mtenis.com.pl

mtenis.com.pl

Forum tenisowe ATP
Dzisiaj jest 21 paź 2018, 16:04

Strefa czasowa UTC+2godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 84 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5  Następna
Autor Wiadomość
PostZamieszczono: 10 lut 2016, 0:12 
Offline
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 sie 2011, 1:34
Posty: 23700
Niby mamy temat o niespełnionych, ale tu nie do końca o to chodzi. Można być niespełnionym i dalej coś znaczyć w tourze albo jak Gulbis mieć na wszystko wywalone i przegrywać w kwalach. Ale można też dogorywać, swoją postawą wzbudzać jedynie smutek i nie mieć przed sobą żadnych perspektyw na odbicie się od dna.

Właśnie tej drugiej kategorii, chciałbym poświęcić parę słów. Ci ludzie gdzieś się pogubili, zwykle z powodu kontuzji, stracili szansę na inny rozwój swoich karier i dziś są jedynie nic nie znaczącym dodatkiem do touru. Chyba każdy oglądał kiedyś Kilera, tam jest taka scena, gdzie Ryba rozmawia ze swoim szefem. Kilka chwili przed tym nim komisarz ma być jak Tommy Lee Jones w ściganym pada zdanie - jak chcesz dać komuś po mordzie to najlepiej policjantowi, nie odda, bo się boi. Parafrazując na potrzeby tego wpisu - jeśli chcesz zrobić fajne zwycięstwo małym nakładem sił, módl się, by wylosować któregoś z tych panów. Też nie odda, bo do porażek już przywykł...

Ale przejdźmy do nazwisk.

Koronny przykład - Fernando Verdasco, swego czasu pisałem już, że nie mogę na niego patrzeć (mając na myśli ostatnich kilka sezonów), że jedyne co jeszcze ma z gry to pieniądze wpływające na konto i chyba nie ma już możliwości sprowadzenia go na dobrą drogę. Nawet to zwycięstwo z Nadalem było jedynie jak podanie choremu morfiny, dzięki której chwilowo poczuł się lepiej, niestety morfina przestała działać i przegrał z Dudim Selą.
Długo trzeba było na niego czekać, ale kiedy ograł Chucho w hali (żaden sukces w tych warunkach, tu chodzi o symboliczny wymiar tego zwycięstwa), uwierzył w siebie i solidnie przepracował przerwę, wydawało się, że to już ten moment. Później przyszedł finał w Brisbane, półfinał Melbourne okraszony dwoma wielkimi zwycięstwami i walką z Nadalem oraz seria naprawdę przyzwoitych wyników w dużych turniejach, niby w drugiej części roku złapał lekki kryzys, ale wciąż był to poziom pozwalający zrobić QF US Open czy podjąć walkę w każdym meczu w WTF. 2010 już tak mocne nie było, choć ciągle było go stać na kilka świetnych rezultatów i gdyby lepiej pograł pod koniec roku, znów byłby w WTF . Od kolejnego sezonu zaczął się zjazd, z ostatnią próbą ratowanie wszystkiego latem 2013, ale po porażce z Murrayem z 2-0, niezdolności pokonania Berlocqa w finale turnieju ATP i sfrajerzeniu z Delbonisem w kolejnym tygodniu, wszystko ostatecznie się posypało. Przeglądając dział zawodniczy przeczytałem, że przegrał z Olivo w zeszłym tygodniu, za kilka wtopi z jakimś Pellą, później z Kukuszkinem albo Krajinovicem i nikt z nas nawet nie zwróci na to uwagi.

Kiedy w finale Las Vegas Anderson grał w finale z Samem Querreyem, w życiu bym nie powiedział, że to ten pierwszy zrobi lepszą karierę. Kukurydziany już dwa lata temu postawił się Nadalowi, jeszcze przed dwudziestymi urodzinami podczas US Open Series grał świetne mecze z Blakiem, a ten tytuł w 2008 wydawał się kolejnym etapem rozwoju. I tak rzeczywiście było, zrobił 4 rundę w Nowym Jorku, znów powalczył z Nadalem i to dwa razy, przebijał się w coraz poważniejsze rejony rankingu. W kolejnym sezonie szalał latem w Stanach, dwa finały, tytuł, pokonanie Roddicka i walka z Hewittem w Cincy, w konsekwencji zwycięstwo w US Open Series. 2010 to zwycięstwa w Memphis, Belgradzie, Queen's Clubie i LA, gdzie pokonał Murraya. W USO był o seta od pierwszego ćwierćfinału Szlema w karierze, nie najgorzej jak na świeżo upieczonego 23-latka. Drugim Roddickiem pewnie by nie został, ale perspektywy na miejsce w top 10 i kilka większych sukcesów zdecydowanie były. Niestety wówczas odezwało się zdrowie, i z dawnego Sama praktycznie nic nie zostało. Od tamtego czasu nie wygrał żadnego turnieju (dla mnie LA 2012 to zwykły CH), był ledwie w dwóch finałach, a wartościowych zwycięstw praktycznie nie odnosi. Dziś kompletnie nie wiem co się z nim dzieje, wszystkie wyniki muszę sprawdzać jak w przypadku, nie przymierzając, Lajovica.

Jest jeszcze Nico Almagro, który od czasu kontuzji nie jest już tym samym zawodnikiem i pewnie nic więcej poza balansowaniem między challengerami, a ceglanymi 250 już go nie czeka. Robin Haase, który już sam nie wiem czy lepiej gra w singla, czy debla, ja z kolei wiem, że w obu jest od dłuższego czasu beznadziejny. Pewnie gdybym spojrzał w ranking spokojnie dorzuciłbym jeszcze kilka nazwisk, w ramach ostrzeżenie wspomnę o Klizanie i Pospisilu. Ostrzeżenia, bo tu jest jeszcze szansa na odwrócenie biegu wydarzeń.

Verdasco pewnie tylko czeka aż dobije do wieku, w którym wypada kończyć karierę (bo nie wierzę, że tenis jest jeszcze dla niego źródłem jakiejkolwiek satysfakcji). Querrey zdaje sobie sprawę, że coś lepszego czeka go jedynie w deblu. Almagro próbuje, bo próbować wypada, ale pewnie już wie, że nic z tego nie będzie. Haase z kolei zamiast kosić te ceglane kurniki dorobił się jedynie rekordu przegranych tb. Tak wyglądają ludzie, którym w życiu nie poszło, całe szczęście w ich przypadku nie oznacza to egzystencji na zasiłku/utrzymaniu starych rodziców, jedynie trochę mniej pieniędzy i dużo mniej satysfakcji.

Komentujcie, piszcie, podawajcie własne kandydatury, dyskutujcie. Zignorować też oczywiście możecie.

Jeśli ktoś wpadnie na lepszy tytuł, proszę się nie krępować.

_________________
MTT bilans finałów (9-14)
W: Queen's Club 13, Monte Carlo 14, Australian Open 15, Nottingham 15, Chennai 16, Rio de Janeiro 17, Wiedeń 17, Acapulco 18, Madryt 18
F: Auckland 14, Miami 14, Roland Garros 14, Waszyngton 14, World Tour Finals 14, Rio de Janeiro 15, US Open 15, Estoril 16, Pekin 17, Rio de Janeiro 18, Monte Carlo 18, Rzym 18, Lyon 18, Metz 18


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 10 lut 2016, 0:23 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 16 maja 2012, 17:29
Posty: 3096
Moje kandydatury: Janowicz, Haas,Kohlschreiber, Muller.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 10 lut 2016, 0:36 
Offline

Rejestracja: 26 sty 2014, 17:21
Posty: 1855
Mario chyba coś wspominałeś, że napiszesz coś o Monfilsie. Nie wiem czy mi się wydaje, czy ominąłem, czy może jeszcze nie napisałeś.

_________________
Turnieje MTT
2016: Monte Carlo W, Winston-Salem F

ROGER PO RAZ 21. 9.IX.2018. LEGENDA


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 10 lut 2016, 0:41 
Offline
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 sie 2011, 1:34
Posty: 23700
Miałem pisać dlaczego się skończył, ale dopiero jak obejrzę jakiś jego mecz. Skoro są chętni, to jeśli zrobi ćwierćfinał (i ktoś mnie o tym poinformuje) w Rotterdamie poświęcę 1,5 h i spojrzę.

Co do typów Anderłotera, Haas i Muller jednak trochę tu nie pasują. Tommy za dużo osiągnął, by mógł być traktowany (w dodatku ciągle jest kontuzjowany) w ten sposób, Muller z kolei od kilkunastu miesięcy robi niemalże życiowe wyniki...

Kolba jest na najlepszej drodze, by zyskać pełnoprawną miejscówkę. Janowicz w teorii ma czas.

_________________
MTT bilans finałów (9-14)
W: Queen's Club 13, Monte Carlo 14, Australian Open 15, Nottingham 15, Chennai 16, Rio de Janeiro 17, Wiedeń 17, Acapulco 18, Madryt 18
F: Auckland 14, Miami 14, Roland Garros 14, Waszyngton 14, World Tour Finals 14, Rio de Janeiro 15, US Open 15, Estoril 16, Pekin 17, Rio de Janeiro 18, Monte Carlo 18, Rzym 18, Lyon 18, Metz 18


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 10 lut 2016, 0:55 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 16 maja 2012, 17:29
Posty: 3096
Życiowy wynik Muller mógł osiągnąć w 2012, w Atlancie. Za dużo Luksemburczykowi przydarzyło się frajerskich porażek (chociażby jak ta z Millmanem ostatnio). Zgodzę się jednak, że Hass jak na ilość kontuzji dużo osiągnął i słusznym jest, że tu nie pasuje. Jak pisałem są to na razie kandydatury, które jeszcze czekają na rozpatrzenie.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 10 lut 2016, 1:11 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lip 2011, 17:13
Posty: 15968
Tsonga - nie ma zdrowia na zagranie czegoś poważniej częściej niż raz w roku, na grę do trzech wygranych chyba też. Choć stać go chyba ciągle na jakiś fajny wynik. Osiągnięcia ma, ale biorąc pod uwagę potencjał...

Monaco - kiedyś dość sensowny przebijacz, teraz pałęta się w 6 dziesiątce.

Young - na zostanie w miarę poważnym zawodnikiem chyba nie ma już szans, aczkolwiek gdyby trafił na swojego Normana, to może top 20... może.

Mathieu - szkoda człowieka. Od jakiegoś czasu nie śledzę wyników, ale ranking wskazuje, że nic dobrego tam się nie dzieje. Kumulacja zdrowotnych nieszczęść i to z gatunku naprawdę pechowych.

Gulbis - dawno nie widziałem żadnego jego meczu i mam go tam, gdzie on swoich fanów, o ile w ogóle ma świadomość istnienia takowych. W każdym razie projekt "Gulbis 2.0" śmiało można uznać za równie udany, jak "Premier Kopacz".

Jużny - chyba esencja dogorywania. Po prostu zjazd. Dałby spokój, bo smutno się patrzy na takiego zawodnika w taki miejscu.

de Bakker - kolejna holenderska pseudo-kariera, ja nie wiem co oni im tam robią, że grać umieją, a wygrywać mecze nie za bardzo.

_________________
Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 10 lut 2016, 1:53 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 cze 2014, 0:50
Posty: 6084
Fabio Fognini - Zaprzepaszczony potencjał i kilka ceglanych kurników tego nie zmieni... Czasem zagra na poziomie ale właściwie jest tylko błaznem w rozgrywkach.

Thomaz Bellucci - Oglądając kilka archiwalnych spotkań i porównując z tym co dzisiaj z niego zostało nie można się oprzeć wrażeniu, że coś poszło nie tak.

Alexandr Dolgopolov, Seppi, Gabashvili, Bolelli.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 10 lut 2016, 2:20 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 gru 2011, 0:02
Posty: 5261
Przede wszystkim, to istotę tego jakże wdzięcznego i całkiem ładnie nazwanego tematu stanowią gracze tacy jak Berdych i Ferrer. Obaj to gracze całkowicie bezproduktywni (czyli w zasadzie definicja tego tematu ;-) ), niestanowiący najmniejszego zagrożenia w kontekście poważnej rywalizacji, którzy osiągnęli już maksimum swoich możliwości (a nawet więcej...) i nie czeka ich wiele więcej, niż golenie ogórów. To wszystko oczywiście odnośnie poziomu tenisowego, na którym się znajdują, czyli teoretycznie prawie najwyższego na świecie. ;-)

Tak bardziej globalnie patrząc - Gasquet, który po przemianie w jednoznacznego przebijaka nie stanowi już dla ścisłej czołówki żadnego poważniejszego zagrożenia i jedyne, co może to ugrać w roku 1-2 kurniki. Kolba jak najbardziej, rutyniarz, który ugra finał - dwa rocznie w "250" i w zasadzie tyle. Poza tym w zasadzie nieustannie średnia/przeciętna forma to wszystko, czego można od niego oczekiwać. Szkoda, potencjał był.

Co do Holendrów - dla dopełnienia listy jeszcze Sijsling - spory techniczny talent, lubię go, ale pewnie, jak wszystko wskazuje, skończy jako taki bezproduktywny zawodnik z pogranicza ATP Tour i CH.

Odnośnie dalszych rejonów - Berlocq i Montanes już raczej nie zaskoczą na mączce, ten drugi to już w zasadzie emeryt, nic już nie czeka najprawdopodobniej także Melzera, który, podobnie jak wymieniony przez Roberta Jużny, to wrak tenisisty. Ten drugi jako żywo przypomina mi Dawidienkę w jego ostatnich latach, który również nie kończył kariery w najwdzięczniejszy sposób...

Rzecz jasna uosobieniem tenisisty bezproduktywnego i zmarnowanego pozostaje jednak Fiasco - tu się w pełni z Mario zgadzam. A propos tego 2010 w jego wykonaniu - da się trochę z tego wyciągnąć, np. świetną Barcelonę - mecz z Ferrerem bardzo dobry, finał z Soderlingiem również.

_________________
I know the pieces fit.

https://www.ponapisach.pl/author/przemyslaw-brudzynski


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 10 lut 2016, 3:28 
Offline
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 sie 2011, 1:34
Posty: 23700
Widzę, że temat się spodobał, więc przed snem jeszcze słówko ode mnie.

Nie uwzględniałbym tych wszystkich słabszych tenisistów pokroju de Bakkera, Gabaszwilego, Bolelliego, Berlocqa, Montanesa i Sijslinga.

To znaczy, zgadzam się, że część z nich faktycznie jest bezproduktywna, jednak istotą tego wątku było znalezienie tych gości, którym dobrze szło i w pewnym momencie coś się popsuło. Z całym szacunkiem dla wyżej wymienionych, ale na żadnym etapie poważnej kariery (może z wyjątkiem Holendra, ale były to czasy mocno młodzieńcze), czyli wyłączając lata juniorskie, nie rokowali na tyle, by powiedzieć, że z nich faktycznie może coś być. Bardziej widzę tu klasyczny przykład niespełnionych zawodników (z wyłączeniem Warlocqa i Monty'ego), którzy przy lepszym trenerze/podejściu/doinwestowaniu mogliby coś zdziałać. Choć w ten sposób szłoby określić naprawdę sporą grupę tenisistów.

Nie podoba mi się też Fognini. Z nim od zawsze jest jeden problem pt. ktoś go musi ogarnąć, który z przykrością stwierdzam najprawdopodobniej nigdy nie zostanie rozwiązany, nie było żadnego przerwanego runu ku czołówce. Jest jeszcze problem, że mówimy o kolesiu z top 20-30, czego również chciałem uniknąć.

Stąd, mimo że rozumiem kryteria doboru, sprzeciwiałbym się Berdychowi i Ferrerowi. Oczywiście ich przypadek jest w pewien sposób tragiczny, ale gdyby tak spytać przypadkowego zawodnika, czy chciałby przejąc ich miejsce, myślę że bez wahania by się zgodził. Wątpię, by 100% ankietowanych przyjęło rolę aktualnego Verdasco. W związku z tym, z bólem serca musiałbym podpiąć Gasqueta pod czesko-hiszpańską grupę.

Tsongę niby też, ale jak Robert wspomniał gość cokolwiek robi 3 razy do roku, a i nie miałbym większego problemu z wynotowaniem kilku momentów, które mogły wpłynąć na karierę Francuza. Czy Berdych albo Ferrer mógł liczyć na lepszą karierę? Wątpię.

Gulbisa podałem w pierwszym poście jako typowe mam wywalone i wcale nie zdziwiłbym się, gdyby za kilkanaście miesięcy znów awansował z ogona top 200 w okolice top 20, bo akurat chwilowo mu się zachce. Nie mówiłbym więc o bezsilności (chyba, że w odniesieniu do jego kibiców), raczej o lenistwie.

Wracając do Mullera. Dla mnie po prostu strasznie chybiony typ. Facet jest aktualnie 40 na świecie (6 miejsc niżej od career high sprzed roku), nawet w tym roku zaliczył już dwa półfinały (co dla faceta bez tytułu, musi być sukcesem), rok temu czterokrotnie grał o finał, w dodatku był w R16 Szlema. Nieźle jak na zawodnika, który nigdy nie był rozstawiony w Szlemach, i który sporo czasu spędził na pograniczu top 100. Podobnie jak w przypadku tej grupki z początku, w kategorii niespełniony na pewno znalazłby miejsce, ale czy był moment, w którym ktokolwiek miał wrażenie, że Luksemburczyk pójdzie do góry i zrobi powiedzmy top 15?

W związku z ostatnim pytaniem, mogę przejść do wymienianego również Seppiego. Czy którykolwiek moment kariery Włocha sugerował jego dalszy marsz w rankingu? Czy kiedykolwiek myśleliśmy, że stać go na coś więcej niż rozstawienie 25-32 w Szlemach. Dla mnie kariera Andreasa to takie typowe niby coś, ale jednak g*wno. Coś tam wygram, coś tam przegram, odpadnę w 3 rundzie Roland Garros i 2 Montrealu, pod koniec roku dorzucę trochę punktów u siebie w CH.

Nie wiem jak odnieść się do PHM. To taki podręcznikowy przykład do tematu o niewykorzystanym potencjale, jednak biorąc pod uwagę, że mówimy o jednej z najgorszych głów w historii tenisa, która zablokowała mu drogę do wielu wartościowych zwycięstw, naprawdę nie wiem, czy fakt, że zatrzymał się w top 20 jest jakoś przesadnie zaskakujący. Z drugiej strony mamy te kontuzje (od operacji kolana praktycznie nie biega po korcie), dzięki którym zakopał się w CH i gdyby nie ten finał sprzed tygodnia pewnie inaczej bym myślał...

Na zakończenie kilka świetnych kandydatur, które podaliście
- Jużny
- Young
- Monaco
- Dolgopolov
- Bellucci
- Melzer
i wspomniany wcześniej Kolba.

Co do Verdasco, nie chciałem już przeciągać tej jego sympatycznej historyjki, ale cegła 2010 właściwie w całości (z wyłączeniem RG) nadaje się do wspomnienia. Finał MC, tytuł w Barcelonie, półfinał w Rzymie. Dwa razy klepnął Djokovica, zdecydowanie dobry czas.

_________________
MTT bilans finałów (9-14)
W: Queen's Club 13, Monte Carlo 14, Australian Open 15, Nottingham 15, Chennai 16, Rio de Janeiro 17, Wiedeń 17, Acapulco 18, Madryt 18
F: Auckland 14, Miami 14, Roland Garros 14, Waszyngton 14, World Tour Finals 14, Rio de Janeiro 15, US Open 15, Estoril 16, Pekin 17, Rio de Janeiro 18, Monte Carlo 18, Rzym 18, Lyon 18, Metz 18


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 10 lut 2016, 8:17 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 wrz 2015, 2:51
Posty: 1328
Lokalizacja: Legionowo
Grigor Dimitrov, Kei Nishikori.

_________________
Ajde Nole <3
Mtt mistrzostwa (3): Metz 16 , Paris-Bercy 16 , Shenzhen 18
Mtt finaly(2): Barcelona 16,Eastbourne 18


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 10 lut 2016, 10:33 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 30 mar 2013, 15:02
Posty: 2603
Julien Benneteau. Wiadomo, dziesięć podejść i żadnego udanego. Trochę jak u blondynki próbującej zdawać na prawo jazdy. Jedenastej szansy już raczej nie będzie. Nie ten wiek i przede wszystkim nie to zdrowie. Wchodzę na oficjalkę ATP i widzę, że od 2015 roku ma w singlu bilans 1-8. W Melbourne przegrał z Almagro, wczoraj dostał Kolbą po głowie, a Millmanowi i Falli urywał po 3 gemy. Końcówka siódmej setki rankingu. Jużny zjeżdża na wesoło w porównaniu do Julka.

Tipsar. Trochę bez przekonania, bo nawet nie orientuje się co tam u niego słychać. Połamał się, rozmyśla o sensie istnienia, czy może czyta Goethego? Niby jest, ale jakby go nie było.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 10 lut 2016, 10:47 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 cze 2014, 21:45
Posty: 11664
A Ryan Harrison? Kilka lat śledzę rozgrywki i pamiętam, że Amerykanie sporo w Niego władowali i mieli jakieś nadzieje, że coś z Niego będzie. Dostawał sporo WC do Szlemów, nie jest już nastolatkiem jak Fritz czy Tiafoe, a spektakularnej kariery nie zauważyłem. Sam myślałem, że może będzie ratował honor jankeskiego tenisa, ale na razie (i to już trochę trwa) raczej się to nie sprawdza.

Edit : sprawdziłem, że ma dopiero 23 lata. ale jednak chyba powinien już znaczyć więcej niż obecnie jeśli miałby spełnić pokładane nadzieje. W każdym razie podtrzymuje swoje zdanie :).

_________________
“I doubt about myself, I think the doubts are good in life. The people who don’t have doubts I think only two things: arrogance or not intelligence.”

"When these kind of matches happen you suffer, but I really enjoy these moments. I really enjoy suffering, because what's harder is when I am in Mallorca last year and I had to watch these kind of matches on the TV."


Ostatnio zmieniony 10 lut 2016, 10:50 przez Lucas, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 10 lut 2016, 10:49 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lip 2011, 17:13
Posty: 15968
Verdasco to w ogólne jest bardzo dziwny zawodnik. Trochę jego spotkań widziałem i czasem naprawdę bardzo trudno orzec, czy psuje z powodu zaburzeń techniki, spięcia, czy niedomagania fizycznego. Jak sobie przypomnę WTF 09, gdzie haniebnie kompromitował się przy siatce, z drugiej strony mecze takie jak ostatni z Nadalem, kiedy bryluje w tym elemencie, że o świetnych wynikach w deblu nie wspomnę... W każdym razie ja bym tego aspektu fizycznego nie lekceważył. On nie ma zdrowia do ani do gry siłowej, ani typowej na wyniszczenie. Chłop zbudowany świetnie, a co cięższy mecz, to coś zaczyna dokuczać, w długich meczach pojawiają się kurcze... Nie każdy ma zdrowie na wielkie sukcesu po prostu.

Ferrer i Berdych... każdemu bym życzył takiej kariery, a i obecne pozycje można uznać za więcej niż satysfakcjonujące. Z jednej strony mamy kolesia zupełnie bez warunków, z drugiej faceta z dość średnim talentem ruchowym jak na ten sport. Są w formie, zdrowie daje żyć i rywalizować na wysokim poziomie, grają naprawdę nieźle, a że są za słabi na dobrym, a za dobrzy na słabych, cóż, życie. Gorsze nieszczęścia bywają.

Gulbis - mnie nie przekonuje "jakbym chciał, to bym miał", nie wierzę w takie rzeczy. Skoro tacy ludzie jak Dymitrov, Kyrgios, Tomic, pomimo starań i pracy i checi, odbijają się od czołowych graczy jak od ściany, to co zrobiłby niby Gulbis? A top 20 to może byłby sukces dla (obecnego) Younga, ale Ernests naprawdę wierzy, że jest lepszy może nie od Djokovica(chociaż...), ale od Ferdycha to już na pewno. A to nieprawda. Lat zapuszczenia kondycyjnego nie da się nadrobić w miesiąc, ani nawet w trzy, nie w tym wieku i po tylu latach udawania profesjonalnego sportowca, a do tego doszły jeszcze eksperymenty z techniką... Próbował, podejrzewam, że subiektywnie dał z siebie bardzo wiele, wyszło średnio jak na jego oczekiwania, więc odpuścił. Może i spróbuje znowu, ale efekt raczej będzie podobny.

_________________
Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 10 lut 2016, 11:00 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lip 2011, 17:13
Posty: 15968
Harrison, tak. Sam fakt, że nawet tu o nim dotąd nie wspomnieliśmy, jest bardzo wymowny. Lipa konkretna. Jakieś kontuzje ostatnio były?

To samo Tipsar, też nie wiem, czy on w ogóle jeszcze gra. Cichy ban za buków? :D

_________________
Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 10 lut 2016, 11:08 
Offline
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 sie 2011, 1:34
Posty: 23700
Harrison miał być na 3 miejscu w mojej wyliczance, nawet planowałem poświęcić mu kilka zdań. Raczej nic mu nie było, regularnie widywany w 2 rundach challengerów.

Tipsar niby się leczy, ale kto wie czy w końcu nie odpuści.

_________________
MTT bilans finałów (9-14)
W: Queen's Club 13, Monte Carlo 14, Australian Open 15, Nottingham 15, Chennai 16, Rio de Janeiro 17, Wiedeń 17, Acapulco 18, Madryt 18
F: Auckland 14, Miami 14, Roland Garros 14, Waszyngton 14, World Tour Finals 14, Rio de Janeiro 15, US Open 15, Estoril 16, Pekin 17, Rio de Janeiro 18, Monte Carlo 18, Rzym 18, Lyon 18, Metz 18


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 10 lut 2016, 14:02 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 sie 2011, 9:05
Posty: 4410
Oprócz wszystkich wymienionych już nazwisk rozważyłbym dodanie do listy przede wszystkim Baghdatisa. Lata 2006-2007 znakomite, run w Australii (na rozkładzie Roddick, Ljubicic, Nalbandian), odpowiednio półfinał i ćwierćfinał Wimbledonu, uzyskanie życiowej 8 pozycji w rankingu, plus dwa tytuły (połowa jego dorobku) i dwa finały. Umiejętności miał, narobił apetytu na więcej. W 2008 roku kontuzja nadgarstka, spadek w rankingu i w zasadzie od tamtego momentu nic spektakularnego w tej karierze już się nie wydarzyło. Kilka 3 i 4 rund w szlemach, przegrane singlowe finały, zapuszczenie się kondycyjne, rodzina znacząco wypiera tenis. Niby od ubiegłego roku próbuje powrócić, zanotował pierwszy raz od czterech lat udział w finale ATP, w mniejszych turniejach próbuje coś powalczyć i w konsekwencji rzutuje to na rankingu w okolicach pierwszej siedemdziesiątki, czy walce z Tsongą w Australii tylko w pierwszych 2/3 setach, bo na tyle pozostało mu wytrzymałości fizycznej. Stać go było przynajmniej w teorii na znacznie więcej według mnie.

Można by też rozważyć kandydaturę Floriana Mayera – niby ktoś powie, że więcej z kariery wycisnąć nie mógł, poza tym zablokowały go kontuzje, ale jednak jego zjazd do bazy tylko z jednym tytułem singlowym i pozycją poza drugą setką rankingu jest jednak smutny. Podobnie wygląda tu w moim odczuciu sytuacja z Viktorem Hanescu. Obecnie gracz całkiem zapomniany, lecz kiedyś potrafił całkiem ładnie poodbijać na cegle.

Stakhovsky od 2010 roku poza ograniem Rogera niczym wielkim również już nie zabłysnął, poza wyskokami a’la walka z Berdychem w Dubaju rok temu.

_________________
Tytuły (12):
2018: Doha, Pekin
2017: Szanghaj, Bazylea
2016: Queen's Club, Atlanta
2014: Pekin
2013: Montpellier, Atlanta
2012: Kuala Lumpur, Szanghaj, Bazylea

Finały (17):
2018: Dubaj, Umag
2017: Sofia, Barcelona, s-Hertogenbosch', Wimbledon
2016: Genewa, s-Hertogenbosch
2013: Barcelona, Madryt, Paryż - Bercy
2012: Dubaj, Estoril, Madryt, Rzym, Nicea
2011: Los Angeles

Gra podwójna:

Tytuły (4): Wimbledon’13, Australian Open’15, Roland Garros’15, Us Open'17
Finały (3): Us Open’15, Wimbledon’16, US Open'18


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 10 lut 2016, 14:52 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 gru 2011, 0:02
Posty: 5261
Baghdatis tak, świetna kandydatura i chyba zgodna z intencją autora tematu ("Zapowiadali się naprawdę dobrze, kończą naprawdę marnie"). I zgodnie z tą samą intencją kilka wymienionych kandydatur ewidentnie tu nie pasuje. Dimitrow, Nishikori - za dużo czasu im zostało, choć drugi z nich ma "potencjał", by kimś takim się w przyszłości stać (z drugiej strony, ma też potencjał, by kontynuować jakże chlubne Ferdychowe tradycje). Fognini - chyba jednak nie. On nie jest tak do końca bezproduktywny - już za samo regularne odpalanie Nadala, nawet dzisiejszego, nie należy mu się taka łatka, na cegle wciąż może być groźny, a że zazwyczaj będzie się kompromitował - taki już jego "urok" i rys całej kariery. No i zawsze jego potencjał czysto tenisowy wydawał mi się nieco przeszacowany. Co do Gulbisa, to analizując jego drogę, wypowiedzi i ogólnie postępowanie, widać, że ów 2014 rok był dla niego przełomowy pod każdym względem. "Nakręcił" się chyba trochę na ten gwałtowny skok rankingowy i duże wyniki, wyszło z tego w sumie niewiele - top 10 na chwilę, półfinał WS i parę kurników. Rezultaty naprawdę niezłe, ale nie na miarę ambicji i oczekiwań, a że zorientował się, że do poważniejszych rzeczy trzeba będzie jeszcze o wiele więcej pracy i ambicji - to sobie dał spokój, pewnie na dłużej. Człowiek bez mentalności na całe dzisiejsze cudowne czasy, a na dzisiejszy cudowny tenis to już w ogóle.
Z drugiej strony, jego kariera i możliwości też podlegają teraz krzywdzącemu generalizowaniu. Dawny Gulbis, taki z okolic 2010 to prawdziwy ogień w grze, niespokojny tenis z dużymi możliwościami technicznymi i imponującą łatwością uderzenia kończącego, Gulbis "podrasowany" z 2013 - 2014 - dość nieudolna próba technicznego przystosowania się do współczesnych warunków (ten fh...) i cień dawnej swobody. Niewielu zdaje się o tej różnicy pamiętać.
No i jest tu sporo analogii z Safinem, nie tylko tenisowych. Mentalnie trochę podobni, ale jednak Łotysz to nie ta skala talentu i w dodatku wypłynął w o wiele gorszych dla tego typu jednostek czasach, zdaje się też, że przeszli podobną drogę wewnętrzną ("Zaangażowałem się i niewiele to dało - daję sobie spokój"). Oczywiście, z racji wieku to odpuszczenie sobie Gulbisowe jest mniej ostateczne niż to Safinowe.
Ad Ferdycha i Gasqueta - to było oczywiście tak pół - żartem, nie mogło być całkiem serio, z uwagi na jednak poważne dokonania, ale trudno się nie zgodzić z jednym aspektem - są bezproduktywni.
Dolgpo mnie nie przekonuje, za młody jest żeby tak wyrokować. To ten typ zawodnika, który odpala raz na kilka lat (dosłownie), wtedy przez parę miesięcy bywa groźny dla każdego, po czym znów zapada w kilkuletni sen. Seppi - trochę niedoceniony zawodnik, bez potencjału na duże wyniki, bez ciekawej techniki i porażających warunków fizycznych, ale będący w formie, potrafił i potrafi być niewygodnym dla każdego - podobnie jak kiedyś np. Schuettler, tylko na trochę mniejszą skalę. Nikt nigdy chyba nie wymagał od niego więcej (no może mógł ugrać jeszcze parę kurników, ale wciąż ma na to szanse).
Na zakończenie Muller - też się zgadzam, kompletnie nie pasuje. Długa i przyznam, dość fascynująca dla mnie kariera (może kiedyś coś dłuższego napiszę), sponiewierana przez wszelkie możliwe ograniczenia i problemy (od zdrowotnych, przez fatalne ułożenie mentalne, czy raczej jego brak, po wynikającą logicznie z tych czynników chroniczną niemożność ustabilizowania formy). Zawsze na uboczu, dla mnie niejako symbol tego, co w XXI wieku stało się z bardziej wyrafinowanym tenisem (którego Luksemburczyk niewątpliwie jest godnym reprezentantem). Niewielu chyba na niego liczyło, a jednak zdołał zanotować parę imponujących skalpów (Agassi, Nadal, Roddick, Dawidienko, dobre mecze z RF...), a ostatnie dwa sezony są w jego wykonaniu zdecydowanie zbyt dobre, by go tu umieszczać.

_________________
I know the pieces fit.

https://www.ponapisach.pl/author/przemyslaw-brudzynski


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 10 lut 2016, 15:20 
Offline
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 sie 2011, 1:34
Posty: 23700
Zastanawiałem się nad Baghdatisem, ale jednak go wykreśliłem. Bo w idealnym świecie, o którym mówiłem kilkanaście dni temu w kontekście Hewitta, Marcos wciąż jest zawodnikiem z okolic top 30. W zeszłym sezonie miał świetny początek i zrobił sobie krzywdę w Dubaju, później dobry tenis w Nothingham zakończony kreczem w półfinale, finał w Atlancie kończony z urazem, no i Sztokholm, gdzie wycofał się z Berdychem. Mamy cały czas ten sam problem - kontuzja, powrót do formy po kontuzji, kolejna kontuzja, powrót do formy po kolejnej kontuzji itd. Niepoprawni optymiści w dalszym ciągu mają podstawy, by wierzyć, że los da mu kilka miesięcy spokoju.

Robertinho pisze:
Verdasco to w ogólne jest bardzo dziwny zawodnik. Trochę jego spotkań widziałem i czasem naprawdę bardzo trudno orzec, czy psuje z powodu zaburzeń techniki, spięcia, czy niedomagania fizycznego. Jak sobie przypomnę WTF 09, gdzie haniebnie kompromitował się przy siatce, z drugiej strony mecze takie jak ostatni z Nadalem, kiedy bryluje w tym elemencie, że o świetnych wynikach w deblu nie wspomnę... W każdym razie ja bym tego aspektu fizycznego nie lekceważył. On nie ma zdrowia do ani do gry siłowej, ani typowej na wyniszczenie. Chłop zbudowany świetnie, a co cięższy mecz, to coś zaczyna dokuczać, w długich meczach pojawiają się kurcze... Nie każdy ma zdrowie na wielkie sukcesu po prostu.

No właśnie trochę mi nie pasuje Verdasco w odniesieniu do kłopotów fizycznych. Dawno temu może i faktycznie zdarzało mu się wysiąść albo w ostatnich miesiącach, kiedy ma na wszystko wywalone. Ale Dasco z lat 2009-11, gdy biegał z Reyesem po pustyniach to był tytan, koń pociągowy. Naprawdę ścisła czołówka touru pod względem wytrzymałościowym, motorycznym itd. Nawiasem mówiąc, gdybym tworzył listę ludzi, którzy mieli wszystko by im wyszło, a z jakichś niezrozumiałych powodów tego nie osiągnęli (wbrew pozorom nie znalazłoby się tam zbyt wiele nazwisk), Hiszpan byłby pierwszy, którego bym na niej umieścił.

_________________
MTT bilans finałów (9-14)
W: Queen's Club 13, Monte Carlo 14, Australian Open 15, Nottingham 15, Chennai 16, Rio de Janeiro 17, Wiedeń 17, Acapulco 18, Madryt 18
F: Auckland 14, Miami 14, Roland Garros 14, Waszyngton 14, World Tour Finals 14, Rio de Janeiro 15, US Open 15, Estoril 16, Pekin 17, Rio de Janeiro 18, Monte Carlo 18, Rzym 18, Lyon 18, Metz 18


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 10 lut 2016, 15:34 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 cze 2014, 21:45
Posty: 11664
Może to nie jest do końca związane z tematem, ale skoro dużo tu o Nando to zawsze (oczywiście trochę z przymróżeniem oka ) zastanawiałem się kto gorzej wyszedł na związku Ivanovic - Verdasco. Oboje byli wtedy bardzo medialni, zostali parą i oboje zaliczyli wkrótce zjazd po którym już nie wrócili.

_________________
“I doubt about myself, I think the doubts are good in life. The people who don’t have doubts I think only two things: arrogance or not intelligence.”

"When these kind of matches happen you suffer, but I really enjoy these moments. I really enjoy suffering, because what's harder is when I am in Mallorca last year and I had to watch these kind of matches on the TV."


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 10 lut 2016, 15:41 
Offline

Rejestracja: 01 sie 2011, 16:12
Posty: 327
Fajny temat do dyskusji, ale wy chyba przeginacie!?? Wpisujecie każde nazwisko, którego nie wygrało szlema, które nie jest Nadalem czy Federerem a to moim zdaniem przesada?

Serio w Verdasco,Bagdatisie... widzieliście drugiego Nadala czy Rogera? No chyba nie... Trochę przesada czy kariera Bagiety czy Tsongi to porażka? Moim zdaniem nie, byli w finale WS lata w czołowce i to chyba sukces?

Almagro tak samo. Pełno tytułów na cegle, był czas ze na tej nawierzchni by w top5. Zrobił to co należało zagrał kilka epickich meczy z czołowka, ogrywał 90% turu na cegle. Jak dla mnie ogromny sukces miał 2,3 sezonu topu i wycyisnał maksa moim zdaniem. Wraca po kontuzji, na pewno w okolicach top10 już nie bedzie, wszystko co miał juz zdobyć to zdobył. Nie nazwał bym go niespełnionym talentem...

A Harrisony,Youngi to takic tenistów Amerykanie produkuje co 2,3 sezony i okrzykują talentami, wiec nawet nie ma co komentowac bo nigdy nie widzialem ich w top10:)

Tak można pisac o każdym oprócz Nadala,Rogera,Djoko i Murraya. Ze nie spełniony talent itp a to niesrawiedliwe. Tak samo co Gasquet nie spełiony? Francuzi chcieli zeby miał 10 WS, ale chłopk am 13 tytulów kilka półfinałów w WS.... mega tenisista...

Cilic wypalił w jednym US OPEN i już spełniony grajek, ale tylko na papierze. Jeden turniej a pozniej nie odowodnił tego ani razu i nie udowodni. Tsonga. Bagieta nawet Berdych byli o krok od WS, niestety nie trafili na takiego Kei który po 2 tyg grania ledwo chodził...

Moim zdaniem niespełniony talent to Gulbis. Wchodził do tury i gra jak równy z równy z Rogerem. Genialny mecz, wtedy myślalem o mamy grajka światowej klasy i wielki niewypał. Wygrał kilka kurników a na reszte wyj***. Ma kasy jak lodu, wiec po co ma spedzac po 8 h na korcie?

Szkoda, ze taki Berdych,Ferere czy własnie Tsonga nie zdobyli jednak ze 2,3 WS jak Wawrinka bo lata są w top10 no ale wielka 5 niepozwoliła na to.

Tym bardziej szacunek dla Wawrinki za te dwa WS, dla Cilica dużo mniej. Każdy przezezemnie grajek mógł być takim Cilicem zabrakło szczescia bo po drugiej stronie stawał ktoś z wielkiej 5 i przegrywali. Wawrinka ograł Djoko dwa razy w tych WS, wygrał akurat te dwa mecze na np 10 przegranych:) Szacunek ze udało sie to w WS i na pewno jest spełniony w 100%. Może szkoda ze tak pozno zaczał tak grac...


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 84 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5  Następna

Strefa czasowa UTC+2godz.


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
POWERED_BY