mtenis.com.pl

mtenis.com.pl

Forum tenisowe ATP
Dzisiaj jest 25 lis 2017, 12:03

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 431 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 22  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł: Jerzy Janowicz
PostZamieszczono: 30 lip 2011, 8:34 
Offline

Rejestracja: 17 lip 2011, 8:19
Posty: 6465
ObrazekJerzy Janowicz

Obrazek

Państwo: Polska
Data i miejsce urodzenia: 13 listopada 1990, Łódź
Wzrost: 203
Masa ciała: 75
Gra praworęczna
Status profesjonalny: 2005


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 30 lip 2011, 8:42 
Offline

Rejestracja: 09 sie 2011, 14:08
Posty: 5961
Jerzy Janowicz - osiągnięcia



Challengery - tytuły (1)
2010 Saint-Rémy

Challengery - finały (2)
2011 Poznań
2010 Salzburg

Futuresy
Tytuły (5)
Finały (3)

_________________
MTT:
Tytuły: US OPEN 2012 -debel, Sztokholm 2012, Australian Open 2013 - debel, Abu Dhabi 2014, Barcelona 2014

Finały: US OPEN 2013, Monte Carlo 2014, Rotterdam 2015

Półfinały: Winston-Salem 2012, Roland Garros 2013, Queens 2013, Wimbledon 13-debel, US OPEN 13-debel, Kuala Lumpur 2013


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 30 lip 2011, 8:46 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lip 2011, 7:59
Posty: 6074
Cytuj:
Tennis Spy: Jerzy Janowicz

Giant Pole Jerzy Janowicz played a key role in relegating Great Britain to the third tier of Davis Cup tennis last weekend and impressed Tennis Spy in the process.

More StoriesThe Tennis Spy archive
Tennis Spy: Grigor Dimitrov
Full name: Jerzy Janowicz

Nationality: Polish (born in Lodz)

Age: 18 (DOB: 13/11/1990)

World Ranking: 356

Career highlights: 2007 US Open boys' singles finalist. 2008 French Open boys' singles finalist. Represented Poland in Davis Cup.

General: Poland came to Liverpool for their Davis Cup tie with Great Britain as an unheralded side, but in Janowicz they have a player who looks destined for big things. Janowicz comfortably disposed of Dan Evans in his opening rubber, and while he lost to Andy Murray in straight sets in the reverse singles, he showed enough against the world number three to suggest he is not a million miles away from becoming a very good player. Janowicz has not come out of nowhere though. He has enjoyed a strong junior career, reaching the junior finals of both the US and French Opens. His performance at Roland Garros in 2008 was particularly impressive as he beat Jonathan Eysseric (who took Murray to five sets in the main draw that year) and highly-rated Bulgarian Grigor Dimitrov (see link under picture for his Tennis Spy). He also relishes the Davis Cup and beat former top 20 player Max Mirnyi on his debut in Belarus.

Strengths: Janowicz has a big serve to match his massive frame and already can fire bombs around the 140 m/ph mark. His best shot though is his forehand, which he can fizz into either corner with great pace and accuracy. The way he shapes his body to launch into the forehand is reminiscent of Fernando Gonzalez, who has one of the best forehands in the game. His movement is also quite good for such a big man and he seems able to adapt to different surfaces.

Weaknesses: While Janowicz's serve is massive, it is quite erratic and he needs to find more accuracy and consistency to take full advantage of such a big weapon. His volleying also needs improvement. If he can add a serve and volley aspect to his game then he could be dangerous on grass. His backhand is not too bad but not as good as his forehand, and again there is room for improvement. He is also still growing and taking shape so the right regime in the gym will help make the most of his potential.

Prospects: Janowicz is a smoother player than most players his size - more Tomas Berdych than Ivo Karlovic - and he has the potential to reach similar heights as the Czech player. The top 10 is not an unrealistic aim. He might be a bit too one dimensional to become a Grand Slam winner but Poland have certainly found themselves a very good player indeed.

Personal: Started playing tennis aged five. His nickname is JJ. Coached by Jakub Ulczynski. Played tennis at the AZS Lodz club. During the recent Davis Cup tie against Great Britain he was listed as being 6' 6" by the Guardian; 6' 7" by the Mail; and 6' 8" by The Sun.

Seán Fay / Eurosport

http://eurosport.yahoo.com/23092009/58/ ... owicz.html


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 30 lip 2011, 8:47 
Offline

Rejestracja: 17 lip 2011, 8:19
Posty: 6465
Cytuj:
Wrócić do Nowego Jorku - rozmowa z Jerzym Janowiczem, trzecią rakietą Polski

Pierwsza próba: zobaczyć, że elita tenisowa to nie kosmos. Drugi raz: nawiązać walkę. Potem już powalczyć o zwycięstwo. Jerzy Janowicz myśli o kolejnym meczu z rywalem z czołówki. Na razie zbiera punkty w kolejnych polskich turniejach. Opowiada nam o swojej pozycji w Pucharze Davisa, największych sukcesach, niesławnej sprawie Odesnika, współpracy z fińskim trenerem i niechęci do piłki nożnej.

Krzysztof Straszak: Tenis zalewają zawodnicy z serwisem znacznie przekraczającym 200 km/h. Pan jako przykład powinien wiedzieć jak sobie z nimi radzić. Czy pozostaje w takich sytuacjach tylko czekać na błędy?

Jerzy Janowicz: - Przed każdym meczem zakładam, że będę grał swoje. Nie chcę robić żadnych głupich zmian. I to bez względu na to, z jakim rywalem gram: czy jest to biegacz, czy gościu, który mocno serwuje. W tym ostatnim wypadku trzeba jednak czekać na swój moment: utrzymywać koncentrację przy podaniu i zaatakować w dobrym momencie przy returnie.

Musi być pan w miarę zadowolony z występów w serii wiosennych turniejów Futures w Polsce?

- Tak. W dwa tygodnie zagrałem dziesięć meczów, w tym dwa finały: zdobyłem tytuł w Koszalinie, a w Gliwicach przegrałem po całkiem dobrym spotkaniu i dwóch tie breakach z Czechem Lojdą. Słyszałem opinie, że ludziom się ten gliwicki finał podobał. To także dowód, że pierwsza trzysetka rankingu gra już dobrze, a każdy stamtąd zawodnik ma szansę ataku nawet na Top 50.

Nie może się pan już doczekać powrotu do zawodów World Tour?

- Mógłbym już grać w Tourze, ale musiałbym przebijać się przez eliminacje, a mój ostatni okres tenisowy był troszeczkę słabszy. Mamy wiosną dużo turniejów w Polsce i chciałem to wykorzystać, bo dotąd byłem ciągle w rozjadach za granicą. Pobyt w kraju to dla mnie szansa na odpoczynek. Ale mam nadzieję, że dzięki także naszym turniejom poprawię ranking na tyle, że wkrótce będę mógł kwalifikować się bezpośrednio do turniejów ATP World Tour.

Nie myśli pan jednak, że mamy mało turniejów nieco wyższej rangi? Największe challengery (Wrocław, Sopot) zostały odwołane, a dwa lata temu odbyła się ostatnia u nas impreza World Tour.

- Turnieje krajowe pomagają, są szansą dla Polaków. Ale niestety ani potęgą tenisową, ani sportową nie jesteśmy. Wiadomo, że Polacy mają inną mentalność niż na Zachodzie: u nas nie stawia się na sport, ciężko jest ze sponsorami. Jak tu znaleźć kogoś, kto wyłoży 2 mln na pojedynczy turniej? Do tego dochodzi inny problem organizacyjny: brak dużych obiektów, które spełniałyby wymogi. Najważniejsza rzecz jest jednak taka, że nasi zawodnicy zaczynają grać coraz lepiej. Mam nadzieję, że właśnie to zmobilizuje sponsorów do tego, by zorganizować większy turniej.

Pan na sponsorów chyba nie może narzekać?

- Od ponad roku jestem już spokojniejszy w tym temacie. Na szczęście, mogę się skupić całkowicie na tenisie.

W kwietniu pana nazwisko trafiło na sportowe kolumny gazet całego świata po meczu w Houston, gdzie przegrał pan z zawodnikiem, który - według pana - powinien być wtedy zdyskalifikowany. Jakie były reakcje w związku z Odesnikiem w USA?

- Zawodnik Odesnik na daną chwilę nie jest lubiany w żadnym kraju i w USA tym bardziej. Każdy się domagał, nie tylko inni tenisiści, ale i kibice, żeby go zawiesić. Niestety, jest sporo luk w regulaminach ATP i mógł grać praktycznie przez pół roku od incydentu w Australii [znaleziono przy Amerykaninie próbki hormonu wzrostu - przyp. KS]. To był ogromny szmat czasu, kiedy mógł ciągle spokojnie brać doping, bo nikt go za to nie ruszał. Każdy wiedział już, że jest podejrzany i mógł robić co mu się podobało. Mecz z nim był ciężki, dlatego, że wiedziałem, że jest nieuczciwy. Za każdym razem jak widziałem, że coś bije, bierze jakąś tabletkę, kojarzyło mi się to z jednym. Nie gra się fajnie przeciw takiemu zawodnikowi, ale nie ukrywam, że liczyłem wtedy na lepszy występ. Chciałem pokazać, że mimo wszystko jestem w stanie go pokonać.

Publiczność była za panem? Wyzywali swojego zawodnika od oszustów?

- Nie, raczej publiczności tenisowej nie wypada się tak zachowywać. Bez względu na wszystko. Tenis jest sportem spokojniejszym jeśli chodzi o kibiców. Ale słyszałem, że poza kortem nie tyle kibice, co inni zawodnicy bardzo się z nim kłócili.

W ubiegłym roku kilkukrotnie docierał pan do finałowej rundy kwalifikacji w premierowym cyklu. W Sztokholmie pech: Francuz Clément, który od tamtego turnieju znacznie podniósł swój poziom. Ale to wcześniej, w Nowym Jorku, była szansa na osiągnięcie czegoś naprawdę znaczącego. Jako były finalista juniorskiego US Open uważa pan ten turniej Wielkiego Szlema za swój ulubiony?

- Każdy Wielki Szlem ma swoją atmosferę, choć pojedynczo się oczywiście różnią. Wydaje mi się jednak, że to US Open jest dla mnie najfajniejszy. Nie tyle dlatego, że byłem tam w finale. Chodzi mi o całą otoczkę: organizatorzy robią wszystko pod publikę, wszystko jest bardzo żywe. Będę tam wracał z chęcią. Zawsze Wielki Szlem kojarzył mi się z moją dobrą grą i miłymi ludźmi. Drażni mnie jednak Wimbledon: trzeba grać w białej koszulce, a na trybunach siedzą głównie kibice po 80-stce.

Może być pan najwyżej notowanym z Polaków w dwóch naszych największych challengerach, jakie pozostały w kalendarzu: w Poznaniu i Szczecinie.

- W Poznaniu może "załapię" się do drabinki bezpośrednio z rankingu, inaczej będę posiadaczem dzikiej karty. Nie wiadomo czy zagram w Szczecinie, bo w tym samym czasie gramy w Pucharze Davisa z Łotwą. Cały czas trwam w oczekiwaniu, bo związek jest niedogadany z Kubotem. Różnie to z nim bywało, choć trzeba przyznać, że to on i Przysiężny są teraz najlepsi. Ja muszę być jednak gotowy na grę we wrześniu.

Kapitan Szymanik zapewnił już pana, że jest pan numerem trzy w kadrze?

- Oficjalnych rozmów nie było, ale w ostatnich trzech meczach Pucharu Davisa byłem albo w czołowej dwójce, albo - jak przeciw Finlandii - pierwszym rezerwowym. Aktualnie patrząc na grę i rankingi naszych zawodników, wnioskuję, że będę mógł znów być w rezerwie. Oczywiście, decyduje kapitan. Ja mogę oczekiwać na jego decyzję. Ale jeżeli powie mi, że będę czwartym zawodnikiem, będę czwartym. To nie ja ustawiam się na pozycji drugiej czy trzeciej. Jeżeli na daną chwilę Grzesiek [Panfil] będzie grał ode mnie trzy razy lepiej, jeżeli lepiej będzie grał Marcin Gawron czy ktokolwiek inny, pogodzę się z tym. Gra ten, kto jest lepszy.

To Panfil był z kadrą w Sopocie podczas meczu z Finami, choć to pan był teoretycznie rezerwowym. Pan był w domu, ale w Sopocie był pański trener, który jest kapitanem Suomi. Jak zmienił się pan jako tenisista od czasu rozpoczęcia współpracy z Tiilikainenem?

- To już prawie rok pracy z tym szkoleniowcem, z którym związałem się w czasie Porsche Open w Poznaniu. Uważam, że podążamy w bardzo dobrym kierunku. Na pewno zacząłem grać pewniej, zacząłem stawiać na ofensywny tenis, myśleć tylko o swoim stylu, nie kombinować w ważnych momentach. Po roku nie można stwierdzić, że zmieniło się to, to czy to. Można powiedzieć, że widzimy, że to ma jakiś sens i że będzie ta współpraca procentowała w przyszłości.

Tiilikainen mieszka już sporo lat w Polsce, ma polską żoną, ale w naszym języku jakoś boi się mówić.

- Wciąż trudno jest mu się przyzwyczaić. Ja za to nie mam pojęcia co on do mnie mówi po fińsku: ten język jest w ogóle nie do ogarnięcia i nie umiem wyłapać z niego ani jednego słowa. Tak samo trener ma problem z polskim, ale rozumie i trzeba uważać co się do niego mówi! (Jerzy śmieje się w stronę mamy)

Tata zawsze gorąco dopinguje na turniejach polskich tenisistów i tenisistki. Na polskich turniejach jest z panem także mama, ale na granicę podróżuje pan chyba bez nich?

- Tak, jeździmy wspólnie z trenerem. Ale w Polsce jestem z rodzicami: chcemy być razem, bo rzadko widzą moje mecze.

Czy wciąż nie stawia pan sobie celów rankingowych? Może dobrze byłoby szybko znaleźć się w połowie drugiej dwusetki i ponownie powalczyć w eliminacjach w Nowym Jorku?

- Nie, nie stawiamy przed sobą takich zadań. Przed każdym turniejem chcę po prostu wyjść na kort i zagrać swoje. Jeśli moja gra pozwoli mi zdobyć 15 czy 30 punktów, to ok, będę piął się w rankingu. Nigdy sobie nie stawiałem celów punktowych. Zawsze chciałem wyjść na mecz, zagrać jak najlepiej i wtedy punkty same przychodzą.

Który sukces uważa pan za swój największy? Półfinał w Szczecinie?

- Każdy sukces cieszy i się ich nie zogranicza, a wszystkie zapadają w pamięć. Ale z historycznego punktu widzenia najważniejsze było chyba zwycięstwo nad Wielką Brytanią w Pucharze Davisa. Pomagał im Andy Murray, a my ich pokonaliśmy po tylu kolejnych porażkach, które nam zadali. Taka wygrana jest czymś wielkim i to na pewno zapamiętam. Cieszę się także z półfinału Porsche Open [2009] i ze swojego pierwszego challengera, w 2008 roku we Wrocławiu, gdzie jako 17-letni debiutant pokonałem Francuza Mahuta, wtedy 45. zawodnika świata. Oczywiście trzeba też zaznaczyć Szczecin [2008], gdzie pokonałem Ulihracha, który w swoich najlepszych czasach wygrywał z Samprasem.

Przeciw Murrayowi zobaczył pan jak gra człowiek z absolutnej elity.

- Ale ja wcale nie byłem zszokowany jakąś jego solidną grą, ani nie byłem zawiedziony swoją postawą. Wiedziałem, że to nie jest coś nie do osiągnięcia, nie do przejścia. To, z czego zdawałem sobie sprawę, to, że on jest znacznie bardziej doświadczony w meczach do trzech wygranych setów, że jest także znacznie pewniejszy ode mnie. Chciałbym jeszcze raz zagrać z zawodnikiem z Top 10. Wtedy ciężko było mi się uspokoić i zrelaksować na tyle, by zagrać swój najlepszy tenis. Dojście na taki poziom to marzenie, ale wiem, że wszystko jest do osiągnięcia.

Mecz z Murrayem był odskocznią na wyższy poziom dla Przysiężnego. On także nie zobaczył u Szkota innego świata tenisowego.

- Dokładnie. Będę robił wszystko, żeby być na tyle ogranym i doświadczonym, żeby najpierw nawiązać walkę, a potem spróbować takich zawodników ograć.

Bohaterem Finów w Pucharze Davisa okazał się Kontinen. Kolejny pana rówieśnik, Rufin, także wspina się w rankingu. Wszyscy macie potężny serwis. Rocznik 1990 może zawojować tenis.

- Wiem co grają tamci, ale nie śledzę raczej ich postępów. Kontaktów z czasów juniorskich także nie utrzymujemy.

Ma pan ładnego woleja, także prawą nogą. Futbol jednak do pana ulubionych sportów nie należy. Dlaczego?

- Nie lubię polskiej piłki nożnej. Droga do tego, by zacząć w niej poważnie zarabiać jest znacznie łatwiejsza, a wysiłek nieporównanie mniejszy niż w wypadku tenisa. Ale mistrzostwa świata oczywiście oglądam!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 30 lip 2011, 8:47 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 lip 2011, 17:51
Posty: 3861
Lokalizacja: Kraków
Cytuj:
Janowicz wywalczył tytuł w Saint Remy!

Jerzy Janowicz wygrał w finale turnieju w Saint Remy. Jego rywalem był Francuz Edouard Roger-Vasselin.

Cytuj:
Janowicz 3 7 7
Roger-Vasselin 6 6 6

Jurek rozpoczął od wygrania swojego gema (1:0). Rywal odpowiedział wygraniem podania na sucho (1:1). Obaj zawodnicy pewnie grali przy swoich serwisach do stanu 3:3.

W siódmym gemie Jerzyk został przełamany (3:4). Serwował, aby zostać w pierwszym secie (3:5), ale znów nie utrzymał podania (3:6).

Długi pierwszy gem drugiej partii padł łupem Francuza (0:1). Janowicz obronił trzy breakpointy (1:1). Edouard wygrał gema na sucho (1:2). Wciąż bez breaków w drugim secie (5:6).

Roger-Vasselin miał dwie piłki meczowe przy serwisie Polaka (6:6), który zachował w tych ważnych akcjach zimną krew.

W tie-breaku Jerzyk prowadził już 5:1. Rywal szybko wyrównał - 5:5. Janowicz nie wykorzystał trzech piłek setowych, ale czwartej okazji już nie zmarnował - 10:8.

Łodzianin dobrze rozpoczął decydującą partię (1:0). Gem do zera Francuza (1:1) i kolejne znakomite serwisy Jerzyka (2:1). Nadal bez przełamań (2:2). Edouard miał trzy breakpointy, ale Polak je obronił (3:2).

Rywal wygrał swojego gema na sucho (3:3). Także Janowicz pewnie przy swoim podaniu (4:3). Kolejne gemy trafiają na konta serwujących (6:6).

O lsach meczu zdecydował tie-break. W nim pierwszą piłkę meczową (7:6) wykorzystał Jurek i zakończył zwycięsko całe spotkanie.

Dla 19-letniego Polaka to pierwsze w karierze zwycięstwo w imprezie tej rangi. Tym samym zdobył 90 punktów do rankingu ATP. Jutro awansuje do czołowej 200 na świecie.

--------------------------------------------------------------------------------
Jerzyk w poniedziałek wraca do Polski, a we wtorek już leci do Rygi. Będzie przygotowywał się do meczu Polaków z Łotyszami w Pucharze Davisa.

Źródło: http://www.polskitenis.eu/

_________________
MTT:
W: Kuala Lumpur 09, Memphis 10, Eastbourne 10, World Tour Finals 10, Cincinnati 12, Auckland 14, Sydney 16, Quito 17, Buenos Aires 17, Halle 17, Umag 17
F: Metz 09, Basel 09, Johannesburg 10, Stuttgart 10, Toronto 10, Valencia 10, San Jose 11, Buenos Aires 16, Miami 17, Tokyo 17
Roland Garros & US Open doubles champion, Olympic silver & bronze medalist, World Team Cup 2010 winner.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 30 lip 2011, 8:47 
Offline

Rejestracja: 24 lip 2011, 15:29
Posty: 51
Droga Jurka do premierowego challengera:

Cytuj:
R32 David Guez (FRA) 6-0, 6-4
R16 Vincent Millot (FRA) 7-6(5), 7-6(2)
Q Gilles Muller (LUX) 6-4, 7-6(4)
S Conor Niland (IRL) 2-6, 6-1, 6-4
W Edouard Roger-Vasselin (FRA) 3-6, 7-6(8), 7-6(6)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 30 lip 2011, 8:48 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lip 2011, 7:59
Posty: 6074
Cytuj:
Polski król asów i tie breaków

Obrazek

Jerzy Janowicz ma 20 lat, ponad dwa metry wzrostu i przed sobą piękną przyszłość. Jego przepustką do elity jest potężny serwis. Niestety, w rodzinnej Łodzi Janowiczowi rzucają kłody pod nogi.
Jerzy długo nie mógł trenować w hali AZS. Jego ojciec alarmował, że po południu korty zajmowali ludzie grający tzw. sztundy. – Wykorzystujemy obiekt przez parę dni w roku, a chłopakowi zabiera się nawet te resztki. Tak się Federera nie dogoni. Wszystkie wiatry powinny dmuchać w jeden żagiel, a tymczasem my non-stop bierzemy udział w wojnie: o godziny, o saunę czy inne drobiazgi – denerwuje się ojciec tenisisty, Jerzy Janowicz senior.

20-latek i jego trener Fin Kim Tiilikainen ostatnie dni przed świętami spędzili więc z konieczności w Poznaniu. ?Jerzyk” szlifował tam swój ultraofensywny styl, czyli przede wszystkim potężny serwis, który jesienią dał mu olbrzymi skok w rankingu ATP. Młody Polak jeszcze w sierpniu zajmował miejsce pod koniec trzeciej setki, dziś jest już 161. Austriacy komentujący jego występ w Salzburgu nie mieli wątpliwości: ?to zabójczo skuteczny król tie-breaków, który pluje asami”. Janowicz sześć razy rozgrywał u nich trzynaste gemy, pięć rozstrzygnął na swoją korzyść. Wystarczyło na finał. Nieco wcześniej w St. Remy bilans miał perfekcyjny: 6 tie-breaków, wszystkie zwycięskie. Oczywiście zdobył tytuł. – Mnóstwo setów w meczach z moim udziałem kończy si 281 właśnie w ten sposób. Gdy piłka śmiga ponad 220 km/h, trudno mnie przełamać. Rywale w końcówkach są pod presją – przyznaje Janowicz.

Cały artykuł w Przeglądzie Sportowym

http://www.tenis.net.pl/polski-krol-aso ... akow/11355


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 30 lip 2011, 8:48 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 lip 2011, 17:51
Posty: 3861
Lokalizacja: Kraków
Cytuj:
Jerzyk w krainie kangurów

Jerzy Janowicz bardzo przypomina bohatera książki Alfreda Szklarskiego "Tomek w krainie kangurów". Tak jak w przypadku Tomasza Wilmowskiego jego wyprawa na drugi koniec świata to pasjonująca, pełna przygód historia.

Najpierw zanosiło się, że Janowicz, który w środę rozgrywał pierwszy mecz w kwalifikacjach Australian Open (spotkanie z Michaelem Yanim przy stanie 6:3, 3:4, 30-15 i serwisie Polaka przerwał deszcz) na antypody w
ogóle się nie wybierze. Tenisista ma ponad dwa metry wzrostu, więc męczarnie w klasie ekonomicznej absolutnie nie wchodziły w rachubę. Z podkulonymi nogami nie da się przecież siedzieć przez dwa dni! Ratunek przyszedł z firmy PBG, dzięki niej udało się zdobyć bilet na klasę biznes. Koszt, bagatela, 13 tysięcy złotych. Niestety, w tym momencie kłopoty „Jerzyka" wcale się nie skończyły. Tuż przed podróżą zawodnika dopadła paskudna infekcja. - Syn miał 39 stopni i przez cztery dni leżał w łóżku. Długo wahaliśmy się, czy puszczać go na Australian Open - opowiada Jerzy Janowicz senior.

Ostatecznie wyposażony w paczkę z lekarstwami 20-latek wsiadł jednak do samolotu. Na lotnisku Tullamarine od razu zaopiekowali się nim przedstawiciele Polonii. Miły, szlachetny gest! Nasz gracz zjadł kolację z siostrami Radwańskimi, zaczął treningi i powoli dochodził do siebie.

Przebieg spotkania z Amerykaninem Yanim wskazuje, że wrócił już do najwyższej formy. Na razie jego marsz do wygranej zastopował deszcz (w niemal całej Australii mocno pada, północno-wschodnią część kontynentu
dotknął biblijny potop, dwa miliony osób zostały wezwane do ewakuacji lub schronienia się na wyższych piętrach domów - przyp. red.), ale mamy nadzieję, że dziś nad Melbourne zaświeci wreszcie słońce.

BARTOSZ GĘBICZ

http://www.sports.pl/Tenis/Jerzy-Janowi ... 1,289.html

_________________
MTT:
W: Kuala Lumpur 09, Memphis 10, Eastbourne 10, World Tour Finals 10, Cincinnati 12, Auckland 14, Sydney 16, Quito 17, Buenos Aires 17, Halle 17, Umag 17
F: Metz 09, Basel 09, Johannesburg 10, Stuttgart 10, Toronto 10, Valencia 10, San Jose 11, Buenos Aires 16, Miami 17, Tokyo 17
Roland Garros & US Open doubles champion, Olympic silver & bronze medalist, World Team Cup 2010 winner.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 30 lip 2011, 8:48 
Offline

Rejestracja: 17 lip 2011, 8:19
Posty: 6465
Telewizyjny wywiad z Jurkiem

http://sport.tvp.pl/tenis/wideo/kiedy-j ... tp/4119837


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 30 lip 2011, 8:49 
Offline

Rejestracja: 17 lip 2011, 8:19
Posty: 6465
25.07.2011 - Jurek osiągnął najwyższą pozycję w karierze (142) .


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 30 lip 2011, 8:49 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lip 2011, 7:59
Posty: 6074
Gratulacje za osiągnięcie finału w Poznaniu. Oby tak dalej!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 03 sie 2011, 15:25 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lip 2011, 7:59
Posty: 6074
Jurek po awansie do turnieju głównego w Kitzbuhel odpadł w 1 rundzie z Joao Souzą.

Cytuj:
Jerzy Janowicz po zaciętym meczu uległ Joao Souzie w pierwszej rundzie turnieju w Kitzbuhel.

Joao Souza (BRA) d. Jerzy Janowicz (POL) 6-3 4-6 7-6(3)

Polak z trudem utrzymał podanie. Łatwy gem Brazylijczyka (1:1). Bez przełamań do stanu 3:3.

W siódmym gemie Souza wykorzystał trzeciego breakpointa (3:4). Janowicz podwójnym błędem zakończył pierwszego seta (3:6).

W drugiej partii Joao zmarnował trzy szanse na przełamanie Jerzyka (1:1). Nadal gemy dla serwujących (3:3). Łodzianin uzyskał breaka (4:3). Skutecznie serwował na seta (6:4).

W decydującym secie nie było przełamań (6:6), choć Janowicz w czwartym gemie musiał bronić trzech breakpointów.

W decydującym tie-breaku Polak przegrał 3:7. Szybko stracił podanie (0:2). Nie zdołał odrobić strat. Brazylijczyk w decydującej rozgrywce serwował rewelacyjnie. 0:1, 0:2 (minibreak Souzy), 1:2, 1:3, 1:4, 2:4, 3:4, 3:5, 3:6, 3:7 (drugi minibreak Souzy).



Obydwaj gracze udanie przeszli kwalifikacje. Polak (142 w rankingu) czuje się już lepiej po urazie barku. 23-letni Brazylijczyk (110, rok temu był 101) wygrał w karierze trzy challengery. Jego największym sukcesem jest półfinał turnieju ATP w Santiago 2010.

http://www.polskitenis.eu/index.php?readmore=5236


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 28 wrz 2011, 0:21 
Offline
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 sie 2011, 9:08
Posty: 14007
Cytuj:
Challenger Madryt: Janowicz miał grać z Musterem, przegrał z lucky loserem

Jerzy Janowicz (ATP 176) odpadł już w I rundzie challengera rozgrywanego na kortach ziemnych w Madrycie. Jego pogromcą okazał się szczęśliwy przegrany z eliminacji: Michael Lammer (ATP 354). Polak przegrał 4:6, 6:7(4).
Łodzianin w ubiegłym tygodniu zrezygnował z występu w challengerze w Trnavie po weekendzie w Espoo (rozgrywki Pucharu Davisa). Początkowo rywalem Janowicza w stolicy Hiszpanii miał być Thomas Muster, były lider rankingu, ale ostatecznie wycofał się z Madrytu. Lammer przegrał w eliminacjach z Janem-Lennardem Struffem (ATP 239) z Niemiec.

Mecz rozpoczął się od dwóch szans na przełamanie dla Janowicza, ale rywal wybronił się. Ponowną szansę miał w trzecim gemie, ale znów nie zdołał jej wykorzystać. Dopiero dziesiąty gem, niestety dla Polaka, przyniósł przełamanie i zarazem seta dla Szwajcara. Janowicz miał także trzy piłki na wyrównanie stanu na 5:5. Na nic się to nie zdało.

W drugiej partii pierwszy gem był bardzo długi, Janowicz miał break pointa, ale nie potrafił skorzystać z okazji. Panowie przełamywali się łącznie czterokrotnie w tym secie, ale doszło do tie breaka. Szwajcar już przy pierwszej piłce uzyskał przewagę mini-breaka i nie oddał jej już do końca.

Łodzianin zaserwował siedem asów, ale popełnił pięć podwójnych błędów serwisowych. Po pierwszym podaniu wygrał zaledwie 64 procent piłek.

I Torneo Omnia Tenis Ciudad de Madrid, Madryt (Hiszpania)
ATP Challenger Tour, kort ziemny, pula nagród 42,5 tys. euro
wtorek, 27 września


I runda gry pojedynczej:
Michael Lammer (Szwajcaria, LL) - Jerzy Janowicz (Polska) 6:4, 7:6(4)


http://www.sportowefakty.pl/tenis/2011/ ... egral-z-l/

_________________
http://www.sportowefakty.pl/tenis

MTT career highlights (13-7):

2017: WTF (W), Sztokholm (W), Hamburg (W), Stuttgart (W), Acapulco (W);
2016: WTF (F), Basel (F), Cincinnati (W), Roland Garros (F), Marsylia (W), Doha (W);
2015: WTF (W), Basel (W), Winston-Salem (W), Hamburg (W), Wimbledon (F), Stuttgart (W), Monte Carlo (F), Indian Wells (F);
2014: Halle (F)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 06 paź 2011, 19:23 
Offline

Rejestracja: 17 lip 2011, 8:19
Posty: 6465
Cytuj:
Janowicz zagra w Rennes

Obrazek

Jerzy Janowicz wyleciał dziś do Francji.

Polak (174 w rankingu) wystąpi w silnie obsadzonym challengerze w Rennes. W zawodach jest do zdobycia 100 punktów, a w puli nagród znajdą się 64 tys. €.

Łodzianin jest obecnie siódmym rezerwowym do udziału w turnieju głównym. Wiele więc wskazuje, że będzie musiał walczyć od soboty w kwalifikacjach.

Gwiazdami Open de Rennes 2011 będą Gilles Muller, Julien Benneteau, Nicolas Mahut i Steve Darcis.

Wystąpią ponadto m.in. Alejandro Falla, Matthias Bachinger, Adrian Mannarino, Dustin Brown, Marc Gicquel, Arnaud Clement czy Lukas Lacko.

W kolejnym tygodniu Janowicz planuje występ w challengerze w Orleanie (jeśli dostanie się do głównej drabinki bez eliminacji) lub też zagra w kwalifikacjach turnieju ATP If Stockholm Open.


http://www.polski-tenis.pl/index.php?readmore=5703


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 04 lis 2011, 15:23 
Offline

Rejestracja: 17 lip 2011, 8:19
Posty: 6465
Cytuj:
Zmarnowana szansa Janowicza

Jerzy Janowicz (ATP 191) miał meczbola w trzeciej partii pojedynku z Andreasem Beckiem (ATP 110), lecz nie zdołał zakwalifikować się do ćwierćfinału turnieju w Eckental. Rozstawiony z numerem czwartym Niemiec pokonał ostatecznie Polaka 6:4, 2:6, 7:6(7) i zagra w piątek o półfinał z Czechem Janem Hernychem (ATP 218).Czwartkowy pojedynek 20-letniego Janowicza ze starszym od niego o pięć lat Beckiem trwał dwie godziny i 33 minuty. W decydującej odsłonie łodzianin przełamał podanie niemieckiego zawodnika w siódmym gemie, a w dziewiątym nie wykorzystał piłki meczowej. Chwilę później reprezentant Polski nie utrzymał własnego serwisu, a następnie uległ po niezwykle emocjonującym tie breaku.

Beck był przed dwoma laty prawdziwym objawieniem niemieckiego białego sportu. Leworęczny zawodnik rewelacyjnie spisywał się przede wszystkim na kortach ziemnych (finał w Gstaad oraz ćwierćfinał w Monte Carlo), dzięki czemu awansował nawet na 33. pozycję w światowej klasyfikacji. Aktualnie stara się powrócić do Top 100 rankingu ATP.


http://www.sportowefakty.pl/tenis/2011/ ... janowicza/


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 07 lis 2011, 15:49 
Offline

Rejestracja: 17 lip 2011, 8:19
Posty: 6465
Cytuj:
Oritsei - Janowicz wygrał z Meffertem

Jerzy Janowicz (190) wygrał z Niemcem Dominikiem Meffertem (166) 6:2, 6:7 (6), 6:3.

Niemiec obronił breakpointa w pierwszym gemie (0:1). Polak przełamał rywala do zera (2:1). Wywalczył podwójnego breaka (5:2). Wygrał pierwszego seta (6:2) po 28 minutach.

W drugiej partii gemy dla serwujących (6:6). W piątym gemie Janowicz zmarnował breakpointa, a w dwunastym obronił dwie piłki setowe. W tie-breaku łodzianin przegrał 6:8.

W trzecim secie bez przełamań do stanu 4:3. W ósmym gemie Meffert nie utrzymał podania (5:3). Polak skutecznie serwował na mecz (6:3).

W 1/8 finału zagra z Dudi Selą (96) z Izraela lub Rosjaninem Konstantinem Kravchukiem (201).


http://www.polski-tenis.pl/index.php?readmore=5920


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 13 gru 2011, 13:03 
Offline
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 sie 2011, 14:40
Posty: 10273
Cytuj:
2011 w liczbach

Ranking: 220
Bilans meczów: 2-3
Tytuły: 0
Finały: 0
Zarobki: $64,134

_________________
Tytuły (11):
2017: Auckland, Waszyngton, Shenzen
2015: Doha, Sydney, Houston, Roland Garros
2013: US Open
2012: Nicea
2011: Los Angeles, WTF Londyn
Wcześniej: Za słaba era, żeby coś wpisywać.

Finały (15):
2017: Stuttgart
2016: Tokio, Shanghai, Bazylea
2015: Wiedeń, WTF Londyn
2014: Doha
2013: Cincinnati
2012: Monte Carlo, Roland Garros, Sztokholm
2011: Marsylia, Monte Carlo, Wimbledon, US Open
Wcześniej: Za słaba era, żeby coś wpisywać.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 17 sty 2012, 16:15 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 sie 2011, 17:43
Posty: 1043
Janowicz gra także w Sheffield.
1 runda :
Jerzy Janowicz - James McGee (Irlandia)

_________________
RUCH CHORZÓW


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 16 lut 2012, 18:16 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 wrz 2011, 21:26
Posty: 8627
Po trupach do celu - I część rozmowy z Jerzym Janowiczem, drugą rakietą kraju

Spoiler:

http://beta.sportowefakty.pl/tenis/2681 ... ieta-kraju

_________________
"Kto jest dobry? Kto zły? Nie ma ludzi dobrych i złych, są tylko złe albo dobre uczynki. I ludzie, którzy miotają się między nimi." Éric-Emmanuel Schmitt


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 17 lut 2012, 20:39 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 wrz 2011, 21:26
Posty: 8627
Cytuj:
Novak i reszta mnie nie wzruszają - II część rozmowy z Jerzym Janowiczem

Obrazek Obrazek

Novak i reszta mnie nie wzruszają - przyznał w rozmowie z portalem SportoweFakty.pl Jerzy Janowicz. Kto w takim razie wzrusza drugą rakietę Polski? Zapraszamy na II część rozmowy z polskim tenisistą.

Kinga Popiołek: Czy trzy lata w tenisie to jest dużo?

Jerzy Janowicz: Tak, to jest bardzo dużo.

Pytam, gdyż właśnie o tyle jest od pana starszy Novak Đoković...

- No tak, Novak to geniusz tenisowy. Ciężko mi będzie porównywać się do niego. To jest marzenie, żeby grać tak jak on, bardzo trudne do spełnienia.

Jest geniuszem – a czy również wzorem dla pana?

- Nie, muszę przyznać, że za nim za bardzo nie przepadam. Wolę pooglądać Rogera. Novak i reszta mnie nie wzruszają [śmiech].

Dąży pan do bycia jak Federer?

- Dokładnie tak, każdy chce być idealny, chce być tym numerem jeden. Rogera mecze są o tyle fajne, że on na korcie wygląda tak, jakby nie wkładał w to żadnej energii. Jego uderzenia są tak finezyjne, tak ładnie poskładane, że wydaje się, iż tenis jest niezwykle prostą grą. Dlatego jego mecze się tak przyjemnie ogląda. Każdy marzy o tym, żeby zostać takim zawodnikiem, ale to nie jest możliwe.

Dlaczego nie jest możliwe? W pana przypadku czy ogólnie?

- Szczerze mówiąc, to jeszcze nie spotkałem się z takim zawodnikiem jak Roger, a znam wszystkich z czołowej 200. On jest jedyny i nie wydaje mi się, żeby mógł go ktoś zastąpić.

Na konferencji prasowej po Pucharze Davisa powiedział pan, że do pierwszej setki rankingu ATP brakuje panu 140 miejsc. Jest to realne do osiągnięcia w tym roku?

- Ciężko mi to przewidzieć, bo wszystko się może zdarzyć. Może przytrafić się kontuzja - odpukać, może też być moja nieodpowiednia gra tak, jak to miało miejsce w ubiegłym roku, kiedy to byłem strasznie niezadowolony. Wiadomo, że będę robił wszystko, aby znaleźć się w setce, to jest moje zadanie być jak najwyżej i mam nadzieję, że w tym roku ta setka się pojawi. Chociaż jeśli jej nie osiągnę, to nie będę zawiedziony, tylko będę dalej pracował. Jest to trudne pytanie, bo wystarczy spojrzeć na Raonicia, który w 2011 roku był w okolicach 250. miejsca, a po dwóch turniejach dotarł do Top 60. Czasem wystarczy jeden dobry turniej, a kiedy indziej będzie potrzeba ich sześć. Wszystko zależy od mojej formy i rangi turnieju.

Jakie ma pan plany na najbliższe tygodnie?

- Tuż po Pucharze Davisa pojechałem do Łodzi, skąd we wtorek udałem się do Poznania, do mojego trenera trenować na dywanie. W niedzielę wyjadę do Wolfsburga, gdzie czeka mnie start w turnieju ATP Challenger Tour na nawierzchni dywanowej. A potem zobaczymy, wszystko zależy od tego, czy gdzieś jeszcze się załapię do turnieju głównego.

Czyli na co dzień trenuje pan w Poznaniu?

- Na przemian w Poznaniu i w Łodzi.

A nie jest to uciążliwe, że przemieszcza się pan między tymi dwoma miastami?

- Nie, jest to znacznie lepsze niż wyjazdy do Pragi czy Prościejowa, gdzie trenowałem przez kilka miesięcy. Wydaje mi się, że takie rozwiązanie Łódź - Poznań nie jest dramatyczne, tym bardziej, że mamy już autostradę, więc 2 godziny i jestem na treningu.

Skoncentrujmy się przez chwilę na panu. Wzrost jest ułatwieniem czy wręcz przeciwnie?

- Jestem wysoki, mam ponad dwa metry, ale mam też potężny serwis, który mi pomaga w grze i na nim bazuję. Przy tym całkiem sprawnie się poruszam, co też jest moim plusem. To nie jest tak, że potrafię wygrywać mecze tylko na szybkich nawierzchniach, nie raz miałem spore sukcesy na nawierzchniach ziemnych. Wzrost tylko mi pomaga. Mogę grać agresywnie i do tego dobrze się poruszać. Nie mogę narzekać.

Długo musiał pan pracować nad koordynacją ruchową na korcie?

- Nad koordynacją i dynamiką trzeba pracować od początku. Miałem bardzo dobrego trenera przygotowania fizycznego w wieku 10 lat, miałem dobre treningi ogólne i trenowałem z nim przed 7 lat. Tak na dobrą sprawę, to jemu wszystko zawdzięczam: moją koordynację, dynamikę i poruszanie się. Teraz muszę to poprawiać i iść do przodu.

Z tego powodu zatrudnił pan trenera od przygotowania fizycznego?

- Tak, moim trenerem od przygotowania fizycznego jest Piotr Grabia, który mieszka w Łodzi. Poznałem go kilka lat temu, kiedy pracowałem z poprzednim trenerem. Cały czas miałem z nim kontakt. Gdy mój poprzedni trener nie mógł ze mną przeprowadzić treningu, to miałem zastępstwo z Piotrkiem. Zaufałem mu, wiedziałem, że jego baza będzie się opierała na tym samym, co w przypadku poprzedniego trenera. Współpraca się układa i jest lepiej.

W kolejnej rundzie Pucharu Davisa Polska zmierzy się z Estonią. Cieszy się pan, że nie trafiliście na Luksemburg i niewygodnego dla pana Müllera?

- Było wcześniej powiedziane, że on i tak by nie zagrał w tym meczu, tak, jak nie grał z Estonią. Tak na dobrą sprawę, to jest mi obojętne, z kim będę grał. Znam bardzo dobrze Jürgena Zoppa, Gillesa Müllera. Jürgena znam z turniejów, jest to mój dobry kolega i mamy ze sobą kontakt. Będzie trzeba zaatakować i spróbować awansować do I Grupy.

http://beta.sportowefakty.pl/tenis/2681 ... janowiczem

_________________
"Kto jest dobry? Kto zły? Nie ma ludzi dobrych i złych, są tylko złe albo dobre uczynki. I ludzie, którzy miotają się między nimi." Éric-Emmanuel Schmitt


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 431 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 22  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
POWERED_BY