mtenis.com.pl

mtenis.com.pl

Forum tenisowe ATP
Dzisiaj jest 19 cze 2018, 6:52

Strefa czasowa UTC+2godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 83 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5  Następna
Autor Wiadomość
PostZamieszczono: 29 lip 2011, 23:24 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 22 lip 2011, 22:47
Posty: 2230
ObrazekMichał Przysiężny

Obrazek

Państwo: Polska
Miejsce zamieszkania: Wrocław
Data i miejsce urodzenia: 16 lutego 1984, Głogów
Wzrost: 185 cm
Masa ciała: 83 kg
Gra praworęczna, jednoręczny backhand

Cytuj:
Michał Przysiężny (ur. 16 lutego 1984 w Głogowie) - tenisista polski (mój ulubiony).

Zawodnik KKT Wrocław. W 2000 roku wraz z Adamem Chadajem i Pawłem Diłajem wywalczył IV miejsce w Drużynowych Mistrzostwach Świata Kadetów. W 2002 roku osiągnął półfinał juniorskiego turnieju deblowego na kortach Rolanda Garrosa (w parze z Węgrem Balazsem). W tym samym roku wygrał w Montego Bay na Jamajce swój pierwszy turniej rangi Futures. Następne sukcesy w tej kategorii odnosił w Iranie (2003), Polsce i Gruzji (2004).

W 2006 roku podczas turnieju Orange Prokom Open w Sopocie osiągnął ćwierćfinał. Jest pierwszym Polakiem od czasu Wojciecha Fibaka w 1986 roku, który doszedł do tego szczebla rozgrywek w turnieju rangi ATP. Na przełomie sierpnia i września 2007 roku zadebiutował w wielkoszlemowym US Open. W 3 rundzie eliminacji pokonując Łukasza Kubota 6/7 6/2 7/6 zapewnił sobie grę w turnieju głównym, gdzie w 1 rundzie uległ Niemcowi Michaelowi Berrerowi 1/6 6/4 6/1 7/6.


wiki.pl


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 29 lip 2011, 23:37 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lip 2011, 8:59
Posty: 6119
Michał Przysiężny - osiągnięcia

Futuresy - tytuły (7)(
2002 Montego Bay (F21)
2003 Kishi Island (F3)
2004 Koszalin (F2), Tbilisi (F1)
2009 Niemcy (F19)
2009 Białoruś (F1)
2009 Białoruś (F2)

Futuresy - finały (3)
2002 Aruba (F1)
2003 Poznań (F1)
2006 Iran (F5)

Challengery - tytuły (5)
2007 Wrexham
2009 Helsinki
2010 Kazań, St. Brieuc, Ortisei

Challengery - finały (2)
2010 León, Helsinki

Najwyższa pozycja w karierze: 76 (15.11.2010).


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 29 lip 2011, 23:42 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 lip 2011, 22:04
Posty: 58797
Lokalizacja: Warszawa
Na największym forum tenisowym świata Michał doczekał się wątku na temat swoich szans na miano "GOAT" :D http://www.menstennisforums.com/showthread.php?t=153195

_________________
MTT - tytuły (17)
2017 (1) Cincinnati M1000
2016 (1) Sankt Petersburg
2015 (1) Rotterdam
2013 (3) Montreal M1000, Rzym M1000, Dubaj
2012 (1) Toronto M1000
2011 (4) Waszyngton, Belgrad, Miami M1000, San Jose
2010 (2) Wiedeń, Rotterdam
2009 (2) Szanghaj M1000, Eastbourne
2008 (2) US Open, Estoril


MTT - finały (20)
2018 (2) Stuttgart, Marsylia
2017 (2) Sztokholm, Indian Wells M1000
2016 (2) Newport, Rotterdam
2015 (1) Halle
2014 (1) Tokio
2013 (2) Basel, Kuala Lumpur
2011 (3) WTF, Cincinnati M1000, Rzym M1000
2010 (2) Basel, Marsylia
2009 (4) WTF, Stuttgart, Wimbledon, Madryt M1000
2008 (1) WTF


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 29 lip 2011, 23:42 
Offline

Rejestracja: 24 lip 2011, 16:29
Posty: 52
O co chodzi z Goat, kto mi wyjaśni?


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 29 lip 2011, 23:43 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 lip 2011, 22:04
Posty: 58797
Lokalizacja: Warszawa
Cytuj:
O co chodzi z Goat, kto mi wyjaśni?

GOAT to taka zbitka liter od określenia: "Greatest of all time", w bardzo swobodnym tłumaczeniu : "najlepszy w historii". ;)

Dawniej było to bardzo rzadko używane określenie, ale od czasów dyskusji nad osobą Rogera Federera słowo to przewija się nagminnie na wielu światowych forach i używane jest w stosunku do wielu graczy.

_________________
MTT - tytuły (17)
2017 (1) Cincinnati M1000
2016 (1) Sankt Petersburg
2015 (1) Rotterdam
2013 (3) Montreal M1000, Rzym M1000, Dubaj
2012 (1) Toronto M1000
2011 (4) Waszyngton, Belgrad, Miami M1000, San Jose
2010 (2) Wiedeń, Rotterdam
2009 (2) Szanghaj M1000, Eastbourne
2008 (2) US Open, Estoril


MTT - finały (20)
2018 (2) Stuttgart, Marsylia
2017 (2) Sztokholm, Indian Wells M1000
2016 (2) Newport, Rotterdam
2015 (1) Halle
2014 (1) Tokio
2013 (2) Basel, Kuala Lumpur
2011 (3) WTF, Cincinnati M1000, Rzym M1000
2010 (2) Basel, Marsylia
2009 (4) WTF, Stuttgart, Wimbledon, Madryt M1000
2008 (1) WTF


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 29 lip 2011, 23:43 
Offline

Rejestracja: 15 lip 2011, 17:13
Posty: 14723
W sensie że niby Przysieżny to futures'owy Federer? :] No rewelacja, rozumiem że teraz będzie celował w futures'owego Wielkiego Szlema(?), czy też może będzie ambitniejszy i powalczy o miano challenger'owego GOAT?


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 29 lip 2011, 23:44 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 lip 2011, 22:04
Posty: 58797
Lokalizacja: Warszawa
Cytuj:
W sensie że niby Przysieżny to futures'owy Federer? :] No rewelacja, rozumiem że teraz będzie celował w futures'owego Wielkiego Szlema(?), czy też może będzie ambitniejszy i powalczy o miano challenger'owego GOAT?


Zdecydowanie powalczy o miano challengerowego GOAT.
Co do porównań obu Panów to przecież Fibak już dawno określił Michała jako "polskiego Federera" :D

_________________
MTT - tytuły (17)
2017 (1) Cincinnati M1000
2016 (1) Sankt Petersburg
2015 (1) Rotterdam
2013 (3) Montreal M1000, Rzym M1000, Dubaj
2012 (1) Toronto M1000
2011 (4) Waszyngton, Belgrad, Miami M1000, San Jose
2010 (2) Wiedeń, Rotterdam
2009 (2) Szanghaj M1000, Eastbourne
2008 (2) US Open, Estoril


MTT - finały (20)
2018 (2) Stuttgart, Marsylia
2017 (2) Sztokholm, Indian Wells M1000
2016 (2) Newport, Rotterdam
2015 (1) Halle
2014 (1) Tokio
2013 (2) Basel, Kuala Lumpur
2011 (3) WTF, Cincinnati M1000, Rzym M1000
2010 (2) Basel, Marsylia
2009 (4) WTF, Stuttgart, Wimbledon, Madryt M1000
2008 (1) WTF


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 29 lip 2011, 23:44 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 lip 2011, 19:17
Posty: 4316
hahaha

GOAT to tez po ang. koza, co mozna tlumaczyc jako kozacki, i bylem pewien ze to o chodzi :D.

_________________
"Mój bratanek ma ładniejszą narzeczoną od Rogera" Toni Nadal


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 29 lip 2011, 23:44 
Offline

Rejestracja: 15 lip 2011, 17:13
Posty: 14723
Człowiek z takimi umiejętnościami jak Michał dawno powinien być w Top 100, jeśli nie Top 50 i kontuzjami naprawdę nie wszystko można wytłumaczyć.

Edit:

Masta xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 29 lip 2011, 23:45 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 lip 2011, 22:04
Posty: 58797
Lokalizacja: Warszawa
Cytuj:
hahaha

GOAT to tez po ang. koza, co mozna tlumaczyc jako kozacki, i bylem pewien ze to o chodzi :D.


Kozacki to raczej od Kozaka. Od Kozy to chyba kozi :D Interpretacja wszak bardzo oryginalna :D

Cytuj:
Człowiek z takimi umiejętnościami jak Michał dawno powinien być w Top 100, jeśli nie Top 50 i kontuzjami naprawdę nie wszystko można wytłumaczyć.


Błaznował za dużo jak był "Jego czas", a później jak gra zaskoczyła przyplątały się kontuzje. Czyli w połowie jest sam sobie winien, ale urazy też zrobiły swoje. Zgadzam się, że Jego miejsce jest dużo wyżej niż w 4 setce :]

_________________
MTT - tytuły (17)
2017 (1) Cincinnati M1000
2016 (1) Sankt Petersburg
2015 (1) Rotterdam
2013 (3) Montreal M1000, Rzym M1000, Dubaj
2012 (1) Toronto M1000
2011 (4) Waszyngton, Belgrad, Miami M1000, San Jose
2010 (2) Wiedeń, Rotterdam
2009 (2) Szanghaj M1000, Eastbourne
2008 (2) US Open, Estoril


MTT - finały (20)
2018 (2) Stuttgart, Marsylia
2017 (2) Sztokholm, Indian Wells M1000
2016 (2) Newport, Rotterdam
2015 (1) Halle
2014 (1) Tokio
2013 (2) Basel, Kuala Lumpur
2011 (3) WTF, Cincinnati M1000, Rzym M1000
2010 (2) Basel, Marsylia
2009 (4) WTF, Stuttgart, Wimbledon, Madryt M1000
2008 (1) WTF


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 29 lip 2011, 23:46 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 lip 2011, 9:19
Posty: 6448
Cytuj:
Stopa: Przysiężny jest jak Federer

- Wojtek Fibak miał rację. Michał Przysiężny jest polskim Rogerem Federerem - stwierdził na antenie radia TokSport czołowy polski komentator tenisa, Karol Stopa.
- Na początku tego roku powiedziałem, że chcę skończyć sezon w trzeciej setce klasyfikacji, ale już koło września wiedziałem, że to nie będzie możliwe. Wtedy stwierdziłem, że gdy zakończę rok w okolicach 400.-500. miejsca, będzie dobrze - te słowa Michał Przysiężny wypowiedział przed tygodniem, ale już wtedy był 298. zawodnikiem na świecie. I nie spodziewał się, że za siedem dni znajdzie o 112 pozycji wyżej.

Jednak po silnie obsadzonych zawodach w Helsinkach stan jego rankingowego konta powiększył się o ponad sto punktów. "Ołówek" do turnieju głównego przebijał się przez eliminacje, ale i tak wygrał wszystkie mecze. Stracił tylko jednego seta, i to dopiero w finale.

To największy z ostatnich sukcesów Polaka. - Spodziewałem się tego, wierzyłem w niego - skomentował trener Przysiężnego, Aleksander Charpantidis. - Dobrze wiedziałem, że Michał ma ogromny potencjał i nie jest to niespodzianką dla tych, którzy mają pojęcie o tenisie. Muszę jednak przyznać, że jego ostatnie wyniki przerosły moje oczekiwania. Zaskoczył wszystkich i chyba sam siebie także.

Kiedyś legendarny polski tenisista Wojciech Fibak zestawił Przysiężnego z Rogerem Federerem. Przy okazji tamtego porównania pojawiło się kilka niesmacznych komentarzy.

Piłeczkę odbija Karol Stopa: - Głupkowaci quasi-znawcy z Internetu się z Wojtka nabijają, ale on absolutnie ma rację. Michał Przysiężny jest polskim Rogerem Federerem! To kontuzje nie pozwoliły mu nigdy grać tak, jak naprawdę potrafi. Może teraz wreszcie będzie dobrze? Przysiężny z pewnością może pójść ścieżką, którą już podąża Łukasz Kubot.

Kubot zajmuje obecnie 99. miejsce w rankingu ATP. Przysiężny w tych rejonach klasyfikacji chciałby się znaleźć jeszcze przed przyszłorocznym Roland Garros (końcówka maja), by móc wystąpić w tym turnieju bez konieczności gry w eliminacjach. - Być może wtedy będzie miał ten zaszczyt, by zmierzyć się z Federerem? - zastanawia się trener Charpantidis. - Sposobem poruszania się po korcie i swoimi uderzeniami Przysiężny faktycznie przypomina Szwajcara jak chyba żaden inny tenisista. Oczywiście, jeśli chodzi o wyniki, to dwa różne światy, chociaż Michał jest na dobrej drodze, by zapukać do czołowej setki, a może nawet pięćdziesiątki.

Na razie 25-letni wrocławianin rozpędza się w kierunku pierwszej setki. Być może byłby w niej już dawno, gdyby nie urazy i operacje, które towarzyszyły mu w dotychczasowej karierze. - Tym razem po kontuzji nie ma śladu - zapewnia trener.

Przysiężny w tym sezonie w oficjalnym meczu już nie zagra. W czwartek, we Wrocławiu, wystąpi jedynie w spotkaniu pokazowym razem z innym utalentowanym polskim tenisistą, Jerzym Janowiczem. Jeszcze w tym roku wyleci natomiast do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, by turniejem w Dausze zainaugurować przyszły sezon.

http://www.tenis.sport24.pl/news/show/1 ... k-federer/

_________________
I czwarty ten, którego znam,
który nauczę znów pokory
te moje czasy nadaremne
i serce moje bardzo chore
na śmierć, która się lęgnie we mnie.

K. K. Baczyński


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 29 lip 2011, 23:46 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lip 2011, 8:59
Posty: 6119
Cytuj:
Rok temu był 562., w poniedziałkowym rankingu ATP poprawi się o 400 miejsc. Sukcesy Łukasza Kubota podziałały mobilizująco na Michała Przysiężnego. 25-letni tenisista wygrał challengera w Kazaniu i znów awansuje w rankingu ATP. Ma wszelkie predyspozycje ku temu, by pójść śladami Kubota.

W finale rozstawiony z numerem drugim polski tenisista pokonał najwyżej rozstawionego Niemca Juliana Reistera 7:6, 6:3.

Niedawno Przysiężny otarł się o główny turniej Australian Open. Szedł jak burza w eliminacjach, ale skapitulował w ostatniej rundzie. Polak przesunął się jednak na 186. miejsce, tylko o trzy pozycje gorsze niż jego życiowy rezultat.

W poniedziałkowym rankingu Przysiężny przesunie się jeszcze wyżej. Dzięki zwycięstwu w challengerze w Kazaniu poprawi rekordowy wynik. Dla Przysiężnego to drugi wygrany turniej w karierze. Największe sukcesy święcił właśnie pod koniec zeszłego roku, gdy wygrał w Helsinkach. Wtedy zanotował skok o 100 pozycji.

A jeszcze niedawno musiał się bić w kiepsko obsadzonych futuresach. - Turnieje tenisowe tej rangi to tak naprawdę nie jest mój poziom. Jestem w stanie równie skutecznie grać w dużo lepszych imprezach. W tamtych turniejach nie musiałem grać niczego nadzwyczajnego, żeby pokonywać kolejne rundy. Tym niemniej seryjne zwycięstwa dodały mi pewności siebie, co z kolei zaowocowało triumfem w mocno obsadzonym challengerze w Helsinkach - mówił w rozmowie z eurosport.pl po przegranych eliminacjach do Australian Open.

Jeśli utrzyma tempo, wkrótce może się znaleźć w setce najlepszych tenisistów świata. - Mam nadzieję, że w tym roku wystartuję już we wszystkich turniejach Wielkiego Szlema, a na US Open załapię się już bez eliminacji - snuje plany Michał Przysiężny.

Jak się zmieniał ranking Przysiężnego

01.02.2010 - 186

14.12.2009 - 183

30.11.2009 - 186

23.11.2009 - 298

26.10.2009 - 427

19.10.2009 - 515

27.07.2009 - 679

20.07.2009 - 567

02.02.2009 - 562

27.10.2008 - 620

http://www.eurosport.pl/tenis/atp-tour/ ... tory.shtml


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 29 lip 2011, 23:46 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 lip 2011, 12:28
Posty: 679
Lokalizacja: Wrocław
http://www.youtube.com/watch?v=6XhkVp5uK7Q

Bez kitu, patrząc na grę Michała można stwierdzić, że to nasz polski Federer :D

_________________
MTT - tytuły (10)
2018 (1): Montpellier
2011 (1): US Open
2010 (2): Houston, Metz
2009 (3): Belgrad, Madryt, Stuttgart
2008 (3): Hamburg, Bangkok, Tokio
____________________
2013: Finał Wimbledonu


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 29 lip 2011, 23:47 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lip 2011, 8:59
Posty: 6119
Cytuj:
Michał? Biega w Meksyku. Został uziemiony.

Dzięki finałowi w meksykańskim Leon 26-letni tenisista Matchpointu Wrocław spełnił swoje wielkie marzenie: zdobył brakujące punkty i w poniedziałek awansował do pierwszej setki światowego rankingu.
Jego radość nieco przyćmiła tylko informacja, że nie może wrócić do Polski. O sukcesach sportowych i komunikacyjnym horrorze w Meksyku w rozmowie z „PS" opowiada jego trener Aleksander Charpantidis.

PRZEGLĄD SPORTOWY: Pana podopieczny na liście ATP awansował na 94 miejsce. Dostał się w to miejsce zupełnie inną metodą niż Łukasz Kubot...

ALEKSANDER CHARPANTIDIS: To prawda. Łukasz od razu wpłynął między grube ryby, Michał posuwał się do przodu metodą małych kroków w challengerach. I naprawdę imponował. Grał bardzo równo, minimum na poziomie ćwierćfinałów. Porcja zwycięstw, która dała mu awans do setki, naprawdę musi robić wrażenie. Kiedy niecały rok temu rozmawialiśmy ze sponsorem, dostałem pytanie, jaka jest szansa, że Michał znajdzie się w pierwszej setce. Był wówczas poniżej 600. pozycji, ale ja powiedziałem, że spora, powyżej pięćdziesięciu procent. Zaufano nam, zawodnik otrzymał dużą pomoc finansową. Teraz ma pokrywane właściwie wszystkie wydatki. Można powiedzieć, że wszystko co zarobi (w tym sezonie prawie 40 tys. dolarów - dop. red.) zatrzymuje dla siebie.

PS: Michał musiał się zmienić.

O tak, to zupełnie inny człowiek niż siedem czy osiem miesięcy temu. Przede wszystkim dojrzał, bo że potrafi grać, wiedzieliśmy przecież od dawna. Gdzie się w kraju nie ruszymy, mówią o nim polski Federer...

PS: Można go porównywać do Szwajcara?

Pod względem stylu, techniki, taktyki być może tak. Jednak jeśli chodzi o osiągnięcia sportowe wiadomo, że jeszcze sporo mu do mistrza brakuje. Roger wygrał przecież szesnaście Wielkich Szlemów.

PS: Pański podopieczny w challengerach walczył z niżej klasyfikowanymi rywalami, ale trudno powiedzieć, że boi się gwiazd.

To prawda. Po meczu z Andym Murrayem w Pucharze Davisa w Liverpoolu, przegranym 4:6, 2:6, 4:6, stwierdził... A nie, zachowam to dla siebie. Powiem tylko, że był rozczarowany, bo właśnie wtedy przekonał się, jak niewielka jest strata do najlepszych. Jestem pewien, że dla Michała przejście z challengerów do turniejów ATP nie nie okaże się szokiem.

PS: Czy Przysiężny będzie mógł zagrać w Paryżu w Międzynarodowych Mistrzostwach Francji na kortach Rolanda Garrosa? Przy zgłoszeniach do Wielkiego Szlema brany jest pod uwagę ranking tenisisty na sześć tygodni przed imprezą, a wówczas był on jeszcze trochę niżej.

Na bieżąco śledzimy sytuację. Kilku graczy jest w tej chwili kontuzjowanych lub ma innego rodzaju problemy. To Tommy Haas, James Blake, Radek Stepanek, Dmitrij Tursunow czy Gilles Simon. O nich wiemy, ale są jeszcze inni. Michał jest piąty na liście oczekujących i moim zdaniem w tym turnieju wystąpi. Ma na to przynajmniej siedemdziesiąt procent szans.

PS: Najpierw trzeba jednak wrócić do kraju. Przestrzeń powietrzna nad Starym Kontynentem zamknięta, europejskie lotniska też. Jak się wydostać z pułapki?

Na razie zostaje oczekiwanie. Michał od razu po finale w Leon pojechał do Mexico City, ale tam dostał złe wiadomości.
Chmura pyłu wulkanicznego rzeczywiście uziemiła wszystkie samoloty lecące do Europy. Zawodnik podróżował na turniej liniami Air France i już teraz wiadomo, że będzie mógł wracać najwcześniej w sobotę. Przed nim w kolejce znajduje się aż 2,5 tys. pasażerów! Oczywiście jest opcja rezerwowa, ale Michał jest razem z dziewczyną i przebukowanie biletu na trasę okrężną to koszt około 30 tysięcy złotych. Na coś takiego jeszcze go nie stać, statkiem też wracać nie będzie. Musi uzbroić się w cierpliwość.

PS: Taka przerwa spowoduje komplikacje sportowe?

Na szczęście w tym tygodniu w planach były tylko treningi we Wrocławiu, tę przymusową pauzę postaramy się więc
wykorzystać. Meksyk leży na wysokości ponad dwóch kilometrów nad poziomem morza. W najbliższych dniach Michał będzie dużo biegać. Dwa razy dziennie. Treningi z rakietą niestety będą niemożliwe, o sparingpartnerach nawet nie ma co marzyć. Zostaje ogólnorozwojówka.


PS: Plan przygotowań zostanie zburzony?

Oczywiście lepiej byłoby poćwiczyć w kraju, ale dopóki paraliż komunikacyjny niebezpiecznie się nie przedłuży, nie ma powodów do paniki. Michał ma zagrać dopiero w maju w Estoril, a później prawdopodobnie pojedzie do Bordeaux i ewentualnie Nicei. No i oczywiście na French Open do Paryża. Tam na pewno wybierzemy się już wspólnie.


Rozmawiał Bartosz Gębicz
sports.pl


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 29 lip 2011, 23:47 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 lip 2011, 9:19
Posty: 6448
Cytuj:
W maju 2009 roku Michał Przysiężny pałętał się w szóstej setce rankingu ATP. W tym samym czasie Łukasz Kubot grał z Đokoviciem o tytuł w Belgradzie, potem wystąpił w Roland Garros. Teraz obaj byli zawodnicy Krzyckiego Klubu Tenisowego są w Top 100.Dolnoślązacy, jeden i drugi szukali szczęścia w Pradze. Kubot do dziś tam mieszka, koleje losu Przysiężnego układały się różnie. Rok po wielkim dołku głogowianin spełnił jednak sportowe marzenie. Awans do grona stu najlepszych na świecie nie może być zwieńczeniem dokonań, a musi być początkiem nowego etapu kariery.

Przysiężny ma w opinii koneserów tenisa papiery do gry na wyższym poziomie. Szczęśliwie, że w swoich wysiłkach może liczyć na innych. - Ja w niego nigdy nie zwątpiłem - mówi Aleksander Charpantidis, trener drugiego polskiego singlisty. - Rok temu Michał był zagubiony, coraz mniej ludzi w niego wierzyło. Teraz jest innym człowiekiem.

Czasami trzeba sięgnąć dna, by się odbić. I warto mieć przyjaciół. Charpantidis i Przysiężny byli najlepszymi kumplami "od zawsze", a wygrywający dziś mecz za meczem popularny "Ołówek" wcale nie musiał być kiedyś lepszy od obecnego trenera. Tylko o rok starszy od Michała, Charpantidis w wieku 19 lat wyjechał do college'u w Stanach Zjednoczonych. Jako zawodnik nigdy nie zadebiutował w cyklu zawodowym, w kilkunastu przypadkach odpadając w kwalifikacjach turniejów Futures i Challenger. Dziś jest menedżerem wrocławskiego klubu Matchpoint i właśnie z tej pozycji wyciągnął rękę do starego znajomego.

- Zaufanie między nami pozostało - mówi Charpantidis, wrocławianin z urodzenia, Grek z rodowodu. Gdy patroni projektu Matchpoint Wojciech i Małgorzata Matyjowie zapytali go o zawodnika, którego mogliby wesprzeć, wskazał na Przysiężnego. - Powiedziałem, że ma więcej niż 50 procent szans na awans do czołowej setki rankingu ATP - wspomina. - Ale nie sądziłem, że dokona tego tak szybko. Przypuszczałem, że będzie potrzeba około dwóch lat!

26-letni Przysiężny jest dziś 94. singlistą świata, trzecim w historii Polakiem w Top 100. - Może dojść tam, gdzie Łukasz - uważa Charpantidis. - Jest na to bardzo duża szansa, bo do lipca praktycznie nie broni żadnych punktów - argumentuje. Był ze swoim podopiecznym w Australii, stara się towarzyszyć mu także w turniejach europejskich.

http://www.sportowefakty.pl/tenis/2010/ ... -wierzyli/

_________________
I czwarty ten, którego znam,
który nauczę znów pokory
te moje czasy nadaremne
i serce moje bardzo chore
na śmierć, która się lęgnie we mnie.

K. K. Baczyński


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 29 lip 2011, 23:47 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 lip 2011, 18:51
Posty: 4083
Cytuj:
Przysiężny: Powiedziałem sobie: Wyluzuj

Jakub Ciastoń: 24 lata czekaliśmy na męskie zwycięstwo w Wimbledonie.

Michał Przysiężny: - Nie prowadzę takich statystyk (śmiech). Może lepiej nie przypominać, że przez lata było aż tak źle z naszym tenisem. Jakby jakiś Niemiec usłyszał taką statystykę, to by się za głowę złapał.

To pana największy sukces?

- Tak, pierwsza wygrana w Szlemie. Nigdy nie pokonałem takiego rywala. Ale to nie był mój najlepszy tenis. Potrafię lepiej grać, tak że wszystko wchodzi w kort. Teraz jeszcze tak nie było.

Ljubicić to były nr 3 na świecie, jak się z nim wygrywa?

- Jak zobaczyłem losowanie, to się wkurzyłem, że nie gram z jakimś Hiszpanem, czy kimś słabszym. Ale potem pomyślałem, że przecież Ljubicić nie gra ostatnio dobrze, jest chimeryczny. Taktyka? Obejrzałem na Youtubie parę jego meczów. Wiedziałem, że trzeba mu grać na forhend, to się będzie mylił. I nie lubi kombinacji serwis na bekhend i do siatki. Dokładnie tak grałem.

Na trawie czuł się pan jak ryba w wodzie.

- Pasuje mi. Mój slajs ładnie " siada". Jak jeszcze jest dobry serwis, to punkty łatwo się zdobywa.

Dwa lata temu walczył pan z kontuzjami i był 600. na świecie, teraz jest 94. i wygrywa w Wimbledonie. Co się stało?

- Przestałem się stresować. Powiedziałem sobie: 'Wyluzuj, przestań się wkurzać na cały świat. Jak nie idzie, tylko graj dalej, z uśmiechem na ustach.' I od małych futersów, przez challengery, mozolnie pchnałęm się do góry.

Pierwszy sezon jest pan w setce. Coś pana zaskoczyło?

- To, że goście z czołówki, to ludzie tacy sami jak my Polacy. Nie różnimy się od nich. Podstawa to wiara w siebie i praca.

W II rundzie gra pan z Tajwańczykiem...

- Nie znam gościa. Wiem tylko, że nie jest leworęczny. To dobrze, nie lubię leworęcznych.

http://www.sport.pl/tenis/1,107387,8044 ... luzuj.html


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 29 lip 2011, 23:48 
Offline

Rejestracja: 15 lip 2011, 17:13
Posty: 14723
Cytuj:
Tenis. Przysiężny będzie trenował z Federerem

Roger Federer zaproponował Michałowi Przysiężnemu niespełna tydzień wspólnych treningów w ramach przygotowań do nadchodzącego sezonu. - Tego nie można kupić za pieniądze - przyznaje w rozmowie ze Sport.pl Michał Przysiężny.


Michał Przysiężny rozpocznie najbliższy sezon od występu w turnieju ATP w Dausze (3-9.01.2011 r.), gdzie pula nagród przekraczać będzie milion dolarów. Ostatnie dni przed występem w Katarze Polak spędzi w towarzystwie Rogera Federera. Szwajcar zaproponował mu bowiem sześć dni wspólnych treningów w Dubaju. - Takim tenisistom się nie odmawia - mówi Przysiężny w rozmowie ze Sport.pl.

Polak musiał nieco zmienić swoje plany, zgodnie z którymi miał wylatywać z Polski po Świętach Bożego Narodzenia tj. 28 grudnia. Trzy dni wcześniej w Dubaju będzie czekał już na niego Roger Federer. - Takich rzeczy nie można sobie kupić - podkreśla Przysiężny, który dotrze do Dubaju 25 grudnia i przez pierwsze dwa dni będzie trenował wyłącznie z Federerem. W niedzielę wieczorem do zawodników dołączy trener Szwajcara Paul Annacone. To pod jego okiem tenisiści będą trenowali od poniedziałku do czwartku. - Annacone zapowiedział, że treningi będą trwały po 3,5-4 godziny dziennie - przyznaje Przysiężny. Oprócz zajęć na korcie, zawodnicy będą mieli także treningi ogólnorozwojowe.

Federer pokryje wszystkie koszty związane z pobytem Polaka w Dubaju. Wspólne treningi ze Szwajcarem są zaszczytem, który nie przypada wielu tenisistom. Tym bardziej, że Federer częściej trenuje z zawodnikami leworęcznymi. - Roger często trenuje z mańkutami, np. z Jarkko Nieminenem. Przygotowuje się w ten sposób do pojedynków z Rafaelem Nadalem - komentuje sklasyfikowany na 86. miejscu w rankingu ATP Polak.

Do sezonu 2011 Michał Przysiężny przygotowywał się w Niemczech. Tam trenował m.in. z innym Szwajcarem, Marco Chiudinellim. Federer poinformował kolegę z reprezentacji o wyborze Polaka. - Chłopak, z którym niedawno trenowałeś, będzie grał ze mną przez kilka dni w Dubaju - tak miał wyglądać SMS, którego otrzymał Chiudinelli.

Michał Przysiężny zapowiedział, że jego celem na najbliższy sezon jest znalezienie się w pierwszej trzydziestce rankingu ATP. Treningi z najlepszym tenisistą ostatniej dekady z pewnością będą dla niego cennym doświadczeniem. Być może właśnie takie przygotowania do sezonu pomogą mu w osiągnięciu postawionego celu.

http://www.sport.pl/tenis/1,64987,8854403,Tenis__Przysiezny_bedzie_trenowal_z_Federerem.html


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 29 lip 2011, 23:48 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lip 2011, 8:59
Posty: 6119
Fajna sprawa, ale z tym...

Cytuj:
Michał Przysiężny zapowiedział, że jego celem na najbliższy sezon jest znalezienie się w pierwszej trzydziestce rankingu ATP.

To nieźle wyskoczył. Musiałby wygrać wszystkie Challengery, żeby to osiągnąć, bo jak wiemy w ATP World Tour nie idzie mu najlepiej. :]


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 29 lip 2011, 23:48 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 lip 2011, 9:19
Posty: 6448
Cytuj:
Książę challengerów pierwszą rakietą kraju

Michał Przysiężny został dziesiątym w historii rankingu ATP najwyżej sklasyfikowanym tenisistą w Polsce. 26-letni głogowianin po ponad dwóch latach panowania zdetronizował 28-letniego Łukasza Kubota.

Liverpool, 20 września 2009 roku. Brytyjskie media zupełnie zaskoczyła porażka ich reprezentacji z Polską w ramach Pucharu Davisa. Największe cięgi zebrał ku zaskoczeniu fanów tenisa lider drużyny gospodarzy, Andy Murray, który wygrał swoje dwa singlowe pojedynki, ale w deblu nie dał rady wyżej notowanym w rankingu ATP polskim zawodnikom, Mariuszowi Fyrstenbergowi i Marcinowi Matkowskiemu. W pojedynku decydującym o pozostaniu w Grupie I Strefy Euroafrykańskiej nadzieja brytyjskiego tenisa, Daniel Evans, uległ w trzech setach reprezentantowi Polski sklasyfikowanemu o 400 miejsc niżej w światowym rankingu. Jedynie nieliczni podkreślali, iż 25-letni wówczas Przysiężny, który tak bezlitośnie rozprawił się z młodszym od siebie Evansem, był już w swojej karierze znacznie wyżej notowanym zawodnikiem. Jego karierę zastopowały jednak pogłębiające się problemy zdrowotne.

W cieniu Kubota

Przysiężny rzeczywiście był już cztery lata temu sklasyfikowany w Top 200, ale wciąż pozostawał jakby w tle za swoim starszym kolegą z reprezentacji, Łukaszem Kubotem. Głogowianin zwyciężył nawet lubinianina (obaj grali dla Krzyckiego Klubu Tenisowego we Wrocławiu) w spotkaniu decydującym o awansie do drabinki głównej US Open 2007, ale niezłą dyspozycję "Ołówka" przerwała kontuzja kolana. Na ponowną eksplozję formy przyszło poczekać blisko dwa lata, podczas gdy Kubot był już zawodnikiem czołowej setki światowego rankingu. Kiedy Przysiężny w kwietniu 2010 roku jako trzeci w historii Polak dołączył do Top 100 zawodników globu, to lubinianin, który zanotował swój drugi w karierze finał turnieju ATP World Tour (w Costa do Sauípe w Brazylii), zajmował najwyższą w swojej karierze 41. pozycję. Także w reprezentacji górą był Kubot, który w ubiegłorocznym marcowym meczu z Finlandią w ramach rozgrywek Grupy I Strefy Euroafrykańskiej Pucharu Davisa, zdołał wygrać swoje spotkanie z utalentowanym Henrim Kontinenem, a Przysiężnemu zapamiętano jedynie zmarnowany meczbol w pojedynku z najlepszym fińskim zawodnikiem, Jarkko Nieminenem.

Jak Douglas MacArthur

Droga 26-letniego głogowianina na szczyt hierarchii tenisowej w Polsce przypominała boje amerykańskiego generała MacArthura z Japończykami z czasów II wojny światowej. Przysiężny, podobnie jak dowódca alianckich sił zbrojnych na Pacyfiku, też zastosował taktykę "żabich skoków". W przeciwieństwie do tego wspaniałego wojskowego, głogowianin nie lądował jednak na kolejnych wyspach Oceanu Spokojnego, lecz "skakał" z państwa do państwa, a nawet z kontynentu na kontynent w celu zdobywania kolejnych strategicznych punktów do rankingu ATP. O ile Kubot dostał się na szczyt tenisowej kariery poprzez sukcesy w cyklu głównym (ATP World Tour i Wielki Szlem), to 26-latek z Głogowa zmuszony był poprzez swój niski ranking zacząć od imprez rangi ITF Futures i ATP Challenger Tour. Jeszcze w 2009 roku po zwycięstwie nad Wielką Brytanią reprezentant Polski wygrał w Europie cztery turnieje zawodowe, z czego ten ostatni triumf miał miejsce w Helsinkach, gdzie Przysiężny wygrał najwyższej rangi challenger. Polski tenisista triumfował także w lutym 2010 roku w Kazaniu, dochodząc również do ćwierćfinałów dwóch pozostałych europejskich imprez w Bergamo i Belgradzie. Porażka z Finlandią w Pucharze Davisa nie wybiła go z rytmu i swoją walkę o Top 100 rankingu ATP udanie zakończył porażką w finale challengera... w Meksyku, notując wcześniej także półfinały w Japonii i Kanadzie oraz triumfując w St. Brieuc we Francji.

Numer 1 bez zwycięstw w World Tour

Przynależność do czołowej setki tenisistów globu dała Przysiężnemu możliwość udziału w turniejach (także wielkoszlemowych) bez konieczności przebijania się przez kwalifikacje. Reprezentant Polski do tego czasu sporadycznie grał w głównym cyklu zawodowym, rzadko dostając się do głównej drabinki turniejowej z eliminacji, a w Polsce otrzymując jedynie dzikie karty do imprez organizowanych w Sopocie i Warszawie. Jednak w 2010 roku po nieudanym występie na kortach ziemnych i porażce w pierwszym spotkaniu wielkoszlemowego Roland Garros, "Ołówek" zanotował największe zwycięstwo w swojej karierze, pokonując I rundzie Wimbledonu Chorwata Ivana Ljubičicia. Głogowianin, jakby zachłyśnięty tym triumfem, nie był jednak w stanie przenieść sukcesu na korty twarde Ameryki Północnej, żegnając się z kolejnymi imprezami już po rozegraniu pierwszego meczu. Brak zwycięstw sprawił, że Przysiężny zmuszony był bronić swoje pozycji w rankingu ATP w listopadowych turniejach rangi challenger. Wygrywając we włoskim Ortisei (piąty triumf w ATP Challenger Tour) oraz poddając mecz w drugim z rzędu finale w Helsinkach, Polak uzyskał wystarczającą ilość punktów aby wystąpić w głównej drabince styczniowego Australian Open.

Dnia 31 stycznia 2011 roku, w najnowszym notowaniu rankingu ATP, Przysiężny zmienił Kubota w roli pierwszej rakiety kraju. Chociaż zmiana ta podyktowana została bardziej osunięciem się w rankingu lubinianina, który w tegorocznym Australian Open nie zdołał obronić punktów za IV rundę sprzed roku, to nie sposób pominąć triumfów 26-letniego głogowianina w imprezach niższej rangi. Przysiężny za to fatalnie w swojej dotychczasowej karierze spisywał się w głównym cyklu zawodowym (bilans w Wielkim Szlemie i ATP World Tour: 4-25, porażki w 10 ostatnich meczach). Jest to bardzo ważna kwestia, bowiem obaj czołowi polscy tenisiści muszą zdać sobie sprawę z tego, że jeśli nie będą regularnie odnosić zwycięstw w cyklu ATP World Tour, to już za miesiąc o miano najlepszego polskiego zawodnika rywalizować będą jako gracze spoza Top 100 rankingu ATP.

http://www.sportowefakty.pl/tenis/2011/ ... eta-kraju/

_________________
I czwarty ten, którego znam,
który nauczę znów pokory
te moje czasy nadaremne
i serce moje bardzo chore
na śmierć, która się lęgnie we mnie.

K. K. Baczyński


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 29 lip 2011, 23:49 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lip 2011, 8:59
Posty: 6119
Cytuj:
Długa przerwa Przysiężnego

Michał Przysiężny przez najbliższy miesiąc nie weźmie rakiety do ręki.

Do rozgrywek ATP wróci najwcześniej za osiem, dziesięć tygodni.

Przed tygodniem Polak nabawił się urazów pleców w meczu ćwierćfinałowym challengera w Johannesburgu w Rikiem De Voest.

Poddał spotkanie przy stanie 0:2. Rezonans magnetyczny wykazał, że Ołówek ma wysunięte trzy dyski w odcinku lędźwiowym.

Lekarze zakazali trenować Michałowi przez miesiąc. Na kort wróci raczej dopiero po Wimbledonie.

Już wycofał się z turnieju w Leon. Musi zrezygnować także z występów w Pradze, Bordeaux i eliminacjach Rolanda Garrosa.

http://www.polskitenis.eu/index.php?readmore=4413


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 83 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5  Następna

Strefa czasowa UTC+2godz.


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
POWERED_BY