mtenis.com.pl

mtenis.com.pl

Forum tenisowe ATP
Dzisiaj jest 21 cze 2018, 20:20

Strefa czasowa UTC+2godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 25 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
PostZamieszczono: 31 gru 2013, 18:19 
Online
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 lip 2011, 22:04
Posty: 58951
Lokalizacja: Warszawa
Zakładam swój ulubiony temat także w tym dziale - potraktujmy to jako filię.

Dużo się o WTA mówi, dużo pisze, jeszcze więcej wychwala się Agnieszkę, a jak jest naprawdę? Gdzie jest WTA dziś, a gdzie było wczoraj?

Zadałbym pytanie, jak to się ma do ATP, ale jak mnie dobrze znacie - nie lubię dolewać oliwy do ognia.

_________________
MTT - tytuły (17)
2017 (1) Cincinnati M1000
2016 (1) Sankt Petersburg
2015 (1) Rotterdam
2013 (3) Montreal M1000, Rzym M1000, Dubaj
2012 (1) Toronto M1000
2011 (4) Waszyngton, Belgrad, Miami M1000, San Jose
2010 (2) Wiedeń, Rotterdam
2009 (2) Szanghaj M1000, Eastbourne
2008 (2) US Open, Estoril


MTT - finały (20)
2018 (2) Stuttgart, Marsylia
2017 (2) Sztokholm, Indian Wells M1000
2016 (2) Newport, Rotterdam
2015 (1) Halle
2014 (1) Tokio
2013 (2) Basel, Kuala Lumpur
2011 (3) WTF, Cincinnati M1000, Rzym M1000
2010 (2) Basel, Marsylia
2009 (4) WTF, Stuttgart, Wimbledon, Madryt M1000
2008 (1) WTF


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 01 sty 2014, 13:47 
Offline

Rejestracja: 24 sty 2012, 20:05
Posty: 478
DUN I LOVE pisze:
Gdzie jest WTA dziś, a gdzie było wczoraj?


Jeżeli uznamy, że 2009-2011 to najgorszy okres WTA, a 1999-2003 najlepszy, to gdzieś pomiędzy jest obecne WTA, trochę bliżej tego złego okresu.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 04 sty 2014, 21:44 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 gru 2011, 0:02
Posty: 5257
Lokalizacja: Warszawa
Moja wstępna ocena sytuacji wedle klucza:

Ścisła czołówka (top 5) - Niby nie jest tragicznie, są zawodniczki wybitne (Serena, Masza), są takie, które również zdążyły wejść do historii (Wika, Lina), są dwie wyraziste dominatorki (Serena, Wika), jest pewien (niezbyt wysoki trzeba przyznać) stopień nieprzewidywalności. A jednak czegoś ewidentnie brakuje. Chyba przede wszystkim różnorodności - same baselinerki, w tym co najmniej 3 mocno do siebie podobne. Ten top kobiecych rozgrywek wyraża dziś, podobnie jak top męski, przede wszystkim skuteczność tenisa - jego estetycznej, a przede wszystkim technicznej strony tu jednak mocno brakuje.

Szeroka czołówka (powiedzmy top 10) - znów stany średnie. Tym razem nieco za dużo krąży tu defensorek, z których w dodatku nie wszystkie są regularnie w na tyle dobrej formie, by się tu znajdować. Errani, Jankovic, Woźniacka - zdecydowanie o jedną solidną, ale pozbawioną największych tryumfów rzemieślniczkę jest tu za dużo. Sporym urozmaiceniem jest Kvitova, ale tu z kolei występuje inna kontrowersja - jej miejsce poza ściśłą czołówką świadczy jednak o tym, że dziewczyna swój nieprzeciętny potencjał ewidentnie marnuje.

Ścisłe zaplecze (top 20) - nieco więcej urozmaicenia. Pojawiają się tu bardzo znaczące nazwiska tenisistek, które coś wniosły do dyscypliny (Stosur, Ivanovic), są też świetne techniczki (Flipkens, Vinci) oraz inne godne wyróżnienia i utalentowane zawodniczki o interesujących stylach (Kirilenko, Lisicki, Stephens, Halep), jest w sumie przegląd przez prawie wszystkie strategie gry, choć można też na to spojrzeć inaczej - miejsce Lisickiej czy Stephens (ta druga ma jeszcze trochę czasu) jest niewątpliwie wyżej, Stosur i Ivanovic też jeszcze nie osiągnęły wieku, który by skazywał na prezentowaną przez nie obecnie tenisową wegetację... Minusem jest też brak naprawdę młodych zawodniczek (oprócz Stephens)

Szerokie zaplecze (top 50) - tu już jest naprawdę bardzo dobrze. Cała galeria stylów i technik - allcourterki klasyczne (Kuźniecowa, Rybarikova, Mattek - Sands) i nowoczesne (Pawljuczenkowa, Barthel, Hampton), radykalne ofensorki (Cibulkova, Robson), wysublimowane baselinerki (Svitolina, Voegele), młode i uzdolnione (Bouchard, Keys), znalazło się też miejsce dla postaci już historycznych (Venus, Schiavone). A między nimi jeszcze kilka ciekawych nazwisk. Oczywiście można żałować, że choć kilka z tych zawodniczek nie jest wyżej, ale nie sposób zaprzeczyć, że szerokie zaplecze WTA ma się obecnie znakomicie.

Reszta stawki (top 100 i więcej) - podobnie jak poprzednia rubryka, bardzo ciekawie. Choć tutaj to najbardziej naturalne - po prostu tych jest najwięcej. :D Prawdziwa wylęgarnia niespełnionych/właśnie niespełniających się talentów: Zheng, Goerges, Hercog, Woskobojewa, Szwiedowa, Pietrowa, Paszek (ta ostatnia to już końcówka top 200) i zawodniczek wielce obiecujących (wiadomo - Vekic, Barty, Putincewa i cała reszta)... Oczywiście, to, że taka Martic, Minella czy Birnerova nie sa wyżej jest faktem nieco dramatycznym, jednakże oprócz tego negatywnego aspektu, który dotyczy całego współczesnego tenisa, doprawdy jest na tyłach WTA kogo oglądać. A już zawodniczek tak dziwnych, osobliwych i zarazem wyrazistych jak Hsieh, Niculescu czy Date-Krumm po prostu wstyd nie znać.

Podsumowując, dominują stany średnie, z tendencjami wyraźnie zwyżkowymi na tyłach i dość bolesną jednak stagnacją na samej górze, tak od 20 miejsca, z pewnymi, wspomnianymi już wyjątkami. Współczesne WTA wzbudza we mnie odczucia ambiwalentne: z jednej strony takie tenisistki, jak Flipkens, Hampton czy Martic można oglądać godzinami a młodych zawodniczek z potężnym potencjałem nie brakuje, z drugiej jednak 2-3 świetne techniczki w top 20 to zdecydowanie za mało, a monotonia i stagnacja, które zdominowały ostatnio obraz top 10, trochę jednak kolą w oczy. Osobiście bardzo cenię WTA za to, że mimo iż urozmaiconej gry w topie brakuje, wciąż dominuje tu ofensywa, jakaś chęć kreacji gry i wola przejęcia inicjatywy, choćby nawet za pomocą bardzo prostych środków. Czterech defensorów w czubie ATP to jednak gruba przesada i porażka tenisa - przede wszystkim jeśli chodzi o stronę strategiczno-techniczną oraz estetyczną.

_________________
I know the pieces fit.

http://film.org.pl/author/przemek-brudzynski/


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 05 sty 2014, 2:29 
Online
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 lip 2011, 22:04
Posty: 58951
Lokalizacja: Warszawa
Przemek, kiedy według Ciebie WTA było w najlepszej kondycji? Oczywiście mam na myśli czasy, które pamiętasz z ekranów TV i które rozumiesz na w miarę sensownym poziomie.

_________________
MTT - tytuły (17)
2017 (1) Cincinnati M1000
2016 (1) Sankt Petersburg
2015 (1) Rotterdam
2013 (3) Montreal M1000, Rzym M1000, Dubaj
2012 (1) Toronto M1000
2011 (4) Waszyngton, Belgrad, Miami M1000, San Jose
2010 (2) Wiedeń, Rotterdam
2009 (2) Szanghaj M1000, Eastbourne
2008 (2) US Open, Estoril


MTT - finały (20)
2018 (2) Stuttgart, Marsylia
2017 (2) Sztokholm, Indian Wells M1000
2016 (2) Newport, Rotterdam
2015 (1) Halle
2014 (1) Tokio
2013 (2) Basel, Kuala Lumpur
2011 (3) WTF, Cincinnati M1000, Rzym M1000
2010 (2) Basel, Marsylia
2009 (4) WTF, Stuttgart, Wimbledon, Madryt M1000
2008 (1) WTF


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 05 sty 2014, 13:27 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 gru 2011, 0:02
Posty: 5257
Lokalizacja: Warszawa
Czasy sprzed 2000 roku pamiętam, ale nie na tyle dobrze, by wystawiać jakieś miarodajne ogólne oceny; dlatego z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że najwyższy poziom, jaki widziałem miało WTA w latach 01-02, z czego ten pierwszy zapadł mi chyba najbardziej w pamięci. Wystarczy spojrzeć na notowanie końcoworoczne: w top 10 same wielokrotne szlemowe zwyciężczynie plus Jelena Dokic, uznawana wówczas za wielki talent, który może dołączyć do tego grona w przyszłości. Hingis walcząca z odwiecznymi rywalkami, Davenport i Capriati, młode, ale już przejawiające znamiona geniuszu Cljsters i Henin, osiągająca tenisową dojrzałość Mauresmo, wkraczające na piedestał siostry Williams, wciąż przewijająca się w szerokiej czołówce Seles. W samej tylko top 10 przekrój przez prawie wszystkie możliwe techniki gry, jako że znalazły się tu mistrzynie gry na wszystkich możliwych nawierzchniach. I przede wszystkim, obłędne mecze, niezapomniane finały Szlemów, jak finał RG 2001 czy AO 2002 - od dawna przymierzam się do napisania czegoś w swoim stylu o tym ostatnim i wciąż jakoś brakuje mi odwagi... :)

_________________
I know the pieces fit.

http://film.org.pl/author/przemek-brudzynski/


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 05 sty 2014, 17:13 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 sie 2013, 23:07
Posty: 241
Trochę nie pasuje mi Janković wśród Errani i Wozniacki. Jednak Jelena ma jakąś tam broń, jakąś moc (w postaci backhandu, który w Brisbane zdawała się umacniać), czego o pozostałej dwójce powiedzieć nie można (świetne przygotowanie fizyczne CW można już wrzucić między bajki).

Roześmiałem się widząc nazwisko Birnerovej :lol: Nie wiem, czy to z żalu za marnowanym potencjałem, czy z tego, że ktoś o niej jeszcze pamięta. Ile to już lat tej tułaczki pomiędzy 59. a 250. miejscem... I jeszcze ten znak nadziei w postaci Wimbledonu, gdzie rozegrała jeden z najlepszych turniejów życia. Ale wszystko wróciły do normy i do swoich sukcesów dopisała porażki z takimi tuzami, jak Prathana G. Thombare i Natalia Orłowa (z całym szacunkiem dla obydwu zawodniczek).

Największym problemem współczesnego WTA zdaje się brak wielkich widowisk na najwyższym szczeblu. Finały turniejowe na wysokim poziomie można policzyć na palcach jednej ręki, nie mówiąc już o meczach pomiędzy samym Top 10 (oprócz Azarenka-Williams) :roll:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 06 sty 2014, 10:02 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 gru 2011, 0:02
Posty: 5257
Lokalizacja: Warszawa
Spain07 pisze:
Roześmiałem się widząc nazwisko Birnerovej :lol: Nie wiem, czy to z żalu za marnowanym potencjałem, czy z tego, że ktoś o niej jeszcze pamięta. Ile to już lat tej tułaczki pomiędzy 59. a 250. miejscem... I jeszcze ten znak nadziei w postaci Wimbledonu, gdzie rozegrała jeden z najlepszych turniejów życia. Ale wszystko wróciły do normy i do swoich sukcesów dopisała porażki z takimi tuzami, jak Prathana G. Thombare i Natalia Orłowa (z całym szacunkiem dla obydwu zawodniczek).


Birnerovą poznałem tak w okolicach 06, kiedy, zwłaszcza przy AO 07, wydawało się, że się przebije. To jedna z tych zawodniczek, na które się czeka, czeka się latami żyjąc złudzeniami jakichś pojedynczych zwycięstw, aż w końcu człowiek uświadamia sobie, że tak już po prostu będzie do końca... :) Mam podobnie z Woskobojewą, więc wiem, co to znaczy.

_________________
I know the pieces fit.

http://film.org.pl/author/przemek-brudzynski/


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 17 sty 2014, 2:06 
Online
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 lip 2011, 22:04
Posty: 58951
Lokalizacja: Warszawa
Ciężki żal tyłek ściska, ale po przejrzeniu par III rundy AO stwierdzam, że w WTA dzieje się dużo więcej niż u konkurencji.

Co za dno. :/

_________________
MTT - tytuły (17)
2017 (1) Cincinnati M1000
2016 (1) Sankt Petersburg
2015 (1) Rotterdam
2013 (3) Montreal M1000, Rzym M1000, Dubaj
2012 (1) Toronto M1000
2011 (4) Waszyngton, Belgrad, Miami M1000, San Jose
2010 (2) Wiedeń, Rotterdam
2009 (2) Szanghaj M1000, Eastbourne
2008 (2) US Open, Estoril


MTT - finały (20)
2018 (2) Stuttgart, Marsylia
2017 (2) Sztokholm, Indian Wells M1000
2016 (2) Newport, Rotterdam
2015 (1) Halle
2014 (1) Tokio
2013 (2) Basel, Kuala Lumpur
2011 (3) WTF, Cincinnati M1000, Rzym M1000
2010 (2) Basel, Marsylia
2009 (4) WTF, Stuttgart, Wimbledon, Madryt M1000
2008 (1) WTF


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 17 sty 2014, 16:04 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 sie 2013, 23:07
Posty: 241
DUN I LOVE pisze:
Ciężki żal tyłek ściska, ale po przejrzeniu par III rundy AO stwierdzam, że w WTA dzieje się dużo więcej niż u konkurencji.

Co za dno. :/


Po 40-tym, niejako jubileuszowym Rafole zmienisz zdanie :ok:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 01 wrz 2014, 23:31 
Online
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 lip 2011, 22:04
Posty: 58951
Lokalizacja: Warszawa
Chaos.

http://www.przegladsportowy.pl/porazki- ... 12741.html

_________________
MTT - tytuły (17)
2017 (1) Cincinnati M1000
2016 (1) Sankt Petersburg
2015 (1) Rotterdam
2013 (3) Montreal M1000, Rzym M1000, Dubaj
2012 (1) Toronto M1000
2011 (4) Waszyngton, Belgrad, Miami M1000, San Jose
2010 (2) Wiedeń, Rotterdam
2009 (2) Szanghaj M1000, Eastbourne
2008 (2) US Open, Estoril


MTT - finały (20)
2018 (2) Stuttgart, Marsylia
2017 (2) Sztokholm, Indian Wells M1000
2016 (2) Newport, Rotterdam
2015 (1) Halle
2014 (1) Tokio
2013 (2) Basel, Kuala Lumpur
2011 (3) WTF, Cincinnati M1000, Rzym M1000
2010 (2) Basel, Marsylia
2009 (4) WTF, Stuttgart, Wimbledon, Madryt M1000
2008 (1) WTF


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 01 wrz 2014, 23:34 
Offline

Rejestracja: 15 lip 2011, 17:13
Posty: 14748
I jemu jeszcze za to zapłacili. :D


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 01 wrz 2014, 23:38 
Online
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 lip 2011, 22:04
Posty: 58951
Lokalizacja: Warszawa
Szkoda gadać.

_________________
MTT - tytuły (17)
2017 (1) Cincinnati M1000
2016 (1) Sankt Petersburg
2015 (1) Rotterdam
2013 (3) Montreal M1000, Rzym M1000, Dubaj
2012 (1) Toronto M1000
2011 (4) Waszyngton, Belgrad, Miami M1000, San Jose
2010 (2) Wiedeń, Rotterdam
2009 (2) Szanghaj M1000, Eastbourne
2008 (2) US Open, Estoril


MTT - finały (20)
2018 (2) Stuttgart, Marsylia
2017 (2) Sztokholm, Indian Wells M1000
2016 (2) Newport, Rotterdam
2015 (1) Halle
2014 (1) Tokio
2013 (2) Basel, Kuala Lumpur
2011 (3) WTF, Cincinnati M1000, Rzym M1000
2010 (2) Basel, Marsylia
2009 (4) WTF, Stuttgart, Wimbledon, Madryt M1000
2008 (1) WTF


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 04 paź 2014, 16:34 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 gru 2011, 0:02
Posty: 5257
Lokalizacja: Warszawa
No własnie. Wśród miłośników WTA (tych prawdziwych, nie malowanych :P ) od dawna wiele mówi się o tym, co przyniesie nadchodząca od paru lat zmiana warty, jakie będą rządy nowej generacji tenisistek. Czy przyniosą o wiele wyższy poziom? Nową jakość? Będą stanowić nawiązania do złotych czasów kobiecego tenisa?
Kilka lat temu, gdy na horyzoncie pojawiły się takie nazwiska jak Barty, Putincewa, Switolina, Robson nieco później Hibi, Townsend kibiców opanował entuzjazm - nadchodzi powrót dobrej, wszechstronnej, błyskotliwej technicznie gry w WTA. Dodatkowo, grająca jeszcze nieco ciekawiej niż teraz Genie Bouchard. Wydawało się, że będzie wręcz rewelacyjnie. Jak to wygląda z perspektywy czasu? Wciąż nie jest, choć nie da się zaprzeczyć, że entuzjazm już nieco ostygł. Ww. zawodniczki dziś albo borykają się z kontuzjami, albo ze swoją grą i jak dotąd nie przebiły się na dobre do głównego cyklu. Z tych, które wymieniłem tylko Switolina to zrobiła. "Na świeczniku" znalazły się natomiast przede wszystkim Bouchard z nieco zubożoną już grą, Muguruza, Bencic. I po tym bardzo widać, że przekonania i nadzieje trzeba zweryfikować - powrót do technicznego, allcourtowego tenisa raczej nas nie czeka. Z drugiej strony, ta trójka,o której napisałem w poprzednim zdaniem (plus wiele, o których teraz nie piszę a które pewnie do nich w przyszłości dołączą) też gwarantuje podniesienie nieco obecnego poziomu i to, że WTA być może znów będzie się kojarzyć z nieco szlachetniejszą grą z końcowej niż przebijactwo bądź rzeźnia. Tylko i aż...

_________________
I know the pieces fit.

http://film.org.pl/author/przemek-brudzynski/


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 05 paź 2014, 20:21 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 lip 2012, 23:33
Posty: 176
W mojej ocenie tenis kobiecy stoi obecnie na poziomie "średnio-średnim"... pojęcie wyjątkowo toporne ale mające na celu podkreślenie braku błysku, braku zawodniczek, których kariera i droga do ewentualnej wielkości przyciągałaby tłumy i zwiększyły zainteresowanie dyscypliną. Jest trochę ciekawych zawodniczek, nawet zdarzają się niespodzianki, a jednak na ten moment rozczarowują...

W zależności od przyjętych kryteriów wnioski końcowe mogą być oczywiście rozbieżne ale na pewno na niekorzyść wypada fakt iż przedstawicielka poprzedniej epoki potrafiła powrócić z tenisowej emerytury i niemalże porozstawiać po kątach obecną elitę. Naturalnie mam na myśli Kim Clijsters, która zawodniczką była bardzo dobrą ale nie potrafiła przełożyć swoich atutów na ostateczne triumfy w turniejach z cyklu Wielkiego Szlema przez co jej 3 z 4 tytułów właśnie w tym cyklu przyszły po powrocie na korty.

Fakt dominacji Sereny Williams również postrzegam jako swoistą słabość obecnej epoki choć może się to zmieniać skoro numer 1 rankingu WTA była w stanie wygrać w tym roku tylko US Open.

Z obecnie grających młodszych zawodniczek, które sięgnęły po najwyższe trofea, tak naprawdę "uznaję" talent wyłącznie Wiktorii Azarenki oraz Petry Kwitowej. Według mnie Azarenka jest najlepszą tenisistką swojego pokolenia o najbardziej wszechstronnym wyszkoleniu technicznym, a przyznaję to z bólem gdyż jej aparycja oraz kortowa maniera sprawiają iż ciężko ją polubić ale nie sposób odmówić jej wcześniej wymienionych przymiotów. Tenis prezentowany przez Wiktorię był bardzo wymagający fizycznie, mogła wchodzić w długie wymiany dzięki sile zagrań z obu stron, to sprawiało iż jako jedyna mogła w sposób regularny rywalizować z Sereną Williams oraz przekładało się na wynik spotkań z Agnieszką Radwańską, nie robiły na Białorusince niekończące się wymiany, które są zmorą dla szeroko pojętej czołówki tenisa kobiecego. Kontuzje oraz życie prywatne w mojej ocenie przekreśliło jej szanse na kolejne wygrane na najwyższym szczeblu na wiele, wiele miesięcy żeby nie powiedzieć lat... prawdę mówiąc nie sądzę aby wróciła już do tego co potrafiła zaprezentować kiedyś.
Jeśli chodzi o Petrę Kwitową to posiada ona naturalną zdolność do grania potężnych kończących piłek co w połączeniu z jej leworęcznością sprawia iż potrafi zagrozić każdej zawodniczce. Prezentuje jednak tenis bardzo nierówny, a długimi okresami jej przygotowanie fizyczne pozostawiało wiele do życzenia. Jej wygrane na kortach Wimbledonu nie uważam za przypadek.

Dlaczego tylko te 2 zawodniczki? Może dlatego iż Li Na jest dla mnie zubożoną wersją Kim Clijsters, może posiada większą łatwość kończenie wymian ale nigdy nie osiągnęła poziomu regularności Belgijki - wielokrotnie miała potężne problemy z domykaniem spotkań. Jej tytuł na kortach ziemnych Paryża był oczywiście jak najbardziej zasłużony ale już przyglądając się tytułowi z Australii mam wątpliwości gdyż wygrana przyszła tylko kiedy w finale stanęła naprzeciwko niej debiutantka.

Szeroko pojęta czołówka jest ciekawa i zróżnicowana ale kiedy przychodzi do tych najważniejszych imprez to zaczynają się schody. Nadzwyczaj dobrze na tym polu prezentuje się Bouchard ale tu też czegoś brakuje.
Agnieszka Radwańska to w moich oczach rzemieślniczka, której karierę uważam za rozdmuchaną przez media, którym zależy na dobrym wizerunku dyscypliny - wykreowanie postaci prezentującej tenis kunsztowny i inteligentny. Przyrównywanie Polki do Martiny Hingis uważam za bluźnierstwo, a zapętlanie stwierdzeń o geniuszu technicznym Agi traktuję jako wciskanie ciemnoty nie orientującym się w aspektach technicznych dyscypliny kibicom. Sukcesy Polki są mi obojętne ale z przerażeniem wysłuchuję kolejnych epopei wygłaszanych przez polskich komentatorów, którzy nie mają pojęcia o czym mówią. Pragnę przypomnieć iż sukcesy Radwańskiej przyszły wraz z postawieniem na przebijaniu martwych piłek w nieskończoność, tzw. czop, lob, "z przykucu", leżąc to nieistotne, przebić jakkolwiek bo gro przeciwniczek nie potrafi poruszać się do przodu wpadając na piłkę, a jak przychodzi do zagrania smecza to mają śmierć w oczach - tutaj właśnie tkwił klucz do problemów z Azarenką, Białorusinka potrafiła wejść w kort i nie zepsuć. Przepraszam ewentualnych fanów Agnieszki Radwańskiej ale tak postrzegam jej postać...

Można długo i barwnie przeanalizować większość zawodniczek z obecnej czołówki ale wydaje się iż na ten moment brakuje na firmamencie nowych wybitnych postaci, choć za takową wielu uważa Eugenie Bouchard to ja mam ambiwalentne odczucia względem Kanadyjki. Liczę że kolejne lata przyniosą więcej świeżości i poprawę tego najwyższego, chciałoby się rzec, szlemowego poziomu u obecnych i przyszłych przedstawicielek cyklu WTA.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 05 paź 2014, 20:49 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 gru 2011, 0:02
Posty: 5257
Lokalizacja: Warszawa
Akurat Kim broni się czysto tenisowo w sposób absolutny. No i przed przerwą w karierze miała jednak jednego Szlema, wygranego bardzo przekonująco z nie byle kim, 4 finały też z nie byle jakimi rywalkami, w tym jeden z nich to jeden z bardziej pamiętnych kobiecych finałów Szlema w ogóle...
No i nie bardzo wiem, co ma jej powrót do tenisa i sukcesy sprzed kilku lat do stanu obecnego WTA. :P
Ja też jednak wyżej stawiam umiejętności Kvitowej niż Azarenki. Przypomnę, że Petra w pierwszych latach kariery grała nieco inny tenis niż dziś - bardziej techniczny, z większym parciem na siatkę. Choć i dziś nie porzuciła tych zapędów zupełnie. Ale oczywiście nie deprecjonuję też Białorusinki, choć za nią nie przepadam. To też tenisistka z niezłym, nieco niedocenianym czuciem (choć nie takim, jak Petra) i może trochę bardziej hmmm... uniwersalną grą niż Czeszka, bardziej stworzoną do seryjnych dużych sukcesów. Choć kto wie, czy tu nie powinno się używać czasu przeszłego...
Z resztą się zgadzam, zwłaszcza z oceną gry Radwańskiej. :) I z tą średniością też, tylko ciekaw jestem, jak M270 oceniasz inne niż Bouchard przedstawicielki "nowej fali" - Muguruzę, Switolinę czy Bencic?

_________________
I know the pieces fit.

http://film.org.pl/author/przemek-brudzynski/


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 05 paź 2014, 21:20 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 lip 2012, 23:33
Posty: 176
Jacques D. pisze:
Akurat Kim broni się czysto tenisowo w sposób absolutny. No i przed przerwą w karierze miała jednak jednego Szlema, wygranego bardzo przekonująco z nie byle kim, 4 finały też z nie byle jakimi rywalkami, w tym jeden z nich to jeden z bardziej pamiętnych kobiecych finałów Szlema w ogóle...
No i nie bardzo wiem, co ma jej powrót do tenisa i sukcesy sprzed kilku lat do stanu obecnego WTA. :P
Przytoczenie Clijsters nie miało na celu deprecjonowania jej osiągnięć i umiejętności, a pewną konfrontację "starego" z "nowym". Zdobycie przez Kim 3 tytułów z cyklu Wielkiego Szlema po powrocie wg mnie pokazuje iż świetna zawodniczka z poprzedniej epoki, która przez ówczesny poziom cyklu WTA nie mogła aż tyle ugrać na podstawie czego można dokonać uzasadnionej oceny iż obecny cykl rozgrywkowy kobiet nie umywa się do tego z lat ubiegłych. Oczywiście zgadzam się iż wyniki Belgijki było nie było sprzed 3 lat nie są już aż tak "aktualne" w kontekście poziomu stricte "obecnego" WTA.
Choć to co się zdarzyło wpisuje się w moją opinię w ramach której okolice roku 2010 były chyba najgorszymi spośród tych które pamiętam...

Jacques D. pisze:
I z tą średniością też, tylko ciekaw jestem, jak M270 oceniasz inne niż Bouchard przedstawicielki "nowej fali" - Muguruzę, Switolinę czy Bencic?
Nie podejmuję się oceny tej trójki. Za mało dane mi było obejrzeć w ich wykonaniu. Jednakowoż nie widzę w sposobie prowadzenia gry Bencic następczyni Martiny Hingis, która jest u mnie na piedestale wraz z Justine Henin. Belinda w kontekście zaplecza ma wszystko aby osiągnąć sukces - sponsorzy, trenerkę z autorytetem... teraz tylko przełożyć to na wyniki.

Skoro padło już nazwisko Henin to wysunę hipotezę iż obecny tenis pozbawiony jest specjalistek od gry na ceglanej mączce. Taką wybitną specjalistką była właśnie Juju. Teoretycznie mamy Errani czy Vinci, których gra procentuje na tej nawierzchni ale w ich grze dostrzegam wyłącznie rzemiosło. Wygrane Szarapowej na cegle, i to dwukrotnie odbieram z niesmakiem. Oczywiście jej tenis ewoluował co pozwoliło jej zdobyć ten brakujący tytuł na kortach imienia Rolanda Garrosa ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że to wszystko w swoiście sprzyjających okolicznościach ze względu na stawkę w kobiecym tenisie. Dziwnie wygląda lista ostatnich triumfatorek francuskiej imprezy. Nie są to zawodniczki, które wypadły sroce spod ogona, ba są to jakby nie było wielkie postacie dyscypliny ale... no, nie "komponują" mi się z pucharem muszkieterów.

Aha, zgadzam się iż Kwitowa jest talentem, jakby to określić, bardziej naturalnym?
W każdym razie mniej "wypracowanym treningowo", a bardziej wrodzonym.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 06 paź 2014, 2:40 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 gru 2011, 0:02
Posty: 5257
Lokalizacja: Warszawa
M270 pisze:
Jednakowoż nie widzę w sposobie prowadzenia gry Bencic następczyni Martiny Hingis, która jest u mnie na piedestale wraz z Justine Henin.


:brawo:

Oczywiście, że Bencic nie jest żadną następczynią Hingis. Ludzkość od dawna stara się takową znaleźć (nieodmiennie mnie fascynuje, dlaczego), lecz niestety, kolejne kandydatki zawodzą ją niedługo po ogłoszeniu nominacji. Problem polega na tym, że Martina miała jeden z najbardziej wizjonerskich stylów w całej historii tenisa. Niesłychanie bogaty, złożony z całej gamy elementów. Choć te elementy teoretycznie do siebie czasem nie pasowały, tworzyły całość idealnie spójną. Kto jak kto, ale akurat ja dokładnie przeanalizowałem to zagadnienie. :)
Dlatego tak trudno być następczynią Martiny (inna sprawa - po co w ogóle takiej szukać...). Wymagałoby to spełnienia całego mnóstwa warunków i jeszcze dodania czegoś od siebie. Owszem, było/jest kilka tenisistek, których tenis wykazuje pewne zbieżności z niektórymi elementami w grze Martiny. Ale tylko i wyłącznie tyle. I na pewno nie są to ani Bencic, ani Radwańska.
Co się tyczy RG i w ogóle mączki współczesnej w WTA. Oczywiście, to prawda że specjalistki od tej nawierzchni z najwyższego pułapu nie mamy. Wśród zwyciężczyń RG była jedna pasująca do tego określenia - Schiavone, tyle że z kilku powodów nie została "Queen of Clay" na dłużej. Mnie te pozostałe nazwiska po Henin nie przeszkadzają - SW to SW, Szarapowa bardzo wiele zrobiła, by zaadaptować grę do mączkowych warunków, dla Li, Any czy Swiety cegła to też nie abstrakcja. Niemniej cegła u kobiet od dłuższego czasu jest nieco osierocona - to fakt. I muszę przyznać, że wśród nadchodzącego pokolenia znów nie bardzo dostrzegam kandydatki na naprawdę wielkie seryjne wyniki na cegle. Na fajne granie tutaj kilka się jak najbardziej nadaje, na bycie specjalistkami od tej nawierzchni - jak najbardziej nie.

_________________
I know the pieces fit.

http://film.org.pl/author/przemek-brudzynski/


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
PostZamieszczono: 06 paź 2014, 11:15 
Offline

Rejestracja: 07 lip 2013, 0:00
Posty: 3159
Jacques D. pisze:
Owszem, było/jest kilka tenisistek, których tenis wykazuje pewne zbieżności z niektórymi elementami w grze Martiny. Ale tylko i wyłącznie tyle. I na pewno nie są to ani Bencic, ani Radwańska.

Nie widzisz podobieństwa w technice Belindy i Martiny?


Ostatnio zmieniony 04 lut 2015, 23:23 przez Advantage, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 07 paź 2014, 0:00 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 gru 2011, 0:02
Posty: 5257
Lokalizacja: Warszawa
Advantage pisze:
Jacques D. pisze:
Owszem, było/jest kilka tenisistek, których tenis wykazuje pewne zbieżności z niektórymi elementami w grze Martiny. Ale tylko i wyłącznie tyle. I na pewno nie są to ani Bencic, ani Radwańska.

Nie widzisz podobieństwa w technice Belindy i Martiny?


Szczerze mówiąc, niespecjalnie. Belinda ma obszerniejsze zamachy, jej ruchy są też o wiele mniej płynne niż Martiny - widoczne jest to zwłaszcza przy bh. Jej technika jest też wyraźnie bardziej mechaniczna, "maszynowa", technika Martiny pozostawia/-ła o wiele więcej pola do improwizacji. Techniki gry przy siatce miłosiernie nie będę porównywał. :P
Już nie mówiąc o kwestiach taktycznych.
Co nie znaczy, że uważam Bencic za jakiegoś beztechnicznego tłuka, bynajmniej.

_________________
I know the pieces fit.

http://film.org.pl/author/przemek-brudzynski/


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 10 paź 2014, 14:30 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 lip 2012, 19:54
Posty: 6881
Co do następczyni/następcy Hingis, to tylko Kozlov, chyba jedyny zawodnik w ostatnich latach, który wzbudzał zachwyty jeżeli chodzi o swoje wyszkolenie techniczne, a który ma rzeczywisty potencjał, żeby tym opiniom sprostać. Porównania Bencić z Hingis mają niewiele wspólnego z tym, co pokazuje młodsza ze Szwajcarek na samym korcie. Aczkolwiek co do Kozlova, to jednak widzę podobieństwa z Barty. No nieważne.

Taka luźna refleksja. U pań dysonans między efektywnością, a efektownością jest o zgrozo jeszcze większe niż w ATP, ale generalnie i tu, i tu nie ma przypadku, że najlepsze wyniki w tym młodym pokoleniu osiągają zawodnicy/zawodniczki z typową grą w dzisiejszych czasach - kumaty baseline, ze sporymi mankamentami technicznymi, albo bez jakichś wyraźnych atutów. Więc generalnie jakieś nadzieje na większą zmianę są według mnie - w większym stopniu w kontekście WTA - trochę nieuprawnione, zwłaszcza, że Hibi czy Barty nie pokazują nic, a Townsend nie dość, że wygląda jak wygląda, to dopóki tak będzie wyglądać, nie zostanie dobrą tenisistką na miarę technicznego potencjału. Switolina to nie potencjał tego kalibru, żeby cokolwiek w perspektywie całego tenisowego pokolenia zmienić.

_________________
GOLDEN ERA OF TENNIS


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 25 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna

Strefa czasowa UTC+2godz.


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
POWERED_BY