mtenis.com.pl

mtenis.com.pl

Forum tenisowe ATP
Dzisiaj jest 21 cze 2018, 16:34

Strefa czasowa UTC+2godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1095 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 51, 52, 53, 54, 55  Następna
Autor Wiadomość
PostZamieszczono: 01 lut 2018, 16:46 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 lip 2011, 22:04
Posty: 58936
Lokalizacja: Warszawa
Byłoby miło, gdybyście docenili moje wykopaliska i podpięli się pod te "odkurzone" dyskusje.

_________________
MTT - tytuły (17)
2017 (1) Cincinnati M1000
2016 (1) Sankt Petersburg
2015 (1) Rotterdam
2013 (3) Montreal M1000, Rzym M1000, Dubaj
2012 (1) Toronto M1000
2011 (4) Waszyngton, Belgrad, Miami M1000, San Jose
2010 (2) Wiedeń, Rotterdam
2009 (2) Szanghaj M1000, Eastbourne
2008 (2) US Open, Estoril


MTT - finały (20)
2018 (2) Stuttgart, Marsylia
2017 (2) Sztokholm, Indian Wells M1000
2016 (2) Newport, Rotterdam
2015 (1) Halle
2014 (1) Tokio
2013 (2) Basel, Kuala Lumpur
2011 (3) WTF, Cincinnati M1000, Rzym M1000
2010 (2) Basel, Marsylia
2009 (4) WTF, Stuttgart, Wimbledon, Madryt M1000
2008 (1) WTF


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 01 lut 2018, 17:34 
Offline
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 29 sty 2015, 12:04
Posty: 18071
Stefan Edberg: Roger Federer jest teraz lepszym tenisistą niż dziesięć lat temu

Spoiler:


https://sportowefakty.wp.pl/tenis/73519 ... c-lat-temu

_________________
MTT - Tytuły (14)
2015: Tokio
2016: Rio de Janeiro, Indian Wells, Waszyngton, Chengdu, WTF
2017: Doha, Sydney, Dubaj, Miami, Marrakesz, Estoril, s-Hertogenbosch
2018: Barcelona


MTT - Finały (10)
2015: Kuala Lumpur
2016: Queens, Sankt Petersburg
2017: Waszyngton, Winston-Salem, US Open, Sankt Petersburg, WTF
2018: Doha, Miami


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 01 lut 2018, 20:11 
Offline

Rejestracja: 26 lip 2011, 21:37
Posty: 3710
Jacques D. pisze:
Bynajmniej. ZET to nie tylko paru kolesi walących rakietką w żółtą kulkę, ale też cała formacja myślowa, głosząca wielkość współczesnego tenisa. A z tej narracji już nawet Ty się wycofałaś, co najlepiej świadczy o jej upadku. :)


Mam wrażenie, że zgubiłeś w tym wszystkim granice czasu. Wszystko się kiedyś zaczyna i kiedyś kończy. Nawet ZETka. ;)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 01 lut 2018, 21:51 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 paź 2012, 12:17
Posty: 400
Jacques D. pisze:
Dobrze, skoro nikt nie ma na tyle odwagi, by to powiedzieć, ja to zrobię. Jako jeden z odwiecznych liderów koalicji antyzetowskiej i, być może, jedyny prawdziwie bezkompromisowy użytkownik w historii tego forum niemal czuje się w obowiązku to uczynić.

Tak, po latach można to powiedzieć wprost, bez żałosnego relatywizowania i fałszywego silenia się na subiektywizm. ZWYCIĘŻYLIŚMY. Naczelne gwiazdy prozetowskiej opozycji, która od początku podążała zgubną drogą ku pustce, albo się nawróciły, albo zjadły własny ogon, albo schowały głowy w piasek. Bo i cóż mają rzec? Sytuacja jest tak wstydliwie klarowna, jak jeszcze nigdy nie była. Potrzeba było kompletnego zdezelowania się Murraya, przejścia Ferrera na poziom challengerowy, przemiany Kuku w słaniającego się zdechlaka, który kładzie się przed Chungiem, by to, co dla nielicznych było już od dawna oczywiste, stało się nareszcie jasne dla wszystkich. ZET upadł. Nie ma już nic, co mogłoby go obronić. Jest niczym III Rzesza w kwietniu 1945 roku. Niczym Titanic 15 kwietnia 1912 roku, o godzinie 2:20.
37-letni Federer, daleki nawet od zeszłorocznej formy (co dopiero tej z najlepszych czasów), wygrywa trzeciego Szlema w przeciągu roku z zatrważającą łatwością. Finały i trumfy w wielkich turniejach, oprócz stuletnich legend - połamańców Federera i Nadala, osiągają Sock, Krajinovic i Goffin. Zamiast młodych gwiazd, korzysta na tym wszystkich Tennys Sandgren. Kevin Anderson i Marin Cilic, ten ostatni nawet nie zbliżający się do swojej najlepszej formy, występują w rolach nieudolnych strażaków tenisa. Lecz tego pożaru nie da się już ugasić.
To jednak bolesne, iście pyrrusowe zwycięstwo. Bo czyż nie wolelibyśmy teraz zachwycać się porywającymi pojedynkami na śmierć i życie tych, którzy mieli uratować tenis, jednak nigdy tego nie uczynili? Wybrałby to każdy, komu na sercu leży dobro dyscypliny. Trzeba jednak cenić to, co się ma; w tym wypadku: moralną satysfakcję i ideologiczny, prawdziwie polski tryumf. Bo to niczym zwycięstwo natchnionego romantyzmu nad siermiężnym pozytywizmem, niczym zgnębiony duch pokonujący przerażającą, bezduszną, lecz ostatecznie, bezsilną i zdezelowaną maszynę.
Czy jest jeszcze w tym wszystkim jakaś nadzieja dla samego tenisa? Czy da się go jeszcze uratować? Nie przyniosę Wam, Drodzy Słuchacze, jednoznacznej odpowiedzi. Gdzieś głęboko w mym sercu (wierzę, że i w Waszych też) kryje się promyk nadziei. Nadziei na to, że gdzieś wśród tych wszystkich pseudotenisowych wynalazków, bóstewek Instagrama, lansiarzy, celebrytów, pajaców, wśród nieprzebranej zgrai bezambitnych, płaczliwych ćwierćprofesjonalistów i Tomiciów tego świata, kryje się prawdziwy, wielki tenisista. I że za kolejnych 10, 20, 50 lat to on, a nie brodaty Federer o lasce i szczerbaty, łysy Nadal o kulach, będzie nam zapewniać łzy wzruszenia i radości.


Wąż dopiero pożera (i jeszcze nie skończył) swój ogon Jacques, jeszcze chwilę to potrwa zanim koło się zamknie, a z jaj zaczną wykluwać młode. I właśnie tutaj pojawi się problem (którego symptomów doświadczać możemy już teraz), bo na tej ziemi nieurodzaju będą grasowali nieudolni strażacy, o których pisałeś. Wzór to wątpliwej miary do naśladowania, więc musi w tej grupie młodych Uroborosów znaleźć się przynajmniej jeden samiec alfa, który wytnie tych pozorantów, samemu stając się zarówno obiektem i celem do naśladowania oraz zdetronizowania przez najzdolniejszych i najambitniejszych, którzy nie złożą broni przed samym wyjściem na plac boju.

Więc cóż oprócz nadziei nam pozostaje? Skoro nadzieja jest żarem, który utrzymuje marzenia i oczekiwania przy życiu, to nie ma lepszego lekarstwa. Grunt, żeby nie przepaść na zawsze w bezpowrotnym przekonaniu, że tenis (i jego przyszłość) to ta "ojszczana klapa od kibla".

:D


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 02 lut 2018, 2:38 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 gru 2011, 0:02
Posty: 5257
Lokalizacja: Warszawa
Robertinho pisze:
Bo z czego tu się cieszyć. Że #mitu będzie początkiem totalnego szaleństwa i niszczenia relacji społecznych


Żeby móc coś zniszczyć, to coś musi najpierw istnieć...

Co do tenisa, jak tam sobie chcesz. I tak wszyscy mamy syndrom sztokholmski, że wciąż tu siedzimy i coś tam oglądamy.

To porównywanie tenisa do piłki (tylko o niej mam jako takie pojęcie, o innych sportach bladego) jest bardzo karkołomne z prostej przyczyny - to są kompletnie inne sporty,. wyrosłe z innego pnia i to po prostu widać. Tenis powstał jako sport techniczno - taktyczny nieprzypadkowo i sprowadzanie go do czysto fizycznego wymiaru po prostu zubaża go. I nie piszę tu z perspektywy tenisowego konesera, tylko starając się wejść w skórę przeciętnego fana dyscypliny, który ogląda głównie duże turnieje. On się tym jara dopóki ma wielkich zawodników pokroju Rafole, którzy nawet jak grają bezpiecznie i rotacyjnie, zachowują odpowiednią intensywność. Poza tym to są tytani pracy i jednak wyraziste osobowości, tylko podjarka nimi i patrzenie na zmiany w tenisie tylko przez ich pryzmat jest bardzo krótkowzroczna; zwłaszcza dopóki wysoko jest Federer, który zapewnia odpowiedni balans jeśli chodzi o styl. Co będzie, kiedy oni wreszcie skończą? Ano mnóstwo bezpłciowych pojedynków między nudnymi i niezbyt utalentowanymi tenisistami. Naprawdę ktoś myśli, że widzowie rozpieszczeni przez Fab ileś tam będą się potem jarać meczami Chunga ze Zwieriewem czy Coricia z Chaczanowem? Tak estetycznie, jak i jakościowo będzie to gigantyczny zjazd i nie wierzę, że ów niedzielny kibic, który oglądał tenis od jednego Fedala do drugiego, z podobną ochotą zasiądzie, by zachwycać się popisami ww. zawodników. Bo brakować mu będzie zarówno efektownej gry, jak i fascynujących kortowych postaci.
Oczywiście, zawsze można mieć nadzieję, że wyskoczy jeszcze ze czterech Szapowałowów (zakładając oczywiście odważnie, że ten pierwszy spełni oczekiwania), jednak trend jest wiadomo jaki.
Piłka natomiast sobie jest fizyczna i to jej nie przeszkadza, bo zawsze taka była. Są wzbogacające elementy techniczne, są bardziej różnorodne niż w obecnym tenisie kwestie taktyczne (tu jej zespołowy charakter gra wielką rolę). No i jest cała atrakcyjna komercyjnie otoczka - transfery, skandale itd., której w tenisie jest jak na lekarstwo.
Inna sprawa, że piłkę też w sporej mierze dotknęła tenisowa zaraza monopolu kilku największych na wygrywanie i poziom też na tym ucierpiał - z szerokiej stawki liczących się w LM zespołów zostało ledwie kilka na całą Europę. Ale generalnie nie da się jej uczynić takiej krzywdy, jaką zrobiono tenisowi, z przyczyn, które podałem powyżej.
Tenis natomiast za wszelką cenę usiłuje się od lat sprymitywizować, co mnie oczywiście nie dziwi, bo cały świat dąży dziś w tę stronę, problem w tym, że on się do tego zwyczajnie nie nadaje - do sprowadzenia go do czystego fizolstwa. Już przy okazji Rafole, Murole, było, mimo nachalnej zetowej narracji, sporo jęków, nie tylko naszych, co będzie, kiedy na rankingowe szczyty wkroczą zawodnicy o podobnie monotonnych i ograniczonych stylach, lecz o wiele mniejszego formatu? Chyba łatwo się domyślić.

@kurcaczeudo - Dziękuję, wreszcie odpowiedź godna oryginału. :D
@Anula - O tym przecież właśnie piszę, że się skończyła.

_________________
I know the pieces fit.

http://film.org.pl/author/przemek-brudzynski/


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 02 lut 2018, 18:50 
Offline

Rejestracja: 26 lip 2011, 21:37
Posty: 3710
Jacques D. pisze:

@Anula - O tym przecież właśnie piszę, że się skończyła.


Pogubiłam się. :-)
Skoro piszesz, że się skończyła, to jednak uznajesz, że miała miejsce. Ciekawe? :D


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 02 lut 2018, 19:33 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 paź 2012, 12:17
Posty: 400
Anula pisze:
Jacques D. pisze:

@Anula - O tym przecież właśnie piszę, że się skończyła.


Pogubiłam się. :-)
Skoro piszesz, że się skończyła, to jednak uznajesz, że miała miejsce. Ciekawe? :D


Mimo wszystko fakt nie ulegania masowej halucynacji, wcale nie oznacza, że takie zjawisko nie miało miejsca wśród dużej części osób... A przecież mogło się skończyć...


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 02 lut 2018, 22:42 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 gru 2011, 0:02
Posty: 5257
Lokalizacja: Warszawa
Anula pisze:
Jacques D. pisze:

@Anula - O tym przecież właśnie piszę, że się skończyła.


Pogubiłam się. :-)
Skoro piszesz, że się skończyła, to jednak uznajesz, że miała miejsce. Ciekawe? :D


A gdzie napisałem, że miejsca nie miała?

_________________
I know the pieces fit.

http://film.org.pl/author/przemek-brudzynski/


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 03 lut 2018, 0:26 
Offline

Rejestracja: 26 lip 2011, 21:37
Posty: 3710
Jacques D. pisze:
A gdzie napisałem, że miejsca nie miała?


To może jeszcze dowiem się kiedy ZET miała swój początek i koniec. :-)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 03 lut 2018, 0:28 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 lip 2011, 22:04
Posty: 58936
Lokalizacja: Warszawa
Brat do mnie zadzwonił: "Widzę, że Federer znowu wygrał coś tam. Czy ten sport już sięgnął takiego dna, że ci sam ludzie wygrywają od 15 lat?"...

:(

_________________
MTT - tytuły (17)
2017 (1) Cincinnati M1000
2016 (1) Sankt Petersburg
2015 (1) Rotterdam
2013 (3) Montreal M1000, Rzym M1000, Dubaj
2012 (1) Toronto M1000
2011 (4) Waszyngton, Belgrad, Miami M1000, San Jose
2010 (2) Wiedeń, Rotterdam
2009 (2) Szanghaj M1000, Eastbourne
2008 (2) US Open, Estoril


MTT - finały (20)
2018 (2) Stuttgart, Marsylia
2017 (2) Sztokholm, Indian Wells M1000
2016 (2) Newport, Rotterdam
2015 (1) Halle
2014 (1) Tokio
2013 (2) Basel, Kuala Lumpur
2011 (3) WTF, Cincinnati M1000, Rzym M1000
2010 (2) Basel, Marsylia
2009 (4) WTF, Stuttgart, Wimbledon, Madryt M1000
2008 (1) WTF


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 03 lut 2018, 2:27 
Offline
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 sie 2011, 1:34
Posty: 22929
Anula pisze:
To może jeszcze dowiem się kiedy ZET miała swój początek i koniec. :-)

Takie klasyczne ZET (w naszym rozumieniu) jakoś US Open 2012 - WTF 2016, w szerszym ujęciu (tzn. jeszcze szło ostatecznie na to patrzeć) początek 2011 - Wimbledon 2017.

_________________
MTT bilans finałów (9-13)
W: Queen's Club 13, Monte Carlo 14, Australian Open 15, Nottingham 15, Chennai 16, Rio de Janeiro 17, Wiedeń 17, Acapulco 18, Madryt 18
F: Auckland 14, Miami 14, Roland Garros 14, Waszyngton 14, World Tour Finals 14, Rio de Janeiro 15, US Open 15, Estoril 16, Pekin 17, Rio de Janeiro 18, Monte Carlo 18, Rzym 18, Lyon 18


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 03 lut 2018, 13:53 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lis 2012, 15:35
Posty: 5361
Rok temu Zverev przegrał 5 z Nadalem i się pisało, że zabrakło fitnessu i gry przy siatce, i że to tylko "kwestia czasu". Czas minął, a po 12 miesiącach Zverev gra 5 z De Minaurem, który atakował z głębokiej drugiej setki.

_________________
I wzdycham i płaczę i tracę zmysły, kiedy go zobaczę - Rafa El Fafa Nadal

Wiadomość dla DUNa! Kwalifikacje do GP Francji: 23.06 (sobota) 16:00!
Wyścig 24.06:(niedziela) 16:10! (teraz dodali 10 minut ze względu na reklamodawców)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 03 lut 2018, 14:04 
Offline

Rejestracja: 15 lip 2011, 17:13
Posty: 14736
Mario pisze:
Anula pisze:
To może jeszcze dowiem się kiedy ZET miała swój początek i koniec. :-)

Takie klasyczne ZET (w naszym rozumieniu) jakoś US Open 2012 - WTF 2016, w szerszym ujęciu (tzn. jeszcze szło ostatecznie na to patrzeć) początek 2011 - Wimbledon 2017.

Też tak to widzę. :ok:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 03 lut 2018, 14:32 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 gru 2011, 0:02
Posty: 5257
Lokalizacja: Warszawa
Dla mnie tenis skończył się, a zaczęło ZET pięknego, słonecznego dnia 06.07.2008. Paru osobom ta data chyba powinna się z czymś kojarzyć. Skończyć się nie skończyła i trwać będzie n(N?)adal, póki jej największe symbole będą istnieć na kortach. Natomiast narracja o tym, w jakich wspaniałych tenisowych czasach żyjemy raczej ostatecznie upadła, przynajmniej na naszym forum i chyba tak ogólnie patrząc nie czeka ją nic dobrego, a tego przecież dotyczył mój pierwszy post.

_________________
I know the pieces fit.

http://film.org.pl/author/przemek-brudzynski/


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 03 lut 2018, 15:52 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 paź 2012, 12:17
Posty: 400
Jacques D. pisze:
Dla mnie tenis skończył się, a zaczęło ZET pięknego, słonecznego dnia 06.07.2008.


Z przykrością, nie pozostaje mi nic innego jak tylko zgodzić się z ustaleniem daty początkowej zjawiska jakim jest ZET. Daty, która jak się okazało, była jedynie przystawką dla późniejszych wydarzeń, które zdefiniowały tenis na kilka(naście?) następnych lat.
Oczywiście, początkowy przebieg był dosyć łagodny, ale niestety wiele poważnych chorób rozwija się właśnie w ten sposób. Apogeum (co podkreśliło tutaj już kilka osób) nastąpiło pomiędzy 2012-2016 rokiem, kiedy tenis stał się Wilczym Szańcem z żelbetowymi ścianami i stropem, okresem katorżniczego i wyniszczającego wyścigu zbrojeń, wojną totalną, która wystawiła niebotycznie wysoki rachunek nie tylko samej dyscyplinie, ale też głównym beneficjentom.
Naturalnie, dla wielu osób może i jest to czas, który rozpatrują w kategoriach ZET, niemniej ja widzę to jako pasmo niezdrowych halucynacji, które zaburzyły zdroworozsądkowe postrzeganie pojęcia "rozwój" dla całej dyscypliny.
Dlatego wcale nie dziwi mnie fakt, że dla dużej grupy osób oglądanie (a tym bardziej pasjonowanie się) tenisem stało się prawdziwą udręką i traumą, która sprowadza się do bezdusznej statystki, zabezpieczania i pogoni za rekordami. Romantyzm i zwykła, najprostsza radość nieobliczana na maksymalne zyski, w bardzo dużej mierze zostały wycięte z tego sportu. Pytanie brzmi, na jak długo?


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 03 lut 2018, 20:26 
Offline

Rejestracja: 01 sie 2011, 19:49
Posty: 6004
Jacques D. pisze:
Dobrze, skoro nikt nie ma na tyle odwagi, by to powiedzieć, ja to zrobię. Jako jeden z odwiecznych liderów koalicji antyzetowskiej i, być może, jedyny prawdziwie bezkompromisowy użytkownik w historii tego forum niemal czuje się w obowiązku to uczynić.

Tak, po latach można to powiedzieć wprost, bez żałosnego relatywizowania i fałszywego silenia się na subiektywizm. ZWYCIĘŻYLIŚMY. Naczelne gwiazdy prozetowskiej opozycji, która od początku podążała zgubną drogą ku pustce, albo się nawróciły, albo zjadły własny ogon, albo schowały głowy w piasek. Bo i cóż mają rzec? Sytuacja jest tak wstydliwie klarowna, jak jeszcze nigdy nie była. Potrzeba było kompletnego zdezelowania się Murraya, przejścia Ferrera na poziom challengerowy, przemiany Kuku w słaniającego się zdechlaka, który kładzie się przed Chungiem, by to, co dla nielicznych było już od dawna oczywiste, stało się nareszcie jasne dla wszystkich. ZET upadł. Nie ma już nic, co mogłoby go obronić. Jest niczym III Rzesza w kwietniu 1945 roku. Niczym Titanic 15 kwietnia 1912 roku, o godzinie 2:20.
37-letni Federer, daleki nawet od zeszłorocznej formy (co dopiero tej z najlepszych czasów), wygrywa trzeciego Szlema w przeciągu roku z zatrważającą łatwością. Finały i trumfy w wielkich turniejach, oprócz stuletnich legend - połamańców Federera i Nadala, osiągają Sock, Krajinovic i Goffin. Zamiast młodych gwiazd, korzysta na tym wszystkich Tennys Sandgren. Kevin Anderson i Marin Cilic, ten ostatni nawet nie zbliżający się do swojej najlepszej formy, występują w rolach nieudolnych strażaków tenisa. Lecz tego pożaru nie da się już ugasić.
To jednak bolesne, iście pyrrusowe zwycięstwo. Bo czyż nie wolelibyśmy teraz zachwycać się porywającymi pojedynkami na śmierć i życie tych, którzy mieli uratować tenis, jednak nigdy tego nie uczynili? Wybrałby to każdy, komu na sercu leży dobro dyscypliny. Trzeba jednak cenić to, co się ma; w tym wypadku: moralną satysfakcję i ideologiczny, prawdziwie polski tryumf. Bo to niczym zwycięstwo natchnionego romantyzmu nad siermiężnym pozytywizmem, niczym zgnębiony duch pokonujący przerażającą, bezduszną, lecz ostatecznie, bezsilną i zdezelowaną maszynę.
Czy jest jeszcze w tym wszystkim jakaś nadzieja dla samego tenisa? Czy da się go jeszcze uratować? Nie przyniosę Wam, Drodzy Słuchacze, jednoznacznej odpowiedzi. Gdzieś głęboko w mym sercu (wierzę, że i w Waszych też) kryje się promyk nadziei. Nadziei na to, że gdzieś wśród tych wszystkich pseudotenisowych wynalazków, bóstewek Instagrama, lansiarzy, celebrytów, pajaców, wśród nieprzebranej zgrai bezambitnych, płaczliwych ćwierćprofesjonalistów i Tomiciów tego świata, kryje się prawdziwy, wielki tenisista. I że za kolejnych 10, 20, 50 lat to on, a nie brodaty Federer o lasce i szczerbaty, łysy Nadal o kulach, będzie nam zapewniać łzy wzruszenia i radości.

Miejscami posługujesz się językiem wypisz, wymaluj: My stoimy tu gdzie wtedy, oni tam, gdzie stało ZOMO.

Tyle że to nie fani ZET dmuchali ten balon, to nie oni wprowadzili język agresji na forum, to nie oni podzielili forum i nie oni przepowiadali tysiącletnie ZET niczym Tysiącletnią Rzeszę. Teraz, kiedy w Twoim i Waszym mniemaniu wypracowany kolos na glinianych nogach wali się na oczach świata, trudno nie rozliczać widzianych już gołym okiem fragmentów wykreowanego obrazu w imię wielkich zasług, jakie sobie przypisujesz, i Twoich humanitarnych wartości, permanentnie i bezwzględnie niszczonych rzekomo przez fanatyków tylko jednego boga – ZET.

I choć z całą pewnością ZET nie powiedziało jeszcze ostatniego słowa, a szczury nie uciekają z tonącego okrętu niezatapialnego Titanica, to jest to dobra okazja, by powiedzieć ludowi, który ma swoje triumfalne igrzyska, używając broni innej niż mięsa i niewypału petardy, udzierganej z prostackiej pogardy jak fani AntyZET, że na taką wędkę AntyZET czasem wciągają rybki i ryby, byle łyknęły haczyk. I nie ma żadnego znaczenia, że w tym szambie krzyczą, że to nieprawda, że inaczej myślą i czują, bo to Antyzetowcom akumulatory ładują. :)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 14 mar 2018, 16:32 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 wrz 2011, 18:07
Posty: 2836
ATP osiągnęło bardzo głęboki dół. Piszę to jako człowiek, który starał się dość optymistycznie patrzeć na rozgrywki. Ciężko jest jednak bronić tego co się dzieje od lata 2017, a więc nie chwilowego stanu, a raczej długoterminowej tendencji. Połowa Fedala, Djokovic, Murray i Wawrinka, a więc 80% niekwestionowanej czołówki ATP do samego czasu kontuzji, nie gra. Prestiż rozgrywek niewątpliwie stracił, ale zastąpienie ich przez młodych gniewnych, prezentujących ładny styl styl gry, mógłby nawet mieć pewne zalety. Tylko, że ta gromadka - już mogąca skupić się na Miami albo PD (co dla Puja jest priorytetem) - oczywiście tego nie robi. Efekt jest taki, że korzystają na tym gracze przeciętni, poza szczytem kariery albo przypadkowe nazwiska.

Nie jestem i nie byłem fanem gry Muralovicia, ale nie można im odmówić poziomu na jakie wnieśli rozgrywki, a pokonanie ich przez lubianego tenisistę przynosiło powszechne zadowolenie i często było godne odnotowania. Federer dominuje rozgrywki mimo 36 lat na karku, ale czy gra lepiej niż w 2015? Jeśli już to słabiej bym powiedział, a różnica w rezultatach wynika po prostu z postawy rywali :)

Fab4 nazywano Rak4, natomiast kuriozalne jest obwinianie czołówki za to, że wygrywają, raczej należałoby obwiniać tych, którzy tego stanu rzeczy nie potrafią zmienić: zaplecza, a w zwłaszcza pokolenia 90+.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 14 mar 2018, 19:48 
Online

Rejestracja: 21 lis 2017, 17:25
Posty: 1642
Federasta20 pisze:
Federer dominuje rozgrywki mimo 36 lat na karku, ale czy gra lepiej niż w 2015? Jeśli już to słabiej bym powiedział, a różnica w rezultatach wynika po prostu z postawy rywali :)


Bym powiedział, że znaczenie słabiej, nie jest to tak odległy czas by nie pamiętać jak znakomicie grał w Dubaju, IW, Wimblu, Cinnci czy na USO, teraz jest daleki od tej formy, no może mentalnie jest mocniejszy bo te porażki z Djokovicem przegrywał głównie w głowie. W zeszłym roku była i znakomita dyspozycja i duży luz, nie spinał się tak.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 14 mar 2018, 20:49 
Online
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 sie 2011, 15:40
Posty: 12798
To porównywanie formy to wszystko relatywizowanie. Każdy może mieć inne zdanie, bo nie da się tego odpowiednio zmierzyć ze względu na rożne warunki brzegowe.

Michał, trochę nie w czas napisałeś ten żalący się post, podczas gdy Chung i Coric nieźle sobie poczynają. Serio wolałbyś ograniczonego Socka czy Pouille'a na ich miejscu?

_________________
Tytuły (17):
2018: Brisbane, Quito, Indian Wells, Monte Carlo, Monachium, Roland Garros
2017: Auckland, Waszyngton, Shenzen
2015: Doha, Sydney, Houston, Roland Garros
2013: US Open
2012: Nicea
2011: Los Angeles, WTF Londyn
Wcześniej: Za słaba era, żeby coś wpisywać.

Finały (15):
2017: Stuttgart
2016: Tokio, Shanghai, Bazylea
2015: Wiedeń, WTF Londyn
2014: Doha
2013: Cincinnati
2012: Monte Carlo, Roland Garros, Sztokholm
2011: Marsylia, Monte Carlo, Wimbledon, US Open
Wcześniej: Za słaba era, żeby coś wpisywać.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 14 mar 2018, 20:59 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 wrz 2011, 18:07
Posty: 2836
No właśnie. Sfera mentalna nawet nie odgrywa takiego znaczenia, bo rywali tak przewyższa, że ma ten komfort, jakiego nie było wtedy w starciach z czołówką. Luz się przydał bo przecież dwa mecze na AO i w Miami równie dobrze mógł przegrać, gdyby np. ręka mu zadrżała przy BP Stana albo w TB z Kyrgiosem. Dobrze mu zrobiła ta przerwa pod tym względem.

Barty pisze:
Michał, trochę nie w czas napisałeś ten żalący się post, podczas gdy Chung i Coric nieźle sobie poczynają. Serio wolałbyś ograniczonego Socka czy Pouille'a na ich miejscu?

Nie zaliczam Chunga i Coricia do "prezentujących ładny styl gry" :) Zwycięstwa nad RBA i Berdychem na pewno dobre, ale ćwierćfinał zdziesiątkowanego turnieju to mało by zrównoważyć całą resztę wad. Gdyby przeszedł dalej, uporał się z Andersonem/PCB i jeszcze postawił Dziadowi to trochę inna sytuacja. Poczekałbym z tymi pochwałami.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1095 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 51, 52, 53, 54, 55  Następna

Strefa czasowa UTC+2godz.


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
POWERED_BY