mtenis.com.pl

mtenis.com.pl

Forum tenisowe ATP
Dzisiaj jest 24 kwie 2018, 12:29

Strefa czasowa UTC+2godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1090 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 50, 51, 52, 53, 54, 55  Następna
Autor Wiadomość
PostZamieszczono: 29 sty 2018, 11:48 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 gru 2011, 0:02
Posty: 5243
Lokalizacja: Warszawa
Mario pisze:
Nie chce mi się znowu zaczynać, ale Cilic w QF i wzwyż wygrywał z kontuzjowanym Roddickiem, Berdychem, zwłokami Federera, zwłokami Nishikoriego, Tsongą, zwłokami Mullera, zwłokami Querreya, kontuzjowanym Nadalem i Kylem Edmundem. 2,5 poważnego grajka.


Tak się zastanawiam, Mario... Czy to,że przegrywałeś ze mną przez lata, gdy byłem "w formie" i potrafiłeś wygrać dopiero z moimi kompletnymi zwłokami, czyni z Ciebie gorszego/niepełnowartościowego Profesora Forum? :P

_________________
I know the pieces fit.

http://film.org.pl/author/przemek-brudzynski/


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 29 sty 2018, 11:59 
Offline
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 sie 2011, 1:34
Posty: 22334
:lol:

_________________
MTT bilans finałów (8-11)
W: Queen's Club 13, Monte Carlo 14, Australian Open 15, Nottingham 15, Chennai 16, Rio de Janeiro 17, Wiedeń 17, Acapulco 18
F: Auckland 14, Miami 14, Roland Garros 14, Waszyngton 14, World Tour Finals 14, Rio de Janeiro 15, US Open 15, Estoril 16, Pekin 17, Rio de Janeiro 18, Monte Carlo 18


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 29 sty 2018, 18:48 
Offline

Rejestracja: 15 lip 2011, 17:13
Posty: 14231
Być może Mario wzniósł profesorstwo na nowy, nieosiągalny przedtem poziom? :o A może po prostu jest cudownym dzieckiem drabinek? Któż to może wiedzieć.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 29 sty 2018, 20:29 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 lip 2011, 22:04
Posty: 56817
Lokalizacja: Warszawa
Wkleić Love'a z AO 2007 i żaden z was by nigdy profesorem nie został.

_________________
MTT - tytuły (17)
2017 (1) Cincinnati M1000
2016 (1) Sankt Petersburg
2015 (1) Rotterdam
2013 (3) Montreal M1000, Rzym M1000, Dubaj
2012 (1) Toronto M1000
2011 (4) Waszyngton, Belgrad, Miami M1000, San Jose
2010 (2) Wiedeń, Rotterdam
2009 (2) Szanghaj M1000, Eastbourne
2008 (2) US Open, Estoril


MTT - finały (19)
2018 (1) Marsylia
2017 (2) Sztokholm, Indian Wells M1000
2016 (2) Newport, Rotterdam
2015 (1) Halle
2014 (1) Tokio
2013 (2) Basel, Kuala Lumpur
2011 (3) WTF, Cincinnati M1000, Rzym M1000
2010 (2) Basel, Marsylia
2009 (4) WTF, Stuttgart, Wimbledon, Madryt M1000
2008 (1) WTF


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 30 sty 2018, 19:11 
Offline

Rejestracja: 15 lip 2011, 17:13
Posty: 14231
Barty pisze:
Moim zdaniem trudno jest porównywać ostatnie finały AO z powodu drastycznej różnicy w stylu gry przeciwników Federera. W zeszłym roku kluczem dla Szwajcara była przewaga w średnich i dłuższych wymianach, w tym roku musiał przede wszystkim zwyciężyć w sekcji najkrótszych wymian, co się znakomicie udało. Więc ja bym nie oceniał jednowymiarowo, ze w zeszłym roku Roger grał dużo lepiej. W tym roku obraz gry był zupełnie inny i to tez trzeba wziąć pod uwagę.

I tak, jak już wspominałem przed turniejem, nie jest przypadkiem, ze od ostatniego roku Roger lepiej sobie radzi z defensywnym, wolniejszym stylem Nadala niż z mocno, regularnie bijącymi, jak DelPo czy Cilic. Za ich strzałami już do końca kariery nie będzie nadążał i jeśli będzie ich pokonywał, to "mieszającym" stylem gry oraz dobrym serwisem i returnem.

Odpowiem tutaj. Moim zdaniem to jest przykład klasycznego dorabiania ideologii. Cilic to akurat człowiek z powołaniem do przebijania i jeśli trafi mu się odpowiedni rywal, będzie sporo płynnej gry. A mieliśmy przede wszystkim masę błędów z obu stron, psutych returnów, wymian urwanych w połowie, bo któryś wyrzucił.

Gry nie było moim zdaniem z dwóch powodów. Strarszy nie nadążał(każde niemal podkręcenie tempa przez Chorwata kończyło się źle dla Feda), młodszy zaś co chwila się usztywniał. Bardzo symptomatyczne były błędy z bh Cilica po krosach Rogera. Zmiana tempa/rotacji i szło w pół siatki. A przecież to bardzo mocna broń Marina. W setach piewszym i piątym nie istniał w ogóle, głównie produkował błędy i wykładki. A mówimy jednak o zawodniku bazującym nie na ostrzale każdej piłki, ale dużej powtarzalności uderzeń podstawowych.

Oczywiście zgadzam się, że ten mecz nie mógł wyglądać jak pojedynek z Nadalem, ale też nie przesadzajmy w drugą stronę, to nie trawa, gdzie takie granie jak oglądaliśmy, byłoby normalne.

Ogólnej jednak, patrząc na kolejne WS zgarniane przez fedala, poziom jest coraz niższy. AO rok temu było bardzo dobre, wiele dobrych i zaciętych spotkań. RG było teatrem jednego aktora, ale były niezłe występy Thiema i Stana. Wimbledon to popis z kolei Feda, ale też były ciekawe momenty. USO już traumatyczne, Nadal męczący się z swoją grą i słabymi rywalami. Teraz z kolei niby benefis Feda, ale na korcie wyglądało to mocno średnio, o reszcie szkoda gadać, najwięcej emocji dostarczyły męki Muga i Kyrgios.

Co do formy Federera, w porównaniu z występem sprzed roku, to benchmarkiem był Berdych. I po prostu Roger był o te ćwierć tempa groszy, miał na wszystko o ten ułamek sekundy mniej czasu i dlatego gorzej to wyglądało. Niemniej, ciężko krytykować i tak znakomitą w tym wieku dyspozycję. A że kilka lat temu by Szlema nie dała? Nie ma co marudzić, tylko brać, skoro dają.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 01 lut 2018, 0:32 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 gru 2011, 0:02
Posty: 5243
Lokalizacja: Warszawa
Dobrze, skoro nikt nie ma na tyle odwagi, by to powiedzieć, ja to zrobię. Jako jeden z odwiecznych liderów koalicji antyzetowskiej i, być może, jedyny prawdziwie bezkompromisowy użytkownik w historii tego forum niemal czuje się w obowiązku to uczynić.

Tak, po latach można to powiedzieć wprost, bez żałosnego relatywizowania i fałszywego silenia się na subiektywizm. ZWYCIĘŻYLIŚMY. Naczelne gwiazdy prozetowskiej opozycji, która od początku podążała zgubną drogą ku pustce, albo się nawróciły, albo zjadły własny ogon, albo schowały głowy w piasek. Bo i cóż mają rzec? Sytuacja jest tak wstydliwie klarowna, jak jeszcze nigdy nie była. Potrzeba było kompletnego zdezelowania się Murraya, przejścia Ferrera na poziom challengerowy, przemiany Kuku w słaniającego się zdechlaka, który kładzie się przed Chungiem, by to, co dla nielicznych było już od dawna oczywiste, stało się nareszcie jasne dla wszystkich. ZET upadł. Nie ma już nic, co mogłoby go obronić. Jest niczym III Rzesza w kwietniu 1945 roku. Niczym Titanic 15 kwietnia 1912 roku, o godzinie 2:20.
37-letni Federer, daleki nawet od zeszłorocznej formy (co dopiero tej z najlepszych czasów), wygrywa trzeciego Szlema w przeciągu roku z zatrważającą łatwością. Finały i trumfy w wielkich turniejach, oprócz stuletnich legend - połamańców Federera i Nadala, osiągają Sock, Krajinovic i Goffin. Zamiast młodych gwiazd, korzysta na tym wszystkich Tennys Sandgren. Kevin Anderson i Marin Cilic, ten ostatni nawet nie zbliżający się do swojej najlepszej formy, występują w rolach nieudolnych strażaków tenisa. Lecz tego pożaru nie da się już ugasić.
To jednak bolesne, iście pyrrusowe zwycięstwo. Bo czyż nie wolelibyśmy teraz zachwycać się porywającymi pojedynkami na śmierć i życie tych, którzy mieli uratować tenis, jednak nigdy tego nie uczynili? Wybrałby to każdy, komu na sercu leży dobro dyscypliny. Trzeba jednak cenić to, co się ma; w tym wypadku: moralną satysfakcję i ideologiczny, prawdziwie polski tryumf. Bo to niczym zwycięstwo natchnionego romantyzmu nad siermiężnym pozytywizmem, niczym zgnębiony duch pokonujący przerażającą, bezduszną, lecz ostatecznie, bezsilną i zdezelowaną maszynę.
Czy jest jeszcze w tym wszystkim jakaś nadzieja dla samego tenisa? Czy da się go jeszcze uratować? Nie przyniosę Wam, Drodzy Słuchacze, jednoznacznej odpowiedzi. Gdzieś głęboko w mym sercu (wierzę, że i w Waszych też) kryje się promyk nadziei. Nadziei na to, że gdzieś wśród tych wszystkich pseudotenisowych wynalazków, bóstewek Instagrama, lansiarzy, celebrytów, pajaców, wśród nieprzebranej zgrai bezambitnych, płaczliwych ćwierćprofesjonalistów i Tomiciów tego świata, kryje się prawdziwy, wielki tenisista. I że za kolejnych 10, 20, 50 lat to on, a nie brodaty Federer o lasce i szczerbaty, łysy Nadal o kulach, będzie nam zapewniać łzy wzruszenia i radości.

_________________
I know the pieces fit.

http://film.org.pl/author/przemek-brudzynski/


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 01 lut 2018, 0:56 
Offline

Rejestracja: 26 lip 2011, 21:37
Posty: 3660
Jacques D. pisze:

Tak, po latach można to powiedzieć wprost, bez żałosnego relatywizowania i fałszywego silenia się na subiektywizm. ZWYCIĘŻYLIŚMY. Naczelne gwiazdy prozetowskiej opozycji, która od początku podążała zgubną drogą ku pustce, albo się nawróciły, albo zjadły własny ogon, albo schowały głowy w piasek. Bo i cóż mają rzec? ...............ZET upadł. Nie ma już nic, co mogłoby go obronić. ..


ZET, w osobach co najmniej dwóch panów wciąż świetnie się broni. Pokazując przy tym, jak miałkie i przeciętne jest pokolenie, które wyrosło po nim.
Sądzę, że przegapiłeś ten moment. ;-)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 01 lut 2018, 12:40 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 gru 2011, 0:02
Posty: 5243
Lokalizacja: Warszawa
Bynajmniej. ZET to nie tylko paru kolesi walących rakietką w żółtą kulkę, ale też cała formacja myślowa, głosząca wielkość współczesnego tenisa. A z tej narracji już nawet Ty się wycofałaś, co najlepiej świadczy o jej upadku. :)

_________________
I know the pieces fit.

http://film.org.pl/author/przemek-brudzynski/


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 01 lut 2018, 12:52 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 lip 2011, 22:04
Posty: 56817
Lokalizacja: Warszawa
W NBA, lidze mega przeładowanej talentem, o pierścionki walczą zespoły LeBrona Jamesa (rocznik 84) i legendarni Warriors, dowodzeni przez Duranta i Curry'ego (rocznik 88 obaj). Takie talenty jak Giannis, Embiid czy George są dalej od pierścionka niż Dimug od szlema.

W tak globalnym sporcie jak piłka nożna młodych talentów też masz na pęczki, ale jakoś nie są oni w stanie zepchnąć z piedestału Messiego (rocznik 87) i CR7 (rocznik 85). Real obronił tytuł w Lidze Mistrzów, a trzon tego zespołu to Panowie 30+ : Navas (86), Ramos (86), Pepe (83, dziś poza klubem), Modrić (85), CR7, Benzema (87). Marcelo (88) i Kroos (90) też najmłodsi już nie są. Do tego Bale 89.

Bundesligą zamiata Bayern, gdzie do niedawna grali Alonso i Lahm - w ostatnich sezonach swoich karier byli wyżej cenieni niż cała plejada talentów z rodzimego systemu szkoleniowego Niemiec.

Stoch zamiótł konkurencję na TCS, a w tym roku skończy 31 lat.

Szkoda, że nie traktujemy pozostałych dyscyplin w takich kategoriach jak tenis. Tutaj 1, 2, i 7. gracz w historii mają według nas farta, że następne pokolenie jest słabe. Żeby się za 10 lat nie okazało, że Dimitrov, Kyrgios i Zverev wygrają w życiu więcej niż dzisiejsze młode gwiazdy pozostałych dyscyplin.

Poziom Euro był słaby, meczów LM na mega poziomie też jest coraz mniej, ale jakoś tam nikt nie bierze się za krytykę poziomu, każdy skupia się na rywalizacji. Może tutaj też tak trzeba.

_________________
MTT - tytuły (17)
2017 (1) Cincinnati M1000
2016 (1) Sankt Petersburg
2015 (1) Rotterdam
2013 (3) Montreal M1000, Rzym M1000, Dubaj
2012 (1) Toronto M1000
2011 (4) Waszyngton, Belgrad, Miami M1000, San Jose
2010 (2) Wiedeń, Rotterdam
2009 (2) Szanghaj M1000, Eastbourne
2008 (2) US Open, Estoril


MTT - finały (19)
2018 (1) Marsylia
2017 (2) Sztokholm, Indian Wells M1000
2016 (2) Newport, Rotterdam
2015 (1) Halle
2014 (1) Tokio
2013 (2) Basel, Kuala Lumpur
2011 (3) WTF, Cincinnati M1000, Rzym M1000
2010 (2) Basel, Marsylia
2009 (4) WTF, Stuttgart, Wimbledon, Madryt M1000
2008 (1) WTF


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 01 lut 2018, 12:57 
Offline

Rejestracja: 15 lip 2011, 17:13
Posty: 14231
Dobrze, że nam wyjaśniłeś, co mamy myśleć, oglądając pojedynki typu finały RG, Wimbledonu, czy US Open. Skupiać się mianowicie na rywalizacji. Dobre, 2,7/10.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 01 lut 2018, 13:02 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 lip 2011, 22:04
Posty: 56817
Lokalizacja: Warszawa
Podobnie jak w finale LM, gdzie Real klepie Juve 4-1, czy finały NBA, gdzie w takim samym stosunku GSW klepie Cavs. Zajrzyj w wolnej chwili do tematu, mamy początek lutego, a w zasadzie od kilku miesięcy każdy uważa losy walki o pierścionek za rozstrzygnięte. Nikogo nie obchodzi, czy Curry i Durant są teraz w życiowej formie, czy może bywały czasy, kiedy grali lepiej.

Nie wiem, czego chcesz od tego finału RG, Nadal był tam potworem.

_________________
MTT - tytuły (17)
2017 (1) Cincinnati M1000
2016 (1) Sankt Petersburg
2015 (1) Rotterdam
2013 (3) Montreal M1000, Rzym M1000, Dubaj
2012 (1) Toronto M1000
2011 (4) Waszyngton, Belgrad, Miami M1000, San Jose
2010 (2) Wiedeń, Rotterdam
2009 (2) Szanghaj M1000, Eastbourne
2008 (2) US Open, Estoril


MTT - finały (19)
2018 (1) Marsylia
2017 (2) Sztokholm, Indian Wells M1000
2016 (2) Newport, Rotterdam
2015 (1) Halle
2014 (1) Tokio
2013 (2) Basel, Kuala Lumpur
2011 (3) WTF, Cincinnati M1000, Rzym M1000
2010 (2) Basel, Marsylia
2009 (4) WTF, Stuttgart, Wimbledon, Madryt M1000
2008 (1) WTF


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 01 lut 2018, 13:12 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 gru 2011, 0:02
Posty: 5243
Lokalizacja: Warszawa
Człowiek pisze post, w którym jest 90% formy i 10% treści i dostaje jakieś smutne, quasi -merytoryczne odpowiedzi. :facepalm: :lol: Tak nota bene, argumentacja biedna moim zdaniem, bo rywalizacji w finałach pokroju Nadal - Anderson, Nadal - Wawrinka, Federer - Cilic z Wimbledonu tyle samo, co poziomu jakościowego.

_________________
I know the pieces fit.

http://film.org.pl/author/przemek-brudzynski/


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 01 lut 2018, 14:35 
Offline

Rejestracja: 15 lip 2011, 17:13
Posty: 14231
DUN I LOVE pisze:
Podobnie jak w finale LM, gdzie Real klepie Juve 4-1, czy finały NBA, gdzie w takim samym stosunku GSW klepie Cavs. Zajrzyj w wolnej chwili do tematu, mamy początek lutego, a w zasadzie od kilku miesięcy każdy uważa losy walki o pierścionek za rozstrzygnięte. Nikogo nie obchodzi, czy Curry i Durant są teraz w życiowej formie, czy może bywały czasy, kiedy grali lepiej.

Nie wiem, czego chcesz od tego finału RG, Nadal był tam potworem.

Przecież to porównanie z NBA nie trzyma się kupy i nie ma najmniejszego sensu. Sam wyraźnie piszesz, że NBA kipi od talentów(nie śledzę), a problemem jest ich przesadne skupienie(obchodzenie salary cap?). Problemem ATP jest brak nowych dobrych zawodników i lecący na łeb poziom rozgrywek, po tym jak towarzystwo po dekadzie orki, zaczęło się wreszcie sypać. Po upadku Murole ujawniło się, to, co instynktownie przeczuwaliśmy i Federer z Nadalem sobie statpaddują na jakichś pajacach, a mugerery i młodzież dostają resztki, płynnie wchodząc w buty Berdycha i Ferrera.

Żaku, ja nie świętuję. Bo z czego tu się cieszyć. Że #mitu będzie początkiem totalnego szaleństwa i niszczenia relacji społecznych, a ustawa o IPN wywoła międzynarodowy skandal fatalny dla Polski, też przewidziałem, ale jakoś nie będę otwierać szampana, bo "miałem rację".

No mieliśmy rację i możemy w nagrodę podelektować się meczami typu Nadal-Anderson, czy Federer-Cilic. "Druga strona" albo nie ogląda, albo ma to gdzieś, DUN sobie będzie trollować i tak się to jakoś toczy. Ogólnie, czuję się dręczony przez ten sport. :D


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 01 lut 2018, 14:42 
Offline

Rejestracja: 28 gru 2017, 20:23
Posty: 178
Sorki, przetłumaczy mi ktoś o co chodzi z tym ZETem? XD


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 01 lut 2018, 14:55 
Offline

Rejestracja: 15 lip 2011, 17:13
Posty: 14231
Złota Era Tenisa. Dla jednych okres wzniesienia dyscypliny na najwyższy w historii poziom przez Wielką Czwórkę, dla innych czas nabijania statystyk na bandzie nieudaczników, oraz najgorszych dla widzów rywalizacji.

Kiedy się zaczęła? Trudno powiedzieć, raczej topowy Federer i ogólnie czasy najintensywniejszego Fedala, średnio się do niej łapią. Dla mnie jej synonimem jest Murole i czasy dominacji rakowatego stylu tej dwójki, entuzjaści pewnie uznają za jej symbol Rafole i porażki Federera(zwłaszcza to ostatnie, to było najważniejsze!).

Ja za jej początek uznaję sezon 2010, bo 2009 był ostatnim fajnym i ostatnim, w którym mieliśmy eksplozję talentu nowego, naprawdę poważnego zawodnika.

Kiedy się skończyła? Również nie wiadomo, ale skoro "Wielkiej Czwórki" już nie ma, to chyba i Złotej Ery też? Któż to może wiedzieć.


Ostatnio zmieniony 01 lut 2018, 15:00 przez Robertinho, łącznie zmieniany 2 razy

Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 01 lut 2018, 14:56 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 lip 2011, 22:04
Posty: 56817
Lokalizacja: Warszawa
Razing pisze:
Sorki, przetłumaczy mi ktoś o co chodzi z tym ZETem? XD


Warto też zajrzeć poniżej:
viewtopic.php?f=7&t=3838

_________________
MTT - tytuły (17)
2017 (1) Cincinnati M1000
2016 (1) Sankt Petersburg
2015 (1) Rotterdam
2013 (3) Montreal M1000, Rzym M1000, Dubaj
2012 (1) Toronto M1000
2011 (4) Waszyngton, Belgrad, Miami M1000, San Jose
2010 (2) Wiedeń, Rotterdam
2009 (2) Szanghaj M1000, Eastbourne
2008 (2) US Open, Estoril


MTT - finały (19)
2018 (1) Marsylia
2017 (2) Sztokholm, Indian Wells M1000
2016 (2) Newport, Rotterdam
2015 (1) Halle
2014 (1) Tokio
2013 (2) Basel, Kuala Lumpur
2011 (3) WTF, Cincinnati M1000, Rzym M1000
2010 (2) Basel, Marsylia
2009 (4) WTF, Stuttgart, Wimbledon, Madryt M1000
2008 (1) WTF


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 01 lut 2018, 15:52 
Offline

Rejestracja: 28 gru 2017, 20:23
Posty: 178
DUN I LOVE pisze:
Razing pisze:
Sorki, przetłumaczy mi ktoś o co chodzi z tym ZETem? XD


Warto też zajrzeć poniżej:
http://mtenis.com.pl/viewtopic.php?f=7&t=3838


Właśnie zaglądałem, ale jakoś mi umknęło a nie chciałem dziubdziać wśród tylu pojęć ;-)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 01 lut 2018, 16:03 
Offline

Rejestracja: 28 gru 2017, 20:23
Posty: 178
Robertinho pisze:
Złota Era Tenisa. Dla jednych okres wzniesienia dyscypliny na najwyższy w historii poziom przez Wielką Czwórkę, dla innych czas nabijania statystyk na bandzie nieudaczników, oraz najgorszych dla widzów rywalizacji.

Kiedy się zaczęła? Trudno powiedzieć, raczej topowy Federer i ogólnie czasy najintensywniejszego Fedala, średnio się do niej łapią. Dla mnie jej synonimem jest Murole i czasy dominacji rakowatego stylu tej dwójki, entuzjaści pewnie uznają za jej symbol Rafole i porażki Federera(zwłaszcza to ostatnie, to było najważniejsze!).

Ja za jej początek uznaję sezon 2010, bo 2009 był ostatnim fajnym i ostatnim, w którym mieliśmy eksplozję talentu nowego, naprawdę poważnego zawodnika.

Kiedy się skończyła? Również nie wiadomo, ale skoro "Wielkiej Czwórki" już nie ma, to chyba i Złotej Ery też? Któż to może wiedzieć.


Dzięki :ok:
No to w takim razie...chyba faktycznie jakoś tak 2007/8-2016/7
Ja raczej zaliczam się chyba do piewców Złotej Ery więc oczywiście w tym kontekscie ;-)
Ale jakby na to nie patrzeć. Czasy BIG4 charakteryzawały się jednak bardzo wysokim poziomem który już od QF był gwarantowany. Bo tak naprawdę to nie tylko dzięki nim ale też dzięki temu że obecni jeszcze Berdych/Delpuś/Stasiek/Ferrer również byli młodsi i dołożyli swoją OGROMNĄ cegiełkę to tej epoki. Jeśli chodzi o podkreślenie porażek Federera...no po prostu miał mniej szczęścia w tamtym okresie, przecież bardzo źle nie grał(poza 2013), odbija to sobie teraz, prawdobodobnie już nie w ZET(kto by pomyślał że będzie taka przydatna nazwa :] ) no w każdym razie dla mnie Roger był wtedy bardzo ważną postacią tej ery(a moim ulubieńcem #2 został żeby było śmiesznie dopiero na AO'17, wcześniej nie przepadałem)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 01 lut 2018, 16:28 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 lip 2011, 22:04
Posty: 56817
Lokalizacja: Warszawa
Robertinho pisze:
"Druga strona" albo nie ogląda, albo ma to gdzieś, DUN sobie będzie trollować i tak się to jakoś toczy. Ogólnie, czuję się dręczony przez ten sport. :D


Ja tylko rzucam zapalniki.

_________________
MTT - tytuły (17)
2017 (1) Cincinnati M1000
2016 (1) Sankt Petersburg
2015 (1) Rotterdam
2013 (3) Montreal M1000, Rzym M1000, Dubaj
2012 (1) Toronto M1000
2011 (4) Waszyngton, Belgrad, Miami M1000, San Jose
2010 (2) Wiedeń, Rotterdam
2009 (2) Szanghaj M1000, Eastbourne
2008 (2) US Open, Estoril


MTT - finały (19)
2018 (1) Marsylia
2017 (2) Sztokholm, Indian Wells M1000
2016 (2) Newport, Rotterdam
2015 (1) Halle
2014 (1) Tokio
2013 (2) Basel, Kuala Lumpur
2011 (3) WTF, Cincinnati M1000, Rzym M1000
2010 (2) Basel, Marsylia
2009 (4) WTF, Stuttgart, Wimbledon, Madryt M1000
2008 (1) WTF


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 01 lut 2018, 16:31 
Offline

Rejestracja: 15 lip 2011, 17:13
Posty: 14231
DUN I LOVE pisze:
Robertinho pisze:
"Druga strona" albo nie ogląda, albo ma to gdzieś, DUN sobie będzie trollować i tak się to jakoś toczy. Ogólnie, czuję się dręczony przez ten sport. :D


Ja tylko rzucam zapalniki.

To robisz w innych tematach, gdzie po latach od ostatniego wpisu, rzucasz jakiegoś pierda. :D Tu najwyraźniej masz jakiś cel.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1090 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 50, 51, 52, 53, 54, 55  Następna

Strefa czasowa UTC+2godz.


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
POWERED_BY