mtenis.com.pl

mtenis.com.pl

Forum tenisowe ATP
Dzisiaj jest 19 paź 2018, 20:19

Strefa czasowa UTC+2godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 36 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
PostZamieszczono: 01 sie 2011, 18:58 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 lip 2011, 22:04
Posty: 63008
Lokalizacja: Warszawa
Każdy z Nas, fanów ATP przeżył dzięki tenisowi wspaniałe chwile. Byly też dramaty, ale to zostawy :D

W tym wątku możemy pisać o momentach wspaniałych sukcesów naszych pupili tenisowych, które były także dla nas momentami wspaniałej radości.

Dla mnie najwspanialszym przeżyciem był sukces Rogera Federera w Wimbledonie 2007. Być może dlatego, ze nie szło Szwajcarowi płynnie jak to zazwyczaj bywało i do końca drżałem o wynik. Emocje były już od pierwszego seta. Mimo przełamania na samym początku czułem, ze trudne chwile nadejdą, stąd podświadomie odczuwałem straszne zdenerwowanie. Set zakończył się w TB na korzyść Rogera, co wprawiło mnie w wielką radość i ulgę. 2 set oglądałem spokojniej, ale kiedy znakomicie grający tego dnia Nadal wyrównał stan meczu zacząłem się denerwować jeszcze bardziej niż na początku gry. 3 set to znów zwycięski TB w wykonaniu Szwajcara. Znów lekko się odstresowałem, myślałem, że teraz wszystko potoczy się w jedynym dopuszczalnym przeze mnie kierunków. Ale Rafa uważał inaczej i zdobył przewagą aż 2 breaków i wygrał zadziwiająco łatwo 4 seta, 6-2. Kiedy Bohdan Tomaszewski obwieścił "czas na 5 set" serce biło mi jak szalone - dawno Roger nie grał takiego meczu i nigdy wcześniej korona wimbledońska na głowie Helweta tak się nie chwiała. BP przy stanie 1-1 i 2-2 dla Rafy to był dla mnie okres koszmarny. Roger zachował zimna krew i wyszedł na 3-2 - ja już ledwo egzystowałem na fotelu. 6 gem 5 seta był kluczowy - 3 znakomite piłki Rogera i przełamanie - cieszyłem się jak nigdy, spadłem z krzesła i leżąc na podłodze wrzeszczałem "Jest!!!". Wiedziałem, że ten długi i nerwowy mecz się skończy jednak z happym endem i jak Roger wbijał as za asem w kolejnym gemie to moje oczy były już mocno załzawione. Roger wygrał 6-2, a po ostatnim smeczu byłem już tak zmęczony, ze ledwo dałem radę manifestować swoją wielką radość. Byłem strasznie szczęśliwy i po dziś dzień często uruchamiam właściwy link na Youtube ;)

Dzięki Roger ;)

________________

Stary post, skopiowałem swoje wypociny z 2008 roku. Zapraszam. ;)

_________________
MTT - tytuły (17)
2017 (1) Cincinnati M1000
2016 (1) Sankt Petersburg
2015 (1) Rotterdam
2013 (3) Montreal M1000, Rzym M1000, Dubaj
2012 (1) Toronto M1000
2011 (4) Waszyngton, Belgrad, Miami M1000, San Jose
2010 (2) Wiedeń, Rotterdam
2009 (2) Szanghaj M1000, Eastbourne
2008 (2) US Open, Estoril


MTT - finały (21)
2018 (3) Sankt Petersburg, Stuttgart, Marsylia
2017 (2) Sztokholm, Indian Wells M1000
2016 (2) Newport, Rotterdam
2015 (1) Halle
2014 (1) Tokio
2013 (2) Basel, Kuala Lumpur
2011 (3) WTF, Cincinnati M1000, Rzym M1000
2010 (2) Basel, Marsylia
2009 (4) WTF, Stuttgart, Wimbledon, Madryt M1000
2008 (1) WTF


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 01 sie 2011, 19:54 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 22 lip 2011, 12:02
Posty: 771
Lokalizacja: Szczecin
Tak DUN to też pamiętam straszne nerwy, zdenerwowanie gdyby ktoś z rodziny grał, w pewnym sensie tak :). Również straszliwe emocje podczas Finału Wimby 2009 o miano 15 Wielko Szlemowego tytułu. Nigdy nie odczuwałem takich emocji podczas widowisk sportowych, coś niebywałego. Niestety wygrana w 2009r. na RG nie przyniosła takiej radochy bo było wiadomo już po pierwszych piłkach finału że mamy upragniony tytuł. Było dużo emocjonalnych chwil w w oglądaniu pojedynków Feda które zostaną najpiękniejszymi chwilami sportowymi.

_________________
W:11:Memphis-Pekin 12:Barcelona-Monachium 14:Dubai-(IW,Miami,Wimby)-debel 16:Wimby 17: Wimby-debel
F:10:Sztokholm-Cincinnati 11:Estoril-Nicea-Halle-W.Salem-USO-debel 13:Rotterdam- Eastbourne
SF:11:K.Lumpur-Wiedeń 12:Miami 13:Montreal 16:Toronto-Pekin
QF:10:Shanghai-Bercy 11:Brisbane-Sydney-AO-San Jose-Madryt-L.A- Waszyngton-Montreal-USO-Bazyela 12:In.Wells-Rzym 13:Wimby-Hamburg-W.Salem
IO Rio debel-srebro


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 01 sie 2011, 20:58 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 sie 2011, 9:05
Posty: 4410
FEDERER ja również pamiętam jak przeżywałem finał Wimbledonu w 2009 roku, gdzie Andy walczył o drugi triumf w Wielkim Szlemie, a pierwszy na londyńskich kortach, jednak dla mnie tam happy endu niestety nie było :) .

Na pewno największym sukcesem Roda jest wygrana Us Open 2003, tyle, że wtedy jeszcze nie interesowałem się tenisem, dlatego moje najlepsze wspomnienia związane są z zwycięstwem Andyego w Miami 2010. Wtedy Andy grał rewelacyjnie, był w wyśmienitej formie i w zasadzie nikt nie mógł mu zrobić żadnej krzywdy. Największych emocji nie dostarczył mi jednak finał z Berdychem, lecz półfinał z Nadalem. W pierwszym secie miałem więcej powodów do zmartwień niż radości. Nadal grał kapitalnie i przy własnym serwisie nie było mowy o jakiejkolwiek walce. W końcu Rod został przełamany i Rafa wygrał seta 6-4. Wtedy poczułem zrezygnowanie, ale postanowiłem oglądać ten mecz do końca. Początek drugiego seta niewiele wskazywał, że wkrótce to Rod przejmie inicjatywę. Gemy serwisowe Rafy toczyły się bez walki, a u Roda było stale gorąco. W pewnej chwili Pan Tomaszewski zaczął stale powtarzać jak mantrę, że Roddick musi przełamać Nadala. Ktoś po meczu nazwał to nawet ,,Piosenką o przełamaniu” hahaha . Gdy Pan Tomaszewski zwrócił na to uwagę Rod przełamał Nadala! Andy zaczął grać kapitalnie, świetnie się bronił, ale także kapitalnie atakował. Jego forhend stał się bardzo destrukcyjny i Rod wygrał seta 3-6. Wtedy odczuwałem wielką radość, ale zarazem bałem się, że w trzeciej partii taki stan pryśnie jak mydlana bańka. Zamiast tego czekało mnie wielkie zaskoczenie. Andy dalej grał kapitalnie, walczył o każdą piłkę i przełamał Rafę na samym początku. Wówczas wściekły Nadal zaczął krzyczeć na siebie i rzucać rakietą. Te nerwy na nic mu nie pomogły, a wręcz przeszkodziły – Andy przełamał go po raz drugi i w efekcie wygrał cały mecz. Mimo tego, że pod koniec meczu Andy był o wiele lepszy to ja nawet przy piłce meczowej odczuwałem lęk, aby coś nagle się nie zepsuło, by Nadal nie wrócił z zaświatów. Jednak chwilę później ogarnęła mnie wielka ulga i zarazem olbrzymia radość bo Andy pokonał Rafę !Długo po tym zwycięstwie nie mogłem ochłonąć. Szkoda, że w meczu finałowym nie było emocji, ale dla mnie jako fana Andyego to był jeden z najlepszych tygodni wjego karierze :D.

_________________
Tytuły (12):
2018: Doha, Pekin
2017: Szanghaj, Bazylea
2016: Queen's Club, Atlanta
2014: Pekin
2013: Montpellier, Atlanta
2012: Kuala Lumpur, Szanghaj, Bazylea

Finały (17):
2018: Dubaj, Umag
2017: Sofia, Barcelona, s-Hertogenbosch', Wimbledon
2016: Genewa, s-Hertogenbosch
2013: Barcelona, Madryt, Paryż - Bercy
2012: Dubaj, Estoril, Madryt, Rzym, Nicea
2011: Los Angeles

Gra podwójna:

Tytuły (4): Wimbledon’13, Australian Open’15, Roland Garros’15, Us Open'17
Finały (3): Us Open’15, Wimbledon’16, US Open'18


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 01 sie 2011, 21:08 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 22 lip 2011, 16:13
Posty: 1016
Lokalizacja: Łuków
Najpiękniejsza chwila w życiu fana ATP - kiedy idol wygrywa turnieje, a szczególnie wtedy kiedy gra najlepiej jak potrafi. Jako przykład dam 2010 rok.

1) Roddick-Nadal (Miami 2010) - Andy zagrał kapitalnie, jeden z najlepszych meczów 2010 roku - oczywiście wg mnie. Nic nie brakowało, efektowne akcje, winnery i przede wszystkim walka do końca. Roddick po prostu grał co najlepiej umiał.

2) Roddick-Soderling (Ciny 2010) - Mononukleoza vs drwal. mono wygrał, a grał bardzo dobrze. Można powiedzieć że łupał, czyli robił to co w nim oprócz serwisu najbardziej lubię.

3) Roddick-Nadal (Londyn WTF 2010) - pomimo porażki byłem z Roddicka zadowolony i to był drugi w moim odczuciu pojedynek z całego sezonu (no może oprócz finału WTF, gdzie Fed grał kosmos i Rafael również). Roddick bił się o każdą piłkę, pierwszy set zagrał genialnie, w drugim miał Nadala na widelcu, ale niestety zabrakło szczęścia. Ten mecz utwierdził mnie w przekonaniu, że nawet słaby z punktu widzenia ostatnich miesięcy Roddick jest groźny dla nawet będącego wówczas w idealnej niemalże formie lidera rankingu, Nadala.

_________________
2003 US Open


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 02 sie 2011, 9:19 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 sie 2011, 17:26
Posty: 10579
Lokalizacja: Bydgoszcz
Każda wygrana Lleytona Hewitta jest dla mnie najpiękniejsza.

_________________
MTT.
W:Davis Cup 2010, Monte Carlo 2011, Rzym 2011, Szanghaj 2011, Rotterdam 2012-2013, Brisbane 2015, Montreal 2015, Australian Open 2016, Lyon 2017, Eastbourne 2018, Waszyngton 2018.
F:Hamburg 2010, Moskwa 2010, Doha 2011, Rotterdam 2011, Sztokholm 2011, Toronto 2012, Winston Salem 2013, Montpellier 2014, Rzym 2014, Sankt Petersburg 2015, Atlanta 2016, Halle 2017, Basel 2017, Indian Wells 2018, Shenzhen 2018.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 02 sie 2011, 11:27 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 lip 2011, 22:04
Posty: 63008
Lokalizacja: Warszawa
Ten mój wstęp pochodzi z 2008 roku, a od tego czasu sporo się wydarzyło. Triumf na kortach Rolanda Garrosa był wzruszający do granic (szczególnie łzy Rogera w takcie szwajcarskiego hymnu). Wimbledon 2009 to także szczególny, przepełniony symboliką turniej. Rekordowy Szlem w ukochanym przez Rogera miejscu, po chyba najtrudniejszym z meczów, jakie stoczył przeciwko Roddickowi. Samo zwycięstwo po dramatycznym 5 secie, na oczach milionów ludzi na całym Świecie i całej historii tenisa (najwięksi dyscypliny w Loży Honorowej) - tego się raczej nie da wyrazić słowami. To był magiczny czas, przełom wiosny i lata AD2009. 16 Szlem w Australii też miało w sobie to 'coś', a teraz jest szczególnie wspominany, kiedy mamy świadomość, że od tamtego czasu nic 'wielkiego' jeszcze nie wpadło.

Trudno jest mi w zasadzie określić tę jedna, nadzwyczajną chwilę. Wolę przyjąć, że było takich CO NAJMNIEJ 16. :D

_________________
MTT - tytuły (17)
2017 (1) Cincinnati M1000
2016 (1) Sankt Petersburg
2015 (1) Rotterdam
2013 (3) Montreal M1000, Rzym M1000, Dubaj
2012 (1) Toronto M1000
2011 (4) Waszyngton, Belgrad, Miami M1000, San Jose
2010 (2) Wiedeń, Rotterdam
2009 (2) Szanghaj M1000, Eastbourne
2008 (2) US Open, Estoril


MTT - finały (21)
2018 (3) Sankt Petersburg, Stuttgart, Marsylia
2017 (2) Sztokholm, Indian Wells M1000
2016 (2) Newport, Rotterdam
2015 (1) Halle
2014 (1) Tokio
2013 (2) Basel, Kuala Lumpur
2011 (3) WTF, Cincinnati M1000, Rzym M1000
2010 (2) Basel, Marsylia
2009 (4) WTF, Stuttgart, Wimbledon, Madryt M1000
2008 (1) WTF


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 02 sie 2011, 16:28 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 sie 2011, 14:17
Posty: 27
Zdecydowanie 2 Wielkoszlemowe triumfy Hewitta z 2001 i 2002 roku, oprócz tego zwycięstwo Roddicka u siebie w domu w 2003 roku, oraz wygrana (bardzo niespodziewana) Safina z Federerem w półfinałowym spotkaniu AO 2005.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 14 sie 2011, 21:29 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 02 sie 2011, 21:30
Posty: 293
Każdy mecz LLeytona, w którym jest zdrowy !

_________________
"It's not how much money I'm playing for. I'm playing because I love the game. I love competing." - Lleyton


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 26 sie 2011, 17:49 
Offline
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 sie 2011, 10:08
Posty: 14653
Jak każdy Nadalofil, wybiorę coś ze spotkań z Federerem ;)
Finał USO z Djokoviciem odpada, bo o ile Karierowy Szlem to fajna sprawa, o tyle w ogóle zdziwiłem się, że Djoković ugrał w tym finale seta, a mecz był średni.

Na początek Australian Open 2009, turniej dla mnie szczególny. Powrót po poważnej kontuzji i wielka niewiadoma. Do tego pierwszy finał Szlema na hardzie po wyczerpującym i niezwykle emocjonującym półfinale z Verdasco, a po drugiej stronie siatki jak zwykle czekał Federer. Mimo że Szwajcar nie zagrał najlepszego meczu, był on pełny bardzo widowiskowych akcji (szczególnie utkwiły mi w pamięci wymiany: przy bodajże trzeciej równowadze przy 2-2 w czwartej partii, oraz przy 5-3 w TB trzeciej partii i kapitalny wolej Rafy) i wypełnione po brzegi Rod Laver Arena co chwila nagradzało obu zawodników owacjami na stojąco. Poza tym była to w zasadzie końcówka czasów, kiedy backhand Rafy służył do zdobywania punktów, a nie do przerzucania piłki pod górkę. Moim zdaniem to był tenisowo najlepszy szlem Rafy, wywalczony po ciężkich bojach, który kosztował go kupę sił i zdrowia. Takie zwycięstwa smakują najlepiej...
Mam ściągnięty 25-minutowy skrót tego spotkania i często do niego wracam :)

Drugi oczywiście nieśmiertelny Wimbledon 2008. O tym meczu napisano już wszystko, więc szczegóły każdy zna. Pamiętam za to, jak po TB 4. seta i zmarnowanym meczbolu przy własnym serwisie (cały kort miał, a zagrał w Feda...) myślałem, że telewizor wyleci przez okno :D
Na szczęście był happy-end i na koniec niezwykła radość :)

_________________
http://www.sportowefakty.pl/tenis

MTT career highlights (16-8):

2018: Metz (W), Toronto (W), Estoril (F), Miami (W), Australian Open (F);
2017: WTF (W), Sztokholm (W), Hamburg (W), Stuttgart (W), Acapulco (W);
2016: WTF (F), Bazylea (F), Cincinnati (W), Roland Garros (F), Marsylia (W), Doha (W);
2015: WTF (W), Bazylea (W), Winston-Salem (W), Hamburg (W), Wimbledon (F), Stuttgart (W), Monte Carlo (F), Indian Wells (F);
2014: Halle (F)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 26 sie 2011, 22:20 
Offline

Rejestracja: 26 lip 2011, 21:37
Posty: 3911
robpal pisze:

Mam ściągnięty 25-minutowy skrót tego spotkania i często do niego wracam :)


Ha! ha!
Właśnie jestem po odświeżeniu sobie tego pojedynku. Dokładnie wczoraj obejrzałam cały mecz na moim nieśmiertelnym (oby :mrgreen: ) staruszku, magnetowidzie.

BH Rafy funkcjonował rewelacyjnie. Fajny meczyk. :D


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 27 sie 2011, 1:31 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 lip 2011, 22:04
Posty: 63008
Lokalizacja: Warszawa
Dorzucę jeszcze jeden, chyba pierwszy z niezapomnianych momentów w mojej kibicowskiej karierze.

Czerwiec 2001, finał Roland Garros Gustavo Kuerten - Alex Corretja.

Z całych sił wtedy kibicowałem Gudze, by oglądać tamten finał nie poszedłem nawet na bardzo prestiżowy mecz podwórkowy w piłę. :P Po 1 secie byłem bardzo zdenerwowany, odnosiłem wrażenie, że Kuertenowi ten mecz może zwyczajnie wymknąć się z rąk. Skończyło się ostatecznie wspaniałym i mimo wszystko pewnym sukcesem. Nagrałem retransmisję na kasecie VHS, co włączam po dziś dzień (chociaż jakość coraz gorsza). TVP1 pokazywała tamten mecz z odtworzenia (od stanu 6-7 5-4) już po północy, stąd też nie mogłem wtedy sobie pozwolić na wcześniejszy sen. Ale byłem wtedy szczęśliwy. :)

_________________
MTT - tytuły (17)
2017 (1) Cincinnati M1000
2016 (1) Sankt Petersburg
2015 (1) Rotterdam
2013 (3) Montreal M1000, Rzym M1000, Dubaj
2012 (1) Toronto M1000
2011 (4) Waszyngton, Belgrad, Miami M1000, San Jose
2010 (2) Wiedeń, Rotterdam
2009 (2) Szanghaj M1000, Eastbourne
2008 (2) US Open, Estoril


MTT - finały (21)
2018 (3) Sankt Petersburg, Stuttgart, Marsylia
2017 (2) Sztokholm, Indian Wells M1000
2016 (2) Newport, Rotterdam
2015 (1) Halle
2014 (1) Tokio
2013 (2) Basel, Kuala Lumpur
2011 (3) WTF, Cincinnati M1000, Rzym M1000
2010 (2) Basel, Marsylia
2009 (4) WTF, Stuttgart, Wimbledon, Madryt M1000
2008 (1) WTF


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 04 wrz 2011, 15:22 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 lip 2011, 12:28
Posty: 714
Lokalizacja: Wrocław
Tenis w TVP :o To ja jestem z tych czasów ,,eurosportowych'' :D

Dla mnie pięknymi chwilami były pierwsze lata, gdy oglądałem tenis. Mecz Ferrero - Verkerk i wygrana Hiszpana w WS, pierwszy szlem Feda, Coria - Gaudio czy amerykańskie mastersy 2003 i US Open 2003.

Oczywiście, największymi chwilami szczęścia są bezwzględnie wygrane Djokovica - szczególnie tegoroczne zwycięstwo na kortach Wimbledonu :)

_________________
MTT - tytuły (10)
2018 (1): Montpellier
2011 (1): US Open
2010 (2): Houston, Metz
2009 (3): Belgrad, Madryt, Stuttgart
2008 (3): Hamburg, Bangkok, Tokio
____________________
2013: Finał Wimbledonu


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 15 wrz 2011, 1:00 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 lip 2011, 18:51
Posty: 4239
Związane z Federerem:
- RG 2009 - nie ma sensu rozwijać. Każdy wie o co chodzi.
- USO 2008 - nie wierzyłem szczerze mówiąc, że Roger jest w stanie wygrać Szlema w tak beznadziejnym dla siebie sezonie. Na szczęście myliłem się.
- AO 2007 - pierwszy wygrany finał Federera który oglądałem. Mam sentyment do tamtego meczu.

Związane z Nadalem:
- USO 2010 - mecz co prawda średni, ale rezultat końcowy bardzo mnie ucieszył. Rafa coraz lepiej grał na hardzie i moim zdaniem karierowego Szlema skompletował zasłużenie.

Związane z Nalbandianem:
- Waszyngton 2010 - dobrze było zobaczyć Davida zdrowego, mogącego grać. Zdobycie tytułu pogłebiło moją radość z powrotu Davida do gry.

_________________
MTT:
W(12): Eastbourne 2010 i 11 innych.

Tour de France 1986, 1989, 1990.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 21 gru 2011, 17:53 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 lip 2011, 9:19
Posty: 6462
Ja za to bylem niezmiernie rad po zwycięstwie Feda nad Nadalem w Hamburgu 2007. Pierwszy mecz wygrany na mącze. Po pierwszym secie myślałem, że pójdzie gładko dla Hiszpana, jednak później Roger przejął inicjatywę, a Rafie zabrakło sił.

Miło wspominam też zwycięstwo w Wimbledonie 2007 oraz historyczny triumf na Roland Garros 2009. Dosyć sympatyczną niespodzianką był dla mnie triumf w WTF 2010.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 31 gru 2011, 18:50 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 gru 2011, 0:02
Posty: 5261
Cóż, mógłbym Wam poopowiadać o swoich przeżyciach podczas meczów Martiny H., ale skoro nie chcecie... hahaha

Najpiękniejsza chwila? Pewnie, że IW 2010... Że jak to? 31 lat i teraz masz zamiar to zrobić, Ivan?? I zrobił... I to nie dzięki błędom innych, ale w swoim starym świetnym stylu... Poza tym całe sezony 05-06 są dla mnie świetnym wspomnieniem.

Szczególny był też finał Lyonu 2009, ten powrót do gry z tenisowego niebytu.

Dwa wielkie mecze Robina na RG 09 i 10, zapierające dech w piersiach, że tak w ogóle można grać...

Niesamowicie intensywny był też półfinał AO 05 Fed-Marat, siedziałem z wybałuszonymi oczyma przez cały czas i do dziś uważam, że poziom tego meczu jest wręcz nieporównywalny z żadnym innym. Jeśli chodzi o męskie mecze to mój zdecydowany nr 1.

Wczesne finały AO, RG, USO pamiętane jak przez mgłę, ale jednak... Oglądanie meczów Samprasa, Agassiego i rosnąca świadomość tego, na kogo się patrzy... Zdecydowanie fajne wspomnienie ;)

_________________
I know the pieces fit.

https://www.ponapisach.pl/author/przemyslaw-brudzynski


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 01 sty 2012, 16:03 
Offline

Rejestracja: 26 lip 2011, 21:37
Posty: 3911
Hmmm.?!!! Najpiękniejsza chwila (chwile) w życiu fana.?

Takie, w których mogę bez obciążeń czasowych zasiąść przed ekranem TV lub monitorem komputera, z ulubionymi przekąskami, na ulubionej kanapie. Zimą, obowiązkowo termoforek. ;) :P
Kiedy emocje sięgają zenitu, a szczęka opada z powodu fenomenalnych zagrań.
Kiedy wygrywa ten, któremu kibicuję. :mrgreen:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 01 sty 2012, 18:12 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lip 2011, 17:13
Posty: 15959
AO 07; całe.

_________________
Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 12 mar 2012, 22:44 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 lip 2011, 22:04
Posty: 63008
Lokalizacja: Warszawa
Jeszcze jeden moment:



Szczególnie rozbraja mnie ten moment, podczas którego odgrywany jest szwajcarski hymn.

_________________
MTT - tytuły (17)
2017 (1) Cincinnati M1000
2016 (1) Sankt Petersburg
2015 (1) Rotterdam
2013 (3) Montreal M1000, Rzym M1000, Dubaj
2012 (1) Toronto M1000
2011 (4) Waszyngton, Belgrad, Miami M1000, San Jose
2010 (2) Wiedeń, Rotterdam
2009 (2) Szanghaj M1000, Eastbourne
2008 (2) US Open, Estoril


MTT - finały (21)
2018 (3) Sankt Petersburg, Stuttgart, Marsylia
2017 (2) Sztokholm, Indian Wells M1000
2016 (2) Newport, Rotterdam
2015 (1) Halle
2014 (1) Tokio
2013 (2) Basel, Kuala Lumpur
2011 (3) WTF, Cincinnati M1000, Rzym M1000
2010 (2) Basel, Marsylia
2009 (4) WTF, Stuttgart, Wimbledon, Madryt M1000
2008 (1) WTF


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 06 wrz 2012, 0:16 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 22 lip 2011, 16:13
Posty: 1016
Lokalizacja: Łuków
Teraz to sobie uświadomiłem - każdy mecz jaki mój ulubieniec rozegrał był/jest niesamowity i najpiękniejszy. Nie ważne czy grał jak mistrz, czy jak ostatnia oferma, ważne że grał i widok walczącego go o każdą dawał wiele radości. :)

_________________
2003 US Open


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 12 lut 2013, 17:29 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 lip 2011, 9:19
Posty: 6462
W niedzielę mój nowy idol wygrał w Vina del Mar swój pierwszy tytuł :D . Ileż nerwów, ileż łez, ileż chusteczek higienicznych jednowarstwowych. Warto było w niedzielny wieczór zasiąść przed szklanym ekranem i przeżyć tak wielki sukces :padam:.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 36 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna

Strefa czasowa UTC+2godz.


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
POWERED_BY