mtenis.com.pl
http://mtenis.com.pl/

Tenis przez mniejsze "t" - nasza gra
http://mtenis.com.pl/viewtopic.php?f=31&t=128
Strona 5 z 5

Autor:  Jacuszyn [ 09 mar 2014, 23:14 ]
Tytuł:  Re: Tenis przez mniejsze "t" - nasza gra

Jeśli o mnie chodzi to ja w tym miesiącu wezmę po raz pierwszy od sierpnia 2010 rakietę do ręki.

Autor:  Mateuszz91 [ 09 mar 2014, 23:15 ]
Tytuł:  Re: Tenis przez mniejsze "t" - nasza gra

Ja się poważniej za mojego tenisa wziąłem i zapisałem się na treningi personalne.

Autor:  grzes430 [ 09 mar 2014, 23:19 ]
Tytuł:  Re: Tenis przez mniejsze "t" - nasza gra

Takie granie bardziej na poważnie to dobra sprawa - człowiek się zmusza do większego wysiłku, a moim zdaniem dzięki temu można czerpać więcej radości z takiej gry niż czysto rekreacyjna gra w sobotnie popołudnia.

Autor:  Jacuszyn [ 09 mar 2014, 23:29 ]
Tytuł:  Re: Tenis przez mniejsze "t" - nasza gra

grzes430 pisze:
Takie granie bardziej na poważnie to dobra sprawa - człowiek się zmusza do większego wysiłku, a moim zdaniem dzięki temu można czerpać więcej radości z takiej gry niż czysto rekreacyjna gra w sobotnie popołudnia.


Tylko żeby człowiek miał czas i warunki na to, to by super było.

Autor:  grzes430 [ 09 mar 2014, 23:34 ]
Tytuł:  Re: Tenis przez mniejsze "t" - nasza gra

To już inna sprawa.

Autor:  Saboteur [ 09 mar 2014, 23:37 ]
Tytuł:  Odp: Tenis przez mniejsze "t" - nasza gra

Jacuszyn pisze:
grzes430 pisze:
Takie granie bardziej na poważnie to dobra sprawa - człowiek się zmusza do większego wysiłku, a moim zdaniem dzięki temu można czerpać więcej radości z takiej gry niż czysto rekreacyjna gra w sobotnie popołudnia.


Tylko żeby człowiek miał czas i warunki na to, to by super było.

Hajs.

Autor:  Jacuszyn [ 10 mar 2014, 1:47 ]
Tytuł:  Re: Odp: Tenis przez mniejsze

Martinek pisze:
Hajs.


Exactly.

Ale też problemem jest to, że za bardzo nie ma z kim grać, dopiero a 3 roku studiów udało mi się jednego gościa umówić na tenis.

Autor:  Buzz [ 26 kwie 2014, 12:15 ]
Tytuł:  Re: Moja gra i problem

Średnia wzrostu z każdym pokoleniem, zwłaszcza w ostatnim okresie idzie w górę. Przekłada się to również na tenis. W czasach Borga, McEnroe, czy Connorsa, przeciętna wynosiła 175-180. Obecnie to już pewnie 185-190. Kiedyś, może z 3 lata temu zabawiłem się w statystyka i przeanalizowałem wzrost i wagę ówczesnej pierwszej setki rankingu. Wyszło mi, że przeciętny wzrost to 185,5 cm, wagi nie pamiętam. Tenis ostatnich lat pokazuje, że (na chwile obecną) optymalny wzrost to jakieś 183-188 cm. Naście lat wstecz było to pewnie coś w okolicy 180 cm. Za kilka dekad być może wejdziemy w fazę "giganterii", gdzie średnia wzrostu będzie wynosić 286 cm, wtedy również tenis wyewoluuje w innym kierunku - wymrą zagrania typu lob, a większość meczu będzie polegała na serwisowym "wbijaniu gwoździ" z prędkością 400-500 km/h.
A piszę to ponieważ sam mam 178 cm (w podstawówce miałem chyba około 180 cm, ale widocznie już się kurczę) i od czasu gry w tenisa też mam na tym punkcie kompleksy. Ale nie dlatego, że w jakiś sposób przeszkadza mi to w grze, tylko dlatego, że po prostu jestem głupi i zawsze muszę znaleźć dziurę w całym.
Gram w lidze amatorskiej i tam mój wzrost to raczej średnia statystyczna. Wbrew pozorom z reguły wygrywam z tymi wyższymi, a zdarza się, że manto spuści mi gość wzrostu 160 cm. Mimo takiego wzrostu mam chyba jeden z mocniejszych serwisów, a akurat Ci najwyżsi nie grzeszą potęgą tego uderzenia. Poza tym wielką frajdę sprawia mi mijanie najwyższych lobem topspinowym, a właśnie tak na przekór. Cieszy mnie jak widzę giganta, który mimo wysięgu w górę na wysokość pewnie 14 metrów i tak nie zdoła dosięgnąć "złośliwego" uderzenia.
Tak więc pomimo tegoż kompleksu, jeśli miałbym wybierać, czy pozostać przy swoich 178, czy być powiedzmy wzrostu 196, wybieram swój. Bo to jest tenis amatorski, który z założenia ma cieszyć, a nie rujnować człowiekowi życie iluzorycznymi problemami.
Na koniec dodam, że w naszej lidze są też dziewczyny/kobiety, które mają właśnie po te 155-165 cm, ale kiedyś miały jakieś przygody z tenisem na poziomie PZT i teraz z powodzeniem trzepią tyłki gościom o wzroście teoretycznie optymalnym. Widok rewelacyjny gdy taka kobietka bawi się w kotka i myszkę z 6 razy większym facetem. Bo na szczęście tenis to nie tylko wzrost i siła, ale również technika, inteligencja podczas gry i przede wszystkim timing, który pozwala odwracać piorunujące zagrania przeciwnika przeciw niemu samego.

Autor:  sunrise87 [ 11 paź 2014, 15:30 ]
Tytuł:  problem z forehandem

Cześć, gram amatorsko w tenisa już sporo czasu, a mimo to ciągle mama problem z zagrywaniem forehandu w prawą stronę kortu. :( Zawsze po uderzeniu odruchowo wyginam nadgarstek w lewą stronę i piłka ląduje na środku albo w lewym narożniku kortu.. Chciałabym w końcu umieć mocno zagrywać z forehandu w prawy narożnik.. jak to wyćwiczyć ? :roll:

Autor:  wyczesany [ 11 paź 2014, 18:16 ]
Tytuł:  Re: problem z forehandem

Najlepiej z trenerem, on Ci pokaże jak masz grać i będzie miał możliwość korygowania błędów na bieżąco.

Autor:  sunrise87 [ 11 paź 2014, 18:52 ]
Tytuł:  Re: problem z forehandem

No właśnie nad tym też się zastanawiałam :roll: Żeby wziąć parę lekcji i się podszkolić ...

Autor:  Buzz [ 13 paź 2014, 9:17 ]
Tytuł:  Re: problem z forehandem

Dokładnie tak jak powiedział kolega, bez trenera, jedynie poprzez wypowiedź na forum udzielenie sensownych rad jest niemożliwe. To jak z diagnozą choroby. Czasem wystarczy nawet 1-2 godziny, jeśli nie chcesz lub nie możesz kontynuować zajęć z trenerem. W tym czasie trener zobaczy na czym polega problem z Twoim forhendem i postara się odpowiednio ukształtować zamach. Reszta już po Twojej stronie.
W między czasie możesz poszukać na YT uderzeń mistrzów w wersji slow motion, może to Cię jakoś nakieruje, czy w ogóle poszukać tak video-zajęć tenisowych. Nie wiem czy pomoże, ale raczej nie zaszkodzi. Powodzenia!

Autor:  sunrise87 [ 29 paź 2014, 19:26 ]
Tytuł:  Re: problem z forehandem

Buzz pisze:
Dokładnie tak jak powiedział kolega, bez trenera, jedynie poprzez wypowiedź na forum udzielenie sensownych rad jest niemożliwe. To jak z diagnozą choroby. Czasem wystarczy nawet 1-2 godziny, jeśli nie chcesz lub nie możesz kontynuować zajęć z trenerem. W tym czasie trener zobaczy na czym polega problem z Twoim forhendem i postara się odpowiednio ukształtować zamach. Reszta już po Twojej stronie.
W między czasie możesz poszukać na YT uderzeń mistrzów w wersji slow motion, może to Cię jakoś nakieruje, czy w ogóle poszukać tak video-zajęć tenisowych. Nie wiem czy pomoże, ale raczej nie zaszkodzi. Powodzenia!

Dzięki! :)

Autor:  FortelSA [ 27 sie 2017, 12:13 ]
Tytuł:  Re: Tenis przez mniejsze "t" - nasza gra

Ja mam osobistego trenera i całkiem inaczej się gra jak ktoś obserwuje i widzi twoje błędy i daje wskazówki.

Autor:  Barty [ 29 wrz 2017, 19:02 ]
Tytuł:  Re: Tenis przez mniejsze "t" - nasza gra


Autor:  Razing [ 29 sty 2018, 15:18 ]
Tytuł:  Re: Tenis przez mniejsze "t" - nasza gra

Ja za to mam od zawsze problem z serwisem(stąd też kłopoty przy smeczach). Jakoś tak strasznie piłka przy wyrzucie pikuje w dół i w efekcie zamiast uderzać piłkę z góry uderzam ją jak się domyślacie w momencie upadania. I nic nie pomaga. Jak próbuje mocniej wyrzucać to wale ją górną częścią ramy xp...wynagradzam to sobie wolejami :-)
A co do slajsa z bh to używam stosunkowo rzadko z racji 2hbh którym gra mi się całkiem przyzwoicie ( najfajniejsze są minięcia po lini :ok: ) jednak przyznam jest w zagraniu coś wyjątkowego. Choć ja na przykład nie traktuje tego uderzenia jako zaproszenia do siatki, do niej ruszam tylko po fh inside out :roll: , bardziej jako zmiany tempa gry

Autor:  Barty [ 31 sty 2018, 14:41 ]
Tytuł:  Re: Tenis przez mniejsze "t" - nasza gra

Kurcze, Razing, zastanawiam się, czy przypadkiem nie jestem Twoim tenisowym klonem. :D

Cały Twój opis pasuje prawie jak ulał do moich mankamentów, jedynie z pewnością czeskiej chodzę do siatki po agresywnych approach shotach.

Autor:  Barty [ 06 cze 2018, 15:47 ]
Tytuł:  Re: Tenis przez mniejsze "t" - nasza gra

Kiefer pisze:
Tak z innej beczki, godzina treningu tenisa (na więcej nie mam ani czasu ani kasy) może dać efekty? Trener będzie w stanie mnie poustawiać?

Grałeś kiedyś wcześniej? Rozumiem, że chodzi Ci o godzinę w tygodniu - przez jak długi czas?

Autor:  Razing [ 06 cze 2018, 16:33 ]
Tytuł:  Re: Tenis przez mniejsze "t" - nasza gra

Barty pisze:
Kiefer pisze:
Tak z innej beczki, godzina treningu tenisa (na więcej nie mam ani czasu ani kasy) może dać efekty? Trener będzie w stanie mnie poustawiać?

Grałeś kiedyś wcześniej? Rozumiem, że chodzi Ci o godzinę w tygodniu - przez jak długi czas?

Miałem kiedyś taki układ, trenowałem 1 godzinę w tygodniu jak miałem 12 czy 13 lat i chciałem się nauczyć podstaw. Jeśli tobie też chodziło o podstawy to jak najbardziej wystarczy, do amatorki i rekreacji więcej nie trzeba(ale trener oczywiście musi być ogarnięty hahaha ). Chyba że myślisz o jakiejś lidze regionalnej, wtedy 1 godzina to może być ciut za mało
A tak poza tym z racji nowego sezonu muszę się pochwalić że opracowałem nowy ruch serwisowy. Teraz jest to coś a'la Cilic :D , efekt taki że częściej trafiam 1st serve, problem ten sam- piłka dalej leci 80km/h w szczytowych momentach...tak raz na 10 razy hahaha. Oprócz tego na spółę z kumplem kupiliśmy sobie kosz do piłek i opracowaliśmy nowy system treningowy. Wynikami tego systemu pochwalę może za miesiąc/2...bo na razie jakoś strasznie dużo ram łapię :lol:

Autor:  Żilu [ 06 cze 2018, 16:42 ]
Tytuł:  Re: Tenis przez mniejsze "t" - nasza gra

Kiefer pisze:
Tak z innej beczki, godzina treningu tenisa (na więcej nie mam ani czasu ani kasy) może dać efekty? Trener będzie w stanie mnie poustawiać?

Jedna godzina tygodniowo to już naprawdę sporo, szczególnie dla kogoś, że tak się wyrażę, surowego technicznie, a wiem coś o tym, bo parę lat temu sam zdecydowałem się na pomoc profesjonalisty właśnie w takim wymiarze godzin, a ogólnie skończyło się na ok. 15 spotkaniach. Moim zdaniem warto zainwestować w trenera, żeby poznać teoretyczne podstawy, jak poprawnie technicznie powinno wyglądać każde uderzenie, ale z drugiej strony nie ma co się nastawiać na jakieś niesamowite efekty, bo pojedyncze uderzenia, a wykorzystanie ich w meczu i wytrenowanie ogólnej techniki wymian to już zupełnie inna bajka. Pamiętam, że chodząc na lekcje, bywały dni, kiedy trenując każdy element z osobna odbijałem piłki jak robot, tylko co z tego, jak później nie umiałem przenieść tego na wymiany, gdzie w ułamku sekundy trzeba podjąć decyzję jak podejść pod piłkę i jakie uderzenie zastosować. Ja miałem jeszcze ten problem, że moja technika była skażona tenisem stołowym i wiem, że pewnych nawyków nie pozbędę się do końca życia. Niemniej jednak, czasami gdy nie idzie mi na korcie, przypominam sobie uwagi którymi nękał mnie trener, a to ugięcie nóg, a to odprowadzenie rakiety po uderzeniu, także treningi z profesjonalistą pomagają też, a może przede wszystkim, w dłuższej perspektywie.

Podsumowując, moim zdaniem, treningi z trenerem - tak, ale poparte solidną dawką praktyki :)

A tak korzystając z okazji, to co powiecie Panowie, szczególnie ci przebywający w Warszawie, na jakąś forumową mini ligę, bo szkoda że dział "rozgrywki forumowiczów" tak świeci pustkami :P

Strona 5 z 5 Strefa czasowa UTC+2godz.
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
https://www.phpbb.com/