaż nie, jest chyba nawet gorsza. Facet się boi coś złego napisać, owszem coś tam czasem wspomni ale zaraz to usprawiedliwia albo się rakiem wycofuje.

No i najważniejsze czego się dowiedziałem to to, że Federer nigdy, ale to nigdy nie przegrał meczu bo był słabszy. Zawsze był: chory, kontuzjowany, zdekoncentrowany jakimś wydarzeniem, zły na kogoś, świeciło słońce, padał deszcz itp itd :)

Mam wielką nadzieję, że po zakończeniu kariery Federer zechce wydać książkę i jeden rozdział poświęci temu dlaczego nie współpracował przy jej tworzeniu z Chrisem Bowersem :)

_________________

Nie na­leży my­lić praw­dy z opi­nią większości.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 26 mar 2013, 14:16 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 lip 2011, 8:19
Posty: 6462
17 kwietnia nakładem wydawnictwa Bukowy las ukaże się Umysł mistrza. Autobiografia autorstwa Pete'a Samprasa i Petera Bodo.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 05 kwie 2013, 20:50 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 wrz 2011, 21:26
Posty: 8594
Cytuj:
Proszę o ciszę. Serwuje Sampras.

autor: Jankus1110

„Chcecie prawdy? Nie zniesiecie prawdy!” (pułkownik Nathan R. Jessep, grany przez Jacka Nicholsona, Ludzie Honoru, reż Rob Reiner, USA, 1992)
Czy kibic tenisa potrafi się rozwijać? Ewoluować? Moim zdaniem – tak. Zaczyna zwykle albo od telewizora, albo, trzymając kurczowo rakietę, przygląda się innym graczom, których zagrania zaczynają go interesować, frapować, a w końcu – fascynować. Chce wiedzieć więcej, sięga dalej, głębiej...Dla mnie kolejnym krokiem w takim rozwoju było przeczytanie ostatnio „Umysłu mistrza” (czy, jeśli kto woli, Mistrzowskiego umysłu) Pete'a Samprasa. Była to pierwsza autobiografia sportowa, jaką przeczytałem od dłuższego czasu i nie jestem zawiedziony – tym bardziej, że współautorem jest jeden z moich ulubionych pisarzy tenisowych, Pete Bodo. Rękę Bodo widać zresztą w stylu, w kompozycji i encyklopedycznej wręcz wiedzy o historii tenisa, którą – przy całym szacunku – trudno w całości przypisać zdobywcy czternastu tytułów wielkoszlemowych, jakkolwiek – jak się okazuje z lektury – został wychowany na oglądaniu starych meczów Lavera i Rosewalla, które do jego domu przynosili jego trenerzy i puszczali na starym projektorze, puszczając obraz na ścianę living roomu.Jednym z tych trenerów był Pete Fischer – postać kontrowersyjna z różnych względów, lekarz pediatra i jeden z tych „tenisowych świrów” (tennis nuts), którym Sampras zdaje się tyle zawdzięczać (drugim był jego wieloletni trener, Tim Gullikson). To Fischer właśnie, zobaczywszy młodego Pete'a w Jack Kramer Club, dostrzegł w nim nowego Lavera, zdolnego wygrać Wimbledon, a nawet całego Wielkiego Szlema. To on otoczył Samprasa opieką, znalazł mu trenerów od wszystkiego i – co najważniejsze – nauczył go serwować i namówił na ryzykowny, choć – jak się później okazało – aż nadto trafny ruch, czyli zmianę dwuręcznego bekhendu na jednoręczny. Fischera jednak w ostatecznym rozrachunku Sampras ocenia przynajmniej neutralnie, jeśli nie negatywnie. Żeby sobie odpowiedzieć, dlaczego, warto przeczytać całą książkę.
Tymczasem zupełnie inaczej wygląda historia relacji Pete'a z Gulliksonem (Timem – tym, który pokonał na Wimbledonie McEnroe, nie Tomem, który po zakończeniu kariery zawodniczej prowadził Jennifer Capriati). Trener ten, żeby użyć analogii malarskiej, wykonał ostatnie pociągnięcia pędzla i pomógł Samprasowi przepoczwarzyć się z wielce obiecującego mistrza US Open 1990 w tego gracza, który zdominował męskie rozgrywki w ostatniej dekadzie XX wieku.To Gullikson – pisze Sampras – pomógł mu dopracować elementy gry, pozwalające na dominację przy siatce (np. spłaszczenie approach shota z bekhendu) i zniwelowanie przewagi rywala. Przykładem tego ostatniego może być korekta postawy do odbioru serwisu gracza leworęcznego: Tim kazał mu przesunąć się bardziej do bekhendu. Forhend w biegu Pete'a (jak pisze – dzieło Roberta Lansdorpa) był na tyle solidnym uderzeniem, że mógł sobie na to pozwolić. Chodziło o to, żeby przymknąć okno na potencjalne asy i serwisy wygrywające. Dzięki temu Sampras, początkowo ogrywany na trawie przez Ivanisevicia, później Gorana pokonywał (choć – jak sam przyznaje – nie przychodziło mu to łatwo).Takich detalów technicznych jest w książce mnóstwo – podobnie jak opisów kluczowych dla kariery Samprasa meczów. Mamy tu więc kilka konfrontacji z Agassim, finał US Open z 1992 przeciwko Edbergowi, czy też dramatyczny ćwierćfinał AO 1995 z Courierem, który zbiegł się w czasie z diagnozą raka mózgu, jaką postawiono Gulliksonowi. Sam opis tego meczu wystarczył mi zresztą do ostatecznego zweryfikowania opinii, którą wiele lat temu miałem o Samprasie, a która miała wiele wspólnego z określaniem go jako „Samprazzzz...”, czyli człowieka praktycznie bez osobowości, wypranego z emocji, a całkowicie podporządkowanego dążeniu do sukcesu. Jak się okazuje, po prostu tych uczuć nie okazywał, choć czasem wypływały na wierzch – czy to w postaci łez (jak w tym meczu z Courierem), przekleństw (jak w meczu z Fosterem na Wimbledonie 1993), czy też niefortunnych sformułowań, jak to po porażce na US Open 1991, kiedy na konferencji stwierdził, że czuje się, jakby z barków zdjęta mu została „tona cegieł”. Jimmy Connors (wówczas w pełni swego łabędziego śpiewu) skomentował to: „Jest wielu graczy, którzy chcieliby taką tonę cegieł nosić”, czy rozpętał pierwszą wielką burzę medialną wokół Pete'a.
Zaskakująco – dla mnie – dużą rolę w swoim rozwoju jako zawodnika przypisuje Sampras rozgrywkom Pucharu Davisa. Wprawdzie przyznaje, że nigdy nie był przywiązany do ich prestiżu w takim stopniu, jak Agassi, Chang, Roddick, czy – oczywiście – John McEnroe, ale wyraźnie zaznacza, że wyniósł z nich bardzo wiele – i z porażek (zwłaszcza z leworęcznymi Forgetem i Leconte'em) i ze zwycięstw, i z singla i z debla (w którym partnerował Mackowi).
Ciekawe dla mnie jest też to, że jako swoją ulubioną lekturę w młodości Pete wymienia „Buszującego w zbożu” Salingera. Można chyba powiedzieć, że „Mistrzowski umysł” jest w pewnym sensie tenisową (w sensie tenisa profesjonalnego) wersją tej powieści, której akcja toczy się na innych płaszczyznach, ale myśl przewodnia i sposób prowadzenia narracji pozostają zbliżone. Bohaterem jest młody człowiek, pragnący iść własną ścieżką – jedyna różnica polega na tym, że o ile Holden Caulfield jest rebeliantem, odcinającym się od swoich korzeni, o tyle Pete buntuje się, doglądając swoich z pietyzmem, podobnie jak z pietyzmem (czy raczej należałoby napisać: zawziętością) świadomie dąży do wielkości.
Narracja rozpoczyna się od słów: Nie jestem pewien, czy aby zostać wielkim tenisistą, trzeba od początku wiedzieć, kim się jest i czego się chce, a kończy opisem całej gamy rywali, z wyjątkiem Agassiego, którego Sampras określa jako przyjaciela i przeciwnika, który „zawsze wyciągał [z niego] to, co najlepsze” i któremu poświęca praktycznie cały rozdział. Co ciekawe, wiele ciepłych słów pisze Pete pod adresem Lendla, którego uważa za jednego z piątki największych tenisistów Ery Otwartej (obok Lavera, Borga, Federera i samego siebie).Dla mnie jednak klucz do zrozumienia Mistrza kryje się z dala od okładek:Każdy ma jakieś miejsce na tym świecie – pisze – i sporą część swojego dorosłego życia poświęca wydrążeniu dla siebie tej niszy – tej strefy, w której czuje się u siebie. Niektórzy gracze dochodzą do numeru jeden i myślą sobie: „Nie, to nie dla mnie – jest zbyt samotnie, za dużo stresu, zbyt wiele wymagań.” Trochę odpuszczają i znajdują dla siebie „comfort zone” na miejscu trzecim, piątym, czy którymkolwiek. Ja też mogłem tak zrobić i jakaś część mnie tak robiła w początkach mojej kariery. Prawda jest taka, że jeśli jesteś sklasyfikowany na jakimkolwiek miejscu poza pierwszym, masz jak się skryć – możesz regularnie dochodzić do drugiego tygodnia szlemów, a i tak prowadzić życie tyleż komfortowe, co bezstresowe.Sampras wybrał wariant z „tarczą strzelniczą wytatuowaną na plecach”. Ta książka jest historią tego, jak postawił pierwszy krok, podjął ostateczną decyzję, a potem – czego już nie ma w opowieści o Holdenie Caulfieldzie – z żelazną konsekwencją zrealizował.
Bibliografia:Pete Sampras (z udziałem Pete'a Bodo), A Champion's Mind, Nowy Jork, 2008.

PS. Nie wiem, czy i kiedy są widoki na publikację książki po polsku. Jeśli nie ma, jestem gotów przygotować kilka wpisów na tym blogu z omówieniem co ciekawszych jej fragmentów. Dajcie znać, jeśli coś takiego Was by interesowało.

http://www.sportowefakty.pl/kibice/1745 ... je-sampras

_________________
"Kto jest dobry? Kto zły? Nie ma ludzi dobrych i złych, są tylko złe albo dobre uczynki. I ludzie, którzy miotają się między nimi." Éric-Emmanuel Schmitt


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 12 kwie 2013, 19:21 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 lip 2011, 8:19
Posty: 6462
Fragmenty książki Matta Cronina Epic:John McEnroe, Bjorn Borg, and the Greatest Tennis Season Ever (język angielski)

http://books.google.pl/books/about/Epic ... edir_esc=y


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 12 kwie 2013, 20:46 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 sie 2011, 19:34
Posty: 349
SebastianK pisze:
Przeczytałem, ta książka jest tak samo zła jak Nadala. Chociaż nie, jest chyba nawet gorsza. Facet się boi coś złego napisać, owszem coś tam czasem wspomni ale zaraz to usprawiedliwia albo się rakiem wycofuje.
Dokładnie, dla mnie ta książka to tragedia, ostatni raz tak przysypiałem czytając jakąś koszmarną lekturę...


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 12 kwie 2013, 20:48 
Offline
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 sie 2011, 9:08
Posty: 14685
wyczesany pisze:
Dokładnie, dla mnie ta książka to tragedia, ostatni raz tak przysypiałem czytając jakąś koszmarną lekturę...
Niestety, takiej książki nie powinien pisać fan. O ile pozytywnie wpływa to na część dotyczącą młodości (pisze o rzeczach, o których przeciętny czytelnik nie wie, bo nie chce mu się/nie jest w stanie/nie ma czasu zrobić tak porządnego researchu), ale jak przychodzi do opisu stylu, meczów czy rywalizacji, to brak obiektywności niestety jest rażący i dyskwalifikujący.
Uważam, że pierwsza część tej książki jest naprawdę dobra, ale im dalej, tym gorzej, a ostatnia 1/3 to już męka.

_________________
http://www.sportowefakty.pl/tenis

MTT career highlights (16-10):

2018: Paryż (F), Bazylea (F), Metz (W), Toronto (W), Estoril (F), Miami (W), Australian Open (F);
2017: WTF (W), Sztokholm (W), Hamburg (W), Stuttgart (W), Acapulco (W);
2016: WTF (F), Bazylea (F), Cincinnati (W), Roland Garros (F), Marsylia (W), Doha (W);
2015: WTF (W), Bazylea (W), Winston-Salem (W), Hamburg (W), Wimbledon (F), Stuttgart (W), Monte Carlo (F), Indian Wells (F);
2014: Halle (F)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 12 kwie 2013, 21:09 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 sie 2011, 19:34
Posty: 349
W sumie zgadzam się z Tobą Rob i to... co do strony, zatrzymałem się na 212-ej (z 337). :D

Liczę, że po zakończeniu kariery Fed wyda coś treściwego.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 16 kwie 2013, 17:31 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 lip 2011, 8:19
Posty: 6462
Joao pisze:
17 kwietnia nakładem wydawnictwa Bukowy las ukaże się Umysł mistrza. Autobiografia autorstwa Pete'a Samprasa i Petera Bodo.

To już jutro ;-). Jak ten czas szybko leci...


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 106 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
POWERED_BY