mtenis.com.pl

mtenis.com.pl

Forum tenisowe ATP
Dzisiaj jest 24 wrz 2018, 5:52

Strefa czasowa UTC+2godz.




Nowy temat Ten temat jest zamknięty. Nie można w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 1178 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 55, 56, 57, 58, 59
Autor Wiadomość
PostZamieszczono: 10 cze 2018, 21:40 
Offline
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 sie 2011, 1:34
Posty: 23568
Ale tu nie o tym mowa, przynajmniej w tej chwili. Dla mnie Durant zablokował LeBronowi pościg za Jordanem, bo sprawił, że facet ma iluzoryczne szanse na mistrza, a koniec końców James tym bilansem 3-6 (lub gorszym) jednak się nie obroni. Chyba, że dokonałby cudu i ograł tych Warriors, tylko na to też się nie zanosi.

_________________
MTT bilans finałów (9-14)
W: Queen's Club 13, Monte Carlo 14, Australian Open 15, Nottingham 15, Chennai 16, Rio de Janeiro 17, Wiedeń 17, Acapulco 18, Madryt 18
F: Auckland 14, Miami 14, Roland Garros 14, Waszyngton 14, World Tour Finals 14, Rio de Janeiro 15, US Open 15, Estoril 16, Pekin 17, Rio de Janeiro 18, Monte Carlo 18, Rzym 18, Lyon 18, Metz 18


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 10 cze 2018, 21:41 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 lip 2011, 22:04
Posty: 62175
Lokalizacja: Warszawa
W moich oczach LeBron sam zablokował sobie ten wyścig, uciekając do dream teamu w 2011(?).

_________________
MTT - tytuły (17)
2017 (1) Cincinnati M1000
2016 (1) Sankt Petersburg
2015 (1) Rotterdam
2013 (3) Montreal M1000, Rzym M1000, Dubaj
2012 (1) Toronto M1000
2011 (4) Waszyngton, Belgrad, Miami M1000, San Jose
2010 (2) Wiedeń, Rotterdam
2009 (2) Szanghaj M1000, Eastbourne
2008 (2) US Open, Estoril


MTT - finały (21)
2018 (3) Sankt Petersburg, Stuttgart, Marsylia
2017 (2) Sztokholm, Indian Wells M1000
2016 (2) Newport, Rotterdam
2015 (1) Halle
2014 (1) Tokio
2013 (2) Basel, Kuala Lumpur
2011 (3) WTF, Cincinnati M1000, Rzym M1000
2010 (2) Basel, Marsylia
2009 (4) WTF, Stuttgart, Wimbledon, Madryt M1000
2008 (1) WTF


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 10 cze 2018, 22:04 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 30 mar 2013, 15:02
Posty: 2603
Mario pisze:
Mnie tam średnio interesuje jakie liczby robił (świetne, jak na top 3 all time przystało), faktem jest, że Cavs w każdej serii na wschodzie byli faworytem, więc nie róbmy z tego runu nie wiadomo czego.


Ciebie mogą one średnio interesować, ale fakt jest taki, że w przeciwieństwie do poprzednich dwóch runów przez Wschód, LeBron tym razem musiał zagrać coś ekstra i nie dziwota, że ludzie nie przechodzą obok tego obojętnie, a głosy o LeGOAT to już nie jakieś pojedyncze fanowskie wypryski.

Mario pisze:
To tak poważnie? Mnie się wydaje, że jest zupełnie odwrotnie.


Z moich obserwacji jednoznacznie wynika, że LeBron w finałach nie musiał zrobić niczego poza świetną grą indywidualną, która była przecież prawie formalnością. Chyba nikt kumaty nie oczekiwał od Cavs wygranej, czy nawet jakiejś wyrównanej serii na noże. Nie zauważam też, żeby sam sweep zmieniał coś w ocenie samego LeBrona. On tylko zyskał w tych PO chociaż pierścionek nie był nawet w jego zasięgu. Teraz załóżmy sytuację w której Durant jednak nie idzie do Warriors, których dopiero co Cavs opitolili w finałach wychodząc z 1-3. Naturalnym wydaje mi się, że od LeBrona wymagałoby się wtedy mistrzostw. Rok temu szanse w finałach rozkładano by pewnie w okolicach 50/50. James mógłby coś wygrać, ale miałby też co przegrać.

Mario pisze:
Dla mnie Durant zablokował LeBronowi pościg za Jordanem, bo sprawił, że facet ma iluzoryczne szanse na mistrza, a koniec końców James tym bilansem 3-6 (lub gorszym) jednak się nie obroni.


Mistrzostwa są oczywiście najważniejsze w tej grze, ale ślepe patrzenie na ilość tytułów w grze zespołowej w której jednak nie wszystko zależy od indywidualności, moim zdaniem nie ma sensu. Chrisowi Paulowi zabrakło do finałów może paru decyzji sędziowskich, albo czegoś chociaż minimalnie lepszego od 27 pudeł z rzędu, a przecież w dwóch najważniejszych meczach był niezdolny do gry. Ba, on pierwszy raz zrobił finał konfy, chociaż tak przeciętnej jego gry w PO trzeba szukać gdzieś w 2012 roku. Patrzmy szerzej.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 17 cze 2018, 21:03 
Offline
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 sie 2011, 1:34
Posty: 23568
Dla mnie tu są dwie opcje.

Albo oceniamy LeBrona w rankingach all time, ale z perspektywy gracza nieaspirującego do tytułu GOAT-a, wtedy owszem - kolejne finały, świetne indywidualnie serie, jakieś rekordy w totalach są niesamowicie ważne i nie ma co czepiać się porażki z dużo lepszym zespołem, ani lekceważyć drużyn, jakie pokonał wcześniej. James tymi PO znów trochę podskoczył i raczej ciężko kwestionować jego miejscówkę w top 3.

Albo oceniamy go jako faceta, który chce być najlepszy w historii. A przynajmniej dla mnie GOAT, to nie tylko ktoś, kto ma największy wpływ na wyniki drużyny, gra najlepiej w kosza, czy tam najlepiej wygląda w zaawansowanych statystykach, to też gość, który ma najlepszą karierę, wokół którego tworzy się coś w rodzaju mitu niezwyciężonego i paradoksalnie w tym przypadku lepiej odpaść gdzieś wcześniej niż pokazać światu, że jest się na tyle dobrym by awansować do finału, a później dostać w nim klapsa. Tak samo odbieram to w tenisie, Federerowi wcale nie pomoże ten fragment kariery, w którym przegrywał finały z Djokovicem (patrz Nadal, który jak jest słaby, to odpadnie w R16, a później mówi się o bilansach SF np.), pomoże za to Lendlowi, którego nikt w tych dyskusjach poważnie nie rozważa, ale dzięki temu, że zagrał 19 finałów, pewnie jakiś typek wrzuci go wyżej niż Agassiego, tworząc historyczną listę.
Zresztą, wyobraź sobie sytuację, w której gadasz z dzieciakiem, który w ogóle nie pamięta tych czasów, rozmawiacie o najlepszym koszykarzu w historii i Ty wyskakujesz z LeBronem. Młody pyta: Ile wygrał mistrzostw (zakładamy hipotetycznie, że LBJ nic więcej już nie wygrywa/przegrywa)? Odpowiadasz, że trzy, ale był dziewięć razy w finałach. Podejrzewam, że chłopak byłby w dużym szoku, iż za GOAT-a uważasz grajka, który był najlepszy w lidze tylko przez trzy z kilkunastu sezonów, jakie rozegrał. Ba, nawet w dwóch z tych trzech przypadków wisiał na włosku i potrzebował wielkich rzutów swoich pomagierów i głupoty rywala, żeby wygrać. Biorąc pod uwagę, że sam raczej nie przegrywał w dramatycznych okolicznościach, nikt nie mógłby mieć pretensji, gdyby zamiast 3-6 miał 1-8.
Oczywiście, dwa ostatnie sezony to kopanie się z koniem, a właściwie od powrotu do Cleveland nie jest faworytem, mam to na uwadze. Tylko z drugiej strony masz Jordana, który w życiu nie przegrał finału, który praktycznie był niepokonany od czasu pierwszego mistrzostwa (przegrał jedną serię, gdy wrócił pod koniec sezonu), któremu ciężko jest coś zarzucić. Żeby nie było, ja coraz bardziej zaczynam doceniać Jamesa, bo w sumie coraz ciężej jest go krytykować i nawet byłbym skłonny nazwać go GOAT-em, jeśli np. pokona tych Warriors zostając w Cleveland albo stworzy superteam i zgarnie z 2-3 misie jako pierwsze opcja, w międzyczasie bijąc te wszystkie rekordy w totalach. Ale właśnie - niech to zrobi. Na tę chwilę pisanie o LeGoacie jest trochę niepoważne, szczególnie po takich PO, w których w sumie zrobił co miał zrobić, a na koniec dostał sweepa.

_________________
MTT bilans finałów (9-14)
W: Queen's Club 13, Monte Carlo 14, Australian Open 15, Nottingham 15, Chennai 16, Rio de Janeiro 17, Wiedeń 17, Acapulco 18, Madryt 18
F: Auckland 14, Miami 14, Roland Garros 14, Waszyngton 14, World Tour Finals 14, Rio de Janeiro 15, US Open 15, Estoril 16, Pekin 17, Rio de Janeiro 18, Monte Carlo 18, Rzym 18, Lyon 18, Metz 18


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 17 cze 2018, 21:13 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lip 2011, 17:13
Posty: 15857
A on będzie trzymać formę do 40-tki? Pytanie bynajmniej nie jest retoryczne, bo nie wiem jak teraz przebiegają kariery w NBA. Bo jednak GSW to raczek na 3-4 sezony najmniej...

_________________
Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 17 cze 2018, 21:17 
Offline
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 sie 2011, 1:34
Posty: 23568
Ciężko powiedzieć, na razie ma 34 lata i chory przebieg, a wciąż pewnie jest najlepszym atletą w lidze, więc wcale bym się nie zdziwił, gdyby miał jeszcze z 4 sezony kozackiej gry w baku.

_________________
MTT bilans finałów (9-14)
W: Queen's Club 13, Monte Carlo 14, Australian Open 15, Nottingham 15, Chennai 16, Rio de Janeiro 17, Wiedeń 17, Acapulco 18, Madryt 18
F: Auckland 14, Miami 14, Roland Garros 14, Waszyngton 14, World Tour Finals 14, Rio de Janeiro 15, US Open 15, Estoril 16, Pekin 17, Rio de Janeiro 18, Monte Carlo 18, Rzym 18, Lyon 18, Metz 18


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 17 cze 2018, 21:24 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lip 2011, 17:13
Posty: 15857
No tak chciałem strzelić, że pewnie 3-4 lata. Niby sporo, ale jednak mało.

_________________
Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 19 cze 2018, 15:25 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 30 mar 2013, 15:02
Posty: 2603
Mario pisze:
Żeby nie było, ja coraz bardziej zaczynam doceniać Jamesa, bo w sumie coraz ciężej jest go krytykować i nawet byłbym skłonny nazwać go GOAT-em, jeśli np. pokona tych Warriors zostając w Cleveland albo stworzy superteam i zgarnie z 2-3 misie jako pierwsze opcja, w międzyczasie bijąc te wszystkie rekordy w totalach.


Wymagasz od LeBrona jakichś niewiarygodnych dokonań, których przecież Jordan nie ma w dorobku. Bulls Jordana zawsze wywiązywali się z roli faworyta, ale jedyną serią, którą wygrali z pozycji underdoga byli Cavs w 89. MJ z wczesnego peaku trzy lata pod rząd odbijał się od Pistons. Jeszcze wcześniej dostał dwa sweepy od Celtics. Tytuły zaczął wygrywać, gdy wielkie drużyny takie jak Celtics, Lakers czy Pistons się zestarzały. Swoją drogą bardzo żałuję, że Jordan bawił się w bejsbolistę akurat wtedy, gdy b2b runy do finałów zrobili Rockets. Pewnie mało kto wie, że w latach 90-97 Olajuwon wygrał 7 z 12 meczów przeciwko Jordanowi. Nie musiałoby to mieć przełożenia na PO, ale prawdopodobnie byłoby to większe wyzwanie niż Suns, Blazers, Sonics, Knicks czy Jazz z chokerem Malonem.

Z dzieciakiem pogadałbym dłużej. Zanudzałbym go faktami takimi jak ten, że Drew Gooden i Boobie Gibson byli największym wsparciem LeBrona w jego pierwszych finałach. Nie zapomniałbym też wspomnieć o tym jak to Love z Irvingiem połamali się w PO 2015, przez co za druga opcję w finałach musiał robić Timofey Mozgov. Przede wszystkim starałbym się mu wpoić, że nie wolno potępiać kogoś tylko dlatego, że w ocenie zawodnika rolę przypadku, pecha/szczęścia lubi stawiać ponad umiejętności, wpływ na grę drużyny czy nawet zaawansowane statsy.

Według mnie LeBron na tą chwilę wygrał tyle ile mógł. Biorąc pod uwagę to o czym już wspomniałem wyżej, ale też to jak chorą serię zagrali Spurs w finałach 2014, obecność super teamu Warriors jeszcze podkręconego przez Duranta, czy w końcu spędzenie minimum połowy atletycznego peaku w Cavs, gdzie za największe wzmocnienia trzeba uznać Mo Williamsa, past prime Jamisona i past past past prime Shaqa. Generalnie uważam, że z top10 wszech czasów tylko Wilt i Dream, jeśli ktoś faktycznie ma ich w tym top10, grali na przestrzeni kariery ze słabszymi pomagierami. mieli mniej farta (czasy przepakowanych Celtics, chociaż Wilt zwykle był rozczarowujący w PO) i trudniejsze warunki do wygrywania pierścionków. LeBron sknocił finały 2011, które z nawiązką odpokutował pięć lat później. Nie bardzo było jak wygrać coś więcej.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 19 cze 2018, 16:37 
Offline
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 sie 2011, 1:34
Posty: 23568
Wymagam od LeBrona, żeby wygrał kilka (w sumie nawet jakieś) mistrzostw. Tak, wymagam od faceta, który właśnie szykuje się do stworzenia trzeciego superteamu więcej niż trzech tytułów, może to dziwne, ale wymagam. Skoro piszesz o drużynach, które się zestarzały, James rozpoczął swoje triumfalne pochody przez wschód nie tylko wtedy, gdy liderzy Celtics bardzo znacząco przekroczyli trzydziestkę, Howardowi wysiadły plecy, a gwiazdy Pistons robił już za weteranów grających za grosze, rozpoczął je po dodaniu do składu (tzn. on sam się dodał do czyjegoś składu) dwóch gwiazd, dzięki czemu wychodził do większości serii mając obok siebie drugiego najlepszego gracza, a w top 4-5 zwykle znajdował się jeszcze ten trzeci. Po kilku latach, gdy wyssał już wszystko co szło z poprzednich kolegów, powtórzył ten manewr odmładzając pomagierów. To, że później okazywało się, że może jednak dobrał złych grajków, ci okazywali się za słabi, źle do siebie dopasowani, czy mieli inne problemy, to już inna kwestia. Po prostu ciężko znaleźć gwiazdę o profilu pasującym do Jamesa (niepotrzebujący piłki, świetnie rzucający, niezajmujący miejsca pod koszem, chętny wypruwać sobie flaki w obronie - to z reguły charakterystyka rolesa, a nie czołówki ligi). Tak nawiasem mówiąc, ciekaw jestem jak wyglądałoby legacy Jamesa, gdyby nie Brian Cardinal, ale to już na inną dyskusję.
Chicago Bulls, którzy tylko przez sezon mieli do dyspozycji człowieka, który miał być ich liderem na lata (debiutujący w PO Rose zawalił serię z Heat, później się połamał i już nigdy nie grał na tamtym poziomie), w następnych seriach mogli zaoferować już tylko defensywę i waleczność; starzy Celtics/Nets; Pacers, którzy owszem, byli dobrzy, ale w momencie, w którym już rzeczywiście zdawali się być gotowi, pożarli się o coś i nic nie zdziałali. Po powrocie do Cavs nawet nie warto wspominać - Toronto Raptors, Atlanta Hawks i przebudowujący się Celtics, którzy dopiero w tym roku zaczęli być w miarę porządnym teamem. Tak wygląda konferencja wschodnia w ostatnich ośmiu sezonach. Postawię dwie odważne tezy - po pierwsze, każdy z top 5 all time zrobiłby z tego osiem finałów z rzędu (zakładając, że byliby zdrowi); po drugie, James nie wyszedłby z zachodu więcej niż 3-4 razy.
Do bilansu z Hakeemem nie będę się odnosił, bo sam sobie odpowiedziałeś w dalszej części zdania. LBJ też w RS z przykładowymi Bulls (w latach 2011-16 bodajże) przegrał więcej razy niż wygrał.

Wierzę, że nadmienisz mu również o tym, że tego typu zawodnicy (nie Gibson i Gooden, cały roster tamtych Cavs) to wręcz wymarzone wsparcie dla Jamesa. Oczywiście do pewnego momentu, czytaj aż spotka poważną drużynę. W 2007 trafiła się luka na wschodzie, więc poważnej drużyny nie spotkał do finału, gdzie odbił się jak Berdych od Djokovica. W 2015 finały skończyły się w momencie, gdy Kerr przestał pajacować, wrzucił Iggy'ego do s5 (teraz sobie przypomniałem, że Barnes ośmieszył się nie tylko w finałach 2016) i dał minuty Davidowi Lee, pewnie z wymienionymi przez Ciebie grajkami w składzie Cavs, Steve ogarnąłby się nie w meczu nr 4, ale np. nr 2. Taka różnica. Napisałbym jeszcze, żebyś sprawdził znaczenie zwrotu "nie tylko" (podpowiem nie znaczy ważniejszy), ale najpierw musiałbym przeczytać cały swój poprzedni wpis, bo pisałem go robiąc 10 rzeczy jednocześnie, więc mogłem jakoś nie najlepiej przekazać swoje myśli, dlatego nie musisz sprawdzać.

Gdzieś krąży po necie obrazek z tym ile serii z 60W i 50W teamami wygrali Jordan, Kobe i LeBron. Nie muszę mówić, kto wypada w tym względzie najsłabiej. Więc jak LeBron miał słabe drużyny tak gdzieś do 2010 (teraz mówi się o starym Jamisonie, Shaqu itd. wtedy wszyscy fanboye Jamesa byli wręcz przekonani o zbliżającym się gwałcie na starych, słabych Celtach) + 2018 (wg mnie to nie jest słaba drużyna, ale w lidze jest tyle talentu, że mocnymi na tle niektórych ekip z zachodu bym ich nie nazwał), tak niezbyt często spotykał mocnych przeciwników, czyli z grubsza się wyrównuje. Gadania o pechu nie rozumiem, zwłaszcza że facet od dawna praktycznie sam wybiera gdzie, jak i z kim gra oraz ma do dyspozycji tragiczną konferencję. Chyba, że chodzi o to, że w finale nie gra z zespołem na poziomie Raptors, czy Hawks. Wtedy faktycznie ma pecha.

_________________
MTT bilans finałów (9-14)
W: Queen's Club 13, Monte Carlo 14, Australian Open 15, Nottingham 15, Chennai 16, Rio de Janeiro 17, Wiedeń 17, Acapulco 18, Madryt 18
F: Auckland 14, Miami 14, Roland Garros 14, Waszyngton 14, World Tour Finals 14, Rio de Janeiro 15, US Open 15, Estoril 16, Pekin 17, Rio de Janeiro 18, Monte Carlo 18, Rzym 18, Lyon 18, Metz 18


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 19 cze 2018, 22:56 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 30 mar 2013, 15:02
Posty: 2603
Nie pchniemy tej dyskusji do przodu dopóki nie dowiem się czego tak niezwykłego dokonał Jordan i jego Bulls w swoich mistrzowskich runach, by wymagać od LeBrona zadań z pogranicza s-f jak zostanie w Cavs i ogranie Warriors. Samo wygrywanie pierścionków jako faworyt i drużyna z wyraźną przewagą w personelu (zwłaszcza w drugim 3-peacie)? Przecież sam wiesz, że Jordan poszedł grać w baseball, Bulls wstawili w jego miejsce Pete'a Myersa, dołożyli Kukoca z Kerrem, do tego trochę kosmetyki i wygrali 55 meczów w RS, w PO odpadając z późniejszymi finalistami po g7. Wszystko co piszesz o rywalach LeBrona jest mniej więcej prawdą, ale ja sobie nie przypominam, żeby jego dwa tytuły w Heat wzbudzały jakieś spektakularne emocje. Wygrywał faworyt i tyle. Całkiem normalne w NBA, gdzie gra się serię do czterech i niespodzianki zdarzają się rzadko.

Mario pisze:
Wierzę, że nadmienisz mu również o tym, że tego typu zawodnicy (nie Gibson i Gooden, cały roster tamtych Cavs) to wręcz wymarzone wsparcie dla Jamesa.


Nie nadmienię, bo dzieci nie powinno się okłamywać. W ogóle nie powinno się kłamać. Tamci Cavs nie byli nawet średni pod względem trójki (poniżej średniej ligowej w RS i PO) i nie mieli sensownej drugiej opcji. Trzecią i czwartą też w zasadzie nie dysponowali. Dobrze bronili i grali bez pomysłu w ataku, jak na drużynę trenera Browna przystało. Samo to, że pokraczny Zydrunas potrafił rzucić z czwartego metra, nie czyni tamtych Cavs idealnym otoczeniem dla LeBrona.

Mario pisze:
W 2015 finały skończyły się w momencie, gdy Kerr przestał pajacować, wrzucił Iggy'ego do s5 (teraz sobie przypomniałem, że Barnes ośmieszył się nie tylko w finałach 2016) i dał minuty Davidowi Lee


Tam chodziło o odstawienie Boguta i przejście na small ball.

Mario pisze:
Gdzieś krąży po necie obrazek z tym ile serii z 60W i 50W teamami wygrali Jordan, Kobe i LeBron. Nie muszę mówić, kto wypada w tym względzie najsłabiej.


Bierzemy pod uwagę to w jakich drużynach i z jakimi kolegami tych trzech grało rywalizując z 50W albo 60W drużynami, czy nie ma co?

Mario pisze:
Postawię dwie odważne tezy - po pierwsze, każdy z top 5 all time zrobiłby z tego osiem finałów z rzędu (zakładając, że byliby zdrowi)


Faktycznie teza jest bardzo śmiała, zwłaszcza, że jesteśmy świeżo po tym jak LeBron musiał zagrać to co zagrał, by przejść po siedmiu meczach Pacers czy Celtics. Nie wiem jak wygląda Twoje top5. Wiem za to, że przy obecnych przepisach utrudniających ofensywną grę klasycznym centrom, tacy gracze jak KAJ, Wilt czy Russell, który przecież był tylko albo aż defensywnym anchorem, mieliby problem w grą na takim poziomie. To znaczy ja wiem, że oni by tego nie zrobili, ale już pisałem, że moim zdaniem tylko LeBron mógł wprowadzić takich Cavs do finałów. O serii ośmiu z rzędu nie wspominając.

Mario pisze:
Gadania o pechu nie rozumiem, zwłaszcza że facet od dawna praktycznie sam wybiera gdzie, jak i z kim gra oraz ma do dyspozycji tragiczną konferencję. Chyba, że chodzi o to, że w finale nie gra z zespołem na poziomie Raptors, czy Hawks. Wtedy faktycznie ma pecha.


Dobra, ale Ty go teraz rozliczasz z bilansu finałów i ilości pierścionków. W finałach LeBron zaliczył 3x Spurs, 4x Warriors, Thunder i Mavs w super runie, grając kilka razy w sporo słabszej, a raz nawet połamanej drużynie. Tak, zdecydowanie w koszykarskim topie jest sporo ludzi z większym fartem.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 20 cze 2018, 11:55 
Offline
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 sie 2011, 1:34
Posty: 23568
Nie pchniemy do przodu, bo obaj zakopaliśmy się po przeciwnych stronach i od początku żaden z nas nie był/nie jest zainteresowany nie tyle zmianą zdania, co nawet lekką modyfikacją jakiegokolwiek poglądu. Samo wygrywanie pierścionków jako faworyt, to akurat duża sprawa (przykładowy LBJ zamiast 4/4 zrobił 2/4), nawet ci Warriors drugi raz z rzędu mieli spore kłopoty, kiedy trzeba było bronić tytuł, a za rok może być jeszcze trudniej. A, że Bulls mieli najmocniejszy skład? Mieli najlepszego koszykarza w historii, co przy ówczesnym budowaniu składów (gwiazdy miały swoje zespoły i raczej nie łączyły się w big x) musiało tym poskutkować, bo żaden inny zespół nie mógł już mieć Jordana.
simon pisze:
Przecież sam wiesz, że Jordan poszedł grać w baseball, Bulls wstawili w jego miejsce Pete'a Myersa, dołożyli Kukoca z Kerrem, do tego trochę kosmetyki i wygrali 55 meczów w RS, w PO odpadając z późniejszymi finalistami po g7

Nawet poświęciłem chwilę, żeby to zweryfikować (tzn. znam historię, ale wiem też, że to jeden z ulubionych argumentów fanów LeBrona/hejterów Jordana do manipulacji). Po pierwsze, ci zawodnicy się rozwinęli, taki Grant np. po sezonie poszedł do Magic i był bardzo ważną częścią zespołu grającego w finałach, Pippen w wieku 29 lat raczej gorszy nie był, wielu dostało większe role, więc jakoś to pchnęli. Poza tym mieli srs wyraźnie słabszy niż w poprzednich sezonach, bilans był jaki był dzięki wielu zwycięstwom w końcówkach (13-4 w takich spotkaniach, 6-7 w '93), a w następnym sezonie do powrotu Jordana wykręcili bodajże 34-32. Wiadomo, tankować nie tankowali, bo mieli ogarniętego trenera, niezłych zawodników, jakiś system, a MJ też nie wysysał z drużyny całej energii i umiejętności, ale gdyby sytuacja się utrzymała i Jordan by już nie wrócił, to byliby sobie takim średniaczkiem typu dzisiejszych Blazers.

Z Twojej narracji wynika, że LeBron w sumie sam przeszedł ten wschód, no od czasu do czasu stanęło obok niego dwóch zawodników na boisku. Wrzuciłem sobie na wiki te PO 2007, żeby odświeżyć przebieg serii i nawet głupie staty typu liderzy punktowi poszczególnych meczów wskazują, że James nie wrzucił najwięcej pkt bodajże w pięciu spotkaniach (przy okazji muszę też odszczekać to zmasakrowanie w finałach, bo jakoś wyrzuciłem z głowy, że dwa mecze w Cleveland przegrali łącznie różnicą czterech punktów). Przede wszystkim Gibson w G6 z Pistons zrobił świetną robotę, Larry Hughes na początku PO był całkiem przyzwoity, Marshall kojarzy mi się z fajnymi występami, ale tu mogę coś kręcić, łysy Zydrunas miał momenty, Varejao walczył na tablicach. Napisałem o wymarzonym wsparciu, być może faktycznie trochę na wyrost, miałem jednak na myśli wybór okrojony o najlepszych w lidze. Przecież układ: "my zostawimy serce w obronie, a ty zrób coś z niczego z przodu" zawsze pasował Jamesowi, dlatego nawet w tych finałach 2015 potrafił coś szarpnąć. To oczywiście jego wielkość, niemniej mnie chodzi o to, że postaw mu zamiast Gibsona, Damona Jonesa i Pavlovica jakiegoś DeRozana, Rudy'ego Gaya i Rajona Rondo, a ta drużyna będzie dużo gorsza. Mimo, że na pierwszy rzut oka są lepsi niż ten szrot.

simon pisze:
Tam chodziło o odstawienie Boguta i przejście na small ball.

Tam chodziło o to, że lepsi zawodnicy zaczęli grać większe minuty kosztem słabszych. A odstawienie Boguta? Są ludzie (i to nie znowu jakieś kompletne błazny), którzy twierdzą, że brak Australijczyka również miał wpływ na wtopę z 3-1 rok później, więc jak zgadzam się, że bez Andrew zaczęło to lepiej wyglądać, tak jednak w pierwszej kolejności doceniłbym Iguodalę i Lee.

simon pisze:
Bierzemy pod uwagę to w jakich drużynach i z jakimi kolegami tych trzech grało rywalizując z 50W albo 60W drużynami, czy nie ma co?

Możemy wziąć pod uwagę tylko ogólną liczbę serii z takimi zespołami, właściwie to głównie to miałem na myśli (słabsi partnerzy, słabsze zespoły do ogrywania), ale rozumiem, że jak przeczytałeś Jordan, Kobe i LeBron w jednym zdaniu, to aktywowałeś tryb "fanboy".

Moje top 5 to pewnie Jordan, Bird, Jabbar, Shaq, LeBron (pozycje 2-5 kolejność przypadkowa), pewnie do jakiejś zmiany byś mnie przekonał. Porównywanie do obecnych przepisów (a w zasadzie wrzucenie ich w obecne przepisy, bo przecież żyjąc w dzisiejszych czasach uczyliby się grać inaczej) mija się z celem, bo tacy mistrzowscy Bulls, gdyby znaleźli się w PO 2018 z tym co grali, mieliby wielkie problemy, by wygrać serię z kimkolwiek. Więc odnoszę się do sytuacji, w której w swoich czasach każdy z tych panów będąc najlepszym graczem ligi, gra w konferencji, w której znajduje się jeden, może dwóch grajków z top 10 (z czego żaden z top 5), a przez 7 sezonów ma w dodatku całkiem sensowne wsparcie, myślę że przy zdrowiu (to jest wielki atut LBJ trzeba przyznać) zrobiliby to samo.

Prawdopodobnie na tym zakończę, a przynajmniej na pewno zrobię sobie kilka dni przerwy. Właśnie ogarnąłem, że na stworzenie powyższego potrzebowałem ponad 30 minut, a na nadmiar czasu ostatnio nie narzekam, ponadto zbrzydły mi dłuższe formy, no i też dosyć ważne - w zasadzie bronię faceta, którego nawet nie lubię. Już lepiej poświęcić się dyskusjom Messi vs Ronaldo, bo Portugalczyka jednak darzę sympatią, a Leo stał się dużo łatwiejszym celem od LeBrona.

Dla mnie GOAT-em jest Jordan, dla Ciebie może być LeBron, tak samo jak w tenisie możesz woleć Agassiego od Federera. Mnie nic do tego.

_________________
MTT bilans finałów (9-14)
W: Queen's Club 13, Monte Carlo 14, Australian Open 15, Nottingham 15, Chennai 16, Rio de Janeiro 17, Wiedeń 17, Acapulco 18, Madryt 18
F: Auckland 14, Miami 14, Roland Garros 14, Waszyngton 14, World Tour Finals 14, Rio de Janeiro 15, US Open 15, Estoril 16, Pekin 17, Rio de Janeiro 18, Monte Carlo 18, Rzym 18, Lyon 18, Metz 18


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 26 cze 2018, 18:19 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 30 mar 2013, 15:02
Posty: 2603
Mario, pewnie jeszcze coś wystukam na ten temat, ale póki co zbieram chęci.

Rozdano nagrody za RS. Gratulację dla zwycięzców.

MVP - Harden
DPOTY - Gobert
ROTY - Simmons
MIP - Oladipo


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 26 cze 2018, 22:23 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 lip 2011, 22:04
Posty: 62175
Lokalizacja: Warszawa
Simon, Mitchell za słaby na rookie?

_________________
MTT - tytuły (17)
2017 (1) Cincinnati M1000
2016 (1) Sankt Petersburg
2015 (1) Rotterdam
2013 (3) Montreal M1000, Rzym M1000, Dubaj
2012 (1) Toronto M1000
2011 (4) Waszyngton, Belgrad, Miami M1000, San Jose
2010 (2) Wiedeń, Rotterdam
2009 (2) Szanghaj M1000, Eastbourne
2008 (2) US Open, Estoril


MTT - finały (21)
2018 (3) Sankt Petersburg, Stuttgart, Marsylia
2017 (2) Sztokholm, Indian Wells M1000
2016 (2) Newport, Rotterdam
2015 (1) Halle
2014 (1) Tokio
2013 (2) Basel, Kuala Lumpur
2011 (3) WTF, Cincinnati M1000, Rzym M1000
2010 (2) Basel, Marsylia
2009 (4) WTF, Stuttgart, Wimbledon, Madryt M1000
2008 (1) WTF


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 26 cze 2018, 23:35 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 lip 2011, 18:51
Posty: 4220
Na jakiej zasadzie są te nagrody przyznawane. Chodzi mi o MVP. Liczony jest tylko sezon zasadniczy, czy Play - offy też?

_________________
MTT:
W(12): Eastbourne 2010 i 11 innych.

Tour de France 1986, 1989, 1990.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 26 cze 2018, 23:36 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 lip 2011, 22:04
Posty: 62175
Lokalizacja: Warszawa
Te nagrody powyżej to tylko za sezon zasadniczy.

_________________
MTT - tytuły (17)
2017 (1) Cincinnati M1000
2016 (1) Sankt Petersburg
2015 (1) Rotterdam
2013 (3) Montreal M1000, Rzym M1000, Dubaj
2012 (1) Toronto M1000
2011 (4) Waszyngton, Belgrad, Miami M1000, San Jose
2010 (2) Wiedeń, Rotterdam
2009 (2) Szanghaj M1000, Eastbourne
2008 (2) US Open, Estoril


MTT - finały (21)
2018 (3) Sankt Petersburg, Stuttgart, Marsylia
2017 (2) Sztokholm, Indian Wells M1000
2016 (2) Newport, Rotterdam
2015 (1) Halle
2014 (1) Tokio
2013 (2) Basel, Kuala Lumpur
2011 (3) WTF, Cincinnati M1000, Rzym M1000
2010 (2) Basel, Marsylia
2009 (4) WTF, Stuttgart, Wimbledon, Madryt M1000
2008 (1) WTF


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 27 cze 2018, 20:51 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 30 mar 2013, 15:02
Posty: 2603
DUN I LOVE pisze:
Simon, Mitchell za słaby na rookie?


Inaczej. Simmons był wystarczająco dobry.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 01 lip 2018, 21:38 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 lip 2011, 22:04
Posty: 62175
Lokalizacja: Warszawa
Ktoś coś jeszcze planuje dodać czy można zamykać?

_________________
MTT - tytuły (17)
2017 (1) Cincinnati M1000
2016 (1) Sankt Petersburg
2015 (1) Rotterdam
2013 (3) Montreal M1000, Rzym M1000, Dubaj
2012 (1) Toronto M1000
2011 (4) Waszyngton, Belgrad, Miami M1000, San Jose
2010 (2) Wiedeń, Rotterdam
2009 (2) Szanghaj M1000, Eastbourne
2008 (2) US Open, Estoril


MTT - finały (21)
2018 (3) Sankt Petersburg, Stuttgart, Marsylia
2017 (2) Sztokholm, Indian Wells M1000
2016 (2) Newport, Rotterdam
2015 (1) Halle
2014 (1) Tokio
2013 (2) Basel, Kuala Lumpur
2011 (3) WTF, Cincinnati M1000, Rzym M1000
2010 (2) Basel, Marsylia
2009 (4) WTF, Stuttgart, Wimbledon, Madryt M1000
2008 (1) WTF


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 01 lip 2018, 21:41 
Offline
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 sie 2011, 1:34
Posty: 23568
Zamykam, jak Simon będzie chciał dopowiedzieć, to mi napisze i otworzę.

_________________
MTT bilans finałów (9-14)
W: Queen's Club 13, Monte Carlo 14, Australian Open 15, Nottingham 15, Chennai 16, Rio de Janeiro 17, Wiedeń 17, Acapulco 18, Madryt 18
F: Auckland 14, Miami 14, Roland Garros 14, Waszyngton 14, World Tour Finals 14, Rio de Janeiro 15, US Open 15, Estoril 16, Pekin 17, Rio de Janeiro 18, Monte Carlo 18, Rzym 18, Lyon 18, Metz 18


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Ten temat jest zamknięty. Nie można w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 1178 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 55, 56, 57, 58, 59

Strefa czasowa UTC+2godz.


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
POWERED_BY