mtenis.com.pl

mtenis.com.pl

Forum tenisowe ATP
Dzisiaj jest 22 lis 2017, 8:14

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 118 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna
Autor Wiadomość
PostZamieszczono: 09 cze 2015, 12:33 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 sty 2012, 18:47
Posty: 1734
DUN I LOVE pisze:
Im częściej posiłkuję się lekturą finału RG, tym mocniej przekonuje się do stwierdzenia, że w chwili obecnej Stan dysponuje najlepszym uderzeniem z lewej i prawej strony w całym ATP. :o


Na pewno dysponuje dobrymi mocnymi uderzeniami z obu stron. Kłopot w tym czy oceniać tylko jakość uderzenia czy też należy jednak przykładać jakość do regularności i z tego wyciągać miarę. Bo niby ładnie umie poodbijać ale tylko kilka razy do roku.

_________________

Nie na­leży my­lić praw­dy z opi­nią większości.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 09 cze 2015, 13:00 
Online
Awatar użytkownika

Rejestracja: 30 gru 2011, 23:02
Posty: 5165
Lokalizacja: Warszawa
No w ocenie współczesnych statystyków tenisa na pewno liczy się regularność i... niewiele więcej. :P Dla mnie bardzo ważna jest wszechstronność uderzenia: jego potencjał techniczny, to, czy w różnych sytuacjach kortowych może być z równym powodzeniem użyte. No i z takiego porównania wychodzi mi, że ten Wawrinka może swoimi uderzeniami z głębi z bardzo podobnym skutkiem i atakować, i się bronić, i kontrować, i prowadzić dłuższą wymianę "regularnościową", i zdominować przeciwnika w wymianie krótszej, a nawet przeprowadzać zmasowaną ofensywę "na raz". Jak na tym tle wypadają Djokovic albo Murray? Na pewno dostaliby parę punktu w więcej w defensywie (choć Wawrinka Normanowski potrafi się też świetnie bronić), ale w pozostałych wymienionych elementach już tak dobrze nie wypadają, poza przebłyskami raczej jednak "z tyłu" w stosunku do Szwajcara. Oczywiście, regularność/stabilność tych uderzeń przemawia na ich korzyść, ale to raczej pochodna stylu gry Stana i różnych czynników okołotenisowych (etap kariery, na którym się znajduje, to kiedy w ogóle zaczął się liczyć w czołówce itd.) niż samej jakości tych zagrań. Przykładając tzw. regularność jako główny miernik jakości tenisowej moglibyśmy ograniczyć pole wyboru w zasadzie wyłącznie do defensorów - poza nimi nikt nie miałby do takiego zestawienia prawa wstępu. :)

_________________
I know the pieces fit.

http://film.org.pl/author/przemek-brudzynski/


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 09 cze 2015, 19:49 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 sty 2012, 18:47
Posty: 1734
Masz trochę racji. Z drugiej jednak strony nie sposób nie zauważyć, że pomijanie regularności uderzenia w jego ocenie powoduje, że kandydatów pojawia nam się co nie miara ;)

_________________

Nie na­leży my­lić praw­dy z opi­nią większości.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 03 sty 2016, 22:51 
Offline
Moderator

Rejestracja: 03 sie 2011, 0:34
Posty: 21397
Chciałem nawet założyć osobny temat, ale w porę przypomniałem sobie, że mam pisać o Jirim Veselym i skoro ktoś taki zasłużyłby tutaj na oddzielny wątek, to jutro któryś z użytkowników stworzyłby podobny o swoim sąsiedzie lub koledze z pracy. Taką estymą cieszy się w świecie Czech. Ale dobra, do rzeczy...

Patrzyłem dzisiaj na tego Vesely'ego, oczywiście nie był to pierwszy raz (pewnie gdzieś w okolicach 10), ale tym razem byłem trochę zaangażowany w kibicowanie, więc starałem się wyłapać, czym gość robi największą krzywdę i czego najbardziej się obawiać. I mówiąc szczerze, tylko utwierdziłem się we wcześniej wyciąganych wnioskach.

Dobry serwis, zdecydowanie najlepsze i najważniejsze uderzenie w repertuarze, a dalej? Forehand i backhand przeciętny, przy siatce czasem coś fajnego zagra (głównie stopwoleje), ale równie często zwyczajnie się wygłupi, smeczować nie potrafi, biega przyzwoicie, nieźle returnuje, potrafi zaskoczyć skrótem, mentalnie beznadziejny. Ot taki sobie grajek, których setki w tourze, piszę o nim z innego powodu.

Technika uderzeń, praca nóg (w ofensywie), brak jakiejkolwiek elastyczności. Backhand grany w większości z brzucha, forehand w 75% uderzany samą ręką w mocno defensywnej pozycji (nogi zostają z tyłu), odbijanie w jednym tempie w jednym kierunku bez jakiejkolwiek umiejętności przyspieszania piłki. I właśnie to ostatnie najbardziej dziwi - facet ma prawie 2 metry, uderza naprawdę mocno, ale dobrego defensora musi kończyć na 10 razy. Brakuje mu tego kroku do przodu, zrobienia sobie miejsca, dzięki którym siła wkładana w uderzenie mogła przełożyć się na coś więcej niż zyskanie lekkiej przewagi sytuacyjnej. Widać to również przy wysokich piłkach, których za bardzo nie umie zabijać. Pochwalić można za niezłe mieszanie długością piłki, mam tylko ten problem, że gdy patrzę jak on wykonuje uderzenia z głębi, zaczynam się zastanawiać czy to naprawdę zasługa jego przebiegłości czy jednak pochodna pokracznej techniki...

Wiele tutaj narzekamy na Djokovica czy Murraya, krzywimy się widząc na korcie Granollersa albo Simona, przysypiamy na meczach Berdycha i przełączamy spotkanie Ferrera, jednak Vesely zdaje się być ponad nimi wszystkimi. Naprawdę ciężko o bardziej, przepraszam za określenie ale inaczej się nie da, obrzydliwy tenis niż to co prezentuje Czech. Podobno w Korei Północnej torturują więźniów zmuszając ich do oglądania fragmentów meczów Viktora Troickiego, jeśli czytają mnie koreańscy przyjaciele niech wiedzą, że tym razem oprawcy okazali się litościwi.

_________________
MTT bilans finałów (7-9)
W: Queen's Club 13, Monte Carlo 14, Australian Open 15, Nottingham 15, Chennai 16, Rio de Janeiro 17, Wiedeń 17
F: Auckland 14, Miami 14, Roland Garros 14, Waszyngton 14, World Tour Finals 14, Rio de Janeiro 15, US Open 15, Estoril 16, Pekin 17


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 03 sty 2016, 23:51 
Online
Awatar użytkownika

Rejestracja: 30 gru 2011, 23:02
Posty: 5165
Lokalizacja: Warszawa
Czy on uderza tak mocno, to bym nie powiedział. Ale że pochodna techniki - jak najbardziej. Dynamika zamachu bardzo kontrowersyjna, brak przyspieszenia w ostatniej fazie ruchu, do tego mocno szwankuje timing... I razem z tym wszystkim naprawdę niezły serwis - taki leworęczny Harrison trochę.

_________________
I know the pieces fit.

http://film.org.pl/author/przemek-brudzynski/


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 03 sty 2016, 23:56 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 lip 2011, 21:04
Posty: 51392
Lokalizacja: Warszawa
O trochę jednak lepszych warunkach fizycznych. Ryanowi tych kilku cm brakuje.

E: Widzę, że po 20-stce urósł 5 cm. Nie ma tematu.

_________________
MTT - tytuły (17)
2017 (1) Cincinnati M1000
2016 (1) Sankt Petersburg
2015 (1) Rotterdam
2013 (3) Montreal M1000, Rzym M1000, Dubaj
2012 (1) Toronto M1000
2011 (4) Waszyngton, Belgrad, Miami M1000, San Jose
2010 (2) Wiedeń, Rotterdam
2009 (2) Szanghaj M1000, Eastbourne
2008 (2) US Open, Estoril


MTT - finały (18)
2017 (2) Sztokholm, Indian Wells M1000
2016 (2) Newport, Rotterdam
2015 (1) Halle
2014 (1) Tokio
2013 (2) Basel, Kuala Lumpur
2011 (3) WTF, Cincinnati M1000, Rzym M1000
2010 (2) Basel, Marsylia
2009 (4) WTF, Stuttgart, Wimbledon, Madryt M1000
2008 (1) WTF


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 04 sty 2016, 0:04 
Offline
Moderator

Rejestracja: 03 sie 2011, 0:34
Posty: 21397
Uderza dość mocno - ten backhand w korytarzu 2 metry od bocznej 2 metry od końcowej na pewno leci z prędkością większą niż przeciętna touru.

_________________
MTT bilans finałów (7-9)
W: Queen's Club 13, Monte Carlo 14, Australian Open 15, Nottingham 15, Chennai 16, Rio de Janeiro 17, Wiedeń 17
F: Auckland 14, Miami 14, Roland Garros 14, Waszyngton 14, World Tour Finals 14, Rio de Janeiro 15, US Open 15, Estoril 16, Pekin 17


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 05 cze 2016, 12:31 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 29 sty 2015, 11:04
Posty: 11367

_________________
MTT - Tytuły (13)
2015: Tokio
2016: Rio de Janeiro, Indian Wells, Waszyngton, Chengdu, WTF
2017: Doha, Sydney, Dubaj, Miami, Marrakesz, Estoril, s-Hertogenbosch

MTT - Finały (7)
2015: Kuala Lumpur
2016: Queens, Sankt Petersburg
2017: Waszyngton, Winston-Salem, US Open, Sankt Petersburg


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 05 cze 2016, 12:41 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 29 sty 2015, 11:04
Posty: 11367

_________________
MTT - Tytuły (13)
2015: Tokio
2016: Rio de Janeiro, Indian Wells, Waszyngton, Chengdu, WTF
2017: Doha, Sydney, Dubaj, Miami, Marrakesz, Estoril, s-Hertogenbosch

MTT - Finały (7)
2015: Kuala Lumpur
2016: Queens, Sankt Petersburg
2017: Waszyngton, Winston-Salem, US Open, Sankt Petersburg


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 12 cze 2016, 23:26 
Offline
Moderator

Rejestracja: 03 sie 2011, 0:34
Posty: 21397
Problem zaczyna być tak widoczny, że porusza go coraz częściej również redaktor Stopa. Oczywiście mam na myśli smecz, o ile już wszyscy przywykliśmy, że w WTA skutecznie smeczuje z 10% tenisistek, tak w tenisie męskim długimi latami zawodnicy trzymali poziom.

Wiecie, że nic mnie tak nie drażni (i nie wpływa na ocenę gracza) jak nieudolność w zagrywaniu wysokich piłek z powietrza. Słabe smeczowanie charakteryzuje amatorów, i to dość przeciętnych zresztą. Sam nigdy do bycia zawodowcem nie aspirowałem, może zebrałoby się z kilka miesięcy (przez dwa lata w okresie letnim - od maja do października z przerwami na wakacje) gdy trenowałem prawie codziennie, ale to już dawne czasy. Dziś gram typowo amatorsko, średnio z 2-3 razy w tygodniu i smeczuję przeciętnie. Co mam skończyć - skończę, czasem gdzieś się pomylę, czasem zagram coś trudniejszego. Ot, tak na poziomie średniej ATP...

No właśnie, ci ludzie spędzają mnóstwo godzin na kortach, trenują często dwa razy dziennie i nie potrafią (nie chcą) doprowadzić tego elementu do perfekcji. Wolą biegać po pustyniach, siedzieć w kriokomorach, szaleć na siłowniach, rozciągać się w salach gimnastycznych, czy co tam jeszcze wymyślą, zamiast wziąć trenera na pół godziny (i powtarzać to dzień w dzień) na trening smecza. To nie jest żadna filozofia - stajesz bokiem, druga ręka w gorę, ograniczasz dziwne ruchy do minimum, cofasz się, łapiesz odpowiedni punkt uderzenia i już. Jeśli jesteś w miarę skoordynowany (mówimy o zawodowcach) i nie wbiłeś sobie do głowy złych nawyków, nie ma opcji, byś tego nie załapał.

Banał, a na dzień 12 czerwca 2016 w top 10 mamy 4 zawodników, którzy rzeczywiście potrafią smeczować (Fed, Berdych, Raon, Gasquet). Murray nigdy nie potrafił uderzyć mocno (czy to smecza czy to woleja) i często po smeczu wraca do wymiany, Nadal wraz ze spadkiem atletyzmu (którym nadrabiał braki techniczne) całkowicie posypał się w tym elemencie, Wawrinka bywa bardzo chimeryczny, Nishikori i Thiem jak na typowych przedstawicieli młodego pokolenia przystało - nigdy nie wiadomo co się wydarzy gdy składają się do czegoś trochę trudniejszego, Djokovic wiadomo.
W top 20 jest Goffin, Monfils, który mimo że strasznie poprawił granie z góry, to wciąż drżę przy wszystkim poza wbiciem gwoździa metr od siatki, czy Kyrgios (patrzy typowy przedstawiciel młodego pokolenia). Dalej w dużym skrócie, im starszy tym lepszy, im młodszy tym gorszy (z NextGen właściwie tylko Coric pewnie smeczuje).

A z czego to się bierze, że ludzie plus 30 znów wypadają korzystnie w starciu z młodszymi? Moim zdaniem z tego, jak szkolono kiedyś, a jak szkolą dzisiaj. Lata temu, trenera nie obchodziło, że chcesz być defensorem. Nawet jeśli miałeś tam być 5 razy w meczu, to musiałeś umieć podstawowe zagrania z powietrza, musiałeś umieć slajsa, ogarniać zmiany kierunku itd. Dziś jak dobrze biegasz, to uczą cię topspina, kładą nacisk na minięcia, no i returnować mógłbyś umieć. Jak jesteś wysoki i potrafisz przyłożyć to ćwiczymy forehand i backhand po krosie, serwis oczywiście i w sumie wystarczy. Przy woleju to zrobi się czasem koszyk i to na zasadzie, że zagrywający stoi pół metra od siatki i dostaje lekką piłkę do zbicia, a jak dzieciak próbuje slajsa to najczęściej dostanie z**bkę, żeby nie kombinował.

Oczywiście to potężne uproszczenie z mojej strony, ale coś w tym jest. Podobnie mamy w innych dziedzinach życia, choćby w nauce (mam na myśli szkoły). Kiedyś, mam na myśli ~10 lat temu o starszych nie wspominając, uczyliśmy się wszystkich przedmiotów, trzeba było posiadać przynajmniej podstawową wiedzę niemal z każdej dziedziny. Dziś już w gimnazjach słyszę o profilowanych klasach, kuzyn w liceum kończy z fizyką czy chemią (z której uczą się tylko jakichś regułek) na poziomie pierwszej klasy, a dalszym etapem są pewnie humanistyczne i matematyczno-przyrodnicze klasy na poziomie 4-6 podstawówek.
Jeśli kiedyś facet szedł w historię czy języki, to w gruncie rzeczy nie potrzebował np. biologii, ale czegoś tam się nauczył i w razie co nie zbłaźnił się w towarzystwie, tak samo jak tenisista zostawał za końcową linią, to jednak dzięki nauce wyniesionej z czasów juniorskich, potrafił się czymś wykazać w wyjątkowych sytuacjach. Dziś mamy takich specjalistów, jak te dzieciaki od przedmiotów ścisłych co nie potrafią napisać/powiedzieć trzech zdań po polsku, tak ci specjaliści od tłuczenia zza końcowej czy innego stylu, w większości błaźnią się przy najprostszym smeczu.

O ile człowiek może nauczyć się historii/fizyki/języka angielskiego praktycznie zawsze, tak tenisista, który latami utrwalał złe nawyki nagle nie zostanie mistrzem danego uderzenia. To trochę w odniesieniu do Djokovica, bo tu akurat nie mam żadnych wątpliwości, że on chciałby się tego smecza nauczyć. Widać, że ćwiczy go bardzo dużo, czasem w tych mniej ważnych meczach widać nawet efekty, ale kiedy pojawiają się nerwy, to wszystko co złe wraca i mamy powód do śmiechu. Jeśli zaniedbałeś ten element na etapie szkolenia, gdy kształtowałeś się jako zawodnik, to cudu nie będzie. Coś tam poprawisz, ale nigdy nie będzie to dla ciebie łatwe/naturalne uderzenie.

Federer, Roddick, Hewitt, Safin (właściwie wszyscy new ballsi), Blake, Ljubicic, dla nich była to najłatwiejsza rzecz na świecie, po rozprowadzeniu przeciwnika stawiali tylko kropkę nad "i", i zdobywali punkt. Dziś zagranie trzech dobrych piłek i zmuszenie przykładowego Murray do podbicia piłki to dopiero połowa sukcesu. Często kończy się na puszczeniu w kozioł i kontynuacji wymiany, zbyt słabym zagraniem skutkującym powrotem defensora do gry, w najgorszym razie wpakowaniu w aut/siatkę. To z pozoru nieistotne zagranie mogłoby być wielką zaletą na tych wolnych kortach z defensorami pokroju Murole, których trzeba dobijać co najmniej na kilka razy. Może ktoś kiedyś o tym pomyśli, tym bardziej że nieudolność w tym aspekcie staje się coraz bardziej widoczna.

_________________
MTT bilans finałów (7-9)
W: Queen's Club 13, Monte Carlo 14, Australian Open 15, Nottingham 15, Chennai 16, Rio de Janeiro 17, Wiedeń 17
F: Auckland 14, Miami 14, Roland Garros 14, Waszyngton 14, World Tour Finals 14, Rio de Janeiro 15, US Open 15, Estoril 16, Pekin 17


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 13 cze 2016, 12:32 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 lip 2012, 18:54
Posty: 6304
Cytuj:
Nishikori i Thiem jak na typowych przedstawicieli młodego pokolenia przystało - nigdy nie wiadomo co się wydarzy gdy składają się do czegoś trochę trudniejszego
Pewnie chodziło o smecz, tutaj nie wiem, ale generalnie mało adekwatna uwaga pod względem Thiema, bardzo rzadko spotyka się typowych baselinerów z tak dobrą grą przy siatce jak właśnie Austriak.

_________________
GOLDEN ERA OF TENNIS


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 13 cze 2016, 12:35 
Offline
Moderator

Rejestracja: 03 sie 2011, 0:34
Posty: 21397
Tak, o smecz. Nawet w tym Stuttgarcie miał jakieś pudła.

_________________
MTT bilans finałów (7-9)
W: Queen's Club 13, Monte Carlo 14, Australian Open 15, Nottingham 15, Chennai 16, Rio de Janeiro 17, Wiedeń 17
F: Auckland 14, Miami 14, Roland Garros 14, Waszyngton 14, World Tour Finals 14, Rio de Janeiro 15, US Open 15, Estoril 16, Pekin 17


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 12 lip 2016, 13:39 
Online
Awatar użytkownika

Rejestracja: 30 gru 2011, 23:02
Posty: 5165
Lokalizacja: Warszawa
A propos sławnego już wpisu Mario, wyjątkowo dobrze, że pojawiło się tu nazwisko Hewitta. Ten gość, choć daleki byłem od kibicowania mu, jest dla mnie wzorcem tego, jak powinno się układać technicznie defensywnego gracza. Gigantyczną większość kariery spędził w pobliżu linii końcowej, grając siłą przeciwnika i w ataku ograniczając się najczęściej do kontr, a potrafi zagrać absolutnie wszystko i w zasadzie mógłby grać bez problemu w innym stylu. Znaleźć defensora z dobrym wolejem wśród młodych to jak poszukiwania świętego Graala, Australijczyk tymczasem grał przy siatce nierzadko na poziomie wytrawnego zawodnika s&v, slajs nie stanowił dla niego żadnej tajemnicy (mimo posiadania bardzo stabilnego oburęcznego bh, co u współczesnych herosów obrony zdecydowanie nie idzie ze sobą w parze, do tego uderzenia z końcowej, które spokojnie mogły służyć nie tylko jako narzędzie bronienia i kontrowania, ale też i samodzielnego skutecznego ataku... To właśnie jego Coricie tego świata powinny podawać jako swoją główną inspirację.
Co do Smecza, to Mario już napisał wszystko, dodam tylko, że by dobrze wykonywać to zagranie potrzeba jednak pełnejpewnej technicznej swobody i przede wszystkim dobrego przeglądu pola - kto wie, może to właśnie tu tkwi klucz, jeśli chodzi o obecne problemy z tym zagraniem wielu graczy, problemy naprawdę hanbiace, bo to uderzenie to absolutna podstawa zawodowego tenisa i powinno być formalnością, niezależnie od czasów... Co do WTA to też niestety muszę się zgodzić, od dawna jest fatalnie z nim u kobiet, tenisistek operujących smeczem tak pewnie, jak Stosur czy siostry W. jest jak na lekarstwo, trochę więcej można ich znaleźć jak zwykle na zapleczu touru (taka Golubic np., albo Vandeweghe).

_________________
I know the pieces fit.

http://film.org.pl/author/przemek-brudzynski/


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 13 lip 2016, 17:04 
Offline

Rejestracja: 01 sie 2011, 18:49
Posty: 5725
Jacques D. pisze:
Gigantyczną większość kariery spędził w pobliżu linii końcowej, grając siłą przeciwnika i w ataku ograniczając się najczęściej do kontr, a potrafi zagrać absolutnie wszystko i w zasadzie mógłby grać bez problemu w innym stylu.

Kryteria oceny Hewitta powinny być dość jednoznaczne i niezmienne. Inaczej ja powiedziałbym, że grający kubek w kubek jak Hewitt Murray (gdyby nie serwis i lepsze warunki fizyczne – nawiasem mówiąc Szkot zagrywa równie dobre loby topspinowe co Australijczyk) mógłby grać każdym stylem. Nie ma za to niezmiennych kryteriów tenisowych, które nazywamy warunkami gry. Liderowanie Hewitta rozpoczęło się dzięki całkowitej zmianie warty w tenisowym światku i zanim Federer przestał być nieoszlifowanym diamentem, kiedy idealnie wyskalował on swoją grę na tenisistów stosujących serve&volley i zbliżających się do końca swoich karier. Poza nim samym w 2001 roku i pomijając Murraya, który miał furę szczęścia, od ostatnich prawie 30 lat (Wilander w 1988) US Open nie wygrał żaden counterpuncher - Nadal grał dość ofensywnie, więc wypada go w drodze wyjątku zaliczyć do graczy raczej atakujących i kreujących grę. Próbujesz łączyć w stylu Hewitta skrajności (co do woleja, to dysponował on niezłym uderzeniem z powietrza służącym do wykończenia akcji, bo był jeszcze przedstawicielem starej szkoły australijskiej), podczas gdy wcześniej sam przyznajesz, że jego tenis opierał się na zagraniach na 2/3 kortu przeciągając wymiany z kontry, rzadko przejmując inicjatywę, jeśli już to kontratakując. Znany jest też model jego kariery. Nie przymierzając Hingis - co to za piękna historia -"16-latka wygrywa ze starymi mistrzyniami", a gdy do głosu doszły Amerykanki, zakończyła karierę, po czym zaczęto mówić o jakimś mitycznym tenisie siłowym. Baza jej gry była podobna do Hewitta, czyli regularność, cierpliwość, za tym stał jednak spory talent, więc błyskotliwość była większa. Nie bardzo rozumiem sympatię, jaką cieszy się na forum Hewitt. Ocena ostatnich lat kariery to jedno i tu jego nieustępliwością i charakterem można by obdzielić wszystkich obecnych „młodzików”, ale czy gdybyśmy cofnęli się o kilkanaście lat, nie byłoby lamentów, że tenis skuteczny w latach 90-tych stał się nieskuteczny w XXI wieku, a rządził tenis zamieniony w defensywę i grę z kontry w wykonaniu 20-latka bezczelnie wykrzykującego c’mon, wygrywającego Wimbledon, na którym (wolniejszej) trawy nie poznawał już Henman, robiącego po zwycięskiej pięciosetówce kilka rundek wokół kortu?

Mario pisze:
To trochę w odniesieniu do Djokovica, bo tu akurat nie mam żadnych wątpliwości, że on chciałby się tego smecza nauczyć. Widać, że ćwiczy go bardzo dużo, czasem w tych mniej ważnych meczach widać nawet efekty, ale kiedy pojawiają się nerwy, to wszystko co złe wraca i mamy powód do śmiechu. Jeśli zaniedbałeś ten element na etapie szkolenia, gdy kształtowałeś się jako zawodnik, to cudu nie będzie. Coś tam poprawisz, ale nigdy nie będzie to dla ciebie łatwe/naturalne uderzenie.

Djoković ma słabą koordynację przy smeczu. Nie gra książkowego smecza, zamiast tego ujmuje siły i dodaje rotacji, żeby to zagranie było bezpieczne. Ma problem z oceną odległości do piłki i ustawieniem, a te umiejętności są najważniejsze, kiedy piłka spada z dużej wysokości i trzeba trafić ją z góry. Odnoszę też wrażenie, iż każdy smecz powoduje u niego stres. W 2011 roku prawie ich nie grał, wolał wrócić za linię końcową i dalej kontynuować wymianę rezygnując z przewagi sytuacyjnej.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 14 lip 2016, 10:50 
Online
Awatar użytkownika

Rejestracja: 30 gru 2011, 23:02
Posty: 5165
Lokalizacja: Warszawa
Trochę nie wiem, o co chodzi w Twoim poście jonathanie, bo niby jest w opozycji do mojego, ale z treści jakoś ta opozycja nie bardzo wynika. Co do porównania Hewitta z Murrayem to Australijczyk jednak zauważalnie częściej grał z ostrej kontry niż Szkot, który ze słabszymi graczami prawie wyłącznie czeka na błędy i był od niego dużo pewniejszy przy siatce. Choć oczywiście pewne elementy wspólne wyłapuje się od razu.
O to właśnie chodziło w moim poście - ze świecą dzisiaj szukać zadeklarowanego defensora, który ma też dobrą technikę allcourtową - choć nie zaprzeczam, że Murray to niezły typ, nie tak dobry, jak Hewitt, ale jednak.
Co do Martiny to absolutnie nietrafione porównanie - ona zawsze była ofensorką, tyle że do grania winnerów służyło jej świetne plasowanie, timing i bardzo płynna technika. Potrafiła też świetnie dopasowywać stosowane środki do przeciwniczki i była bardzo regularna, co przy filigranowej budowie ciała i minimalnej dawce mocy wkładanej w uderzenia dawało typ ofensywy, który nawet wówczas był zanikający. Może dlatego dziś tak trudno wielu ludziom dostrzec, że domeną Martiny było bardzo wyrafinowane przejmowanie inicjatywy na korcie, nie zaś czekanie na błędy przeciwniczki.
Ale przynajmniej co do mityczności tenisa siłowego jako przyczyny odejścia Martiny i lobów topspinowych Hewitta i Murraya się zgadzamy.

_________________
I know the pieces fit.

http://film.org.pl/author/przemek-brudzynski/


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 14 lip 2016, 13:35 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 lip 2012, 18:54
Posty: 6304
Cytuj:
Gigantyczną większość kariery spędził w pobliżu linii końcowej, grając siłą przeciwnika i w ataku ograniczając się najczęściej do kontr, a potrafi zagrać absolutnie wszystko i w zasadzie mógłby grać bez problemu w innym stylu.
Poza brakiem efektywnego serwisu (Hewitt to czasem nie jest rekordzista ATP pod względem liczby podwójnych błędów serwisowych?) i w zasadzie nieposiadaniem kończącego uderzenia z obu stron... W jakim innym stylu miał grać ograniczony fizycznie gracz z takimi mankamentami? Swego czasu seryjne - i kuriozalne na tym poziomie - zbieranie bajgli od prime Federera nie wzięło się tylko z wybitnej gry Szwajcara...

Jonathan ma rację z tym idealizowaniem Hewitta na forum.

_________________
GOLDEN ERA OF TENNIS


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 14 lip 2016, 14:43 
Offline

Rejestracja: 15 lip 2011, 16:13
Posty: 13290
Przez te pięć osoby na krzyż, które cokolwiek z tamtych czasów pamiętają?


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 21 lip 2016, 13:26 
Offline
Moderator

Rejestracja: 03 sie 2011, 0:34
Posty: 21397
Ten nieefektywny serwis Hewitta, biorąc pod uwagę, że mówimy o facecie mierzącym może z 1,8 m, który na szybszych nawierzchniach potrafił robić z niego niezły użytek... Albo brak kończącego uderzenia w porównaniu z Murrayem (forehand topowego Hewitta bije na głowę oba podstawowe zagrania Szkota)...

Widzę jakieś podejrzane substancje wkroczyły podczas świętowania tytułu Andy'ego.

_________________
MTT bilans finałów (7-9)
W: Queen's Club 13, Monte Carlo 14, Australian Open 15, Nottingham 15, Chennai 16, Rio de Janeiro 17, Wiedeń 17
F: Auckland 14, Miami 14, Roland Garros 14, Waszyngton 14, World Tour Finals 14, Rio de Janeiro 15, US Open 15, Estoril 16, Pekin 17


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 03 sty 2017, 16:10 
Offline
Moderator

Rejestracja: 03 sie 2011, 0:34
Posty: 21397
Kyrgios dołączył do Browna i mamy już dwóch zawodników w tourze, którzy grając hot dogiem są w stanie regularnie robić krzywdę/utrzymywać się w wymianie.

_________________
MTT bilans finałów (7-9)
W: Queen's Club 13, Monte Carlo 14, Australian Open 15, Nottingham 15, Chennai 16, Rio de Janeiro 17, Wiedeń 17
F: Auckland 14, Miami 14, Roland Garros 14, Waszyngton 14, World Tour Finals 14, Rio de Janeiro 15, US Open 15, Estoril 16, Pekin 17


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 03 sty 2017, 16:13 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 lip 2011, 21:04
Posty: 51392
Lokalizacja: Warszawa
A Roger?

_________________
MTT - tytuły (17)
2017 (1) Cincinnati M1000
2016 (1) Sankt Petersburg
2015 (1) Rotterdam
2013 (3) Montreal M1000, Rzym M1000, Dubaj
2012 (1) Toronto M1000
2011 (4) Waszyngton, Belgrad, Miami M1000, San Jose
2010 (2) Wiedeń, Rotterdam
2009 (2) Szanghaj M1000, Eastbourne
2008 (2) US Open, Estoril


MTT - finały (18)
2017 (2) Sztokholm, Indian Wells M1000
2016 (2) Newport, Rotterdam
2015 (1) Halle
2014 (1) Tokio
2013 (2) Basel, Kuala Lumpur
2011 (3) WTF, Cincinnati M1000, Rzym M1000
2010 (2) Basel, Marsylia
2009 (4) WTF, Stuttgart, Wimbledon, Madryt M1000
2008 (1) WTF


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 118 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
POWERED_BY